*„Chrystus jest końcem Prawa ku usprawiedliwieniu każdego, kto wierzy."* — Rz 10,4
W Liście do Rzymian św. Paweł rozprawia z Żydami, którzy odrzucili Ewangelię; w listach do Koryntian upomina chrześcijan, którzy Ewangelię nadużyli. Grzech chwiejnych i próżnych Koryntian bardzo się różnił od grzechu zatwardziałych Żydów, a przecież w obydwu przypadkach wyrósł z jednego i tego samego korzenia — pychy. Zarówno Żydzi, jak i Grecy chełpili się tym, czym byli: tym, co Mojżesz im pozostawił, albo tym, co przynieśli im apostołowie Chrystusa; obydwaj zapomnieli, że wszystko, co posiadają, jest darem Bożym i że obowiązkiem ich jest być zależnymi i czujnymi. Z pozoru jednak różnili się między sobą: Żydzi obstawali przy dawnych miłosierdziach Bożych nie w porę; a Grecy korynccy nawet ostatni i najlepszy dar Jego traktowali lekko i bez wdzięczności.
Grzeszne uczucia i namiętności zwykły na ogół przywdziewać pozory rozumu i lubią udawać argumentację.
W taki to właśnie sposób Żydzi, których zwalczał sw. Paweł w przytoczonym tekście, ukrywali przed sobą własne niedowiarstwo; a to obróciło się z biegiem czasu na korzyść Kościoła, bowiem skłoniło św. Pawła do przedstawienia takich ujęć Ewangelii, które inaczej może nie dotarłyby do nas z powagą natchnienia. Tekst zawiera jedno z tych ujęć, wyrażone bardzo zwięźle, i zamierzam je teraz objaśnić; a po objaśnieniu dodam kilka słów o postawie Żydów w zestawieniu z zawartą w nim nauką.
Sw. Paweł powiada nam, że „Chrystus jest końcem Prawa ku usprawiedliwieniu każdego, kto wierzy". Mamy tu trzy zagadnienia wymagające uwagi: Prawo, Sprawiedliwość i Wiara. Omówię je kolejno.
1. Na pierwszym miejscu — „Prawo". Przez Prawo rozumie się wieczne, niezmienne Prawo Boże, będące objawieniem Jego woli, wzorcem doskonałości oraz formą i kształtem, do których muszą się dostosować wszystkie stworzenia, jeśli pragnąć szczęścia. Bóg jest święty i Jego Prawo jest święte. Prawo Jego jest obrazem Jego samego; jest Słowem Życia i Prawdy nakazującym to, czego On jest doskonałym wzorem. „Bądźcie świętymi" — mówi — „bo Ja jestem święty." „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski." Prawo Jego jest objawieniem Jego nieskończonych i chwalebnych przymiotów i staje się przez to regułą, wedle której wszystkie byty Go naśladują, zbliżają się do Niego i upodabniają się do Niego. A gdy je stworzył, sprawił, aby Prawo było dla nich tym, czym być powinno. Bóg miłuje świętość i dlatego, jak przystało dobremu i miłosiernemu Ojcu, stworzył wszystkie swe dzieci świętymi. Stworzył je, aby były Jego dziećmi, nie Jego nieprzyjaciółmi; istotami, w których mógłby mieć upodobanie; które mogłyby być blisko Niego, nie z dala od Niego; które mógłby miłować i nagradzać. Ukształtował je na wzór Prawa; Prawo wymodelowało je na kształt harmonii. Stworzył człowieka „na obraz swój i podobieństwo swoje" — to znaczy według typu Prawa. Tchnął w niego swego Ducha i ustanowił Prawo w jego sercu; tak że czym On jest w swej naturze nieskończonej, takim był człowiek, takim był Adam w naturze skończonej — doskonały w swoim rodzaju.
I w tym sensie Prawo dane Izraelitom z góry Synaj zwane jest w Piśmie Świętym i może być uznawane za święte i wieczne Prawo Boże. Nie znaczy to, jakoby jakakolwiek liczba przykazań, wyrażonych ludzkim językiem i zapisanych na tablicach, mogła dorównać temu, co jest z natury nieskończone i duchowe; ani jakoby kodeks przepisów, skierowanych do jednej części upadłej rasy, w jednym kraju i w jednym szczególnym stanie moralnego i społecznego życia, mógł dosięgnąć majestatu i piękna tego, co jest doskonałe; — lecz że Prawo Mojżeszowe wyrażało Prawo Boże na swoje miejsce i czas; było jego najpełniejszym objawieniem i najbliższym doń przybliżeniem, jakie wówczas zostało użyczone; i było tym Prawem, w takim zakresie, w jakim sięgało. Jak Adam, syn prochu, był zarazem „obrazem Bożym", tak Prawo żydowskie, choć ziemskie i przemijające, miało zarazem charakter boski. Było ono światłem Bożym jaśniejącym w gęstym ośrodku, aby mogło być „pojęte"; a jeśli nie uczyło wybranego ludu wszystkiego, to uczyło go wiele i w jedyny sposób, w jaki można go było nauczyć.
