HomiliaDB

Robert Hugh Benson · Notatki kaznodziejskie

U13

Gdy chcę żyć lepiej, ale nie wiem od czegoGdy nie umiem się modlić Miłość BogaMiłość bliźniego i miłosierdzie
W skrócie. Druga połowa kursu o woli (konferencje VII-XII): miłość Boga jako wybór Woli ku Bogu samemu; miłość bliźniego jako konieczna konsekwencja miłości Boga; wola i moralność; wola i pokuta; kształtowanie woli przez system sakramentalny i modlitwę myślną. Kurs wieńczy kontemplacja Chrystusa martwego na Kalwarii jako szczytu ludzkiego posłuszeństwa i modelu wyrzeczenia woli.

„Miłość jest prostym, czystym wyborem Woli, *Fiat Voluntas Tua*.”

*Powrót do poprzedniego.* — Rozważaliśmy, jak Wola jest nieodzownym elementem pobożności — jej fundamentem — i jak następnie Intelekt i Emocja mają swoje miejsce. Dzisiaj rozszerzymy to zagadnienie i zobaczymy, jak Wola jest też korzeniem naszej miłości do Boga.

*Wstęp.* — Aby zrozumieć, czego Bóg od nas żąda, rozumiemy wpierw, czym jest Jego miłość do nas.

**I. Miłość Boga do nas.**

Bóg jest Miłością. Jest też Niestworzoną Pięknością i Doskonałą Mądrością — lecz wszystko streszcza się w Miłości. Jest to charakterystyczne Objawienie Chrystusa. Wieczna samotność jest zatem nie do pomyślenia. Bóg unitariański jest niemożliwy. Martineau twierdził, że przedmiotem Wiecznej Miłości Boga była Przestrzeń albo Materia! Nie — instynkt serca domaga się

Błogosławionej Trójcy. Bóg przez Boga kochał Boga. (Albo, ujmując to inaczej: Najwyższy Umysł wiecznie przez Myślenie zrodził doskonałą Myśl.)

Tyle o tym wiecznym stanie.

Pierwszy akt Boga był aktem Woli — co jest równoznaczne z powiedzeniem: aktem Miłości, skoro On jest Miłością. Rzekł: *Fiat*. I zaistniało Stworzenie. Stopniowo, jak opisuje Księga Rodzaju, budowały się warunki — najpierw niższe formy życia… (czy przyjmujemy ewolucję w jakiejkolwiek postaci, czy nie, Rdz mówi nam o stopniowym stwarzaniu) — i widzimy, jak wszystkie stworzenia wznosząc się ku rodzajowi piramidy dochodzą do Wolnej Woli człowieka, tzn. do Osobowości.

Zastanów się teraz, co to oznacza. Gdyby Bóg tak zechciał, mógł stworzyć doskonałą i wspaniałą maszynę; lecz szczerze mówiąc — czy byłoby to godne Tego, który jest Doskonałą Miłością? Owszem, stworzył On maszynę — Nauka uczy nas tego wyraźnie — cudowną zawiłość praw, która dopiero teraz zaczyna być poznawana — ale Zwornik całości — racja jej istnienia — to Wola człowieka.

Otóż człowiek nie odpowiedział; a dzieje Starego Testamentu to opowieść o Bożych zalotach do człowieka. Nigdy nie było takiej historii miłosnej. Potem, przy Wcieleniu, nastąpił akt najwyższy. Bóg, który zabiegał o serca, natchnął narody… Sam stał się Człowiekiem, aby zdobyć wolną miłość człowieka.

Podsumujmy. Bóg rzekł *Fiat*, aby człowiek mógł rzec *Fiat*. Dał mu coś na kształt swej własnej boskiej mocy.

Nauka o piekle staje się koniecznym wnioskiem. Jest ona wymagana przez naszą wolność — zaprzecz jej, a zaprzeczysz Wolnej Woli.

Tak jak człowiek, odrzucając Boga, tworzy piekło na ziemi, tak tworzy piekło w wieczności: „Gdyby nie było piekła, trzeba by je wynaleźć." Taką oto moc posiada człowiek: moc, by rzec: *Fiat Voluntas Tua* — tzn. Osobowość.

**II. Dług człowieka wobec Boga.**

To rozwiewa nieporozumienia i skrupuły: kochać Boga znaczy wybierać Boga — kierować ku Niemu Wolę.

Ilu zadziwia nakaz miłowania Boga.

„Szanuję — czczę — lękam się — służę" — ale kochać? Jak można kochać niewyobrażalnego Ducha? To dawne pomieszanie emocji z wolą — emocji z wiarą — emocji z miłością.

Bardzo często Bóg zsyła emocję, aby pomóc. Jego immanencja błyska.

*Przyroda.* — Pamiętam moje własne pierwsze świadome wzruszenie ku Bogu; siedziałem w lesie i patrzyłem na piękno — pojąłem, że oto dostrzegam rąbek szaty stworzenia Bożego.

*Sztuka, Muzyka np.* — Przebłysk czystego, stworzonego piękna — ściany ustępują — wyłania się świat — zawieszone akordy — przepaść otwierająca się tam, gdzie zawieszone akordy się rozwiązują.

