HomiliaDB

John Henry Newman · Kazania parafialne i zwyczajne, tom VIII

Kazanie XVI. Pasterz w naszych duszach

Gdy nie mam oparciaGdy potrzebuję nadziei Naśladowanie ChrystusaOdkupienie
„Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce."
W skrócie. Chrystus jako Dobry Pasterz zapowiadany przez Proroków i figury Jakuba, Mojżesza i Dawida — trzech typów pasterzy łączących się w Jego osobie. Dał życie za owce, wziął na siebie pełną odpowiedzialność za zagubione dusze. Zadanie chrześcijanina: słuchać głosu Pasterza, iść za Nim i nie szukać oparcia w sobie ani świecie.

„Jesteśmy bezpieczni, dopóki trzymamy się blisko Niego i pod Jego okiem; lecz jeśli pozwolimy szatanowi zyskać nad nami przewagę — biada nam!”

*„Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce."* — J 10,11

Pan nasz przywłaszcza sobie tutaj tytuł, pod którym był zapowiadany przez Proroków. „Sługa mój Dawid będzie nad nimi królem" — mówi Bóg Wszechmogący przez usta Ezechiela — „i wszyscy będą mieli jednego pasterza." A w Księdze Zachariasza: „Mieczu, ocknij się przeciwko memu pasterzowi i przeciwko człowiekowi, który jest mi bliski — mówi Pan Zastępów. Uderz pasterza, a rozproszą się owce." Podobnie też mówi święty Piotr o naszym powrocie „do Pasterza i Biskupa naszych dusz."

„Dobry pasterz daje życie swoje za owce." W owych krajach Wschodu, gdzie Pan nasz przebywał, urząd pasterza jest nie tylko skromny i prosty oraz nacechowany zaufaniem — jak u nas — ale nadto jest urzędem wielkiego trudu i niebezpieczeństwa. Nasze trzody nie są narażone na wrogów, o jakich mówi Pan nasz. Pasterz tutaj nie potrzebuje dowodzić swej wierności owcom przez starcia z dzikimi drapieżnikami. Pasterz najemny nie jest wystawiany na próbę. Ale tam, gdzie Pan nasz przebywał w dniach swego ciała, było inaczej. Tam właśnie prawdziwym było, że dobry pasterz daje życie swoje za owce — „ale najemnik, który nie jest pasterzem i do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, zostawia owce i ucieka; a wilk porywa je i rozprasza. Najemnik ucieka, bo jest najemnikiem i nie troszczy się o owce."

Pan nasz zastał owce rozproszone; albo, jak powiedział nieco wcześniej: „Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami" — i w następstwie tego owce nie miały przewodnika. Takimi byli kapłani i przywódcy Żydów, kiedy przyszedł Chrystus; tak że „gdy ujrzał tłumy, litość Go ogarnęła nad nimi, bo byli znękani i porzuceni jak owce nie mające pasterza." Takimi też byli władcy i prorocy Izraela w czasach Achaba, gdy Micheasz, prorok Pański, „ujrzał całego Izraela rozproszonego po górach jak owce bez pasterza, i Pan rzekł: Ci nie mają pana; niech wróci każdy w pokoju do swego domu." Takimi wreszcie byli pasterze w czasach Ezechiela, o których prorok mówi: „Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czy pasterze nie powinni paść trzody? . . . Owce były rozproszone, bo nie ma pasterza, i stały się żerem wszystkich dzikich zwierząt, gdy były rozproszone" — i w czasach proroka Zachariasza, który mówi: „Biada pasterzowi głupiemu, który porzuca trzodę!"

Tak właśnie było na całym świecie, gdy Chrystus przyszedł w swym nieskończonym miłosierdziu, „aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno." I choć przez chwilę, gdy w zmaganiu z nieprzyjacielem dobry Pasterz musiał złożyć życie za owce, zostały one pozbawione przewodnika (według już przytoczonego proroctwa: „Uderz pasterza, a rozproszą się owce"), to jednak wkrótce zmartwychwstał, by żyć na wieki, zgodnie z innym proroctwem głoszącym: „Ten, który rozproszył Izraela, zgromadzi go i będzie strzegł jak pasterz swej trzody." A jak sam mówi w rozważanej tu przypowieści: „Woła swoje owce po imieniu i wyprowadza je, idzie przed nimi, a owce za nim idą, bo głos jego znają" — tak przy zmartwychwstaniu, gdy Maria płakała, zawołał ją po imieniu, a ona odwróciła się i poznała Go słuchem, chociaż nie poznała Go wzrokiem. Tak też rzekł: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?" I dodał: „Pójdź za Mną." I tak znowu On sam i Jego Anioł powiedzieli niewiastom: „Oto idzie przed wami do Galilei . . . idźcie, powiedzcie moim braciom, żeby poszli do Galilei — tam Mnie zobaczą."