I dlatego też, jak w przytoczonym tekście, sw. Paweł, mówiąc o Żydach, mówi o ich Prawie tak, jakby było ono wiecznym Prawem Bożym; i takim było ono rzeczywiście, lecz tylko jako zstąpione do swych słuchaczy i wyrozumiałe wobec ich słabości.
2. Takie jest „Prawo", o którym mowa w tekście; a przez „Sprawiedliwość" rozumie się zgodność z Prawem — ów jedyny stan duszy, który jest miły Bogu. Jest to słowo odnoszące się do czegoś innego, do wzorca, który został ustanowiony, i wyrażające wypełnienie jego wymagań. Być sprawiedliwym znaczy postępować zgodnie z Prawem, czymkolwiek ono jest, i przez to być przyjętym przez Tego, który je dał. Takim był Adam w raju; Prawo było jego wewnętrznym życiem, a Bóg Wszechmogący obchodził się z nim stosownie do tego — wzywał go, zaliczał, traktował jako sprawiedliwego, bo takim był.
Zupełnie inaczej stało się, gdy upadł. Utracił wtedy obecność Ducha Świętego; nie wypełniał już Prawa; utracił swą sprawiedliwość i wiedział, że ją utracił. Wiedział o tym, zanim powiedział mu o tym Bóg; sam się potępił, sam ogłosił się niesprawiedliwym, zanim Bóg formalnie go usunął z jego stanu usprawiedliwienia. I w tym stanie niesprawiedliwości pozostał, widziany sam w sobie, od tamtej pory aż do dziś: znając Prawo, lecz go nie spełniając; podziwiając, a nie miłując; przyzwalając, a nie idąc za nim; nie całkowicie bez Prawa, a jednak nie z nim; z Prawem nie wewnątrz niego, lecz przed nim — nie już w jego sercu jak słup obłoku, który był łaskawym znakiem i przewodnikiem dla Izraelitów, lecz odchodzącym od niego, oddalającym się i zajmującym miejsce jakby naprzeciw niego, stającym przed nim jako nieprzyjaciel, oskarżyciel i mściciel. Był to obłok gęstych ciemności zamiast słupa światłości; a z niego Pan wejrzał na człowieka i trwogą go przejął. Albo — mówiąc słowami sw. Pawła — „przykazanie dane ku życiu okazało się ku śmierci". To, co było prawem niewinności, stało się prawem sumienia; to, co było wolnością, stało się niewolą; to, co było pokojem, stało się trwogą i nędzą.
Dziękujmy Bogu, że trwoga i nędza nam pozostały. Lepiej, żeby Prawo trwało w nas zewnętrznie, w postaci wyrzutów sumienia, niż gdyby miało zostać całkowicie usunięte. Dopóki i o tyle, o ile tak pozostaje, nasz własny sąd o sobie jest dla nas przestrogą, jakim będzie sąd Boży w przyszłości, jaki jest Jego widok na nas teraz. Bo czyż ból złego sumienia nie różni się od wszelkiego innego bólu, jaki znamy? Nie pytam, czy jest większy lub mniejszy od innych bólów, lecz czy nie jest od wszystkich odmienny, osobliwy i swoisty. Czy ból ten da się wynagrodzić i przezwyciężyć zapłatą grzechu, czymkolwiek by była — czy raczej, czy nie pozostaje on, dopóki trwa, wyraźnie wyczuwalny i nieuszczuplony pośród tejże zapłaty? W sumieniu mamy więc obraz gniewu Bożego na przestępców Prawa; ból, który zadaje nam ono niekiedy lub w pewnych przypadkach, jest niejako wskazaniem, jak Bóg patrzy na wszystkie grzechy i jak je kiedyś nawiedzi, wedle pewnego słowa Pisma Świętego. Przytoczę przykład, który choć skrajny, posłuży do objaśnienia tego, co chcę powiedzieć. Co czytamy o straszliwym bezsennym wyrzucie sumienia, jaki nieraz okazywali mordercy! tak silnym, że choć nikt nie znał ich zbrodni, nie mogli się powstrzymać od jej wyznania — jak gdyby śmierć była lżejszym cierpieniem niż złe sumienie. Oto widzicie nędzę nieusprawiedliwienia. Lub też rozważcie osobliwy przeszywający ból, jaki następuje po popełnieniu grzechów nieczystości — tu macie potwierdzenie w szczególnym przypadku tego, co Pismo Święte ogólnie stwierdza o nędzy grzechu. Albo pomyślcie o tych nieopisanych uczuciach w naszej naturze, do których aluzję czyni nasz pierwszy ojciec, gdy mówi: „Usłyszałem głos Twój w ogrodzie i lękałem się, bo jestem nagi; i ukryłem się." Czyż uczucia te nie są obrazem zgrozy, z jaką aniołowie teraz patrzą, z jaką my patrzeć będziemy w przyszłości, na wszelkie przekroczenie Prawa, wszelką niesprawiedliwość?
