*„I zwyciężył Dawid Filistyna procą i kamieniem."* — 1 Sm 17,50
Te słowa, zaczerpnięte z rozdziału, który przed chwilą słyszeliście podczas nabożeństwa, głoszą zwycięstwo, jakie Dawid — mąż według Bożego serca — odniósł nad Goliatem, który wyszedł z wojska Filistynów, by bluźnić Bogu żywemu; głoszą zarazem sposób, w jaki tego zwycięstwa dokonał. Odniósł je procą i kamieniem — środkami, które w oczach ludzkich mogły się wydawać słabe i bez nadziei, lecz które Bóg Wszechmogący pobłogosławił i doprowadził do skutku. Niechaj nikt nie sądzi, że dzieje powołania Dawida i jego zwycięstwo nad Goliatem mają dlań małe znaczenie. To prawda, że historia sama w sobie jest zajmująca; wznosi duszę chrześcijanina ku Bogu, ukazuje nam Jego potęgę i przypomina cudowne wybawienia, jakich Bóg udziela swemu Kościołowi w każdym wieku. Lecz ponad to wszystko historia ta jest dla nas, chrześcijan, pożyteczna, gdyż stawia przed oczami nasze własne powołanie i naszą walkę ze światem, ciałem i szatanem — i właśnie pod tym kątem pragnę ją teraz krótko rozważyć.
Dawid, syn człowieka z niskiego stanu, najmłodszy ze swych braci, został wybrany przez Boga Wszechmogącego na Jego szczególnego sługę — na proroka, króla i psalmistę; namaszczony przez Samuela do pełnienia tej potrójnej roli, we właściwym czasie został przez Boga Wszechmogącego wysunięty na czoło i jako pierwszy czyn swej mocy powalił pogańskiego olbrzyma Goliata, zgodnie z opisem wersetu-motta. Przyłóżmy teraz to wszystko do nas samych.
1. Dawid był synem Betlejemity, jednego z rodów Izraela, i zdawało się, że nic go nie poleca Bogu; był najmłodszy spośród braci i przez nich lekceważony. Posłano go pasać owce, a ojciec — choć z pewnością kochał go serdecznie — zdawał się mało o nim myśleć. Kiedy bowiem Samuel przyszedł do Jessego na Boże polecenie, aby wybrać jednego z jego synów, stosownie do Bożego wskazania, Jesse nie przyprowadził przed oblicze Samuela Dawida, choć przedstawił mu wszystkie pozostałe dzieci. Tak więc Dawid zdawał się przeznaczony do życia i śmierci wśród swych owiec. Braciom wolno było trudnić się zajęciami, które świat uważa za wyższe i szlachetniejsze. Trzech z nich służyło w wojsku królewskim i z tego powodu spoglądało na Dawida z góry; gdy zapytał o Goliata, jeden z nich rzekł do niego z pogardą: „A przy kim zostawiłeś te kilka owiec na pustyni?" A jednak Bóg wziął go od pastwisk, aby uczynić go swoim sługą i przyjacielem. Tak jest ze wszystkimi chrześcijanami. Są z natury ubodzy, mali i nic niewarci — lecz Bóg ich wybiera i przybliża do siebie. Nie patrzy On na rzeczy zewnętrzne; wybiera i postanawia wedle swej woli, a dlaczego wybiera jednych, a pomija drugich — nie wiemy. W tej ziemi wielu jest wybranych, wielu nie, i dlaczego jedni są wybrani, a drudzy nie — nie możemy powiedzieć. Jedni rodzą się w obrębie świętego Kościoła i są ochrzczeni jego chrztem; inni nie są ochrzczeni wcale. Jedni rodzą się z rodziców złych, bezbożnych, i nie otrzymują żadnego wychowania albo złe. My natomiast, bracia moi, rodzimy się w Kościele; zostaliśmy ochrzczeni przez sługi Kościoła — i dlaczego ta błogosławiona dola jest naszym udziałem, a nie udziałem innych, nie możemy powiedzieć. W tym różnimy się od Dawida. On był wybrany ponad swych braci, ponieważ był od nich lepszy. Powiedziano wyraźnie, że gdy Samuel miał wybrać jednego ze starszych