HomiliaDB

John Henry Newman · Kazania parafialne i zwyczajne, tom III

Kazanie VI. Wiara i posłuszeństwo

Gdy chcę żyć lepiej, ale nie wiem od czego WiaraUsprawiedliwienie i zasługa
„Jeślibyś chciał wejść do żywota, zachowaj przykazania."
W skrócie. Newman analizuje związek między wiarą a posłuszeństwem, pokazując, że są to nie dwa różne akty, lecz dwa aspekty jednego zwrócenia się ku Bogu ponad światem. Wiara, która nie przekłada się na posłuszeństwo, jest iluzją, podobnie jak posłuszeństwo bez wiary byłoby jedynie zewnętrznym konformizmem. Kazanie odpowiada na pytanie, jak żyć lepiej: przez bezwarunkowe przyjęcie Bożego słowa i Jego woli jako jedynego kompasu działania.

„Wierzyć to spoglądać poza ten świat ku Bogu, i być posłusznym to spoglądać poza ten świat ku Bogu;”

*„Jeślibyś chciał wejść do żywota, zachowaj przykazania."* — Mt 19,17

Niechaj człowiek prosty czyta Ewangelie z umysłem poważnym i pokornym, jak w obliczu Bożym, a sądzę, że nie dozna najmniejszej trudności w pojęciu tych słów. Są one jasne jak dzień już przy pierwszym czytaniu, a reszta nauki naszego Zbawiciela tylko potwierdza ich oczywisty sens. Mniemam, że gdyby takiemu człowiekowi, po przeczytaniu tych i podobnych miejsc w Ewangeliach, powiedziano, iż nie pojął ich znaczenia, i że usiłowanie wejścia do żywota przez zachowanie przykazań, usiłowanie zachowania przykazań w celu wejścia do żywota, są wyrażeniami podejrzanymi i niebezpiecznymi, a ich używanie świadczy o nieznajomości prawdziwego ducha nauki Chrystusowej — odpowiedziałby z rozpaczą: „Tedy zaiste Pismo Święte nie jest księgą dla ogółu, lecz jedynie dla tych, którzy mają umysły wyćwiczone i wysubtelniałe, zdolne dostrzegać rzeczy w sensie odmiennym od ich oczywistego znaczenia."

Albo znów, przypuśćmy, że ktoś nieuznający bóstwa naszego Pana natknąłby się na osoby mniemające, iż zachowywanie przykazań jako drogi do żywota jest oznaką duchowej ślepoty człowieka, żeby nie powiedzieć — pychy i potępienia; czy sądzicie, że można by jakoś go uciszyć w jego własnej herezji za pomocą dowodów z Pisma Świętego na tę świętą prawdę, którą odrzucał? Czyż bowiem nauka, że Chrystus jest Bogiem, może być głoszona jaśniej aniżeli nakaz, że dla wejścia do żywota musimy zachować przykazania? Czy nie jest to droga do przekonania ludzi, że Pismo Święte nie ma żadnego określonego sensu i że każdy może słusznie nadawać mu własne znaczenie, gdy widzą, jak oczywiste słowa naszego Pana są w ten sposób wypaczane?

Okazją do tej nierzeczywistej interpretacji Pisma Świętego, która w istocie rozpowszechniła się wśród nas w znacznej mierze, jest to, że święty Paweł w niektórych miejscach swych Listów naucza, iż jesteśmy przyjmowani i zbawiani przez wiarę; i wywodzi się stąd, że skoro pisał pod natchnieniem Ducha obiecanego, jego język jest prawdziwym językiem Ewangelii, i że słowa Chrystusa — Przedwiecznego Słowa Bożego — muszą być, choćby i gwałtem, wciągane w owo określone znaczenie, przyjmowane za jedyny prawdziwy sens świętego Pawła. Jak tłumaczy się słowa naszego Boskiego Mistrza, jakimi wyrafinowanymi zabiegami pozbawia się nas oczywistego i uroczystego sensu, który noszą na swoim obliczu — nie ma tu potrzeby dociekać; jednakże nikt, jak można przypuszczać, nie zaprzeczy, że czy słusznie, czy niesłusznie, odwraca się je w sposób zadziwiający, lub raczej pomija się je zupełnie i zapomina o nich, jakoby zostały zastąpione przez Listy apostolskie. Niewątpliwie owe Listy są natchnione przez Ducha Świętego; lecz Duch był posłany przez Chrystusa, aby uwielbić i rozjaśnić słowa Chrystusa. Dwaj niebiańscy świadkowie nie mogą mówić sprzecznie; wiara słucha ich obojga. Zaiste naszym obowiązkiem jest nie sprzeciwiać się ani Jednemu, ani Drugiemu, lecz w pokorze rozważać, czy nie ma jednej zasadniczej nauki, którą głoszą wspólnie; i to, z Bożą pomocą, pragnę teraz uczynić.