Niesprawiedliwość jest więc stanem nędzy: straszliwej jak u mordercy, przenikliwej jak u tych, którzy idą za Belialem, i przygniatającej jak u Adama, gdy uciekał od Boga. I z tego stanu przyszedł Chrystus nas wybawić, przywracając nas z powrotem do sprawiedliwości. Człowiek był sprawiedliwy na początku, bo rządziło nim Prawo Boże; stał się niesprawiedliwy, gdy Prawo to przestało nim rządzić; i znowu staje się sprawiedliwy przez Prawo Boże, które raz jeszcze nim zawładnie. Był sprawiedliwy na początku dzięki obecności Ducha Świętego, który uzdalniał go do posłuszeństwa Prawu; i taką też jest jego druga sprawiedliwość. I tak spełniają się słowa tekstu: „Chrystus jest końcem Prawa ku sprawiedliwości". Dokonuje tego, co Prawo zamierza i nakazuje, lecz czego nie może spełnić — naszej sprawiedliwości. A jak? Sw. Paweł nie wspomina o tym w tekście, lecz w wielu innych miejscach swych Listów; mianowicie przez ów wielki dar Jego męki — trwałe działanie Ducha Świętego, który uzdalnia nas do złożenia Bogu przyjemnego posłuszeństwa, jakiego z natury złożyć nie jesteśmy w stanie.
Ukażę teraz ze Pisma Świętego kilka spośród tych kwestii, na których dotąd nalegałem.
Po pierwsze, nie trzeba wiele mówić, aby uczynić jasnym, że z natury nie możemy podobać się Bogu lub — innymi słowy — nie mamy w sobie żadnej zasady sprawiedliwości. Sw. Paweł powiada wprost: „Ci, którzy żyją wedle ciała, Bogu podobać się nie mogą"; a nieco wcześniej: „Dążność ciała bowiem jest nieprzyjaźnią ku Bogu, gdyż nie jest poddana Prawu Bożemu ani nawet być mu poddana nie może." W poprzednim rozdziale powiada: „Wiemy, że Prawo jest duchowe, ale ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię; bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę, to właśnie czynię. Wiem, że we mnie, to jest w ciele moim, nie mieszka dobro." I znowu: „Dlatego z uczynków Prawa żadne ciało nie będzie usprawiedliwione w obliczu Jego; przez Prawo bowiem pochodzi poznanie grzechu." Podobnie prorok Izajasz powiada: „Wszyscyśmy stali się jako nieczysty; a wszelka sprawiedliwość nasza jak szata splugawiona." Taki jest nasz stan z natury: nawet najlepsze rzeczy, które czynimy, są same w sobie nieme Bogu, jako tchnące starym Adamem i będące uczynkami ciała, nie ducha.
I jak taki jest nasz stan z natury, tak też pragnieniem ludzi pobożnych i jedyną obietnicą miłosiernego Boga było zawsze, abyśmy stali się posłuszni Prawu, to znaczy sprawiedliwi. Tak oto Dawid powiada: „Oto znajdziesz upodobanie w prawdzie wewnętrznej, w ukryciu dasz mi poznać mądrość. Pokropisz mnie hizopem, a stanę się czysty; obmyjesz mnie, a nad śnieg wybieleję. Stwórz, Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego; przywróć mi radość Twojego zbawienia i podtrzymaj mnie duchową ochotą." Znowu: „Myję ręce w niewinności, o Panie, i tak przystępuję do ołtarza Twego." Znowu: „Obdarz mnie rozumem, bym strzegł Twego Prawa, *zachowywał je z całego serca. Oto lubię Twoje przykazania. Ożyw mnie Twą sprawiedliwością.*" „Naucz mię czynić to, co się Tobie podoba, bo Tyś Bogiem moim; Twój dobry Duch niech mnie prowadzi po bezpiecznej ziemi."