braci, Bóg rzekł do niego: „Nie ten. Nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce" — dając przez to do zrozumienia, że serce Dawida znajdowało się w lepszym stanie niż serce brata, którego Samuel chciał wybrać. Lecz nie tak jest w naszym przypadku; z natury nie jesteśmy w niczym lepsi od tych, których Bóg nie wybiera. Wśród ludzi, którzy nigdy nie zostali ochrzczeni, znajdziecie dobrych i godnych, ludzi dobroczynnych, miłosiernych, prawych. Bóg wybrał nas wszystkich do zbawienia nie za naszą sprawiedliwość, lecz dla swego wielkiego miłosierdzia. Przywiódł nas, abyśmy Go czcili w świętych miejscach, gdzie Jego święci czcili Go przez setki lat. Dał nam pomoc swoich sług, swoje Sakramenty, Pismo Święte i Starożytne Wyznanie Wiary. Dla innych Pismo jest księgą zapieczętowaną, choć trzymają je w dłoniach; dla nas jest — przez Boże miłosierdzie — księgą w znacznej mierze otwartą, jeśli tylko korzystamy z danych nam możliwości, jeśli mamy oczy i uszy duchowe, by je wiernie czytać i słuchać. Dla innych Sakramenty i inne obrzędy są jedynie martwymi ustanowieniami, cielesnymi ceremoniami, które nie przynoszą pożytku — jak tamte Prawa Żydowskiego — zewnętrznymi formami, nędznymi żywiołami, jak sami nieraz przyznają; dla nas zaś, jeśli mamy wiarę, są pełne łaski i mocy. Tak więc my wszyscy zostaliśmy wybrani przez łaskę Bożą do zbawienia w sposób szczególny, w jaki wielu z otaczających nas ludzi nie zostało wybranych — tak jak Bóg pominął siedmiu braci Dawida i wybrał jego.
2. Zauważcie też: Bóg wybrał tego, którego zajęciem było pasienie owiec, bo nie wybiera wielkich tego świata. Omija bogatych i możnych; wybiera „ubogich, bogatych w wiarę i dziedziców królestwa, które obiecał tym, którzy Go miłują", jak powiada święty Jakub. Dawid był pasterzem. Aniołowie ukazali się pasterzom czuwającym nocą nad swymi trzodami. Tego, kto jest najbardziej osamotniony, najbardziej nieuczony — Bóg słyszy, Bóg widzi, Bóg nawiedza, Bóg błogosławi, Bóg prowadzi do chwały, jeśli tylko jest „bogaty w wiarę". Wielu spośród was nie jest wielkich w tym świecie, bracia moi; wielu z was jest ubogich. Lecz nawet największy król na ziemi — sam Salomon we całej swej chwale — mógłby z zazdrością zamieniać się z wami miejscem, jeśli jesteście dziećmi Bożymi; bo wówczas jesteście więksi niż największy z królów. Zbawiciel nasz powiedział, że nawet lilie polne przyodziane były wspanialej niż Salomon; bo lilia jest żywą rzeczą, dziełem Bożym, a cały blask króla — jego purpurowa szata i klejnotami wysadzana korona — jest tylko martwym dziełem rąk ludzkich; a nawet najniższe i najprostsze dzieło Boże jest bez porównania lepsze i wspanialsze od najwybitniejszego dzieła człowieka. Lecz jeśli tak jest nawet z niższymi dziełami Bożymi, cóż powiedzieć o wyższych? Jeśli nawet lilie polne, ścinane i wrzucane w ogień, są wspanialsze od największej chwały doczesnej, cóż powiedzieć o szlachetniejszych dziełach Bożych w duszy człowieka? Cóż powiedzieć o szafowaniu Ducha, który „przewyższa chwałą" — o owym nowym stworzeniu duszy, przez które Bóg czyni nas swymi dziećmi, gdy z urodzenia byliśmy dziećmi Adama i niewolnikami szatana; przez które daje nam nową, niebieską naturę, wlewa w nas swego Ducha Świętego i zmywa wszelki nasz grzech? Oto udział chrześcijanina, wysokiego i niskiego; i wobec tej rzeczywistości bledną wszystkie