Od tego czasu dobry Pasterz, który zajął miejsce owiec i umarł, by żyły na wieki, idzie przed nimi; „a oni podążają za Barankiem, dokądkolwiek idzie" — wychodząc śladami trzody i pasiąc swe koźlęta przy pasterskich namiotach.

Żadne ziemskie obrazy nie zdołają w pełni wyrazić tej przeraźliwej i łaskawej prawdy, że Bóg stał się Synem człowieczym — że Słowo stało się ciałem i narodziło się z niewiasty. Ta niewypowiedziana tajemnica przerasta ludzkie słowa. Żaden ziemski tytuł, choćby najniższy i najpokorniejszy, nie jest w stanie ukazać nam należycie Jego uniżenia. Jego czyn i dzieło jest zbyt wielkie, by nawet Jego własne usta mogły je w pełni wyrazić. A jednak podoba Mu się obraz zawarty w tekście, jako przekazujący nam — w takiej mierze, w jakiej jesteśmy zdolni go przyjąć — pewne wyobrażenie o poniżeniu, trudzie i bólu, które zniósł dla nas.

Dlatego też było to zapowiadane pod tą figurą przez proroka Izajasza: „Oto Pan Bóg przychodzi z mocą i ramię Jego dzierży władzę . . . Jak pasterz pasie On swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie." I znowu obiecuje przez usta Ezechiela: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę o nie dbał. Jak pasterz szuka swojej trzody, gdy jego owce są rozproszone wokół niego, tak będę szukał moich owiec i ocalam je ze wszystkich miejsc, gdzie się znajdowały w dni pochmurne i ciemne." Psalmista zaś mówi o Nim: „Pan jest moim pasterzem: nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach, prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć." I zwraca się do Niego: „Usłysz, Pasterzu Izraela, Ty, który prowadzisz jak trzodę Józefa, Ty, który zasiadasz na cherubach, ukaż się." On sam zaś mówi w przypowieści, mówiąc o sobie: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze ją z radością na swoje ramiona."

Zauważcie, bracia moi, że tu się mówi, iż Chrystus, Pan Aniołów, raczy kłaść zagubioną owcę na swych ramionach; w dawniejszym miejscu u proroka Izajasza powiedziano, że „gromadzi je swym ramieniem i nosi na swej piersi." Noszenie ich na piersi oznacza miłość, jaką ku nim żywi, i pełnię Jego łaski; noszenie ich na ramionach oznacza bezpieczeństwo ich mieszkania — jak w starożytności powiedziano o Beniaminie: „umiłowany Pański mieszkać będzie bezpiecznie przy Nim . . . a Pan osłoni go przez cały dzień, i on mieszkać będzie pomiędzy Jego ramionami" — i znowu o Izraelu: „Jak orzeł, który wznieciwszy swoje gniazdo, unosi się nad pisklętami, rozszerza swe skrzydła, bierze je i nosi na swych piórach: tak Pan sam prowadził go, a nie było z nim żadnego boga obcego." I znowu u proroka Izajasza: „Bel ugiął się, Nebo pochylił się; ich bałwany spoczywają na zwierzętach i bydle . . . słuchajcie Mnie, domu Jakuba . . . których nosiłem *od* łona matki . . . Aż do waszej starości Ja jestem Ten Sam, aż do siwizny Ja was dźwigać będę; Ja to uczyniłem i nosić was będę, i dźwigać, i zbawię was." On jeden, który „schylił się i zstąpił" — On jeden mógł tego dokonać; On jeden mógł udźwignąć ciężar całego świata: brzemię grzesznego świata, ciężar ludzkiego grzechu, skumulowany dług — przeszły, teraźniejszy i przyszły; cierpienia, które winniśmy ponieść, lecz ponieść nie zdołaliśmy; gniew Boży na dzieci Adama — „w swoim ciele na krzyżu", „stawszy się za nas przekleństwem", „sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby nas do Boga przyprowadzić", „przez wiecznego Ducha ofiarując siebie samego bez skazy Bogu i oczyszczając nasze sumienia z martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu." Takim było dzieło Chrystusa — złożenie życia za nas — i dlatego właśnie nazywa się Go Dobrym Pasterzem.

