HomiliaDB

Robert Hugh Benson · Notatki kaznodziejskie

Dni Krzyżowe i czas Wniebowstąpienia

Kazania wygłoszone w St. Olave's, York, w czasie Dni Krzyżowych i Wniebowstąpienia 1901

Gdy nie umiem się modlićGdy nie mam oparcia Wniebowstąpienie i ZesłanieModlitwa ustna i wspólna
W skrócie. Pierwsza część cyklu na Dni Krzyżowe i Wniebowstąpienie w York (1901): kazanie o wieży Babel jako ostrzeżeniu przed jednością bez Boga, o Imieniu Jezus jako Zbawiciela od grzechów, medytacja poniedziałkowa o osobistej więzi z Chrystusem po Zmartwychwstaniu i nauka o modlitwie jako konieczności natury ludzkiej. Centralną tezą jest bliskość niewidzialnego świata duchowego przenikającego świat zmysłowy.

„Człowiek jest istotą modlącą się.”

*Kazania wygłoszone w St. Olave's, York, w czasie Dni Krzyżowych i Wniebowstąpienia 1901*

*Rdz 11, 4: I rzekli: Nuże, zbudujemy sobie miasto i wieżę.*

Wstęp. — Tekst przenosi nas w odległe wieki — tak trudne do zrozumienia. Jedyny obraz, jaki możemy sobie z nich wyrobić, to wyobrażenie szczepu dzikich ludzi w jego najlepszym wydaniu — zadziwiająca nieznajomość rzeczy, które zna każde dziecko; lecz mądrość i duchowa intuicja przewyższające najrozumniejszych pogan późniejszych czasów. Nie dotyczy nas kwestia, w jaki sposób Mojżesz otrzymał te szkice wczesnej historii — czy przez dokumenty zaświadczone przez Ducha Świętego, czy też, jak niektórzy sądzili, przez ciąg wielkich panoram, nie niepodobnych do tych z Apokalipsy, które następnie opisał. Pewne zasady widoczne są w tej historii wyraźnie. Jak dalece jest ona alegoryczna — nie ma znaczenia; tak czy owak, jest to sposób, w jaki Duch Święty nas nauczył, a na tym nie możemy poprawić.

**I. Opisany jest wielki ruch społeczny.**

Grzech zawsze przynosi rozbicie. Grzech stawia jaźń ponad wspólnotę; choć dotąd ród ludzki był jedny, pojawiły się oznaki rozbicia. Jeden wielki sąd — Potop — napełnił ludzi trwogą; z rozbicia wyniknęła słabość — człowiek to pojął. Plemię przeciw plemieniu trwonił siły. Wojna pochłania energie, które mogłyby być lepiej użyte gdzie indziej. Stąd ruch społeczny. Tekst. — Będziemy mieć jeden rząd centralny, który ukróci buntowników. — Współpraca zamiast rywalizacji. — Jedno miasto, żyjące wspólnym życiem i wspólnymi celami; zamiast osamotnienia i nędzy, i niebezpieczeństw samotności — nasza wieża dosięgnie Nieba — ta ziemia sama będzie Niebem — pokój i spokój nareszcie.

Wszystko to brzmi wspaniale — lecz opuszczono jedną rzecz niezbędną: Boga. „Innego fundamentu nikt nie może położyć." „Jeśli Pan nie zbuduje domu, na próżno trudzą się ci, którzy go budują." Chcieli Nieba bez Boga.

I spadł sąd. Zaczęli wzajemnie niezrozumieć swoich zamierzeń. Wspólny język rozpadł się na odłamy. Ten chciał tej architektury, tamten innej — jeden wolał cegły, drugi kamień — jeden chciał ulic tak, drugi inaczej — i cały plan stał się beznadziejny. To właśnie, co miało przynieść jedność, przyniosło zamęt — Babel.

**II. Wielki ruch społeczny trwa i dziś.**

(1) W państwie. — (a) W świecie. — W powietrzu unosi się idea arbitrażu — Konferencja Pokojowa — ludzie oczekują czasu, gdy wszystkie mocarstwa staną się jednym. Uczymy się, że wojna jest na dłuższą metę roztrwonieniem sił — boimy się okrutnie europejskiej wojny. To dobrze.