W jaki sposób my, grzesznicy, mamy być przyjęci przez Boga Wszechmogącego? Bez wątpienia ofiara Chrystusa na krzyżu jest zasługującą przyczyną naszego usprawiedliwienia, a Jego Kościół jest ustanowionym narzędziem jej przekazywania nam. Lecz nasze obecne pytanie dotyczy innej kwestii — naszego własnego udziału w jej przyswajaniu; i tu powiadam, że Pismo Święte daje dwie odpowiedzi, głosząc raz: „Wierz, a będziesz zbawiony", a innym razem: „Zachowaj przykazania, a będziesz zbawiony." Zastanówmy się, czy te dwa sposoby mówienia nie dają się ze sobą pogodzić.

Co się rozumie przez wiarę? To szczere i gorliwe przekonanie, że jesteśmy stworzeniami Bożymi; praktyczne dostrzeganie świata niewidzialnego; rozumienie, że ten świat nie wystarczy dla naszego szczęścia, spoglądanie poza niego ku Bogu, urzeczywistnianie Jego obecności, trwanie przy Nim, usiłowanie poznania i spełniania Jego woli oraz szukanie naszego dobra u Niego. Wiara nie jest przelotnym, gwałtownym poruszeniem lub nagłym uczuciem umysłu, wrażeniem lub myślą, która go nawiedza, lecz jest nawykiem, trwałym i niezmiennym stanem ducha. Wierzyć w Boga to oddać siebie Bogu, w pokorze powierzyć swe sprawy — lub pragnąć powierzenia ich — w ręce Tego, który jest Najwyższym Dawcą wszelkiego dobra.

Zapytajmy teraz, czym jest posłuszeństwo? Jest to oczywisty, narzucający się przez naturę sposób postępowania stworzenia przed obliczem Boga, które boi się Go jako swego Stwórcy i wie, że jako grzesznik ma szczególną przyczynę, by się Go lękać. W takich okolicznościach będzie ono „czynić, co może", aby Mu się podobać, jak owa niewiasta, którą pochwalił nasz Pan. Będzie rozglądało się ze wszystkich stron, jak jest możliwe przypodobanie się Jemu, i będzie się radować, znajdując jakąkolwiek służbę, która mogłaby służyć jako dowód, że jest gorliwe. I nie znajdzie nic lepszego jako ofiary ani jako świadectwa niż posłuszeństwo świętemu Prawu, o którym sumienie mówi mu, że zostało nam dane przez samego Boga; to znaczy, będzie pilnie spełniać cały swój obowiązek, o ile go zna i o ile może go wypełnić. — I tak, co oczywiste, dwa stany ducha są w zupełności jednym i tym samym: zupełnie obojętne jest, czy powiemy, że człowiek szuka Boga w wierze, czy powiemy, że szuka Go przez posłuszeństwo; skoro zaś Bóg Wszechmogący łaskawie oświadczył, że przyjmie i pobłogosławi wszystkich, którzy Go szukają, jest zupełnie obojętne, czy powiemy, że przyjmuje tych, którzy wierzą, czy tych, którzy są posłuszni. Wierzyć to spoglądać poza ten świat ku Bogu, i być posłusznym to spoglądać poza ten świat ku Bogu; wierzyć jest rzeczą serca, i być posłusznym jest rzeczą serca; wierzyć to nie odosobniony akt, lecz trwały nawyk ufności; i być posłusznym to nie odosobniony akt, lecz trwały nawyk czynienia swego obowiązku we wszystkich rzeczach. Nie twierdzę, że wiara i posłuszeństwo nie stanowią odrębnych pojęć w naszym umyśle, ale na tym ich rozróżnienie się kończy; nie są od siebie oddzielone w rzeczywistości. Są jedną i tą samą rzeczą, widzianą z różnych stron.