I stąd też, podobnie, od czasów Adama aż do Chrystusa praca pasterza była naznaczona szczególną Bożą przychylnością, jako cień przyszłego Dobrego Pasterza, który miał przyjść. „Sprawiedliwy Abel" był „pasterzem trzód" i „po pewnym czasie przyniósł z pierworodnych swej trzody i z tłuszczu jej. I wejrzał Pan na Abla i jego ofiarę." A komuż Aniołowie pierwsi przynieśli wieść, że narodził się Zbawiciel? „Pasterzom przebywającym na polu i trzymającym nocną straż nad swą trzodą." A jakim mianem opisano wybraną rodzinę, gdy zstąpiła do Egiptu? „Słudzy twoi są pasterzami — mówią — my i ojcowie nasi" — i jak wobec tego przedstawiali się w Egipcie, który z pewnością jest obrazem świata? „Każdy pasterz jest obrzydliwością dla Egipcjan."

Są jednak trzej szczególnie umiłowani słudzy Boży, którzy w sposób wyjątkowy zapowiadają mającego przyjść Zbawiciela: ludzie wyniesieni z niskiego stanu do wielkiej czci, w których spodobało Mu się, by urząd pasterski wypełniał się w sposób dosłowny. Pierwszym jest Jakub, ojciec patriarchów, który stanął przed faraonem. Stał się — jak Abraham przed nim — ojcem wielu narodów; „coraz bardziej się bogacił: miał dużo owiec i kóz, niewolnic i niewolników, wielbłądów i osłów", był obdarzony nadprzyrodzonymi łaskami i otrzymał nowe imię — Izrael zamiast Jakub. Lecz na początku był, jak jego potomkowie uroczyście wyznawali rok po roku, „Aramejczykiem tułaczem gotowym zginąć"; a czymże trudnił się? opieką nad owcami — z jakim trudem i cierpieniem, i przez ile lat, dowiadujemy się z jego skargi wobec twardego pana i krewniaka, Labana: „Przez te dwadzieścia lat, kiedy byłem u ciebie — mówi — twoje owce i kozy nie poroniły, a baranów ze swego stada nie zjadłem. Tego, co było rozszarpane przez dzikie zwierzęta, nie przynosiłem ci, ale sam ponosiłem tę stratę; od ręki mojej wymagałeś tego, co zostało skradzione za dnia lub skradzione nocą. Tak było ze mną: upał trawił mnie we dnie, a zimno nocą, i sen uciekał od moich oczu. Oto przez te dwadzieścia lat byłem u ciebie w domu . . . a ty zmieniałeś mi zapłatę dziesięć razy."

Któż jest bardziej umiłowany niż Jakub, który został wyniesiony, by być Władcą z Bogiem, i by przemóc przez wstawiennictwo? A jednak — widzicie — jest pasterzem, aby nam wyobraziać owego mistycznego i prawdziwego Pasterza i Biskupa dusz, który miał przyjść. Są jednak i dwaj inni, równie umiłowani na różne sposoby. Drugi to Mojżesz, który odpędził rywalizujących pasterzy i pomógł córkom Kapłana Madianu napoić trzodę, i który — gdy pasł trzodę swego teścia Jetry — ujrzał Anioła Pańskiego w płomieniu ognia krzewu. Trzeci zaś to Dawid, mąż według serca Bożego. „Był to mąż wywyższony, pomazaniec Boga Jakuba i śpiewak pieśni Izraela" — a znaleziono go wśród owiec. „Wziął go od owczarni, gdy śledził owce karmiące, przyprowadził, aby pasł Jakuba, lud Jego, i Izraela, dziedzictwo Jego. I pasł ich w czystości swego serca i kierował nimi przez roztropność swych rąk." Samuel przyszedł do Jessego i przyglądał się po kolei jego siedmiu synom, lecz nie znalazł tego, którego Bóg wybrał: „I rzekł Samuel do Jessego: Czy to już wszyscy chłopcy? A Jesse odrzekł: Pozostał jeszcze najmłodszy, ale on pasie owce." Gdy zaś on przyszedł, „był rudy, o pięknych oczach i miłym wyglądzie; i rzekł Pan: Wstań, namaść go, bo to jest ten." I znowu, po tym jak był już na dworze Saula, „Dawid poszedł z powrotem i odwrócił się od Saula, aby paść trzodę ojca swego w Betlejem"; a gdy przyszedł do obozu, brat zarzucił mu, że „porzucił te nieliczne owce na pustyni"; gdy zaś stanął przed Saulem, opowiedział, jak lew i niedźwiedź „porwały owcę ze stada", a on pobiegł za nimi, pokonał obydwa i ją ocalił. Takimi byli pasterze dawnych czasów: ludzie zarazem pokoju i wojny; ludzie prostoty, zaiste „prości mieszkańcy namiotów", „najłagodniejsi z ludzi" — a jednak nie leniwi i rozmarzeni, siedzący na zielonych łąkach i przy chłodnych strumieniach, lecz ludzie twardych obowiązków, których konieczność przymuszała do cierpienia, a sposobność stwarzała okazję do dokonywania czynów bohaterskich.