I co psalmici proszą, to prorocy obiecują. Głoszą jako jedną wielką cechę szczególną czasów ewangelicznych, że owa pierwotna sprawiedliwość, tak nam niezbędna i tak od nas odległa, zostanie nam na nowo użyczona, i to przez Ducha. Daniel stwierdza, że celem przyjścia Chrystusa jest „zgładzenie winy i wprowadzenie sprawiedliwości wiecznej". Malachiasz mówi, że Chrystus „oczyści synów Lewiego", aby „składali Panu ofiarę sprawiedliwą". U Izajasza Bóg Wszechmogący przemawia do tych, „którzy znają sprawiedliwość", do „ludu, który ma Prawo Moje w sercu"; i mówi też o „wylaniu Ducha z wysoka" i o tym, że „sprawiedliwość zamieszka na urodzajnych polach, a owocem sprawiedliwości będzie pokój, a skutkiem sprawiedliwości — spokój i bezpieczeństwo na zawsze". Jeszcze wyraźniej oznajmia prorok Jeremiasz, na czym polega dar ewangeliczny: „Oto nadchodzą dni — mówi Pan — kiedy zawrę z domem izraelskim i z domem judzkim nowe przymierze. Umieszczę swe Prawo w głębi ich jestestwa i wyryszę je na ich sercach." W podobnych słowach opisuje wielki dar Ewangelii prorok Ezechiel: „Dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza; odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawię, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali moich praw, i wykonywali je." I znowu gdzie indziej prorok Izajasz nazywa tę nową naturę lub sprawiedliwość, albo dar Ducha, który Ewangelia przynosi, pewnym rodzajem szaty lub płaszcza duszy, będącego chwałą, którą miał Adam, zanim grzech mu ją oddarł: „Przyodział mnie szatą zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńcowi włożył na głowę zawój i jak oblubienicę ozdobił klejnotami." Z tym ustępem należy zestawić słowa sw. Jana w Apokalipsie: „Nadeszły zaślubiny Baranka, a Oblubienica Jego przygotowała się i dano jej oblec bisior lśniący i czysty — bisior bowiem oznacza czyny sprawiedliwe świętych." Pan nasz mówi też o wielkim darze ewangelicznym pod tym samym obrazem, gdy opowiada o człowieku, który przyszedł na ucztę zaślubin bez szaty weselnej, to znaczy bez sprawiedliwości i świętości.
A zatem, jeśli słuchamy głosów proroków, musimy wierzyć, że sprawiedliwość Prawa jest naprawdę w nas spełniona pod Ewangelią przez Ducha — lecz ponieważ jest to prawda dziś przez niektórych negowana, dobrze będzie przy niej nalegać.
Że jest to oczywista prawda Pisma Świętego, dowodzi się, oprócz tego, co już powiedziano, przez owe liczne miejsca, które mówią o świętych mężach jako „sprawiedliwych przed Bogiem". Jest to wyrażenie, na którym dobrze nam będzie się skupić, jako że stanowi dodatkowe objaśnienie słowa „sprawiedliwość"; bo jeśli święci mężowie są sprawiedliwi *przed Bogiem*, to dorównują Bożemu wzorcowi doskonałości. Fraza „w obliczu" lub „przed" często pojawia się w Piśmie Świętym i oznacza „w osądzie", „z wiedzą" tego lub tych, do kogo się odnosi. Tak w ostatnim rozdziale sw. Łukasza, gdzie napisano: „Słowa te wydały się im czczą gadaniną" — w oryginalnym greckim brzmi to: „słowa ich wydały się *w ich obliczu*", to znaczy „w ich osądzie". I dlatego gdy sw. Paweł przysięga, używa takich słów: „Co zaś wam piszę, oto *przed Bogiem* — nie kłamię", to znaczy „z wiedzą Bożą". Tak też Piotr i Jan odpowiadają Radzie: „Rozsądźcie, czy słuszne jest w obliczu Boga słuchać was bardziej niż Boga", to znaczy „w obecności" i „z wiedzą Boga". I dlatego mówi się, że aniołowie „stają