Gdyby powiedziano, że człowiek może strzec się grzechu i czynić dobro, nie myśląc o Bogu, a zatem bez religii i bez wiary — jest to prawda, lecz niczego tu nie dowodzi. Aż nazbyt prawdą jest niestety, że ludzie często czynią to, co samo w sobie jest słuszne, nie ze względu na Boga, lecz dla jakiegoś celu tego świata; i wszyscy mamy nasze najlepsze uczynki skalane wkradzaniem się złych myśli i pobudek. Lecz to wszystko, powiadam, nie dotyczy naszej obecnej kwestii; bo jeśli człowiek postępuje słusznie nie ze względu na Boga, lecz ze względu na świat, to choć zdarza mu się czynić słusznie, to jest spełniać na zewnątrz dobre uczynki, nie jest to w żadnym sensie posłuszeństwo, które jest rzeczą serca. I posłuszeństwo — nie samo zewnętrzne dobre postępowanie — było tym, co, jak powiedziałem, należy do tej samej dyspozycji ducha co wiara. I powtarzam to, bo przez posłuszeństwo rozumie się posłuszeństwo nie światu, lecz Bogu — a trwałe posłuszeństwo Bogu to stałe spoglądanie ku Bogu — a spoglądanie ku Bogu Wszechmogącemu to mieć wiarę; tak że „żyć z wiary" lub „chodzić przez wiarę" (wedle wyrażeń Pisma Świętego), to znaczy mieć nawyk wiary, i być posłusznym — jest jednym i tym samym ogólnym usposobieniem ducha; widziane jako siedzenie u stóp Jezusa, nazywa się wiarą; widziane jako bieganie, by spełniać Jego wolę, nazywa się posłuszeństwem.

Gdyby znów powiedziano, że człowiek może być posłuszny, a zarazem chełpić się swym posłuszeństwem, to znaczy być posłusznym bez wiary — utrzymywałbym przeciwnie, że w istocie człowiek jest pyszny, czyli (jak się to niekiedy nazywa) samousprawiedliwiający się, nie gdy jest posłuszny, lecz w miarę swojej nieposłuszności. Być pysznym to polegać na sobie samym, a to jest najbardziej właściwe tym, którzy czynią najmniej; lecz naprawdę posłuszny umysł jest z konieczności niezadowolony z siebie i szuka pomocy poza sobą, pojmując wielkość swego zadania; innymi słowy, w miarę jak człowiek jest posłuszny, jest on niejako popychany ku wierze, aby znaleźć lekarstwo na niedoskonałości swego posłuszeństwa.

Wszystko to jest jasne i oczywiste dla każdego myślącego człowieka; i ten pogląd na sprawę był z pewnością obecny w umysłach natchnionych autorów Pisma Świętego — bo używają oni obu słów: wiara i posłuszeństwo, zamiennie, głosząc raz, że będziemy przyjęci, zbawieni, przez wierzenie, a innym razem przez pełnienie naszego obowiązku. I tak na przemian wymieniają te dwa warunki łaski Bożej, tak szybko przechodzą od jednego ujęcia do drugiego, że pokazują, iż w istocie te dwa ujęcia różnią się jedynie w pojęciu. Gdyby owe pozornie dwa warunki były jedynie powiązane, a nie zasadniczo tożsame, natchnieni autorzy z pewnością porównywaliby je ze sobą — z pewnością byliby konsekwentni w przypisywaniu odrębnych zadań każdemu z nich. Lecz w istocie od początku do końca Pisma Świętego jeden głos natchnienia konsekwentnie głosi nie jednolite przeciwstawienie wiary i posłuszeństwa, lecz tę jedną naukę, że jedyna droga zbawienia otwarta dla nas to oddanie się Stwórcy we wszystkim — najwyższe oddanie, wyrzeczenie naszej woli, nawrócenie się całym sercem do Boga; i ten stan ducha przypisywany jest w Piśmie Świętym raz wierzącym, raz posłusznym, zależnie od danego miejsca; i nie ma znaczenia, którym go przypisują.