(b) W Cesarstwie. — Każde cesarstwo dąży do pochłonięcia mniejszych narodów. Nieustanna rywalizacja nie jest dobra. Wszelkimi sposobami usiłujemy „konsolidować" Cesarstwo. Dobrze.

(c) W szczegółach. — Wszystko zmierza ku jedności — rady parafialne — rady miejskie — kluby — związki zawodowe — stowarzyszenia pracodawców i pracowników. To wszystko jest dobre.

Lecz jakże niebezpieczne, jeśli pomijamy Boga — a czy nie ma oznak?

(a) Konferencja Pokojowa bez modlitwy.

(b) Religia jest celowo pomijana przy konsolidacji Cesarstwa. — Ludziom odmawia się dnia modlitwy. Wicekról Indii ofiarowuje lampę do meczetu. Chartum otwarty na cywilizację, zamknięty na chrześcijaństwo.

(c) Dziesięciokrotnie więcej zapału wkłada się w kanalizację i tramwaje niż w cokolwiek przypominającego religię.

Nie łudźmy się! Udawać, że to nadejście Królestwa Chrystusowego — Niebo z Bogiem wyłączonym — mury rosną! lecz jak wysoko — „Jeśli Pan nie zbuduje domu…" Kresem jest Babel.

(2) W religii (bezwyznaniowość). — Dokładnie ten sam proces i pragnienie pokoju — ugrupowania religijne zbliżają się do siebie — dwa odłamy prezbiterian w Szkocji — Katechizm Wolnego Kościoła, baptyści i kongregacjonaliści, wspólne nabożeństwo. Szkoły zarządu zamierzone po to, by usunąć podziały. Całe to pragnienie jest dobre — wzniosłe. Lecz czy nie pominięto Objawienia? Czy bezwyznaniowość, tak dobra w swych pobudkach, nie jest prawdziwym Babelem? Nie pyta się: „Cóż objawił nasz Pan?" — lecz: „Jaki jest NWD wszystkich naszych wierzeń?"

To jest Babel. „Jeśli Pan nie zbuduje domu…"

**III. Boży ratunek na zamęt.**

Jeśli wszystkie te pragnienia są dobre, co jest ich wypełnieniem? Żadne dobre pragnienie nie jest bezcelowe.

Odpowiedź: Bóg sam zbudował Miasto — buduje je. Wniebowstąpienie jest ostatnim krokiem przed jego zstąpieniem w Pięćdziesiątnicę.

(a) Miasto — zorganizowana społeczność — nie ludzki klub, zwykły zbiór jednostek — lecz Obcowanie Świętych.

(b) Wieża — posługiwanie — rząd — nie wzniesiona od dołu, lecz ustanowiona z góry. „Jak Mnie posłał Ojciec mój."

(c) Szczyt dosięga Nieba. Głową tego Kościoła jest Chrystus, który jest w Niebie.

(d) Jest ze wszystkich narodów. — Katolicka — wszyscy mówiący jednym językiem uwielbienia.

Nie jest jeszcze widzialnie jedna. Cóż wielka budowla w trakcie wznoszenia jest jedną? Fundamenty są rozległe, rozciągają się na całą ziemię. Czy to tak bardzo dziwne, że my przy wszystkich naszych grzechach nie widzimy jej jako jednej?

Lecz jest zbudowana na Skale — jedynym Fundamencie, którego nic nie ruszy, a w czasie Bożym ucichnie zgiełk budowy, rusztowania zostaną zdjęte i Miasto rozjaśnieje — czworograniasty — wybrane.

Czas Wniebowstąpienia. Bóg wstępuje, by dać jedność, zamiast zstępować, jak w Babel, by siewać zamęt.

Gdy wzrokiem wiary śledzimy naszego Mistrza Architekta wstępującego na tę potężną wieżę, nabierzmy odwagi w tej chwili przygnębienia, aż sam urzeczywistni swój plan, swoje doskonałe Miasto, w którym jedynie nasze pragnienia jedności i braterstwa znajdą swoje wypełnienie.

„Módlcie się o pokój Jeruzalem — niech mają powodzenie, którzy cię miłują."

---

*Mt 1, 21: I nadasz Mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów ich.*

Wstęp. — Gdy widzimy na ulicy tłum skupiony wokół jakiejś postaci, pytamy: „Kto to? Co uczynił?" W tej chwili na ziemi panuje poruszenie, uczniowie Pana pełni są radości i trwogi — poruszenie jest i w Niebie — wielki chór: „Podnieście głowy." — Jedna postać centralna. Odpowiedź na oba pytania zawiera się w Jego imieniu. Spójrz wstecz, Gabrielu. Spójrz na „Wykonało się."