A skoro takie były figury, o ileż bardziej była Sama Prawda, Dobry Pasterz, gdy przyszedł — zarazem nieskalana i bohaterska? Jeśli pasterze są ludźmi życia prostego i skromnej doli, nietkniętymi i nieznanymi na królewskich dworach i w miejscach handlu — o ileż bardziej On, który był „synem cieśli", który był „cichy i pokornego serca", który „nie kłócił się i nie krzyczał", który „chodził i czynił dobrze", który „gdy Mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem" i który był „wzgardzony i odrzucony przez ludzi"? A jeśli z drugiej strony są oni ludźmi cierpienia i próby, o ileż bardziej On, który był „mężem boleści" i który „złożył życie swoje za owce"?

„Tego, co było rozszarpane przez dzikie zwierzęta, nie przynosiłem ci; sam ponosiłem tę stratę; od mojej ręki wymagałeś tego" — mówi Jakub. A czyż Chrystus nie wziął na siebie pieczy nad naszymi duszami? Czy nie uczynił siebie odpowiedzialnym za nas, których rozszarpał diabeł? Jak miłosierny Samarytanin: „Zadbaj o niego — mówi — a cokolwiek więcej wydasz, gdy wrócę, oddam ci." Albo jak w innej przypowieści, pod innym obrazem: „Panie, pozostaw ją jeszcze na ten rok . . . może wyda owoc; a jeśli nie, każ ją potem wyciąć." „Upał trawił mnie we dnie" — mówi Jakub; a któż to był ów, co w południe siadł przy tej właśnie studni Jakuba znużony podróżą, potrzebując nieco tej wody, aby ugasić pragnienie — tej wody, z której „pił sam Jakub, i jego synowie, i jego trzody"? Choć posiadał wodę żywą, o której świat nie wiedział, wolał — jak przystało Dobremu Pasterzowi — ofiarować ją jednej z tych zagubionych owiec, których szukał i które chciał ocalić, zamiast przyjąć z jej ręki wodę ze studni albo skorzystać z oferty swych uczniów, którzy przyszli z żywnością z miasta i powiedzieli: „Rabbi, jedz." „Zimno nocą" trawiło mnie — mówi Jakub — „i sen uciekał od moich oczu"; a czyż nie czytamy o Kimś, kto zwykł był wstawać na długo przed świtem i trwać w modlitwie do Boga? Kto spędzał noce na górze lub na morzu? Kto przebywał czterdzieści dni na pustyni? Kto w wieczór i noc swojej Męki był opuszczony w ponurym ogrodzie albo obnażony i krwawiący w zimnej sali sądowej?

I znowu: Mojżesz, pośród swych owiec, ujrzał widzenie Boga i poznał Jego czcigodne Imię; a Chrystus, prawdziwy Pasterz, wiódł życie kontemplacyjne w samym środku swej trudnej służby: przemienił się na górze, a nikt nie znał Syna, tylko Ojciec, ani Ojca, tylko Syn.

Jakub wytrzymywał, Mojżesz rozważał — a Dawid działał. Jakub znosił mróz, upał i bezsenne noce i płacił cenę za zagubioną owcę; Mojżesz został wzięty na górę na czterdzieści dni; Dawid walczył z wrogiem i odbijał zdobycz — wyrywał ją z paszczy lwa, z łapy niedźwiedzia i zabijał drapieżne bestie. Chrystus także nie tylko cierpiał z Jakubem i trwał w kontemplacji z Mojżeszem, lecz walczył i zwyciężał z Dawidem. Dawid bronił owiec swego ojca w Betlejem; Chrystus, narodzony i obwieszczony pasterzom w Betlejem, cierpiał na Krzyżu, aby zwyciężyć. Przyszedł „z Edomu w szatach zbroczonych krwią z Bosry"; lecz był „wspaniały w swym odzieniu", bo deptał ludy „w swoim gniewie i tratował je w swojej zapalczywości, a ich krew poplamiła Jego szaty i wszystkie Jego odzienie zostało zbryzgane." Jakub nie był jak Dawid, ani Dawid jak Jakub, ani żaden z nich jak Mojżesz; lecz Chrystus był wszystkimi trzema, jako wypełnienie wszystkich figur: pokornym Jakubem, mądrym Mojżeszem, bohaterskim Dawidem — wszystkimi w jednym: Kapłanem, Prorokiem i Królem.