Przywiodę teraz kilka miejsc z Pisma Świętego na dowód tego, com powiedział. Psalmista mówi: „Panie, kto będzie przebywał w przybytku Twoim? kto zamieszka na górze świętej Twojej? Ten, kto postępuje nienagannie i czyni sprawiedliwość, a mówi prawdę w swoim sercu." „Ten, kto ma ręce niewinne i czyste serce, kto nie skierował swej duszy ku marności ani nie przysięgał zdradliwie." Tu posłuszeństwo przedstawione jest jako zapewniające człowiekowi zbawienie. Lecz w innym Psalmie czytamy: „Jakże wielkie jest dobro Twoje, które zachowałeś dla bojących się Ciebie; które świadczyłeś tym, którzy Ci ufają!" Tu ufność, czyli wiara, jest warunkiem łaski Bożej. Znowuż w innych Psalmach, najpierw: „Cóż za człowiek pragnie życia? Strzeż języka swego od złego i warg swoich od mowy zdradliwej. Odstąp od złego i czyń dobro, szukaj pokoju i dąż do niego." ... Następnie: „Pan jest blisko skruszonych w sercu i zbawia strapionych duchem." Na końcu zaś: „Żaden z tych, którzy Mu ufają, nie zazna wstydu." Tu posłuszeństwo, nawrócenie i wiara wymieniane są kolejno jako środki uzyskania łaski Bożej; i dlaczego wszystkie trzy, jeśli nie dlatego, że są nazwami jednego i tego samego zasadniczego usposobienia, widzianego jedynie z różnych jego stron, tego jednego usposobienia ducha, które jest miłe i przyjemne Bogu Wszechmogącemu? Znowuż prorok Izajasz mówi: „Strzeżesz go w doskonałym pokoju, bo Tobie zaufał." Jednak w poprzednim wierszu ogłaszał: „Otwórzcie bramy (niebiańskiego miasta), niech wejdzie naród sprawiedliwy, który dochowuje wierności." Podobnie Salomon mówi: „Przez miłosierdzie i prawdę odpuszcza się wina;" Daniel — że „miłosierdzie nad ubogimi" jest „zerwaniem z grzechem" i „uzdrowieniem z błędu;" Nehemiasz prosi Boga, aby go „pamiętał" i „nie wymazywał jego dobrych uczynków dla Domu jego Boga;" a jednak Habakuk mówi, że „sprawiedliwy żyć będzie z wiary."