chwały tego świata. Król i poddany, żołnierz i pasterz owiec — wszyscy stoją na jednym poziomie w królestwie Chrystusa; bo wszyscy jednakowo otrzymują te dalece przekraczające wszelką miarę wieczne błogosławieństwa, wobec których różnice tego świata — choć nadal istnieją — są tak małe i tak nieważne w porównaniu z „chwałą, która przewyższa", że nie warto się nimi przejmować. Jeden jest królem i rządzi, drugi jest poddanym i słucha; lecz jeśli obaj są chrześcijanami, obaj mają wspólny dar tak wielki, że wobec niego różnica między rządzeniem a słuchaniem jest niczym. Wszyscy chrześcijanie są królami w oczach Bożych; są królami w Jego niewidzialnym królestwie, w Jego duchowym świecie, w Komunii Świętych. Z pozoru wyglądają jak inni ludzie, lecz mają korony na głowach i wspaniałe szaty na sobie, i Aniołów gotowych im służyć — choć cielesne oczy tego nie widzą. Tacy są wszyscy chrześcijanie, wyscy i niski; wszyscy chrześcijanie, którzy trwają w tym stanie, w którym umieścił ich Chrzest Święty. Chrzest umieścił was w tym błogosławionym stanie. Bóg nie czekał, aż uczynicie coś dobrego, by was pobłogosławić. Nie! Wiedział, że o własnych siłach nie możecie uczynić nic dobrego. Przyszedł więc do was jako pierwszy; umiłował was, zanim wyście Go umiłowali; dał wam do wykonania dzieło, do którego was najpierw zdolnymi uczynił. Umieścił was w nowym, niebiańskim stanie, w którym dopóki trwacie, jesteście bezpieczni. Nie powiedział do was: „Bądźcie Mi posłuszni, a dam wam królestwo", lecz: „Oto daję wam królestwo darmo i przede wszystkim; teraz bądźcie Mi odtąd posłuszni, bo możecie, i pozostaniecie w nim" — nie: „Bądźcie Mi posłuszni, a wówczas dam wam Ducha Świętego jako nagrodę", lecz: „Daję wam ten wielki dar właśnie po to, byście mogli Mi być posłuszni". Najpierw daje, potem nakazuje; mówi nam, byśmy Mu byli posłuszni nie po to, żeby zdobyć Jego łaskę, lecz po to, żeby jej nie utracić. Jesteśmy z natury chorzy i bezsilni. Nie możemy Mu się podobać; nie możemy ruszyć ręką ani nogą. Nie mówi On do nas: „Wylecz się najpierw, a potem cię przyjmę", lecz zaczyna w nas uzdrowienie i przyjmuje nas, a potem mówi: „Strzeż się, by nie wrócić do dawnego stanu; uważaj na siebie; strzeż się nawrotu; trzymaj się z dala od niebezpieczeństwa". Oto wasz stan, bracia moi, o ile nie odpadliście od Chrystusa. Jeśli żyjecie w Jego wierze i bojaźni, jesteście królami — królami w Bożym niewidzialnym i duchowym królestwie — choćbyście jak Dawid tylko pasali owce, pędzili bydło, albo pracowali własnymi rękami, albo służyli w domu, albo trudnili się jakąkolwiek inną pokorną pracą. Bóg nie patrzy tak jak człowiek. Wybrał was.
3. Następnie zauważcie: Bóg wybrał Dawida za pośrednictwem proroka Samuela. Nie uznał za wystarczające wybranie go w milczeniu, lecz powołał go przez głos. I w podobny sposób, gdy Bóg nas powołuje, czyni to jawnie; posłał swojego sługę, proroka Samuela, do Dawida, i posyła swoich sług do nas. Rzekł do Samuela: „Napełnij oliwą twój róg i idź; posyłam cię do Jessego Betlejemity, bo spośród jego synów upatrzyłem sobie króla". Bóg szukał króla i posłał Samuela do Dawida. I podobnie teraz Bóg szuka królów, którzy mieliby zasiąść na tronach w wiecznym królestwie Jego Syna i siedzieć po Jego prawicy i lewicy; i posyła swoich sług do tych, których wybrał od wieków. Nie mówi im: „Napełnij swój róg