*„Jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem: stare rzeczy przeminęły; oto wszystko stało się nowe."* — 2 Kor 5,17
Nic nie jest głoszono przez św. Pawła jaśniej ani z większym naciskiem aniżeli nowe stworzenie, czyli drugi początek, czyli odrodzenie świata, które zostało nam użyczone w Chrystusie. Zapowiedziano to w proroctwie. „Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; a poprzednich rzeczy nie będzie się wspominać ani na myśl nie przyjdą." Znowu: „Oto dni nadchodzą, mówi Pan, że zawrę nowe przymierze z domem Izraela i z domem Judy. … Prawo moje włożę w ich wnętrzności i napiszę je w ich sercach; i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem." I jeszcze: „Serce nowe dam wam i ducha nowego włożę w was; i usunę serce kamienne z waszego ciała, a dam wam serce z ciała. I ducha mojego włożę do waszego wnętrza, i sprawię, że będziecie chodzić w moich przykazaniach, i sądów moich przestrzegać będziecie, i pełnić je będziecie." W przytoczonym tekście św. Paweł ogłasza wypełnienie się tych obietnic w Ewangelii. „Jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare rzeczy przeminęły" — jak nieba i ziemia przeminą na końcu świata — „oto wszystko stało się nowe." I stąd nazywa Chrystusa nie tylko „obrazem Boga niewidzialnego", lecz także „pierworodnym wszelkiego stworzenia"; albo — jak Sam siebie nazywa w Księdze Objawienia — „początkiem stworzenia Bożego". Św. Paweł mówi też o „drodze nowej i żywej, którą dla nas otworzył przez zasłonę, to jest przez ciało swoje"; o tym, że chrześcijanie „zwlekli z siebie starego człowieka z uczynkami jego" i „przyoblekli nowego, który ku poznaniu jest odnawiany według obrazu Tego, który go stworzył"; o „nowości żywota" i „nowości ducha"; o „sługach Nowego Testamentu, nie litery, lecz Ducha"; oraz o tym, że jesteśmy „dziełem Bożym, stworzeni w Chrystusie Jezusie ku dobrym uczynkom". W innym miejscu powiada, że prawdziwe i skuteczne „obrzezanie jest tego, kto jest nim w sercu, w duchu, nie w literze, a chwała jego nie od ludzi, ale od Boga"; i że „obrzezanie niczym jest, a nieobrzezanie niczym jest, lecz zachowywanie przykazań Bożych".
Można teraz zapytać: czy w tych słowach nie ma pewnej sprzeczności? Ewangelia zwana jest nowym przymierzem, a przecież ostatecznie ma polegać na „chodzeniu w przykazaniach Bożych" i „pełnieniu sądów Jego", i „zachowywaniu przykazań Jego", i na tym, że jesteśmy „stworzeni ku dobrym uczynkom". Tymczasem były to jedynie warunki starego przymierza: „Bój się Boga i strzeż przykazań Jego"; „Jeśli chcesz wejść do żywota, chowaj przykazania"; „Człowiek, który te rzeczy wypełnia, żyć będzie przez nie". Jeśli nowe przymierze opiera się też na uczynkach, czym różni się Ewangelia od Prawa? Jak można ją słusznie nazywać nową? Jeśli droga zbawienia pozostała taka, jaka była zawsze, co zyskaliśmy? Jaki jest przywilej znalezienia się pod Ewangelią? Cóż uczynił dla nas Chrystus? Stąd niektórzy doszli do wniosku, że zbawienie pod Ewangelią nie jest z uczynków; na potwierdzenie tego powołują się na to, że sam św. Paweł w innych miejscach wyraźnie mówi o zbawieniu jako o tym, co pochodzi nie z uczynków, lecz z wiary; i dowodzą, że wiara jest nowym sposobem zbawienia, choć uczynki posłuszeństwa nie są i nie mogą nim być.