Bracia moi, codziennie mówimy: „Jesteśmy Jego ludem i owcami Jego pastwiska." A znowu mówimy: „Zbłądziliśmy i oddaliliśmy się od Twoich dróg jak zagubione owce" — nie zapominajmy nigdy tych prawd; nie zapominajmy nigdy, z jednej strony, że jesteśmy grzesznikami; nie zapominajmy nigdy, z drugiej strony, że Chrystus jest naszym Przewodnikiem i Opiekunem. On jest „Drogą, Prawdą i Życiem." On jest światłem dla naszych dróg i pochodnią dla naszych ścieżek. On jest naszym Pasterzem, a owce głos Jego znają. Jeśli jesteśmy Jego owcami, usłyszymy go, rozpoznamy go i będziemy mu posłuszni. Strzeżmy się, by nie pójść za Nim, gdy On idzie przed nami: „On idzie przed nimi, a owce za nim idą, bo głos jego znają." Strzeżmy się, by nie przyjmować Jego łaski na próżno. Gdy Bóg wołał Samuela, ten odpowiedział: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha." Gdy Chrystus wezwał świętego Pawła, ten „nie sprzeciwił się niebieskiemu widzeniu." Pragnijmy poznać Jego głos; módlmy się o dar czujnych uszu i chętnego serca. Nie wzywa wszystkich ludzi w jednakowy sposób — każdego z nas wzywa swoją własną drogą. Świętemu Piotrowi rzekł: „Ty idź za Mną"; o świętym Janie: „Jeśli chcę, żeby pozostał, aż przyjdę, cóż tobie do tego?" I nie zawsze jest łatwo rozpoznać Jego głos. Święty Jan rozpoznał go i rzekł: „To jest Pan", wcześniej niż święty Piotr. Samuel nie rozpoznał go, dopóki Heli mu nie powiedział. Święty Paweł pytał: „Kto jesteś, Panie?" Nakazano nam „doświadczać duchów, czy są z Boga." Lecz cokolwiek jest trudnością w rozpoznaniu, kiedy i dokąd Chrystus wzywa — przynajmniej wyglądajmy Jego wezwania. Nie zadowalajmy się sobą samymi; nie czyńmy własnego serca naszym domem, ani tego świata naszym domem, ani przyjaciół naszym domem; wyglądajmy lepszej ojczyzny, to jest niebieskiej. Wyglądajmy Tego, który jedynie może nas do owej lepszej ojczyzny prowadzić; nazywajmy niebo naszym domem, a to życie pielgrzymką; uważajmy się za owce na bezdrożnej pustyni, które, jeśli nie pójdą za pasterzem, na pewno się zgubią, na pewno zetkną się z wilkiem. Jesteśmy bezpieczni, dopóki trzymamy się blisko Niego i pod Jego okiem; lecz jeśli pozwolimy szatanowi zyskać nad nami przewagę — biada nam!

Błogosławieni, którzy dają Mu kwiat swoich dni i siłę duszy i ciała; błogosławieni, którzy w swojej młodości zwracają się do Tego, który złożył za nich życie i pragnie je im przywrócić i zaszczepić w nich, aby żyli na wieki. Błogosławieni, którzy postanawiają — czy przyjdzie dobro, czy zło; czy przyjdzie słońce, czy nawałnica; czy przyjdzie zaszczyt, czy hańba — że On będzie ich Panem i Mistrzem, ich Królem i Bogiem! Dojdą do doskonałego kresu i do pokoju na końcu. Będą mogli z Jakubem wyznać, zanim umrą, że „Bóg, który mnie karmił przez całe życie aż do dnia dzisiejszego, Anioł, który mnie wyzwolił od wszelkiego zła" — z Mojżeszem, że „jaki dzień, taka siła" — a z Dawidem, że „choćbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną i Twój kij i Twoja laska są moją pociechą", bo „gdy będą przechodzić przez wody, Pan będzie z nimi, a rzeki nie zatoną ich; gdy będą chodzić przez ogień, nie będą spaleni ani nie spali się od płomienia, bo Pan jest Bogiem ich, Świętym Izraela, ich Zbawicielem."

← wróć do odkrywania