oliwą", lecz: „Napełnij swoją chrzcielnicę wodą"; albowiem jak wybrał Dawida przez polanie go oliwą na głowę, tak wybiera nas przez Chrzest. Bóg zatem wybiera teraz tak samo jak wtedy — przez zewnętrzny znak. Samuel miał uczynić wtedy to, co słudzy Chrystusa mają czynić teraz. Jeden wybrał Dawida przez oliwę, drudzy wybierają chrześcijan przez wodę. Jest tu jednak pewna różnica. Samuel mógł wybrać tylko jednego. Nie wolno mu było wybrać więcej niż jednego — mianowicie tego, na kogo wskaże Bóg. Teraz zaś słudzy Chrystusa — niech będzie za to błogosławione Jego imię! — mogą wybierać i chrzcić wszystkich, których napotykają; nie ma żadnych ograniczeń, żadnej ciasności; nie muszą czekać, aż się im powie, kogo wybrać. Chrystus mówi: „Przymuszaj ich, aby wchodzili". I znowu Prorok powiada: „O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody!" Każdy zaś z natury jest spragniony; każda dusza zrodzona na świat jest w duchowej chorobie, w wyniszczającej gorączce ducha; nie zna spokoju, ulgi, pokoju, prawdziwego szczęścia. Dopóki nie stanie się uczestnikiem Chrystusa, jest bezsilna i nieszczęśliwa. Chrystus więc w swym miłosierdziu, umierając za wszystkich, daje swoim sługom przyzwolenie, by stosowali Jego zbawczą śmierć do wszystkich, których napotkają. Nie jeden czy dwaj, lecz tysiące i tysiące są obdarzane Jego najwyższymi błogosławieństwami. „Samuel wziął róg oliwy i namaścił" Dawida „pośrodku jego braci". Tak też słudzy Chrystusa biorą wodę i chrzczą — ale nie jedynie jednego z rodziny, lecz wszystkich; bo miłosierdzie Boże rozlewa się tak szeroko jak światło słońca na niebie i oświeca wszystkich, których dosięga.
4. Gdy Samuel namaścił Dawida, zauważcie co nastąpiło. „Samuel wziął róg oliwy i namaścił go pośrodku jego braci. Duch Pański spoczął na Dawidzie od tego dnia i odtąd". I podobnie, gdy słudzy Chrystusa chrzczą, Duch Pański zstępuje na dziecko ochrzczone odtąd — co więcej, zamieszkuje w nim; bo dar chrześcijanina jest jeszcze wielkorszy niż Dawida. Duch Boży jedynie zstępował na Dawida i nawiedzał go od czasu do czasu; lecz Chrześcijaninowi raczy On mieszkać wewnątrz, tak aby uczynić z jego serca i ciała swoją świątynię. Cóż było w oliwie, której użył Samuel, by wywołać tak wielki skutek? Zupełnie nic. Oliwa sama w sobie nie ma żadnej mocy; lecz Bóg dał jej moc. Podobnie prorok Elizeusz kazał Naamanowi Syryjczykowi wykąpać się w Jordanie i w ten sposób został on uzdrowiony z trądu. Naaman rzekł: Czymże jest Jordan w porównaniu z innymi rzekami? Jakże Jordan może uzdrowić? Nie mógłby, gdyby nie moc Boża, która go uzdrowiła. Czyż nasz Zbawiciel nie nakarmił pięciu tysięcy ludzi kilkoma chlebami i rybami? Jakże to możliwe? Dzięki Jego mocy. Jakże woda mogła stać się winem? Dzięki Jego mocy. I tak teraz ta sama Boska moc, która zamieniła wodę w wino, rozmnożyła chleb, dała wodzie moc uleczenia nieuleczalnej choroby i uczyniła oliwę środkiem obdarzenia Dawida Duchem Świętym — ta moc i teraz sprawia, że woda Chrztu jest środkiem łaski i chwały. Woda wygląda jak każda inna woda; oka niczym się nie różni; używamy jej, wylewamy; lecz Bóg jest z nią — tak jak był z oliwą, którą Samuel wziął ze sobą. Woda, w rękach Sługi Chrystusa wraz ze słowami łaski, jest czymś więcej niż zwykłą wodą w swym działaniu; dokonuje tego, czego z natury czynić nie może; jest wodą niebieską, nie ziemską.