Nie ulega żadnej wątpliwości, że zbawienie jest przez wiarę i że bycie przez wiarę jest jedną z tych szczególnych okoliczności, które czynią Ewangelię nowym przymierzem; lecz może ono być równocześnie przez uczynki; bo, posługując się zwykłym przykładem, posłuszeństwo jest drogą do nieba, a wiara — bramą. Ci, którzy usiłują się zbawić samymi uczynkami, bez wiary, podobni są do podróżnych, którzy próbowaliby dotrzeć do celu nie drogą, lecz przez pola. Jeśli chcemy dojść do kresu naszej wędrówki, trzymajmy się drogi; ale nawet wtedy możemy iść złą drogą. Tak było z Żydami. Deklarowali, że idą drogą uczynków — nie zbaczali w pole — tyle dobrego; lecz wzięli złą drogę. Ta właśnie droga, której bramą jest wiara, to szczególne posłuszeństwo, te szczególne uczynki, które biorą swój początek z wiary — oto jedyna prosta i pewna droga do nieba. Źle jest porzucać drogę dla otwartego pola; źle jest też iść złą drogą — lecz nie jest niczym złym iść drogą właściwą. Podobnie grzechem jest zaniechać wszelkiego posłuszeństwa; zaślepioną przewrotnością jest dążyć do posłuszeństwa przez prawo żydowskie lub prawo natury; lecz nie jest to grzechem, nie jest przewrotnością — jest ni mniej ni więcej tylko mądrością, ni mniej ni więcej tylko prawdziwą pobożnością — dążyć do owego posłuszeństwa, które jest z wiary.
Podobieństwo to można rozwinąć dalej. Droga może wymagać naprawy — może się coraz bardziej pogarszać, im dalej się idzie, aż przestaje być drogą; może się zmieniać z drogi w wąski szlak, z szlaku w ścieżkę, albo dzikorzecze, albo bagno; lub może być odcięta przez wysokie, nieprzebyte góry — tak że kto nią kroczy, nigdy nie dotrze do celu swojej wędrówki. Tak właśnie było z uczynkami Prawa, przez które Żydzi chcieli zdobyć niebo — tak jest ze wszystkimi uczynkami spełnianymi własną naszą siłą: podobne są do drogi wiodącej przez trzęsawiska i przepaście, która zawodzi na pewno. Z początku mogłoby się zdawać, że dobrze postępujemy naprzód, lecz w końcu okazałoby się, że nie robiliśmy żadnych postępów. Nigdy nie dotarlibyśmy do kresu naszej wędrówki. Najlepsze posłuszeństwo własną siłą nic nie jest warte; jest całkowicie chwiejne, chwieje się bez przerwy, nigdy nie nabiera trwałości, nigdy nie można na nim polegać, niczego nie czyni dobrze, nie ma w nim nic miłego ani przyjemnego Bogu — a co więcej, jest to posłuszeństwo dusz zrodzonych i żyjących pod gniewem Bożym, gdyż stan natury jest stanem gniewu. Natomiast posłuszeństwo spełniane w wierze spełniane jest z pomocą Ducha Świętego; jest święte i przyjemne w oczach Bożych; staje się nawykowe i stałe; dąży do tego, by zawładnąć duszą w całości; i prowadzi prosto naprzód do nieba. To była właśnie obietnica Ewangelii, jak ją zwiastuje prorok Izajasz. „Będzie tam droga i ścieżka, i nazwana będzie ścieżką świętości: nie przejdzie przez nią nieczysty … a przechodnie, choć głupi, nie zbłądzą na niej." Skoro to rozumiemy, nie będziemy mieli trudności ze zrozumieniem języka św. Pawła. Droga zbawienia jest przez uczynki, jak pod Prawem, lecz jest przez „uczynki, które wynikają z wiary" i które pochodzą z „natchnienia Ducha". To właśnie dlatego, że uczynki są żywe i duchowe, z serca i z wiary, Ewangelia jest nowym przymierzem. Stąd w przytoczonych wyżej ustępach mówi się wciąż o „prawie w naszym wnętrzu"; o „nowym sercu"; o „nowym duchu"; o „Duchu Świętym w nas"; o „nowości żywota" i „obrzezaniu serca w Duchu". I stąd też św. Paweł powiada, że choć nie zostaliśmy „zbawieni przez uczynki", to jednak jesteśmy „stworzeni ku dobrym uczynkom"; i że „krew Chrystusowa oczyszcza sumienie nasze z martwych uczynków ku służeniu Bogu żywemu". Zbawienie tedy nie jest przez martwe uczynki, lecz przez uczynki żywe. Żydzi mogli jedynie spełniać uczynki martwe; chrześcijanie zaś mogą spełniać uczynki dobre i duchowe. Przymierze Ewangelii jest więc zarazem nową drogą i nie-nową drogą. Nie jest nową drogą, o ile jest w uczynkach; jest nową drogą, o ile jest przez wiarę. Jest ono — jak to ujmuje św. Paweł — „posłuszeństwem wiary" — nowe ze względu na wiarę, stare ze względu na posłuszeństwo.