w obliczu Boga" lub są „przed Jego tronem", bo mogą to znosić. I przeciwnie, syn marnotrawny mówi: „Ojcze, zgrzeszyłem *przed Tobą*", to znaczy: wiem, że Ty masz świadomość mojego grzechu. Kiedy więc — jak to tak często jest powiedziane w Piśmie Świętym — sprawiedliwi są sprawiedliwi „przed Bogiem", oznacza to, że ich sprawiedliwość nie jest tylko nazwą lub pozorem sprawiedliwości ani sprawiedliwością według ziemskiego wzorca, lecz rzeczywistą i prawdziwą sprawiedliwością, która zyskuje uznanie Boga. Mogą stanąć przed Bogiem i nie być potępieni. Nie są grzesznikami przed Bogiem, lecz są sprawiedliwymi przed Bogiem i wytrzymują Jego dociekliwe spojrzenie. Z natury nikt nie może stanąć w Jego obecności. „Cały świat jest winny przed Bogiem." „Z uczynków Prawa żadne ciało nie będzie usprawiedliwione w obliczu Jego." Jakże więc możemy się stawić przed Nim? Jak ustoimy w Jego obliczu? Odpowiedź pada w Starym Testamencie, w słowach Balaama do Balaka. Balak zapytał: „Z czym stanę przed Panem i ukorzę się przed Bogiem Najwyższym?" — a odpowiedź brzmiała: „Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czego żąda Pan od ciebie, jeśli nie pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim?" Albo też odpowiedź można podać słowami Zachariasza, który błogosławi Pana Boga Izraela za wypełnienie obietnicy i uzdolnienie nas do stanięcia w Jego obecności, abyśmy „Jemu służyli bez lęku, w świętości i sprawiedliwości przed Nim". I tak, przechodząc do przypadków poszczególnych osób: Noe, jeszcze przed czasami ewangelicznymi, „znalazł łaskę w oczach Pana" — dlaczego? Bo słowami, które Bóg Wszechmogący do niego rzekł: „Ciebie widziałem jako sprawiedliwego *przede Mną*", to znaczy w moich oczach, „w tym pokoleniu"; a Daniel uszedł lwom „dlatego, że *przed Bogiem* okazała się w nim niewinność". Podobnie Zachariasz i Elżbieta „oboje byli sprawiedliwi *przed Bogiem*", w Jego osądzie. Kornelioszy powiedziano, że „jego modlitwy i jałmużny doszły jako ofiara *przed oblicze* Boga", to znaczy do Jego osądu. I sw. Paweł mówi o wstawiennictwie za władców jako o czymś „dobrym i przyjemnym *w obliczu Boga* i Zbawiciela naszego". I modli się za braci, aby Bóg „sprawił w nich to, co *miłe w obliczu Jego*", to znaczy w Jego osądzie. Sw. Piotr zaś mówi, że „łagodny i cichy duch jest *w oczach Bożych* kosztowny". A sw. Jan, że „otrzymujemy od Niego to, o co prosimy, bo strzegamy Jego przykazań i czynimy to, co *miłe w obliczu Jego*". I Chrystus ostrzega Kościół w Sardes, aby „czuwał i umocnił resztę, która już miała umrzeć", bo mówi: „nie znalazłem twych czynów doskonałymi *przed Bogiem*", to znaczy wobec świadectwa Boga. I odpowiednio samo słowo „świadectwo" użyte jest gdzie indziej dla wyrażenia tej samej myśli, jak w przypadku Abla, o którym sw. Paweł powiada, że przez „znamienitszą ofiarę" uzyskał „świadectwo, że jest sprawiedliwy, ponieważ Bóg zaświadczył o jego darach". Jeśli więc z Pisma Świętego jasno wynika — jak wynika — że z natury jesteśmy niesprawiedliwi w oczach Bożych i nie możemy stanąć przed Bogiem, to to samo Pismo dowodzi również, że dzięki darowi łaski jesteśmy sprawiedliwi i możemy przed Nim stanąć; i równie łatwo za pomocą jakiegoś wybiegu odeprzeć biblijne dowody nauki o grzechu pierworodnym, co pozbyć się tych, które Pismo dostarcza nam dla nauki o wszczepieniu sprawiedliwości, i to przez Ducha.