Miłość ludzka — prawdziwe wtajemniczenie w Serce Boga: człowiek odkrywa, że „nie jest dobrze być samemu" — potem nawet w najdoskonalszej miłości miga przepaść; poczucie ojcowskiej obecności.

*Jezus Chrystus — przede wszystkim.* To był z pewnością jeden z powodów Wcielenia — ułatwienie miłowania Boga. Transcendentnego i straszliwego Stwórcę można było kochać, „Dusza moja pragnie Boga" — ale trudno nie kochać Jezusa. Kościół przeto w swojej miłosnej mądrości ukazuje Go w ciągu swego roku — Dziecię, z cieniem Krzyża — Pasterz Galilei — złamany Mąż Boleści o kryształowej Duszy.

Cokolwiek to jest, nasze uczucia są przyciągane i wołamy: „Kocham Go!" A jednak miłość nie jest stworzona; istniała od zawsze, o ile wybraliśmy Boga. „Postawiłem Go po prawicy mojej" jest czymś mniejszym niż „Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich". Bo Miłość jest prostym, czystym wyborem Woli, *Fiat Voluntas Tua*. Ty jesteś moim centrum, początkiem mego Końca. Wybieram Cię świadomie. (Por. wierna miłość męża do żony. Nic poza Wolą.)

Jest to wybór Boga — nie tego, co Bóg daje — Jego dary nęcą intelekt i emocje; zachęcają je; ale przedmiotem Woli musi być nic innego jak sam Bóg. (Tak św. Jan od Krzyża.)

*Zakończenie.* — Wyobraź więc sobie duszę w przyjaźni z Bogiem. To jedno skrzydło pomaga, to drugie, to znów podwójnym zamachem rozumu i uczucia wznosi się wyżej. Lecz tym, co nadaje jej wartość, jest akt Woli wewnątrz, który ją tam utrzymuje — to napięte postanowienie służenia Bogu i trwania przy Nim — ta nieodwołalna postawa wiecznego Tak.

---

W ubiegłym tygodniu — postawa człowieka wobec Boga. Jego wybór Boga jest miłością Boga.

*Wstęp.* — Mając na uwadze, czym jest Miłość — że jest wychodzeniem poza wszelkie zewnętrzności, uchwyceniem przez wolę woli drugiego — o ileż łatwiejsza i prostsza staje się miłość bliźniego.

Brzmi to cynicznie, że możemy kochać to, czego nie lubimy — a jednak jest to absolutną prawdą.

Rozważmy. Weźmy skrajny przykład: przykazanie naszego Pana: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych." Czy może to oznaczać: „Lubcie swoich nieprzyjaciół"? „Znajdźcie atrakcyjnym to, co nieatrakcyjne — przyjmijcie z radością to, co odpychające?" Nie. Lubienie kogoś zależy od rzeczy zupełnie poza naszą kontrolą — temperamentu — upodobań — sposobu bycia — u niektórych nawet od urody zewnętrznej. Jedna z najmiłościwszych i najpiękniejszych natur, jakie kiedykolwiek znałem, absolutnie nie znosiła ludzi brzydkich! Lecz miłość jest aktem twojej woli chwytającym wolę twojego przyjaciela lub nieprzyjaciela — przenikającym na wskroś jego zewnętrzność — przez nawet jego wrogość wobec ciebie — i dostrzegającym wówczas owo cudowne stworzenie Boże — stworzone na Jego obraz — wolne tak, jak wolny jest tylko Bóg — zdolne do ogromnych osiągnięć. Możesz mieć subtelniejszy intelekt,

dokładniejszą emocję — lecz w tym punkcie ty i twój nieprzyjaciel jesteście bliźniakami. Obaj jesteście kochani przez Boga i zdolni do miłowania Go wzajemnie. Jeśli dość długo będziesz trzymał umysł i serce skierowane ku niemu, znajdziesz też rzeczy do polubienia — obok tych do nielubienia — ale istotą jest postawa twojej woli.

Otóż cztery sposoby, w jakie działa nasza Miłość: a w żadnym z nich emocja nie odgrywa ważnej roli.

**I. Przebaczenie.**

Co za dziwna rzecz! Albo jest to nieszczere „Przebaczam", gdy całe nasze jestestwo drży z oburzenia; albo po prostu oznacza złą pamięć! Poza tym, cóż znaczy przebaczenie, gdy nasz nieprzyjaciel każe nam go zachować dla siebie?

A jednak nasze przebaczenie przez Boga jest z tym związane! *Sicut et nos dimittimus…*

Spójrz na Miłość, a wszystko staje się proste.

Czego się od nas wymaga, to wzięcia naszej woli, szarpnięcia nią i skierowania jej na naszego nieprzyjaciela w sposób otwarty i miłujący: tak by w chwili, gdy on się odwróci, być już tam i czekać.

Otóż jest to właśnie to, co Bóg czyni nam! Jest pewien sens, w którym On jest „zagniewany" — w którym nie „przebacza", dopóki się nie nawrócimy — lecz jest to po prostu skutek naszego grzechu. W chwili gdy się odwracamy, On już jest.