I w ten sposób nie ma żadnej sprzeczności między św. Pawłem a św. Jakubem. Św. Jakub mówi, że usprawiedliwienie jest z uczynków, a św. Paweł, że jest z wiary; lecz zauważmy: św. Jakub nie mówi, że jest z uczynków martwych ani żydowskich; wymienia wyraźnie zarówno wiarę, jak i uczynki; mówi jedynie: „nie wiara tylko, lecz uczynki też" — a św. Paweł bynajmniej nie przeczy, że jest z uczynków; mówi jedynie, że jest z wiary, i odrzuca uczynki martwe. A dowodem tego, pośród innych okoliczności, jest to, że nigdy nie nazywa owych uczynków, które potępia i odsuwa na bok, dobrymi uczynkami — nazywa je po prostu uczynkami: ilekroć mówi o dobrych uczynkach w swoich listach, ma na myśli uczynki chrześcijańskie, nie żydowskie. Ogólnie tedy zbawienie jest zarówno z wiary, jak i z uczynków. Św. Jakub mówi: nie martwa wiara, a św. Paweł: nie martwe uczynki. Św. Jakub: „nie sama tylko wiara" — bo to byłaby martwa wiara; św. Paweł: „nie same tylko uczynki" — bo byłyby to martwe uczynki. Jedynie wiara może ożywić uczynki; jedynie uczynki mogą ożywić wiarę. Odbierz jedno, a odbierzesz oboje — wiarę ma tylko ten, kto ma uczynki; uczynki ma tylko ten, kto ma wiarę.
Nic więc dziwnego, że choć droga zbawienia pod Ewangelią jest nowa, to jednak pod pewnymi względami jest wciąż taka, jaką Żydzi — ba, i poganie — ją sobie wyobrażali. Droga usprawiedliwienia we wszystkich religiach wiodła przez uczynki; tak jest też pod Ewangelią; lecz tylko w Ewangelii jest ona przez uczynki dobre.
Jednakże to twierdzenie, proste i oczywiste, jak jest, jest dla wielu ludzi mową trudną do przyjęcia; ci bowiem sądzą, że droga zbawienia pod Ewangelią powinna być całkowicie nowa, całkowicie różna od tego, co przepisują inne religie; mniemają natomiast, że mało zyskaliśmy przez Chrystusa, jeśli po wszystkim pozostawił nas, jak przedtem, zbawiać się przez posłuszeństwo. To ich niepokoi. Sądzą, że chrześcijaństwo staje się żydowskie, albo niemal pogańskie, jeśli zbawienie osiąga się starą drogą; wobec tego poczynię kilka uwag z nadzieją, że pogodzą one umysł z tym stanem rzeczy.
Zauważam tedy, że — czy pochodzi to od Noego po potopie, czy nie — tak właśnie jest, że wszystkie religie, różnorakie religie pogańskie tak samo jak religia mojżeszowa, mają wiele rzeczy bardzo sobie podobnych. Zdają się wywodzić z jednego wspólnego źródła i dotąd noszą na sobie ślady prawdy. Są wszystkie gałęziami — choć zepsutymi i wypaczonymi — owej religii patriarchalnej, która wyszła od Boga. I oczywiście religia żydowska pochodziła w całości i bezpośrednio od Boga. A dzieła Boże są sobie podobne, nie różne; jeśli więc Ewangelia jest od Boga, i religia żydowska była od Boga, i różnorakie religie pogańskie w swym pierwszym początku były od Boga — nie dziwne to, raczej jest rzeczą naturalną, że mają one pod wieloma względami podobieństwo jedne z drugimi. I stosownie do tego, że Ewangelia w pewnych punktach podobna jest do religii, które ją poprzedzały, jest tylko dowodem na to, że „Bóg jest jeden i nie ma innego prócz Niego" — różnica zaś między nimi polega na tym, że religie pogańskie są prawdziwą religią skażoną; żydowska — prawdziwą religią martwą; a chrześcijaństwo — prawdziwą religią żywą i doskonałą. Poganie mniemali, że będą zbawieni przez uczynki, tak samo Żydzi, tak samo chrześcijanie; lecz poganie brali uczynki ciemności za dobre uczynki, Żydzi uważali zimne, formalne i skąpe uczynki za dobre uczynki, a chrześcijanie wierzą, że uczynki spełniane w Duchu łaski, będące owocem wiary i ofiarowane pod zasługującym wstawiennictwem Chrystusa — że te jedynie są dobrymi uczynkami, ale że te naprawdę nimi są. Tak że podczas gdy poganin spodziewa się zbawienia przez grzech, a Żyd przez siebie samego, chrześcijanin polega na Duchu Tego, który umarł za niego na Krzyżu. Na tym polega różnica między nimi; zgadzają się jednak wszyscy w tym, że uczynki są środkiem zbawienia; różnią się co do jakości tych uczynków.