Sw. Paweł ma szereg innych miejsc dotyczących posługi Ducha Świętego, które są równie stosowne, by pokazać, że to On raczy udzielać nam wewnętrznej sprawiedliwości w ramach Ewangelii, czyli usprawiedliwiać nas i czynić nas miłymi Bogu. Na przykład powiada: „Zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego." Gdzie indziej najpierw nazywa Ewangelię „posługiwaniem Ducha", a w następnym wierszu — „posługiwaniem sprawiedliwości". Gdzie indziej znowu mówi o Duchu Świętym jako o „Duchu przybrania za synów". I wskazuje, że „sprawiedliwość Prawa" jest „wypełniona" w tych, „którzy postępują według Ducha". Dalej powiada, że obecność Ducha w nas wstawia się poniekąd za nami u Ojca, „przyczyniając się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami"; i że Bóg, „który przenika serca, wie, czego pragnie Duch, bo przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Boga", to znaczy w sposób Bogu miły. I gdzie indziej jeszcze wyraźnie zestawia stan natury ze stanem łaski, dając tym jasno do zrozumienia, że ów wewnętrzny dar sprawiedliwości, który utraciliśmy w Adamie, odzyskaliśmy w Chrystusie: „Jak przez przestępstwo jednego człowieka wyrok skazujący objął wszystkich, tak przez sprawiedliwość Jednego na wszystkich spływa dar usprawiedliwiający życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi… ażeby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiała swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego." Grzech, który dziedziczymy przez Adama, nie jest tylko nazwą, lecz straszliwą rzeczywistością; i tak samo nasza nowa sprawiedliwość jest rzeczywistą, nie tylko przypisaną sprawiedliwością. Jest prawdziwą sprawiedliwością, bo pochodzi od świętego i Boskiego Ducha, który raczy — mówiąc językiem naszego Kościoła — wlać dar swój w nasze serca i przez to czyni nas miłymi Bogu, podczas gdy z natury, z powodu grzechu pierworodnego, jesteśmy Mu przykrzy. „Nie żyjemy już według ciała, lecz według Ducha" i jesteśmy przeto w stanie łaski. I znowu sw. Paweł mówi, że „ofiara pogan jest miła Bogu" — dlaczego miła? Dodaje: „ponieważ jest uświęcona przez Ducha Świętego." Mówi o składaniu naszych „ciał jako ofiary żywej, świętej, Bogu przyjemnej". Powiada, że Chrystus „zbawił nas przez obmycie odrodzenia i odnowienie przez Ducha Świętego" i że możemy przez to „postępować w sposób godny Pana, by Mu się we wszystkim podobać".
Takie jest więc znaczenie słów tekstu: „Chrystus jest końcem Prawa ku sprawiedliwości." Jakby Apostoł mówił: Chcesz wypełnić sprawiedliwość Prawa? Nie możesz własnymi siłami. Nie możesz bez owego daru Bożego, który Jego męka wysłużyła — daru Ducha; z nim „sprawiedliwość Prawa może być w tobie wypełniona". Chrystus jest więc końcem Prawa ku sprawiedliwości, bo urzeczywistnia to, co Prawo zakłada i nakazuje, a czego spełnić nie może — naszą sprawiedliwość. Dokonuje tego, czego „Prawo nie mogło dokonać, bo było słabe przez ciało" — przez naszą nieodrodzoną, nieodnowioną, cielesną naturę.
3. Tu jednak można zadać takie pytanie: „Jak możemy powiedzieć, że wypełniamy Prawo i składamy posłuszeństwo godne przyjęcia, skoro nie jesteśmy posłuszni doskonale? W najlepszym razie jesteśmy posłuszni tylko częściowo; nawet najlepsze nasze posłuszeństwo skalane jest niedoskonałością. Nawet z darem Ducha nie czynimy niczego, co wytrzymałoby surowe badanie świętego i sprawiedliwego Sędziego. Adam natomiast nie miał w ogóle grzesznej natury przed swym upadkiem; nie było w nim nic, co by przeciwdziałało lub skalało wpływy łaski. On mógł być usprawiedliwiony przez swą wewnętrzną sprawiedliwość, lecz my nie możemy."
Odpowiem tak: możemy być usprawiedliwieni jedynie przez to, co jest doskonałe; żaden nasz uczynek, o ile jest nasz, nie jest doskonały; a zatem żaden nasz uczynek, rozpatrywany w jego ludzkich niedoskonałościach, nie usprawiedliwia. Lecz gdy mówię o naszej sprawiedliwości, mówię o dziele Ducha, a to dzieło, choć niedoskonałe jako nasze, jest doskonałe o tyle, o ile pochodzi od Niego. Nasze uczynki, dokonane w Duchu Chrystusowym, mają w sobie zasadę usprawiedliwiającą, którą jest obecność Ducha Najświętszego. Jego natchnienia są nieskończenie miłe Bogu i zdolne przysłonić w Jego oczach wszystkie nasze własne słabości i grzechy. Mówi nam o tym wyraźnie sw. Paweł w odniesieniu do jednego dzieła Ducha Świętego — modlitwy, jak właśnie przytoczyłem jego słowa: „Ten, który przenika serca, wie, czego pragnie Duch, bo przyczynia się za świętymi", to znaczy w ich sercach, „zgodnie z wolą Bożą". Nie więc ze względu na cokolwiek naszego własnego jesteśmy miłymi Bogu, lecz ze względu na dzieło łaski w nas; i jako mający w sobie to dzieło łaski jesteśmy miłymi. Owa Boska Obecność w nas czyni nas całkowicie przyjemnymi Bogu. Czyni miłymi Bogu te uczynki, które wydaje, choć miesza się z nimi ludzka słabość: uświęca te czyny, to życie, to posłuszeństwo, którego jest pierwotną przyczyną i które kieruje i kształtuje; tak że nasze nowe posłuszeństwo, czyli sprawiedliwość, jest usprawiedliwiające, choć niedoskonałe, nie ze względu na siebie samo, lecz ze względu na tę nową i niebiańską zasadę łaski w nie wlaną.