To zwrócenie się ku nam często wymaga aktu upokorzenia, na który nie zasłużyliśmy — podobnie jak nasz Pan w swojej Miłości uniżył samego siebie; a niekiedy staje się aktem, na który w części zasłużyliśmy.

Lecz istotą jest to, byśmy się odwrócili. Nie wolno nam po prostu „odsunąć" tematu i zapomnieć. Nie wolno zapomnieć — musimy pamiętać o nim, o jego zdolnościach, i je kochać.

**II. Dostrzeganie dobrego.**

Przebaczanie nieprzyjaciołom wypływa z nawyku, który jest inną oznaką miłości; mianowicie — dostrzegania w ludziach tego, co najlepsze. I tu mamy przykład naszego Pana — to jest sekret naszego Pana — przyczyna Jego zdumiewającego „sukcesu". Weźmy śmiały przykład: czy możemy powiedzieć, że nasz Pan lubił Judasza Iskariota? — że był ku niemu przyciągany w taki sposób, w jaki garnął się ku św. Janowi i „Bogatemu Młodzieńcowi"? — Z pewnością nie! A jednak kochał — tzn. dostrzegał w nim dobro. Jego Boska Wola przeniknęła przez skąpstwo i zdradę i ujrzała wolę oraz zdolności ogromnej mocy. Uczynił go Apostołem, bo była to Judaszowi najlepsza szansa. Podobnie „Przyjaciel celników i grzeszników". Widział dobro tam, gdzie świat nie widział żadnego.

Otóż jest to nasz prosty, zwykły obowiązek. Nie jest oznaką świętości otaczanie się jedynie wybranymi duszami. Oczywiście, jako ludzie, musimy się wystrzegać niebezpieczeństw dla siebie — lecz bystre oko i gwałtowne odsuwanie się od grzeszników jest właśnie tą karykaturą świętości, którą nasz Pan brzydził się u faryzeuszy.

Ach! to jest sekret wszelkiej dobrej pracy dla Boga i dusz — być beznadziejnie optymistycznym — nieuleczalnie pełnym nadziei.

Chwyć tę nikczemną, haniebną, zmysłową duszę — dostrzeż biedną wolę — drżącą jak Daniel pośród lwów. Zignoruj lwy — obejmij Daniela.

Czyż nie to właśnie czyni nasz Pan za każdym razem, gdy ci przebacza?

**III. Pragnienie dobrego.**

„Życzę ci dobrze" — po włosku — jest jednym z najmocniejszych zwrotów miłości. I jaki prawdziwy duchowy proces wewnętrzny kryje się za nim. Spojrzenie w siebie i swoją postawę wobec nieprzyjaciela. Czy nie jest tak: „Och, przebaczam mu! Lecz… lecz… tęsknię i pragnę ujrzeć jego cierpienie." Ah! ostrożnie. Jeśli możesz uczciwie i spokojnie patrzeć ponad cierpieniem i widzieć go w pokoju, oczyszczonego i bliższego Boga niż ty — wówczas możesz to czynić. Lecz nie inaczej! Postawa wewnętrzna stanowi całą różnicę.

**IV. Czynienie dobrego.**

Tu nade wszystko emocjonalizm nie powinien być naszym przewodnikiem! Szlachetne impulsy bynajmniej nie są oznaką miłości. Nie! Przynoszą swą nagrodę zbyt szybko w postaci blasku zadowolenia. Patrz na rzeczy wprost… zdecyduj, że tyle musi iść na jałmużnę — potem dawaj świadomie i swobodnie — i hojnie, jeśli to możliwe. Oto prawdziwy i dotkliwy sprawdzian tego, jak bardzo kochamy bliźniego.

*Zakończenie.* — Krótko mówiąc, mamy tu zarys miłości chrześcijanina do bliźniego. Tkwi ona w jego woli, jak wszystkie jego prawdziwe działania — jest często niczym więcej niż aktem woli — choć wciąż na nowo wystawianym na próbę przez zewnętrzne czyny. I kiedy patrzymy na taką duszę — widzącą ją, jak świadomie przebacza, nie przez uniesienie uczucia, lecz świadomym wysiłkiem — gdy widzimy ramiona tej duszy wyciągnięte, by przyjmować i dawać, i błogosławić — rozumiemy, jak droga jest ta dusza w oczach Boga. Jak może Bóg nie przebaczyć temu, kto przebacza?

Wszechmoc sama nie może się oprzeć takiej słodyczy i łasce… *Ama et fac quod vis*. Kochaj i czyń, co chcesz!

---

*Powrót do poprzedniego.* — Wola, jak widzieliśmy, jest centrum wszelkiej wiary, nadziei i miłości. Zobaczymy dziś, jak jest ona jedyną rzeczą, która ma znaczenie w grzechu.

*Wstęp.* — Odwrotnością wiary, nadziei i miłości jest grzech; a gałąź teologii, która się nim zajmuje, nosi nazwę Teologii Moralnej lub Kazuistyki. Ogromna nauka, z którą wszyscy lekarze dusz muszą być zaznajomieni. Kościół nie boi się jej stawiać czoła — choć pełna jest niebezpieczeństw, jak wszelka wiedza. Dusze nieczyste znajdą w niej nieczystość; dusze niehojne nauczą się, jak najmniej Bóg przyjmie. Pełna podziałów i działów; lecz pragnę — jak zwykle — chwycić szkarłatną nić Woli — i przekonasz się, że gdy to uczynisz, wszelkiego rodzaju pozorne zawiłości rozpadną się same.