Weźmy kilka przykładów w nauce i kulcie religijnym, bo jest ich pod dostatkiem.
1. Na przykład: religia, rozpatrywana sama w sobie, nie może nie mieć wiele tego, co jest wspólne wszystkim systemom, prawdziwym i fałszywym. Jest ona oddawaniem czci Bogu. Pociąga to za sobą odmawianie modlitw, postawy pobożne i tym podobne, cokolwiek bądź by dany kult był; i Ewangelia nie jest przez to mniej nowym przymierzem, że zatrzymuje te dawne zwyczaje — chyba żeby przestała być nową dlatego, że zatrzymuje religię. Dopóki człowiek jest człowiekiem, nie mogłoby być inaczej. Te praktyki są dobre, gdy są dobrze spełniane, złe, gdy są spełniane źle; złe, gdy spełniają je poganie, dobre, gdy spełniają je chrześcijanie. Poganie czczą diabłów, jak nam mówi św. Paweł. Jaki jest ich bóg, taka jest i ich służba. Ewangelia przyszła, by zniszczyć kult diabłów, nie by zniszczyć kult; nie przestajemy mieć nowego kultu przez to, że czcimy nie diabłów, lecz Boga Wszechmogącego.
2. Ponadto: zgromadzenia na modlitwę istniały we wszystkich religiach od początku. Lecz nie wynika z tego, że „stare rzeczy" nie „przeminęły", dopóki nie ogłosi się chodzenia do kościoła jako grzechu. Przeciwnie, św. Paweł wyraźnie nakazuje nam nie opuszczać wspólnych zebrań naszych, choć „wszystko stało się nowe". To, co od dawna czyniono w złych celach lub w zły sposób, ma być czynione w celu świętym i na sposób niebiański pod Ewangelią. Nowe życie zostaje tchnięte w to, co niegdyś było złem, albo przynajmniej bezpożyteczne; tak że podczas gdy dawniej ludzie gromadzili się na modlitwę jako „suche kości", dzięki stwórczej mocy Chrystusa „umarłe kości ożywają".
3. Nadto: religia od zawsze istniała w wielkim zorganizowanym ciele, z urzędami i stróżami, z duchownymi i ludem. Zawsze wywierała wpływ na państwo i zawsze była tym, co się nazywa ustanowioną, lub miała rangę i majątek. Istnieje zaś obfity dowód na to, że taki miał być stan religii pod Ewangelią, mimo że jest ona nową religią. Stopnie istniały od początku — Apostołowie, Ewangeliści, Prorocy, Biskupi i Diakoni, jak czytamy w Piśmie Świętym. I majątek był trzymany przez Kościół, bo bogaci wyrzekali się swych dóbr i kładli je u stóp Apostołów. I św. Paweł korzystał ze swego przywileju obywatela Rzymu. I tu znowu, choć zbawienie jest z wiary, i religia jest duchowa, i stare rzeczy przeminęły, i wszystkie rzeczy stały się nowe, to stary zrąb pozostaje o tyle, że są ludzie wyznaczeni do głoszenia Ewangelii i że oni „z Ewangelii żyją".