Lecz jest też inny powód, dla którego, ze względu na Chrystusa, obchodzi się z nami jak z doskonale sprawiedliwymi, choć takimi nie jesteśmy. Nie tylko ze względu na obecność Ducha w nas, lecz ze względu na to, co jest nasze — nie na to, czym jesteśmy teraz, lecz na to, czym będziemy. Nie jesteśmy jeszcze nienaganni i niepokalani w świętości, lecz będziemy nimi w końcu z miłosierdzia Bożego. Ci, którzy wytrwają do końca, będą doskonali na duszy i ciele, gdy staną przed Bogiem w niebie; a teraz doskonałość w nich się zaczyna, teraz mają dar, który we właściwym czasie, przez miłosierdzie Boże, zakwasi całą ich masę wewnętrzną. Pewnego dnia zostaną przedstawieni nieskalani przed Tronem, i teraz mają dążyć i zapoczątkowywać ów doskonały stan. I z uwagi na to, że jest on w nich zapoczątkowany, Bóg w swym wielkim miłosierdziu poczytuje im go, jakby był już dokonany. Uprzedza to, co będzie, i traktuje ich jako to, czym pracowicie dążą, by się stać. Na tym właśnie polega to, co rozumie się przez poczytanie wiary za sprawiedliwość, na czym sw. Paweł często nalegała i co jest zawarte w ostatnich słowach tekstu, których jeszcze nie objaśniłem. „Chrystus jest końcem Prawa ku sprawiedliwości każdemu, kto wierzy." Wiara jest zaczynem wszelkiej doskonałości; kto zaczyna od wiary, skończy na niesplamionej i pełnej świętości. Jest ona zadatkiem o wiele więcej niż jest sama, i dlatego wolno jej — w Bożym mniemaniu — stać za, być zadatkiem, być przyjętą z góry za to, w co z pewnością się obróci. Kto wierzy, nie ma jeszcze doskonałej sprawiedliwości i nienaganności, lecz ma jej pierwociny. I przez całe życie człowieka, bez względu na to, czy jego uczynki sprawiedliwe są większe lub mniejsze, czy sprawiedliwość jego serca jest większa lub mniejsza, wiara jego jest czymś zupełnie odmiennym od czegokolwiek, co posiadał w stanie natury; i choć nie odpowiada wymaganiom Bożego prawa, to ponieważ dąży ku doskonałości, miłościwie przyjmuje się ją za doskonałość. „Abraham uwierzył Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość", bo Bóg, który widzi koniec od początku, wiedział, że zaowocuje doskonałą i niesplamioną sprawiedliwością. I podobnie nam „zostanie to poczytane, jeśli wierzymy w Tego, który wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego, który był wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia".
4. Na koniec: skoro takie jest Prawo, taka nasza sprawiedliwość, takie dzieło Chrystusa w nas przez Ducha i takie posłannictwo wiary, widzimy, na czym polegał błąd Żydów, o którym tyle mówi się w Liście sw. Pawła do Rzymian i który zdaje się być przyczyną, dla której sam omawiany tekst został napisany. Szli drogą, która nigdy nie wiodłaby do świętości i nieba. Byli w stanie pozbawionym łaski i pomocy. Pozostawali pod groźbą i potępieniem Prawa. Wielu dobrych mężów istniało bez wątpienia i żyło pod Prawem, lecz ich duchowe dostojeństwo nie pochodziło z Prawa, lecz z Ewangelii, której dobrodziejstwa były uprzednio dostępne pod Prawem i którą Apostoł głosił wówczas po całym świecie. Ale faryzeusze i inni, nie rozumiejąc prawdziwej natury i posłannictwa swego Prawa ani powodu, dla którego Bóg dał je przez Mojżesza, myśleli, że przez nie zostaną zbawieni — myśleli, że wiedzie ono do nieba. Na to sw. Paweł próbował im pokazać, że są, że tak powiem, na złej drodze. Dążyli do życia wiecznego — to był cel, ku któremu wyznawali dążyć. Otóż sw. Paweł powiedział im, że Prawo żydowskie do niego nie prowadzi. Powiedział, że jeśli pragną dostąpić wiecznego odpoczynku nieba, muszą udać się inną drogą. I że nie mogą niejako przejść na nią w poprzek, lecz muszą się cofnąć i wejść przez bramę, którą jest wiara. Powiedział im, że im dalej będą szli w swym obecnym biegu, tym mniej