**I. Dwa wielkie niebezpieczeństwa w naszym życiu moralnym — Opieszałość i Skrupulatność.** Każda dusza ciąży ku jednemu lub drugiemu. Rozważmy je.

*(1) Opieszałość.* — Każda dobra zasada może być nadużyta. Stąd właśnie wyrastają herezje. Niebezpieczeństwem tej epoki jest bez wątpienia skupianie się na Miłosierdziu Boga z pominięciem Jego Sprawiedliwości — Uniwersalizm. Dochodzi do tego samego, gdy trwamy w rozważaniu naszej słabości i zapominamy o Łasce. Jakże powszechne! „Wiem, że jestem grzeszny, lecz w końcu moje pokusy są bardzo wielkie! Dobrze chcę, Bóg to wie." Taki idzie do spowiedzi i nie ma nic szczególnego do powiedzenia. Wraca ospale do swego życia — i znów po staremu — nie interesuje się swoim życiem wewnętrznym — tak mówi. „Nie wolno zawsze wyrywać rośliny" — boi się wymagań! Letniość — rozsadnik grzechu śmiertelnego i ognia wiecznego.

Spójrz teraz w głąb siebie. Co widzisz? Ospałą wolę, chyboczącą się w tę i ową stronę — dającą niedbałą zgodę — nie grzeszącą silnie, lecz zbliżającą się coraz bardziej do grzechu śmiertelnego przy każdym wahaniu.

*(2) Skrupulatność.* — Szlachetniejsza wada, lecz równie niebezpieczna. Nieustanny niepokój. Wzrok utkwiony w Grozę Boga, nigdy w Jego łaskawość! Myśli o łaskach i ogarnia go przerażenie, np. spojrzy na obraz i sądzi, że natychmiast popełnił grzech śmiertelny; odmówi modlitwy niedbale i myśli, że nieodwracalnie obraził swojego Ojca… Nieopowiedziane udręczenie… Duchowe zapalenie nerwów.

Nie wie nigdy, czy zgrzeszył. Na spowiedzi albo mówi za dużo, albo za mało. Powtarza się — chce odprawić spowiedź generalną: i wreszcie, w rodzaju rozpaczy, buntuje się przeciwko Bogu, który żąda rzeczy niemożliwych.

Spójrz teraz w głąb siebie. Widzisz wolę napiętą do pęknięcia — zapalną od napięcia — każde poruszenie drga i rani: każde wzruszenie przebiega przez nią boleśnie (zapalenie nerwów).

**II. Zasada równowagi.**

Potrzebujemy jej — jesteśmy albo opieszali, albo skrupulatni — albo oscylujemy między jednym a drugim. Znowu — Wola.

*(a) Szczegółowe działanie Woli.* — Aby jakiś czyn był w pełni grzeszny, musi być na to zgoda Woli. (Sankcja Królewska dla Prawa.)

*(1) Grzech przeciw Wierze.* — Intelekt szepce na Benedykcji. (Czy Bóg jest tam naprawdę?) Teraz to pytanie, zanim mogłoby być grzechem, musi być przedstawione Woli — a Wola nie może nie zająć żadnego stanowiska. Może nastąpić chwila wahania, zanim przemówi — potem albo mówi: „Credo" — albo: „Cóż — zastanawiam się."

*(2) Grzech przeciw moralności.* — Wyobraźnia przedstawia żywy, wyraźny obraz grzechu cielesnego — każdy szczegół horrendalnie kompletny. Niekiedy Wola jest po prostu zafascynowana: a jednak musi powiedzieć Tak albo Nie. Jeśli mówi Nie — nie ma grzechu.

*(b) Ogólne zamierzenie Woli.* — Lecz każdy czyn jest tylko ogniwem łańcucha. Musimy patrzeć na ogólne zamierzenie: by widzieć nasze odpowiedzialności, np. nudzisz się monotonią pobożności. „Będę się luzować." Ach! w tej chwili twoja Wola implicitnie zgodziła się na liczne grzechy powszednie. Już uległeś.

Lecz do grzechu śmiertelnego potrzebny jest pełny, świadomy, umyślny czyn w ciężkiej materii. Cała Wola. Ucz się więc szukać Woli. Nie trudź się wyszukiwaniem pokus; tylko zgoda Woli.

Ucz się też swej ogólnej skłonności. Powinieneś znać swoją duchową konstytucję i ją uwzględniać.

*Zakończenie.* — Wreszcie, bądź hojny wobec Boga. Pamiętaj o Jego książęcym duchu. Wyobraź sobie doskonałą relację synowską; szlachetność duchową. Pozytywną cnotę.

*(1) Jeśli jesteś opieszały* — pamiętaj, jak Królewsko cię traktuje. Dawaj Mu więcej, niż prosi. Uświadamiaj sobie na swoich spowiedziach, jaką skąpą duszą jesteś — jak chwytasz dyspensacje…

*(2) Jeśli jesteś skrupulatny* — pamiętaj znów, jak Królewski On jest. Gdy przebacza, przebacza!