I jakie skojarzenia skupiają się wokół tego imienia. — Każdy kraj i każdy język, wzywane przez dzieci — czczone przez świętych — w pałacach, chatach — lochach tortur — polach bitew — nagrobkach. Jak diament. — Przez cóż przechodziło — z rąk do rąk od górnika do księżnej? Pierwsze, które poznaliśmy po własnym — daj Boże, ostatnie, które wypowiemy.

**I. Jego nauka.**

Wszystkie imiona pierwotnie wyrażają charakter — JHWH — Izrael dla Jakuba — Eben-Ezer. — Tak i u nas — Karczmarz — Piekarz — Kowal. Tak z tym Boskim Imieniem = Bóg naszym Zbawicielem.

(i) Wielu ludzi wraca do Wcielenia jako do największego wydarzenia — lecz z niewłaściwych powodów.

(a) REFORMATOR. — Ile cnót weszło w istnienie.

(b) NAUCZYCIEL i PROROK. — Kazanie na Górze jest rozwiązaniem.

(c) POCIESZYCIEL. — „W domu Ojca mego." „To ja." — Wielu pokrzepionych.

(d) WZÓR. — Doskonałe życie, by nas pokrzepić; pokazać, czym człowiek może być.

Wszystko to zupełna prawda i za te rzeczy dziękujemy Bogu — lecz nie o to tu chodzi.

Żadna z tych rzeczy nie jest zawarta w Jego imieniu. Rdzeniem Ewangelii jest więc „ZBAWICIEL."

(ii) Od czego? — Od grzechu. [Największe rzeczy mają najkrótsze nazwy.] To jest wprost sprzeczne z popularną religijnością. Słowo „grzech" jest szokujące, więc stosuje się wszelkie inne określenia, by je ukryć. „Dziedziczność… Środowisko — nieszczęście — błąd — uchybienie."

Tak jest i w zewnętrznych przejawach. „Miłe niedzielne popołudnia" — „popularny kaznodzieja" — „dobra muzyka" — „nabożeństwa wojskowe." Chcemy przebudzonych sumień, nie podrażnionych uszu — skruszonych serc, nie krytycznych umysłów.

I wszystko to rodzi przerażający optymizm — jakoby grzech był tylko ziemskim uwarunkowaniem, jak ubóstwo, bogactwo czy chorowitość — że wszystko to odpadnie przy śmierci — podczas gdy grzech ma wieczne skutki. Wynosimy ze świata charakter, jaki sobie ukształtowaliśmy. Ów mężczyzna żyjący nikczemnie, owa kobieta pusta w głowie i w sercu, zabierają swoją splamioną duszę lub swoją głupią pustkę w świat duchowy. To przerażające.

Wtedy spada ta rosa. JEZUS. — Tak; lecz musimy poznać nasze grzechy, zanim będziemy mogli być od nich zbawieni. „Jeśli wyznajemy…" Możemy prawdziwie lgną do Niego i kochać Go tylko wtedy, gdy pojęliśmy bagno, z którego zostaliśmy wyrwani.

Niedzielne wieczorne zgromadzenia czasem człowieka przerażają. — Te pieśni miłosne do Jezusa śpiewane tak głośno przez dusze, które nie wiedzą, co czynią! „Czy Syna Człowieczego zdradzasz pocałunkiem?"

(iii) [Od]. — „Lecz to trudne. Ja przynajmniej lgną do Niego jako mojego Zbawiciela." — Zapytałbym wówczas: „Czy chcesz być zbawiony od swoich grzechów — czy w swoich grzechach?" Różnica ogromna. Oczywiście wszyscy pragniemy być zbawieni w swoich grzechach; lecz „od nich" oznacza porzucenie ich — a na to nie chcemy się zdobyć. Jeżeli tak, Jezus nie jest naszym Zbawicielem.

**II. Jego moc.**

„Nie masz żadnego innego imienia pod Niebem danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni."

To imię, jak znak Krzyża, sprawia, że szatani drżą i odchodzą. Dlaczego nie mamy prostszej w nie wiary? [Umierająca kobieta nie mogła zaznać spokoju — powiedziano jej, by powtarzała: Jezus, Jezus, Jezus. Pokój wrócił.]