Jaką cześć nasz Zbawiciel oddał wierze, nie muszę wam przypominać. Pochwalił wyznanie Piotra, i na przyszłość — tych, którzy choć nie widzieli Go na ziemi, jak Tomasz, a jednak wierzą; i w cudach swego miłosierdzia wiara była warunkiem, jakiego wymagał dla okazania swej uzdrawiającej i przywracającej mocy. Przy pewnej sposobności mówi: „Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy." Jednak potem, w swym uroczystym opisie sądu ostatecznego, powiada nam, że to właśnie posłuszeństwo Jego woli otrzyma wówczas Jego błogosławieństwo: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili." Znowuż Anioł rzekł do Korneliusza: „Modlitwy twoje i jałmużny twoje wstąpiły przed oblicze Boże na pamiątkę;" a Korneliusz opisany jest jako „mąż pobożny i bojący się Boga z całym domem swoim, dający wiele jałmużny ludowi i zawsze modlący się do Boga." A jednak w tej samej Księdze Dziejów Apostolskich czytamy słowa świętego Pawła: „Wierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony." Jego Listy dostarczają nam jeszcze uderzających przykładów ścisłego związku, jaki istniał w myśli Apostoła między wierzeniem i posłuszeństwem, jakoby były przejawami jednego i tego samego duchowego usposobienia. Oto na przykład mówi, że Abraham został przyjęty (nie przez ceremonialne zachowania, lecz) przez wiarę, a jednak święty Jakub mówi, że został przyjęty przez uczynki posłuszeństwa. Sens jest jasny: Abraham znalazł łaskę w oczach Boga, gdyż oddał się Jemu — jest to wiara lub posłuszeństwo, jak zechcemy to nazwać. Nie ma znaczenia, czy powiemy, że Abraham znalazł łaskę, bo jego wiara ogarnęła Boże obietnice, czy bo jego posłuszeństwo pielęgnowało Boże przykazania — bo przykazania Boże są obietnicami, a Jego obietnice są przykazaniami dla serca Jemu oddanego; tak że jak nie ma zasadniczej różnicy między przykazaniem a obietnicą, tak samo nie ma jej między posłuszeństwem a wiarą. Bodaj nawet nie jest ściśle poprawne twierdzenie, że wiara przychodzi najpierw, a posłuszeństwo następuje jako nieodłączny drugi krok, i że wiara, jako krok pierwszy, jest przyjęta. Bo nie można wymienić żadnego pojedynczego aktu wiary, który by nie miał w sobie natury posłuszeństwa, to znaczy, który by nie zakładał wysiłku i osiągniętego dzięki niemu zwycięstwa. Czym jest wiara, która zasługuje na Chrzest — sama wiara, która przyswaja bezpłatny dar łaski — jeśli nie uznaniem rozumu dla Tajemnic Ewangelii? Nawet złodziej na krzyżu musiał (zdaje się) opanować swój rozum, walczyć ze złudzeniami zmysłów i pokonać pychę i zatwardziałość, gdy zwrócił się do Niego jako do swego Zbawiciela, Który wydawał się śmiertelnym oczom jedynie Jego współcierpiętnikiem. Proste wyznanie lub modlitwa, które u nas nie byłyby prawdziwym aktem posłuszeństwa, u niego nim były. Z drugiej strony wiara nie kończy się na pierwszym akcie, lecz trwa nadal. Działa wraz z posłuszeństwem. W miarę jak człowiek wierzy, tak jest posłuszny; razem przychodzą i razem rosną, i trwają przez całe życie. Ani jedno, ani drugie nie jest doskonałe; oboje są na tym samym poziomie niedoskonałości; idą ze sobą w parze; w miarę niedoskonałości jednego, takaż jest niedoskonałość drugiego; i w miarę jak jedno postępuje, postępuje też i drugie.

Opisałem teraz usposobienie ducha, które we wszystkich czasach było miłe Bogu Wszechmogącemu, w jego dwóch aspektach wiary i posłuszeństwa. We wszystkich czasach „sprawiedliwy żyć będzie z wiary." I jest godne uwagi, że owe słowa proroka Habakuka, które święty Paweł trzykrotnie przytacza, by wykazać tożsamość prawdziwej religii we wszystkich dyspensacjach, przedstawiają ją również pod tymi właśnie dwiema znamionami: Sprawiedliwości i Wiary.

Nim jednak zakończę temat, może być konieczne krótkie wyjaśnienie, dlaczego w niektórych miejscach Listów świętego Pawła wierze przypisuje się pewien prymat nad innymi aspektami usposobienia religijnego w naszym usprawiedliwieniu. Powód wydaje się być następujący: skoro Ewangelia jest w szczególny sposób przymierzem łaski, wiara ma o tyle wyższą wartość niż inne cnoty, że wyznaje to ponad wszystkie inne. Uczynki posłuszeństwa świadczą o słusznych roszczeniach Boga wobec nas, nie o Jego miłosierdziu; lecz wiara przychodzi z próżnymi rękami, kryje nawet własną wartość i jedynie wskazuje ów drogi plan odkupienia, który miłość Boża obmyśliła dla grzeszników. Dlatego jest ona usposobieniem szczególnie właściwym nam i mówi się, w szczególny sposób, że nas usprawiedliwia, bo oddaje chwałę Bogu, świadcząc, że przyjmuje On tych i jedynie tych, którzy wyznają, iż nie są godni przyjęcia.