4. Ponownie: wszystkie religie przed przyjściem Chrystusa miały swoje tajemnice; mam na myśli rzekome objawienia Prawdy, których nie można było od razu w pełni zrozumieć, jeśli w ogóle, i które były bardziej dostępne jednym niż drugim. Ewangelia, choć jest światłością i wolnością, nie zmieniła tu rzeczy w sposób zasadniczy. Ma tajemnice, jak wszyscy wiemy; takie jak nauka o Trójcy Przenajświętszej i Wcieleniu. I w te tajemnice nie wszyscy mogą jednakowo wnikać, lecz tylko w miarę jak ktoś jest pokorny i święty, i uzdolniony umysłowo, i obdarzony wolnym czasem. Św. Paweł mówi o „ukrytej mądrości" i oświadcza, że „człowiek cielesny nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są mu głupstwem i nie może ich poznać, bo duchowo bywają rozsądzane". I gdzie indziej nie chce mówić do Hebrajczyków o Melchizedechu, „o którym" miał „wiele do powiedzenia i trudnych do wyłożenia rzeczy, ponieważ" stali się „ospali w słuchaniu".
5. Znowu: religie przed przyjściem Chrystusa zawsze miały dni święte i uroczystości, zarówno u pogan, jak i u Żydów. Ewangelia nie zniosła dni świętych, jedynie je zmieniła i uczyniła prawdziwie świętymi. Na przykład nie zniszczyła Święta jednego dnia w tygodniu, czyli dnia Pańskiego; nie wspominając innych przykładów. Jest to tym bardziej godne uwagi, że słowa św. Pawła brzmią na pierwszy rzut oka bardzo mocno przeciwko przestrzeganiu pod Ewangelią jednych dni ponad innymi jako kwestii religijnej. Gani Galatów za to, że przestrzegają „dni i miesięcy, i czasów, i lat". I nakazuje Kolosanom, by nie pozwalali nikomu „sądzić ich w jadaniu i piciu, albo w cząstce dnia świętego, albo nowiu, albo Sabbatów, które są cieniem rzeczy przyszłych, a ciałem jest Chrystus". Kto nie pomyślałby na pierwszy rzut oka z tych słów, że wszystkie dni święte, wszystkie święte pory roku, miały być zniesione pod Ewangelią jako cień — Niedziela, Boże Narodzenie, Wielkanoc, Wielki Post i wszystkie inne? A jednak tak nie jest. Apostołowie w Dziejach Apostolskich i św. Jan w Objawieniu przestrzegają i uznają dzień Pański jako ewangeliczne święto. Dni żydowskie są cieniami, ale chrześcijańskie nie są; zupełnie tak jak uczynki żydowskie, czyli uczynki Prawa, są bez wartości, lecz uczynki chrześcijańskie mają wartość. Tygodniowe święto nie jest jedną z „starych rzeczy", które „przeminęły" w Chrystusie, tak samo jak nie przeminęły sprawiedliwe uczynki. Sabbat „stał się nowy" stając się dniem Pańskim; uczynki stają się nowe, stając się duchowymi.
6. Ponownie: obmycie wodą było obrządkiem oczyszczenia u pogan, a także u Żydów. Pozostało jednak pod Ewangelią; i z taką samą przemianą. „Rozliczne obmycia" Żydów były „przepisami ciała"; lecz Chrzest, nasze obmycie, jest obmyciem Ducha; i z tego, że tamte zostały zniesione, nie wynika, że to ostatnie też być zniesione winno. Przeciwnie, Pan nasz wyraźnie nakazał Apostołom swoim: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je."
7. Wreszcie jeszcze jedno. Poganie mieli świątynie; Żydzi mieli świątynię; i Pan nasz powiedział do Samarytanki, że nadchodzi godzina, gdy prawdziwi czciciele czcić będą nie w świątyni jerozolimskiej, lecz „w duchu i w prawdzie". Lecz nie znaczyło to, że nie ma być świątyń chrześcijańskich, czyli kościołów, jak je zwykło się nazywać; przynajmniej nigdy tak nie rozumiano. Zdaje się znaczyć jedynie tyle, że świątynia żydowska nie jest podobna do świątyni chrześcijańskiej, lecz różni się od niej w pewnych istotnych punktach.