Pielęgnuj relację synowską; prawdą jest, że jest On Święty ponad wyobrażenie; jednak prawo wolności jest tym, przez które nami rządzi; jesteśmy dziećmi raczej niż niewolnikami: wyniesionymi do nieocenionej godności. Zachowuj się więc jak syn; pamiętając, że Prawo Wolności jest Prawem Miłości.

---

*Powrót do poprzedniego.* — Widzieliśmy, że grzech jest odchyleniem woli człowieka od Woli Boga — i że grzech w ścisłym sensie jest bez tego niemożliwy. Grzech materialny nie pociąga za sobą winy — jest niewinnym spełnieniem złego czynu.

*Wstęp.* — Lecz teraz musimy rozważyć, co czynić, gdy wola odchyliła się. Kto nie jest świadomy ciągłego drżenia woli z dala od Bożej — i niekiedy świadomego, umyślnego samowolnictwa? — Odpowiedzią jest Pokuta.

**I. Nasz Pan.**

Rozważmy teraz centralny motyw życia naszego Pana.

„Przyszedłem czynić Wolę Twoją." Po raz pierwszy w historii przeżyto życie w absolutnej, pełnej jedności z Wolą Bożą — wydaje się więc, że w tym jednym, czego grzesznicy potrzebują — przykładu — On nas zawodzi. Życie świętego, który był grzesznikiem, jest przykładem — widzimy, jak wstawać. Lecz w Chrystusie nie było grzechu. Nigdy słowa Pokuty na Jego ustach. „Wykonało się." „Dokonałem dzieła, któreś Mi zlecił do wykonania." „Któż z was dowiedzie Mi grzechu?"

To jest po części prawdą. Osobiście nie grzeszył; a jednak zarazem, w tajemnicy, utożsamił się z grzesznikami.

*(a) W życiu swoim utożsamił się z nimi.* „Przyjaciel grzeszników." Jest to rzeczywistość doświadczenia. Wszyscy, którzy mieli do czynienia z duszami, wiedzą, że to fakt. Samo słowo „współczucie" to zakłada. Gdy nie udaje się nam pomóc, bywa że dlatego, iż tego nie robimy. Stoimy z boku. Lecz gdy zanurzamy się wprost w głąb ich serc — stawiamy się obok nich — czynimy za nich akty wiary i nadziei, i miłości, i pokuty — pomagamy im. Czy nie jest to rzeczywiste duchowe doświadczenie?

*(b) Skutkiem było, że Pokuta znalazła swe powszechne wzorce* w tych, którzy byli Mu bliscy. Grzechy namiętności, nikczemnego tchórzostwa i brutalnej nieczułości widzimy oczyszczone w Magdalenie, Piotrze i Łotrze — trzech klasycznych przykładach — z których wyłaniają się trzy uprzejmie czułe życia — pełne pokory, słodyczy i miłości.

*(c) W Getsemani tajemnica osiąga szczyt* (Newman). „Idzie książę tego świata." Wierzymy z czcią, że owa agonia i krwawy pot były wynikiem najwyższego zanurzenia się w atmosferę gęstego grzechu; i że w ciszy tej nocy oraz Trzech Godzin On wypełniał najwyższe dzieło. Zaczyn wrzucono w trzy miary mąki. Jego absolutnie wierna ludzka wola przemienia cały obszar grzechu. „Wykonało się." „Ubiczowany za nasze grzechy" — to niedorzeczne sformułowanie. Mówmy raczej: „On w miłości swojej ogarnął nasze grzechy."

**II. Natura Pokuty.**

Widzimy więc, czym jest Pokuta w swej pełni. Jest powrotem Woli na jej właściwą drogę. To jest istotą. Jest powrotem do stanu zjednoczenia w Woli Boga. Dlatego Akt Doskonałego Żalu jest Aktem Miłości: „Boże mój, żałuję, bo Cię kocham… bo raz jeszcze szarpię moją wolę, by znalazła się w jednej linii z Wolą Jezusa Chrystusa."

Co z tego wynika?

*(1) Emocja ma na ogół pewien udział* — przed lub po — lecz silna emocja nie jest konieczna. Ludzi dręczy to, że nie czują. Nie ma powodu, by ich to dręczyło. Istnieje sto powodów, dla których czucie jest niekiedy niemożliwe. Jest to rzecz powierzchowna. Prawda, że święci mają dar łez; lecz doskonałość można osiągnąć bez niego. Łzy są niczym więcej niż pełnym natchnieniem całej istoty.

*(2) Intelekt ma pewien udział* — przed lub po. Powracamy, bo rozumiemy; lub rozumiemy, gdy powróciliśmy. Lecz nie musi to być wyraźne. Jedyną koniecznością jest powrót woli — „Boże mój, kocham Cię."

Dlatego postanowienie poprawy jest prawdziwym sprawdzianem. Namiętne łzy mogą znaczyć niewiele. Dokładna wiedza o precyzyjnej ogromności winy jest bezwartościowa. Jedynym więc powodem, dla którego odmawia się Absolucji, jest brak poprawy — odmowa unikania okazji do grzechu lub zadośćuczynienia.