5. Pragnę wam wskazać jeszcze jedno. Choć Dawid otrzymał dar Ducha Świętego Bożego, nic z tego nie objawiło się od razu. Nadal wyglądał jak każdy inny człowiek. Powrócił do owiec. Potem Saul posłał po niego, by grał mu na harfie; a potem znowu wrócił do owiec. Poza tym, że dana mu została siła, by zabić lwa i niedźwiedzia napadające na jego trzodę, nie dokonał niczego wielkiego. Duch Pański spoczął na nim, a jednak nie uczynił go od razu prorokiem ani królem. Wszystko miało nadejść w swoim czasie, nie naraz. Tak jest z Chrztem chrześcijańskim. Przez pewien czas nic nie wskazuje na to, że Duch Boży wstąpił i mieszka w ochrzczonym dziecku; wygląda ono jak każde inne dziecko, doznaje bólu, kwili, jest słabe, kapryśne jak każde inne dziecko — bo „Pan nie patrzy tak jak człowiek patrzy; bo człowiek patrzy na to, co jest widoczne dla oczu, Pan zaś patrzy na serce". A „Ten, który widzi serce", widzi w dziecku obecność Ducha — „zmysł Ducha", który „przyczynia się za świętymi". Bóg Duch Święty cudownymi drogami prowadzi dziedziców łaski. Pamiętacie, że gdy nasz Zbawiciel był ochrzczony, „zaraz Duch Boży wyprowadził Go na pustynię". To, co dokonało się w swoisty sposób w życiu naszego Zbawiciela, dokonuje się i w naszym. Prędzej czy później ujawnia się to dzieło Boże, które z początku było tajemnicą. Dawid poszedł odwiedzić swoich braci walczących w boju; nie miał żadnego wyobrażenia, że przyjdzie mu walczyć z olbrzymem Goliatem; i tak samo jest teraz — dzieci chrzczone są, zanim wiedzą, co je czeka. Bawią się i grają, jak gdyby na świecie nie było smutku i jak gdyby nie spoczywały na nich żadne wielkie przeznaczenia; są dziedzicami królestwa, nie wiedząc o tym — lecz Bóg jest z tymi, których wybrał, i we własnym czasie i na własny sposób kształtuje swoich świętych dla swego wiecznego królestwa; w swych doskonałych i godnych uwielbienia zamysłach wyprowadza ich, by walczyli z Goliatem.
6. Zapytajmy teraz: kim jest nasz Goliat? Z kim przyjdzie nam się zmierzyć? Odpowiedź jest prosta: naszym Goliatem jest szatan; musimy walczyć z szatanem, który jest o wiele bardziej straszny i potężny niż dziesięć tysięcy olbrzymów i który z pewnością by nas zniszczył, gdyby nie był z nami Bóg — lecz chwała Jego imieniu, jest z nami. „Większy jest Ten, który jest z nami, niż ten, który jest na świecie". Dawid był najpierw namaszczony Duchem Świętym Bożym, a potem, po pewnym czasie, wyprowadzony do walki z Goliatem. My też jesteśmy najpierw chrzczeni, a potem wyprowadzani do walki z szatanem. Nie jesteśmy od razu stawiani do walki z nim; przez kilka lat, gdy jesteśmy niemowlętami, walki prawie nie ma. Stopniowo nasz bój się zaczyna; jako dzieci walczymy z nim trochę; w miarę jak czas upływa, walka się rozkręca; a w końcu nasz wielki wróg wyrusza przeciw nam z mieczem i włócznią, tak jak Goliat wyruszył przeciw Dawidowi. A gdy raz ta wojna się zaczyna, trwa przez całe życie.
7. Cóż więc powinniście czynić, bracia moi, gdy jesteście tak napadani? Jak macie się zachować, gdy szatan rusza przeciw wam? Ma on wiele sposobów ataku; niekiedy nadchodzi otwarcie, niekiedy podstępnie; raz was kusi, innym razem straszy. Lecz niezależnie od tego, czy przychodzi w kształcie nęcącym czy straszliwym, bądźcie pewni, że gdybyście go zobaczyli na własne oczy, zawsze byłby obrzydliwy, potworny i szpetny. Dlatego chowa się z oczu. Lecz bądźcie pewni, że taki jest; i w to wierząc, przybierzcie pełną zbroję Bożą, abyście mogli się ostać w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, pozostać na stanowisku. Sprawujcie się mężnie, bądźcie mocni. Bądźcie jak Dawid — pełni odwagi w czynieniu woli Bożej. Pomyślcie, co by się stało, gdyby Dawid okazał się tchórzem i odmówił usłuchania wewnętrznego głosu Bożego, wzywającego go do walki z Goliatem. Utraciłby swoje powołanie, zostałby wystawiony na próbę i zawiódł. Oliwa prorocka nie przyniosłaby mu żadnego pożytku, a wręcz powiększyłaby jego potępienie. Duch Boży odszedłby od niego, jak odszedł od Saula, który też był namaszczony. Tak samo i nasze przywileje jedynie powiększą nasze przyszłe ukaranie, jeśli z nich nie korzystamy. *Prawdziwie i rzeczywiście zrodzony z Boga jest ten*, w kim Boże nasienie zapuszcza korzenie; inni są odrodzeni ku swemu potępieniu. Nie gardź darem, który jest w tobie; nie gardź błogosławieństwem, które masz przez wolną łaskę Bożą, a którego inni nie mają. Nie ma w tym nic do chluby, że jest się ludem Bożym; raczej ta myśl napełnia niepokojem — masz o wiele więcej do odpowiedzenia.