Używaj go w chwilach pokusy i bólu. Gdy je wzywasz, jest jak ukazywanie Ojcu Baranka Bożego. Kończymy nasze modlitwy Jego imieniem — „Cokolwiek prosić będziecie w imię moje" — dla Jego zasług — a to dotyka serca Ojca. Od czynów Apostołów poczynając, ileż tysięcy chromych, ślepych, głuchych chodzi, widzi i słyszy przez to imię.

**III. Jego świętość.**

(a) Zostało przyniesione z Nieba przez Anioła — z głębi olśniewającej chwały Bóg zlitował się nad grzesznikami. Imię istniało wcześniej: „Jozue" — lecz od tej pory nikt nie odważył się nadawać go dziecku. [Toast za zdrowie króla — dawny zwyczaj tłuczenia kieliszków.] Używamy imion Świętych i Aniołów — lecz nie tego.

(b) Bądź ku niemu nabożny. — Straszliwe spoufalenie — nawet ludzie pobożni tak nieuprzejmi — nie gorzej. Gdybyśmy zachowali dawny zwyczaj skłaniania głowy za każdym razem, gdy jest wzywane, bylibyśmy w ogóle bardziej pełni czci.

Powodem, dla którego tak niewielu przeżywa czas Wniebowstąpienia, jest to, że nie rozumieją Wniebowziętego Zbawiciela jako Zbawiciela obecnego.

Nade wszystko — zgłębiaj jego głębię. — Cała Ewangelia spoczywa w nim zwinięta — jak dąb w żołędziu.

Najgorszym bólem piekła będzie wspomnienie tego imienia — myśl o wszystkim, czym mogło znaczyć i w świecie, i w wieczności. Najostrzejszą radością Nieba — powtarzanie go z uwielbiającą miłością: „Wielbi dusza moja Pana i rozradował się duch mój w Jezusie — Bogu, Zbawicielu moim."

---

*J 20, 17: Nie dotykaj mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca mego.*

Wstęp. — (a) Opis sceny. Magdalena, gotowa rzucić się naprzód z kolan, obejmuje Jego Stopy. A jednak zostaje zgromiona. Dlaczego? Nie za dotknięcie Go — bo inne kobiety „chwyciły Go za Nogi." Lecz dlatego, że pragnęła odnowić dawną więź. [Całowała Jego Stopy na łożu i na Krzyżu.] Pragnęła być znów wdzięczną pokutnicą czerpiącą siłę z dotyku. (Instynkt całowania dłoni) — podczas gdy inne kobiety oddawały Mu pokłon.

(b) „Bo jeszcze nie wstąpiłem." Wówczas po Wniebowstąpieniu dawna więź osobista — jedynie wzniesiona wyżej — zostanie wznowiona, będzie mogła „dotknąć." Chwilowo w stanie przejściowym — tajemnice tu — lecz widzimy niewyraźnie.

Co oznacza zatem ta więź osobista? Pan nasz czyni z niej fundament wszelkiej religii. „Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie." „Jam jest droga." „Znam owce moje i one mnie znają." Nade wszystko: „Ja jestem krzewem winnym — wy jesteście latoroślami."

Pamiętajcie o tym. Całe chrześcijaństwo dla nas spoczywa na naszym związku z Chrystusem. To dla każdego podstawa świadomej wiary. Nie demonstracyjna — osobista. [„Ona miała doświadczenia."] Prawie żaden język nie jest zbyt mocny na opisanie tego związku.

**I. Ten związek jest niepowtarzalny w każdym przypadku.**

(a) Jezus, ten sam w sobie, jest różny dla każdego. Żadne dwa ludzkie doświadczenia duchowe nie są zupełnie takie same. Tak samo jest z ludzką przyjaźnią. Wspólny przyjaciel ukazuje każdemu inne oblicze.

(b) Każda dusza daje Panu to, czego nie może dać Mu żadna inna dusza — jest między nimi „tajemnica." „Nowe imię wypisane, którego nikt nie zna, jeno ten, który je otrzymuje."