Widzimy też, dlaczego świat odmawia wiary w pokutę.

„Przeszłości pismo nie do zmazania — Idzie dalej: nie twoja pobożność Ni mądrość cofnie choćby połowę, Ni łzy zmyją choćby jedno słowo."

To — poza chrześcijaństwem — jest absolutną prawdą; i z chrześcijaństwem — absolutnym fałszem. Nie łzy, nie pobożność ani mądrość kasują to pismo — lecz Wola powracająca na właściwą drogę, jednocząca się z Wolą Jezusa Chrystusa. Gdy to jest dokonane, przebaczenie w tej chwili jest spełnione.

Miłość jest przebaczeniem Nieprzebaczalnego; a Pokuta jest naprawieniem Nienaprawialnego.

*Zakończenie.* — Jeszcze raz widzimy zatem, że jedyną rzeczą, która ma znaczenie, jest zjednoczenie z Wolą Boga. Trwałe i ostateczne odrzucenie tego jest jedynym grzechem nieprzebaczalnym — jest to grzech przeciwko Duchowi Świętemu, którego jedyną funkcją w tym świecie, pod dziesięcioma tysiącami działań, jest przywracanie stworzonych woli do niestworzonej.

Lecz wraz z powrotem wszyscy ludzie stają na tym samym poziomie. Maryja, Matka Jezusa, i Maryja nierządnica stoją po obu stronach Krzyża jak siostry — gdyż jedna nigdy nie odchyliła się, a druga powróciła. Dwaj łotrzy są wiecznie rozdzieleni, typami owiec i kozłów, bo jeden zjednoczył się z Wolą Jezusa, a drugi trzymał się do końca samowolnictwa.

---

*Powrót do poprzedniego.* — Widzieliśmy, jak Wola jest najgłębszą władzą, od której wszystko zależy: *(a)* wobec innych władz musi być suwerenna; musi mieć stały cel, jeśli mamy cokolwiek osiągnąć — nie miotana namiętnością ani intelektem; *(b)* wobec Boga jest tą, która jest Mu najbliższa, bezpośrednio nawiedzana przez łaskę. I jest wolna: może wybierać między tym a tamtym działaniem i pobudką: a Bóg oddaje się w naszą moc, jak oddał się w moc człowieka na Kalwarii. Możemy Go tam ukrzyżować w skrytości; zdradzić, znieważyć, wyszydzić — lub pogrzebać pod ciężarem letniości i obojętności — lub żyć z Nim Zmartwychwstałym i Uwielbiony, „siedzieć w niebiańskich miejscach" — aż będziemy jedno. „Już nie ja żyję…"

Jesteśmy zatem sądzeni przez to, co dzieje się w owej wewnętrznej komnacie. W śmierci Bóg podsumowuje historię Jego życia w nas — czy wzgardziliśmy i odrzucili, czy przyjęliśmy Go.

*Wstęp.* — To wszystko widzimy. Pozostaje zobaczyć, jak trwać w naszych dobrych dyspozycjach, tzn. Wytrwałość ostateczna. Dwa aspekty — Ja i Bóg.

**I. Ja.**

*(1) Kształtowanie nawyków.* — „Czyny tworzą nawyki; nawyki tworzą charakter; a charakter jest wieczny."

Jesteśmy istotami nawyku. Oto najwyższa sprawiedliwość Boga, że każda myśl ma znaczenie… Powszechnie uważa się, że około trzydziestki nasz charakter jest ustalony — co jest wyjątkowo nieprawdziwe. (Pewien stary katolik: „Mój drogi, jestem pewien, że nie; mam wiele złych nawyków, które mam nadzieję przezwyciężyć.") Zaprzeczyć temu to po prostu zaprzeczyć łasce. Oczywiście jest trudniej; jeśli Wola działała przez pięćdziesiąt lat w sposób samolubny, nie ma praktycznie żadnych nowych argumentów ani emocji zdolnych zmienić; lecz wola skoncentrowana na Bogu jest jak Wola dziecka — wieczna młodość.

*(2) Reguła życia.* — Jedyne zabezpieczenie — sformułowany standard. Przyjdą oschłości i intelektualne trudności. Reguła jest zbawieniem. Będziesz pamiętał, że przemyślałeś ją i postanowiłeś. Musi ona objąć i przewyższać Regułę Kościoła. Będzie dla ciebie tym, czym było zaufanie św. Piotra: „Panie, do kogóż pójdziemy?" „Jestem zupełnie zagubiony; lecz trwam."

Potem przestrzegaj jej. Niekiedy przezwycięż odrazę — odczuj się niewolnikiem prawa; ale wolność! Miej na uwadze przeciętną, jak mówi św. Ignacy — nie ustalaj jej ani w chwili uniesienia, ani przygnębienia. Będzie to przemyślany osąd twojego przeciętnego ja co do tego, jaki jest możliwy zewnętrzny ideał.