Z tej przyczyny wiara ma pewien przywilej godności pod Ewangelią. Zarazem jednak nigdy nie wolno nam zapominać, że bardziej zwykłym sposobem nauczania zarówno Chrystusa, jak i Jego Apostołów jest odsyłanie naszego przyjęcia do posłuszeństwa przykazaniom, a nie do wiary; i to, jak się zdaje, z miłościwej troski w ich nauczaniu, żebyśmy rozważając łaskę Bożą, nie zapomnieli o własnych obowiązkach.

Na zakończenie. Jeżeli ostatecznie wierzyć i być posłusznym to jedynie różne cechy jednego i tego samego stanu ducha, w jak poważny błąd popadły całe rzesze ludzi w dniu dzisiejszym, powszechnie uchodzących za religijnych! Niepodważalne jest, że są tysiące, które z przekonaniem i triumfem przyznawałyby, iż stawiają posłuszeństwo dopiero na drugim miejscu w swoim systemie religijnym, jakby było ono raczej koniecznym następstwem wiary niż wymagało bezpośredniej uwagi dla samego siebie; czymś jej podrzędnym, nie zaś współnaturalnym i współczesnym. Pewne jest — choć zdumiewające, gdy się nad tym zastanowić — że masy ludzi nie wierzą w żadnym prawdziwym sensie, że będą sądzone; wierzą w mający nadejść sąd co do złych, lecz nie wierzą, że wszyscy ludzie, oni sami osobiście, zostaną mu poddani.

Pragnę z całego serca, by owe osoby dały się nakłonić do czytania Pisma Świętego własnymi oczami i brania go w sposób prosty i naturalny, zamiast plątać się w swoich ludzkich systemach i mierzyć oraz układać jego natchnione wypowiedzi według sztucznej reguły. Czy są całkowicie pewne, że w tamtym świecie zdolne będą przypomnieć sobie owe naciągane interpretacje w swej największej potrzebie? Oto zaiste, gdy czekamy na Sąd, świetliste zdania Bożej Prawdy będą do nas przychodziły, jedno po drugim, i zastanawiać się będziemy, jak mogliśmy je kiedykolwiek źle rozumieć! Wówczas staną przed nami w swej prostocie i pełni, i pojmiemy, że nic do nich dodać, nic ująć. Wówczas wreszcie, jeśli nie wcześniej, pojmiemy zapewnienie naszego Pana, że „odda każdemu według uczynków jego;" słowa świętego Pawła, że „wszyscy musimy stanąć przed trybunałem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za to, co czynił za życia w ciele — dobre czy złe;" słowa świętego Piotra, że „On jest ustanowiony od Boga sędzią żywych i umarłych;" świętego Jakuba, że „człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie z wiary jedynie;" i świętego Jana, że „błogosławieni, którzy piorą swe szaty, aby mieli prawo do drzewa życia i mogli przejść przez bramy do miasta." Cokolwiek innego może być prawdą, te oświadczenia, tak uroczyście, tak wielokrotnie czynione, muszą być zachowane w swym prostym i oczywistym sensie i nie mogą być naruszane ani zastępowane.

Tak wiele połączonych świadectw stanowi „kotwicę duszy, pewną i trwałą," a jeśli oznaczają one coś innego niż to, co wszystkie mówią, jakiej części Pisma Świętego odważymy się w przyszłości ufać jako przewodnikowi i pokrzepieniu?

„O Panie, słowo Twoje trwa na wieki w niebie!" — lecz wykłady ludzkie są pisane na brzegu morskim i zmazywane przed wieczorem.

---

← wróć do odkrywania