(c) Uświadomienie sobie tego rodzi spokojną ufność, swoisty chrześcijański quietyzm. „Mój Miły jest moim, a ja jestem Jego." To leży u podstaw każdego religijnego obowiązku. Spójrz na poruszenie wielkiego nabożeństwa — czasem dziwne uczucie jego niedostateczności — lecz przenikaj przez to poruszenie: jest tam Chrystus („śpiewają hymny ku czci Chrystusa jako Boga"). Podążaj za duszą od Chrztu po wieczność. Wcielona przez Chrzest, pouczana o Nim, grzeszy przeciwko Niemu, rozgrzeszona, Bierzmowanie, Pierwsza Komunia, Życie Komunii.

Jakaż śmierć w Jego ramionach, Wizja Jego — oczyszczona — Wieczne trwanie u Jego Stóp.

Jakiegoż życia nadaje to religii. Daje nam wolność. [„John Inglesant." Jak twarze ludzkie rozpromieniają się na to imię.] Niewola Miłości jest Wolnością — „Jego służba jest doskonałą wolnością." „Ptaki, co swobodnie igrają w powietrzu, nie znają takiej wolności."

**II. Lecz wiąże się z poważnymi niebezpieczeństwami fałszywej duchowości.**

Kwietyści w XVII wieku.

Pewna skłonność i dziś, by odwoływać się od Kościoła do Chrystusa — by szydzić z form i ceremonii — by uważać się za ulubieńca Bożego, człowieka uprzywilejowanego. Wiele utartych zwrotów — „wielbienie Boga na wolnym powietrzu."

(1) Lekceważenie ceremonii. — Dlaczego jest konieczna? Taka cielesna.

(2) Lekceważenie sakramentów. — Takie nieuduchowione.

(3) Lekceważenie Bóstwa. — TOŁSTOJ: Aż nie pozostaje nic prócz mglistego podziwu dla charakteru naszego Pana. — Nieprawdopodobne, by Bóg stał się człowiekiem.

A ponadto — i daleko poniżej tego — sądzić, że możemy obejść się bez pewnych rzeczy ze względu na nasze szczególne okoliczności i relacje z naszym Błogosławionym Panem. To jest wielkie niebezpieczeństwo quietyzmu: że możemy pozwolić sobie na zaniedbanie pewnych religijnych obowiązków.

**III. Próba jest dwojaka, czy nasz związek jest żywy czy nie.**

(1) Ścisłe posłuszeństwo chrześcijańskim obowiązkom: ponieważ Pan nasz daje się znaleźć w ich wypełnianiu. On sam jest w Wieczności, lecz objawia się w czasie i przestrzeni. Oczywiście istnieje niebezpieczeństwo ograniczania Jego obecności do miejsc, lecz na ogół o wiele większe niebezpieczeństwo jest w zbytniej nieokreśloności. Po Konsekracji jest On obecny w sposób, w jaki nie był przedtem. Musimy szukać Go w Jego Domu, w Jego ustanowieniach — nie możemy sobie pozwolić na lekceważenie tych rzeczy.

(2) Gotowość do cierpienia. — Próba, którą wielu stosuje w tej epace zbytku, to łatwość w religii.

Trzy formy, w jakich przychodzi Krzyż.

(1) Z zewnątrz. Prześladowanie, bycie ignorowanym, traktowanym jak głupiec.

(2) Od wewnątrz. Wytrwanie wbrew uczuciom. Uczucia nie są pod naszą kontrolą i dlatego są nieważne — liczy się wola.

(3) Wewnętrzna dyscyplina — życie umartwień — tak by jaźń była zaparta.

To daje i potwierdza realność naszego związku z Panem; bez nich jesteśmy samooszukującymi się. Z nimi dotykamy najwyższej radości. „Mój Miły jest moim, a ja jestem Jego."

---

Dni Krzyżowe są czasem szczególnej modlitwy o owoce żniw. Odpowiednik dziękczynienia za żniwa. Kilka myśli dziś wieczór o modlitwie w ogóle — jutro o centrum modlitwy — ofierze eucharystycznej.

**I. Zdolność człowieka do modlitwy.**

Człowiek jest istotą modlącą się. O ile wiemy, zwierzęta nie modlą się, choć trudno czasem w to nie wierzyć — stworzenia wołające z bólu. W każdym razie człowiek się modli.

Jest to więc część religii naturalnej. Najdziksi barbarzyńcy. Gdybyśmy nigdy nie słyszeli o Chrystusie, modlitwa byłaby nadal naszym obowiązkiem. Pomimo grzechu to pozostaje: głęboki instynkt. [Ateista krzyknął: „Boże mój!"]