**II. Bóg.**

Co do postawy wobec Boga, kto może dyktować? Bóg pragnie od każdego różnych rzeczy: „kamień z imieniem wypisanym, którego nikt nie zna" — każdy w jedynej relacji — od jednego solidnego, nienatchnionego posłuszeństwa… namiętnego uczucia… mądrości… rozpalonej wyobraźni… Te dotyczą władz zewnętrznych… Lecz czego wymaga od wszystkich, to absolutnego przywiązania woli.

Dwa punkty nam w tym pomagają.

*(1) Pamiętaj o śmierci.* … Obecnie wiemy o Bogu bardzo niewiele. Chrystus jedynie szkicuje kilka mglistych zarysów, wyrażonych w skończonym języku. Wszystkie ekstazy świętych są tylko cieniami cieni… po prostu z powodu słabości. Stąd paradoks: „Znać Boga to życie wieczne"; „Znać Boga to dostać obłędu." Sw. Tomasz, *Quid est Deus?*

Otóż w pewnym wyznaczonym dniu staniesz wprost przed Jego Obliczem, niosąc ze sobą wynik i sumę wszystkich swoich dobrowolnych czynów. Napawa to nas zapewne głęboką bojaźnią. Skupienie na sobie staje się śmieszne.

*(2) Pamiętaj o zależności od Boga.* Wszystko zależy od łaski. Choć twoja wola współpracuje, nie mogłaby bez łaski. „Sprzeciwia się pysznym." „Gdyby nie łaska Boża, byłbym na miejscu tego." Pamiętaj, że jeśli pewne rodzaje grzechu są nie do pomyślenia, są takie tylko dzięki łasce.

**III. Zachęta.**

Wreszcie pamiętaj, że jeśli lękasz się swojej własnej woli, nie potrzebujesz lękać się Bożej… Twego uświęcenia nie możesz ostatecznie utracić przez zwykłą słabość woli. Żadna dusza nigdy jeszcze przez to nie zginęła — jedynie uparta samowola niszczy duszę. To człowiek twardy, którego wola jest suwerenna, a nie pokorna ni uległa przed Bogiem, ginie. Faryzeusz — przed nierządnicą.

Dopóki to prosta słabość — nie lękaj się. Zwracaj się ku Niemu nieustannie — czekaj na Niego. Pokora jest naprawdę jedyną rzeczą. Stańcie się jak małe dzieci — zależni i czekający.

Patrz, co Bóg uczynił ze słabymi i połamanymi! Kościół katolicki zbudowany na słabości. Jak w każdej epoce właśnie dusze zalęknione, bojaźliwe, nieufające sobie zwyciężają.

Spójrz na to, co się nazywa Kartą Obywatelstwa w Królestwie Bożym.

Cisi — Pokój czyniący — Pragnący — Czystego serca — Płaczący. Ci są błogosławieni; bo to ci, którzy opierają się na Bogu. Do nich należy ziemia i do nich należy królestwo niebieskie.

Patrz na owego gorącego świętego z Tarsu — pełnego namiętności; skruszonego przez rękę Bożą z nieba — serce skruszone i pokorne, wielbące Tego, w którego słabości moc Boża się objawia… że to co nikczemne, głupie i potłuczone najlepiej przepuszcza światło Boże, by oświecić świat.

Słuchaj samego Boga wzywającego rozczarowanych i utrudzonych, i tych, którzy wiedzą, że są nieudacznikami, by wzięli ciężki Krzyż, który jest przecież tylko słodkim jarzmem i lekkim brzemieniem, i tak znaleźli odpoczynek dla swych dusz.

---

*Ga 5, 11: Zgorszenie Krzyża.*

*Powrót do poprzedniego.* — Ostatnim razem widzieliśmy, jak cisi i płaczący są zwycięzcami — ci, którzy najpierw poddali swoje władze, a potem ujarzmili swoją wolę. Obraz klęski. Teraz zwróćmy się i ujrzyjmy najwyższy Przykład poglądowy tego.

*Wstęp.* — Oczy nasze spoczywają na Tragedii historii świata — Jezus martwy w ramionach Maryi!

*Pietà* jest samym jądrem życia i śmierci — centrum koła, a myśli promieniują od niego w oszałamiającym zamęcie. Mówimy to i owo, po czym znowu milczymy i adorujemy. Zaledwie jedna myśl staje się zrozumiała, inna ją pochłania. Jest to Widzenie Uszczęśliwiające wyrażone w kategoriach śmierci. Zarazem jest, jak mówi św. Paweł, zgorszeniem. Lecz ujrzyjmy w nim ucieleśnienie i uwieńczenie naszych myśli tego Wielkiego Postu.

**I. Sprzeciwia się naszej miłości niezależności — woli oddzielonej od Boga.**

*(1)* Pragnienie niezależności — dziecko, mężczyzna, starzec. Polityka ponadwyznaniowa.

*(2)* Wiele dobrego.

*(3)* Krzyż nas rości… Jam jest Droga. Nabyci za cenę. Oto kałuża krwi…

**II. Domaga się uznania grzechu.**

*(1)* Niechęć wobec przykrości.

*(2)* Zasłony na grzech.

*(3)* Krzyż odsłania grzech.

Przemienienie Abla martwego w ramionach Ewy… Dawna Ofiara. Tak Baranek Boży.