będą w rzeczywistości posuwać się ku swojemu celowi; i że choć pozornie jest to strata czasu cofnąć się, wcale nią nie jest. Mogliby spełniać tyle uczynków i posług, ile by chcieli, w swym obecnym stanie, lecz nic by ich nie przybliżało, i dlaczego? — nie dlatego, że uczynki nie były konieczne, broń Boże! — lecz że tamte uczynki nie były dobrymi uczynkami; że żadne uczynki nie są dobrymi uczynkami poza tymi dokonanymi w Duchu i że nic nie mogło im wysłużyć daru Ducha prócz wiary w Chrystusa. Pragnęli być sprawiedliwi — słusznie; lecz Chrystus jedynie był „końcem Prawa ku sprawiedliwości każdemu, kto wierzy". Pragnęli wypełnić Prawo — owszem; niech więc szukają „Prawa Ducha życia", przez które „sprawiedliwość Prawa może być w nich wypełniona". Pragnęli nagrody sprawiedliwości — tak niech będzie; niech tedy „przez Ducha wyczekują spełnienia nadziei usprawiedliwienia z wiary". Lecz byli zbyt dumni, by przyznać, że mają się jeszcze czegoś nauczyć, że muszą zacząć od nowa, poddać się nauce, uwierzyć w Tego, którego ukrzyżowali, przyjść błagalnie po dar Ducha. Odrzucili prawdziwą sprawiedliwość, którą Bóg przygotował, myśląc, że są sprawiedliwi, jacy są, i że mogą być zbawieni w ciele. Stąd sw. Paweł mówi: „Nie znając sprawiedliwości, pochodzącej od Boga, i własną usiłując ustanowić, nie poddali się sprawiedliwości Bożej." Myśleli, że wiara jest czymś słabym i podłym — i tak było; i że dlatego nie może dokonać wielkich rzeczy — i tak nie było; bo moc Chrystusa doskonali się w słabości, a On wybrał rzeczy wzgardzone, aby zawstydzić te, które są w poważaniu. Uważali, że są ludem Bożym niejako z prawa, że nie potrzebują łaski i że ich zewnętrzne obrzędy i martwe uczynki przyniosą im korzyść. Dlatego Apostoł przestrzegał ich, że sam Abraham nie był usprawiedliwiony przez obrzezanie, lecz przez wiarę; że obrzezanie nie zostało poczytane mu za sprawiedliwość, bo nigdy do sprawiedliwości by nie doszło, lecz wiara doszłaby i dlatego jej było poczytane; że „temu, który nie polega na uczynkach, lecz wierzy w Tego, który usprawiedliwia grzesznika, wiara jego poczytana jest za sprawiedliwość"; że „łaską jesteście zbawieni przez wiarę, nie z uczynków, bo jesteśmy dziełem Bożym, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków"; że „jeśli przez łaskę, to już nie z uczynków, inaczej łaska nie byłaby łaską; a jeśli z uczynków, to już nie jest łaska, inaczej uczynek nie byłby uczynkiem". Jednakże Żydzi nadal przedkładali swoje dawne uczynki nad dobre uczynki; odmawiali wejścia na drogę, przez którą jedynie ich osoby, myśli, słowa, czyny i posługi mogły stać się przyjemne Bogu; nie chcieli posługiwać się tą miłującą wiarą, która jedyna mogła im wysłużyć dar Ducha i była owocna w prawdziwej sprawiedliwości; odmawiali usprawiedliwienia drogą Bożą i postanowili używać Prawa Mojżeszowego do celu, do którego nigdy nie było dane — do ich usprawiedliwienia w Jego oczach i do osiągnięcia życia wiecznego.
I w następstwie tego Bóg odwrócił się od nich i dał innym to, co naprzód im zostało ofiarowane. Objawił się poganom. Ci, którzy dotąd nie mieli żadnych znaków łaski Bożej, wyprzedzili w wyścigu tych, którzy jej długo używali. Pierwsi stali się ostatnimi, a ostatni pierwszymi. „Poganie, którzy wcale nie zabiegali o sprawiedliwość, osiągnęli sprawiedliwość, mianowicie sprawiedliwość z wiary. Izrael zaś, który ubiegał się o Prawo sprawiedliwości, do Prawa nie dotarł. Dlaczego? Ponieważ nie szukał jej przez wiarę, lecz jakby przez uczynki: potknęli się o kamień obrazy."
Baczmy sami na siebie, abyśmy się w żaden sposób nie potknęli o nakazy i obietnice Boże; błagajmy Go, aby prowadził nas Jego doskonałą i wąską drogą i był „pochodnią nogom naszym i światłością ścieżce naszej", gdy nią kroczymy.