Dlatego jest to jedna z najwyższych zdolności człowieka. Najgłębsze są zawsze najwyższe, a to jest zdolność najwznioślejsza: bo dotyczy wprost Boga. [Tanie powiedzonko „żyć pełnią życia" — nieskrępowane instynkty — ale jakże pełnią, jeśli pomija się to, co najwyższe?]

Biedna okaleczona dusza, która się nie modli. [Orzeł w klatce.] Wiele rodzajów. Prośba — Dziękczynienie — Wyznanie — Uwielbienie.

**II. Jest częścią religii objawionej.**

(1) Pan nasz zakłada ją. „Kiedy się modlisz."

(2) Pan nasz jej nakazuje. „Czuwajcie i módlcie się."

(3) Bóg jej pragnie. Dlatego bezsensowne jest mówić, że kochamy Boga, jeśli nie robimy tego, czego pragnie.

Schyla się, by słuchać, ręce pełne darów.

**III. „Ojcze nasz."**

Uczniowie, ufając Mu jako Prorokowi, prosili o pomoc w przystępowaniu do Boga.

Pan nasz dał tę modlitwę. Ma dwie funkcje:

(1) Bezpośrednio dla mnie.

(2) Jako próba dla wszelkiej modlitwy. Wszystko, o co prosimy, musi przejść przez tę próbę — „wóz o siedmiu kołach," na którym wszelka modlitwa jedzie do Nieba. Dlatego używamy jej przy wszelkiej modlitwie. Dlatego gdy nie otrzymujemy tego, o co prosimy, dzieje się tak dlatego, że jest w sprzeczności z jedną z próśb.

Na przykład: (a) Człowiek pragnie być kapłanem — rzecz dobra. Lecz to zaszkodzi Królestwu Bożemu, sprawi, że Jego imię będzie hańbione. Nie ma potrzebnego charakteru.

(b) Człowiek pragnie pewnego stanowiska, lecz „Wiedzie go w pokuszenie," pozbawi go chleba duszy. Dlatego powinniśmy jej zawsze używać: jeśli modlitwa jest dobra, będzie skuteczniejsza; jeśli zła, zło zostanie zneutralizowane i oczyszczone.

**IV. Trudności.**

(1) Ta, o której właśnie mówiliśmy — modlitwa nie wysłuchana — tzn. jest sprzeczna z naszym najwyższym dobrem. [Dziecko i zapałki.]

(2) „Lecz On i tak da nam to, co jest dla nas dobre." [Kobieta mówiła, że rozumie uwielbienie, dziękczynienie, wyznanie — nie prośbę.]

Trudne, lecz najlepiej wyjaśnione przez przypowieść. Chłopiec grzeszy — kochający ojciec. Ojciec nie może przebaczyć chłopcu, zanim ten nie poprosił o przebaczenie — nie jest zdolny go przyjąć. Dlatego modlitwa rzeczywiście to sprawia. Dlatego Bóg chce dawać nam to, co dobre, przez nasze modlitwy.

A jednak nie możemy odrzucić wszystkiego, czego w pełni nie rozumiemy. Jak rośnie trawa? Czy ludzie są logiczni? Czy rolnik nie sieje dlatego, że Bóg obiecał żniwa?

**V. Metody modlitwy.**

(1) Modlitwa prywatna. — Zaniedbanie jej powoduje zanik siły.

(2) Pokusa. — Strzałkowa: wartość jej jest bardzo wielka — w chwilach nagłego duchowego zagrożenia, np. złe myśli lub tchórzostwo w otwartym wyznaniu.

(3) Modlitwa publiczna. — W czasie wojny burskiej wyznaczono dzień wstawiennictwa — niektórzy sprzeciwiali się — „jedność to siła."

(4) Modlitwa eucharystyczna: która jest modlitwą w działaniu. Wymowniejsza niż słowa.

Lecz więcej o tym jutro.

Nade wszystko — Powodzenie w modlitwie zdobywa się jedynie przez modlitwę. „Panie, naucz nas się modlić" — tak samo jak Wiara. To paradoks, a jednak wszyscy czujemy, że jest to prawda. „Wierzę, Panie, zaradź niedowiarstwu memu."

← wróć do odkrywania