Wiele osób przezwycięża te pierwsze dwie przeszkody. Lecz jest trzecia, o którą rozbijają się tysiące.

Jest ona ostatecznym wynikiem doskonałej ludzkiej woli doprowadzonej do jej logicznych wniosków — dobrem, ku któremu zmierza każdy akt zjednoczenia — ostatecznym celem naszego życia, wysiłków, cierpień, o ile są wierne Bogu. Przypatrzmy mu się i sprawdźmy przez nie nasze życie. Jest to Doskonałość posłuszeństwa. Chrystus stał się posłusznym dla nas aż do śmierci.

**III. 1. Posłuszeństwo pociąga za sobą cierpienie.**

*(a)* Stajemy naprzód wobec tajemnicy bólu. Spójrz uważnie na te podarte Dłonie i Stopy, na wyciągniętą Twarz, na pobite Ramiona, na ranę od włóczni, na lśniący pot śmierci.

Oto obraz rodzaju ludzkiego. On dźwigał nasze grzechy i niósł nasze boleści. Patrzcie i widzicie…

Czy moglibyśmy w ogóle znosić boleści świata, gdyby Bóg nie cierpiał też? On tego zakosztował; nie mógł tego wytłumaczyć — tak jak matka spróbuje gorzkiego lekarstwa, by uspokoić dziecko.

Ale, co więcej — On po części to tłumaczy. Tym czynem pokazuje, że cierpienie jest koniecznym lekarstwem. W chwili gdy zjawia się doskonała ludzka wola, cierpienie jest absolutną pewnością. Maryja ma siedem mieczy, Jezus ma Krzyż. Platon to widział.

*(b)* Gdy patrzymy, pytamy siebie — Gdzie są nasze rany?… Nie tylko rany, na które zasłużyliśmy — te oczywiście — rany zadane przez zwykłą osobistą sprawiedliwość, krzywdy wyrządzone przez samowolność; lecz gdzie są rany, które otrzymaliśmy za pełnienie Woli Bożej — ciernie, przez które torowaliśmy sobie drogę?

Ach! jakie nieznośnie łatwe życie prowadzimy! Nasza religia koi i pociesza nas! Pozytywnie zyskujemy w doczesnym sensie, pełniąc Wolę Bożą! Lepszym znakiem byłoby, gdyby nasza religia dręczyła i krzyżowała nas — ogień w kościach. Tak było dla Niego — Dlaczego nie jest tak dla nas? Czy możliwe, że uciekamy i chowamy się, mieszamy z tłumami — jak uczniowie? — że kochamy Pasterza Galilei, Uzdrowiciela, Kaznodzieję… i wzdrygamy się przed Mężem Boleści — że karcimy Go za Jego ascetyzm: „Niech się to Tobie nie dzieje, Panie!"

**2. Posłuszeństwo pociąga za sobą śmierć.**

*(a)* Lecz nie tylko rany, ale śmierć. Nie był ubiczowany i wypuszczony, jak chciał Piłat: lecz „posłuszny aż do śmierci". Jest to przeprowadzone aż do niedowierzania godnego końca! Tego właśnie Piłat i świat chcieli uniknąć: „Zstąp — a uwierzymy." Ach! Wiara w zranionego żyjącego Jezusa nie odkupiłaby świata. Musi być Martwy! Kto chce zachować życie swoje, straci je.

*(b)* Spójrzmy na siebie. „Och! Jestem gotów znosić rany — znosiłem wiele… wyśmiewany, wzgardzony, wręcz ukrzyżowany." Tak, lecz zatrzymujesz się przed ostatnim krokiem. Schodzisz w końcu z Krzyża i mieszasz się znów z ludźmi: ponownie twierdzisz swoją ludzką wolę. Przyszło powołanie, które zdawało się kończyć twoje życie, i cofnąłeś się: i sens twojego życia — który polega na tym, byś umarł — jest utracony.

Żąda się od ciebie, byś był umarły z Chrystusem — by twoja wola przestała być twoją — byś wszystko uważał za śmieci — nie tylko niektóre rzeczy — abyś pozyskał Chrystusa. Ach! marność naszych darów dla Boga: dajemy Mu naszą emocję, nasz intelekt… wszystko, oprócz jedynej rzeczy, która ma znaczenie — naszej Woli.

**3. Śmierć pociąga za sobą życie.**

Spójrz jeszcze raz na to Ciało. Jest to to samo Ciało, które, wyzwolone z prawa grzechu i śmierci, zmartwychwstanie za trzy dni. Pozwoliło, by świat działał wedle swej woli — a wynikiem jest, że jest wolne od praw i ograniczeń świata. Siedzi po Prawicy; leży na dziesięciu tysiącach ołtarzy — czas i przestrzeń przestają nań działać.

Jeśli więc chcesz być wolny — umieraj codziennie. Nie zadowalaj się ranieniem siebie — zabij siebie.

To jest sekret nieumierającego, nieustającego życia Kościoła. Przeżywa ona dzień po dniu Mękę naszego Pana.

To jest sekret Świętych — w zasięgu każdego z nas.

„Jeśliście umarli z Chrystusem, z Nim też żyć będziecie!"

← wróć do odkrywania