Powiedziałem dość, by wyjaśnić twierdzenie św. Pawła w przytoczonym tekście, że „stare rzeczy przeminęły" i że „wszystko stało się nowe" pod Ewangelią. Przez to, że wszystkie rzeczy są „nowe", rozumie się, że zostały odnowione; przez „przemijanie starych rzeczy" rozumie się, że zostały odmienione. Istota pozostaje; forma, sposób, jakość i okoliczności są różne i doskonalsze. Religia ma wciąż, jak dawniej, formy, ustanowienia, przykazania, tajemnice, obowiązki, zgromadzenia, uroczystości i świątynie; lecz gdy niegdyś wszystkie te były martwe i cielesne, teraz, od kiedy przyszedł Chrystus, jest w nich życie. Przyniósł On życie światu; dał życie religii; uczynił wszystko duchowym i prawdziwym swym dotknięciem, pełnym cnoty, pełnym łaski, pełnym mocy — tak że ustanowienia, uczynki, formy, które przedtem były bezużyteczne, teraz, przez wewnętrzny zasługujący wpływ Jego krwi im udzielony, przynoszą nam zbawienie.
Jeden punkt, ponad to, co powiedziano, jest jasny: że jeśli wszelki kult chrześcijański jest „w duchu i w prawdzie", nic nie ma miejsca pod Ewangelią, co nie jest duchowe. Wielką zatem niekonsekwencją jest mówić, jak mówią niektórzy, że Chrzest winien być przestrzegany, a jednak nie udziela łaski Bożej i jest zwykłym zewnętrznym obrządkiem; bo jeśli tak, nie jest niczym lepszym od obrządku żydowskiego i zamiast być przestrzegany, powinien być całkowicie zniesiony. I znowu, jeśli sam Kościół i związany z nim porządek kapłański nie jest środkiem łaski i narzędziem Ducha Świętego, nie są niczym lepszym od świątyni żydowskiej i kapłanów żydowskich, które obróciły się wniwecz i nie mają żadnej części w duchowym ustroju Ewangelii. Podobnie też uczynki posłuszeństwa: jeśli nie są niczym lepszym od „uczynków Prawa", które nie mogą usprawiedliwić; jeśli nie są miłe Bogu; jeśli są plugawymi szmatami, jak niektórzy powiadają, a jak są nimi uczynki natury — to nie widzę, dlaczego w ogóle należałoby je podejmować; bo wszystkie uczynki Prawa są zniesione. Wszystko jest zniesione w Ewangelii prócz tego, co jest duchem i prawdą; a nasze uczynki, nasze ustanowienia, nasza karność są duchem i prawdą, albo są zniesione.
I wreszcie, z tego, co powiedziano, widzimy, dlaczego usprawiedliwienie musi być z wiary: ponieważ Chrystus, za sprawą swego Ducha, czyni w nas nowy początek, zatem wiara z naszej strony przyjmuje ten nowy początek i współdziała z Nim. I jest ona jedynym początkiem, który to może uczynić: albowiem jak rzeczy duchowe są niewidzialne, tak wiara jest ze swej natury właśnie tym, co ujmuje i używa rzeczy niewidzialnych. Wyrzekamy się naszej dawnej, bezpożytecznej sprawiedliwości, która jest z Adama, i przyjmujemy przez wiarę ową nową sprawiedliwość, którą udziela Duch; lub, jak to ujmuje św. Paweł: „my przez Ducha z wiary oczekujemy nadziei sprawiedliwości".
Na zakończenie. Myślmy wiele o łasce Bożej i wiele sobie z niej czyńmy; strzeżmy się, by nie przyjąć jej na próżno; módlmy się, by Bóg sprawił, że wyda w naszych sercach obfity owoc. Widzimy, jak łaska działała w św. Pawle: sprawiła, że pracował, cierpiał i czynił sprawiedliwość niemal ponad miarę ludzką. Nie było to jego własnym dziełem; nie dokonał się tego własną mocą. Sam powiada: „Lecz nie ja, ale łaska Boża, która była ze mną." Łaska Boża była mu „wystarczająca". Jej triumfem w nim było to, że uczyniła go zupełnie innym człowiekiem niż był przedtem. Oby łaska Boża była skuteczna i w nas. Dążmy do tego, by niczego nie czynić w sposób martwy; strzeżmy się martwych uczynków, martwych form, martwych wyznań. Módlmy się, by być napełnionymi duchem miłości. Przychodźmy do kościoła z radością; przystępujmy do Komunii Świętej z adoracją; módlmy się szczerze; pracujmy ochoczo; znosimy cierpienia z wdzięcznością; wkładajmy serce we wszystko, co myślimy, mówimy i czynimy — i obym to było serce duchowe! Na tym polega bycie nowym stworzeniem w Chrystusie; na tym polega chodzenie przez wiarę.