Gdy zatem szatan rusza przeciw wam, pamiętajcie, że jesteście już poświęceni, oddani Bogu; jesteście własnością Bożą, nie macie nic wspólnego z szatanem i jego dziełami, służycie innemu Panu, jesteście zaślubieni Chrystusowi. Gdy szatan rusza przeciw wam, nie lękajcie się, nie chwiajcie; módlcie się do Boga, a On wam pomoże. Powiedzcie szatanowi z Dawidem: „Ty idziesz na mnie z mieczem, włócznią i dzidą, a ja idę na ciebie w imię Pana Zastępów". Ty przychodzisz do mnie z pokusą; chciałbyś mnie zwabić rozkoszami grzechu na chwilę; chciałbyś mnie zabić — co więcej, chciałbyś sprawić, bym sam siebie zabił grzesznymi myślami, słowami i uczynkami; chciałbyś uczynić ze mnie samobójcę duszy, kusząc mnie przez złych towarzyszy, lekkomyślne rozmowy, ponętne widoki i gwałtowne poruszenia serca; chciałbyś sprawić, bym przez zbytki bezcześcił dzień Pański; chciałbyś odciągnąć mnie od Kościoła; chciałbyś, by moje myśli błądziły, gdy nie powinny; chciałbyś kusić mnie do picia, do przekleństw, do przysięgania, do szyderstw, do kłamstwa, do kradzieży. Lecz znam cię; jesteś szatanem, i przychodzę do ciebie w imię Boga żywego, w imię Jezusa Chrystusa, mojego Zbawiciela. To potężne imię, które może obrócić w ucieczkę wielu wrogów; Jezus to imię, na które drżą diabły. Wymówić je — to odpędzić wiele złych myśli. Przychodzę przeciw tobie w Jego wszechmocnym, zwycięskim Imieniu. Dawid wystąpił z laską; moją laską jest Krzyż — Święty Krzyż, na którym Chrystus cierpiał, w którym się chlubiłem, który jest moim zbawieniem. Dawid wybrał pięć gładkich kamieni z potoku i jednym z nich powalił olbrzyma. My też mamy zbroję — nie z tego świata, lecz od Boga; oręż, którym świat gardzi, lecz który jest potężny w Bogu. Dawid nie wziął miecza, włóczni ani tarczy; a jednak powalił Goliata procą i kamieniem. Nasze oręże są równie proste i równie potężne. Modlitwa Pańska jest jednym z takich orężów; gdy jesteśmy kuszeni do grzechu, odwróćmy się, ukląknijmy poważnie i uroczyście, i odmawiajmy Bogu tę modlitwę, której nauczył nas Pan. Skład Apostolski jest innym orężem, równie potężnym przez łaskę Bożą, równie godnym pogardy w oczach świata. Jeden lub dwa święte teksty biblijne — takie, jakich użył nasz Zbawiciel, gdy był kuszony przez szatana — to kolejna broń na nasze potrzeby. Sakrament Wieczerzy Pańskiej jest jeszcze jedną — i to większą — orężem: świętym, tajemniczym, życiodajnym, a przy tym równie prostym. Cóż prostszego niż trochę chleba i trochę wina? A jednak w rękach Ducha Bożego jest to moc Boża ku zbawieniu. Niech Bóg da nam łaskę korzystania z orężów, których nam udziela — byśmy ich nie zaniedbywali i nie sięgali po broń własną! Niech Bóg da nam używać Jego orężów i zwyciężać!