HomiliaDB

John Henry Newman · Kazania o sprawach dnia

Kazanie XV. Zasada ciągłości między Kościołem żydowskim a chrześcijańskim

Gdy wiara wydaje się nierozumna Natura i jedność KościołaChrzest i bierzmowanie
„Jeśliście wraz z Chrystusem umarli dla żywiołów tego świata, to dlaczego poddajecie się przepisom, jakbyście jeszcze żyli w świecie? Nie dotykaj — nie kosztuj — nie bierz do rąk! Wszystko to przepada przez spożywanie — przykazania i nauki ludzkie."
W skrócie. Kazanie wyjaśnia, że słowa świętego Pawła z Listu do Kolosan potępiają jedynie ludzkie ustanowienia pozbawione Chrystusa, nie kościelny porządek w ogóle. Newman dowodzi, że Stary Testament zawiera w sobie przepisy rytualne Ewangelii pod zasłoną: Szabat → Niedziela, Obrzezanie → Chrzest, Kapłaństwo lewickie → Ordynacja. Chrześcijaństwo jest nie zniesieniem, lecz uduchowieniem i rozwinięciem judaizmu.

„Ewangelia jest bowiem jedynie rozwinięciem Prawa; a systemy i wyznania mogą na pierwszy rzut oka wydawać się bardzo dalekie od pewnych znanych pierwowzorów, a jednak, ostatecznie, być jedynie ich rozwinięciami.”

*„Jeśliście wraz z Chrystusem umarli dla żywiołów tego świata, to dlaczego poddajecie się przepisom, jakbyście jeszcze żyli w świecie? Nie dotykaj — nie kosztuj — nie bierz do rąk! Wszystko to przepada przez spożywanie — przykazania i nauki ludzkie."* — Kol 2,20-22

Cały ten urywek, którego część stanowią przytoczone słowa, bywa często przywoływany na dowód, że wszelka troska o zewnętrzną religię jest niechrześcijańska i stanowi jedynie pozostałość judaizmu. Tuż przed tym miejscem zdaje się św. Paweł potępiać — lub przynajmniej odsuwać na bok — przestrzeganie przepisów o pokarmach i napojach, o świętach i szabatach, jako o cieniach dóbr danych nam w Ewangelii, jako o ustanowieniach przemijających, a raczej już przeminięcia i martwych, spokrewnionych z owymi groźniejszymi i zgubniejszymi przesądami, które wstawiały Aniołów na miejsce jedynego Pana i Zbawiciela jako przedmiot naszego kultu. To właśnie, jak mówię, wywodzi się z tego miejsca: że Ewangelia jest w tym względzie zupełnie przeciwstawna Prawu — że nie ma rytuału, nie ma reguły życia, nie ma ustanowień; i że poddawanie się czymkolwiek takim jest krzywdą wyrządzaną prostocie religii chrześcijańskiej.

Tymczasem, dalekie od prawdy jest twierdzenie, iż tak właśnie jest — owszem, sądzę, że można postawić twierdzenie wręcz przeciwne: że właśnie istnienie ustroju, ceremonii i kodeksu praw pod rządami Ewangelii jest tym punktem, w którym chrześcijaństwo zgadza się z judaizmem, i dlatego Kościół chrześcijański może być uważany za kontynuację żydowskiego. I sądzę, że właśnie to miejsce u św. Pawła, które wielu uważa za podstawę odrzucenia zewnętrznej religii, jeśli nawet — jak sam uważam — nie dowodzi jej obowiązkowości, to jest z nią przynajmniej całkowicie zgodne.

**1.** Przede wszystkim zatem zauważam, że z pewnością nie wszystkie ustanowienia zostały zniesione pod rządami Ewangelii, skoro sam Pan ustanowił dwa Sakramenty, wzniósł Kościół jako miasto na górze, nakazał nam go słuchać i wielokrotnie ustalał przepisy co do tego, jak należy postępować w sprawach obojętnych. Co więcej, św. Paweł mówi wyraźnie do Koryntian: „Pochwalam was, bracia, że o mnie pamiętacie i że zachowujecie ustanowienia tak, jak je wam przekazałem"; a znów do Tesaloniczan: „Bracia, stójcie niezachwianie i trzymajcie się tradycji, której nauczyliście się bądź przez mowę, bądź przez nasz list". I czytamy w Dziejach Apostolskich, że św. Paweł wraz z braćmi, „obchodząc miasta, przekazywali im dekrety" — czyli (jak to samo słowo jest przetłumaczone w tekście) „ustanowienia do przestrzegania, wydane przez apostołów i starszych w Jerozolimie".

Jest zatem rzeczą zupełnie pewną, że św. Paweł nie mówił w owym urywku, w którym się znajduje przytoczony tekst, przeciwko wszelkim rytuałom i dyscyplinarnym przepisom w ogóle, bo sam na innych przynajmniej okazjach pewne takie nakazywał i przestrzegał.

**2.** A doprawdy, trochę zastanowienia pokaże, że tekst ten nie przemawia wcale przeciwko ustanowieniom w ogólności, lecz przeciwko tym szczególnym ustanowieniom, które nie pochodzą od Chrystusa. Należy zauważyć, że Apostoł wyraźnie dodaje: „według przykazań i nauk ludzkich". Nie zabrania wszelkich ustanowień, lecz jedynie ludzkich, nieusankcjonowanych, a przez to niechrześcijańskich. Nie mówi po prostu: „Dlaczego poddajecie się ustanowieniom?", lecz: „Dlaczego przestrzegacie ustanowień według przykazań ludzkich?" Nie można też traktować tego jako przypadkowego dodatku, bo używa podobnego języka gdzie indziej. Na przykład na początku tego samego rozdziału: „Baczcie, aby nikt was nie zniewolił przez filozofię i czcze uwiedzenie — według tradycji ludzkiej, według żywiołów świata, a nie według Chrystusa". Wadą owej tradycji było to, że pochodzi nie od Chrystusa, lecz od człowieka. Tak też, pisząc do Galatów: „Oznajmiam wam, bracia, że Ewangelia, którą głosiłem, nie jest z ludzkiego nadania; ja bowiem ani jej od człowieka nie przyjąłem, ani się jej nie nauczyłem, lecz przez objawienie Jezusa Chrystusa". I dlatego, gdy nakazuje chrześcijańskie ustanowienia, zaznacza bardzo wyraźnie — jak to właśnie w przytoczonym miejscu — że one, przeciwnie, pochodzą od Chrystusa: „Bądźcie naśladowcami moimi, jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. Pochwalam was, bracia, że o mnie pamiętacie i że zachowujecie ustanowienia tak, jak je wam przekazałem". I znów: „Albowiem ja od Pana przyjąłem to, co wam też przekazałem". A owe ustanowienia, które ogłaszał podczas apostolskiej podróży — od kogo one pochodziły? Usłyszmy własne słowa Apostołów o nich: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my". Nie sam człowiek, lecz Bóg; dlatego też ogłoszone ustanowienia nie były tradycjami ludzkimi, lecz tradycjami Bożymi.

Sam Pan uczynił to samo rozróżnienie w swoim nauczaniu. Ganił faryzeuszy za ich tradycje — ale dlaczego? Ponieważ były to tradycje ludzkie, i takie, które zaciemniały i odpierały tradycję Bożą. „Czemu wy przekraczacie przykazanie Boże przez waszą tradycję?" — mówi. I znów: „Na próżno Mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi". I znów: „Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się tradycji ludzkiej"; i znów: „Chytrze uchylacie przykazanie Boże, żeby swoją tradycję zachować"; i znów: „I znosicie słowo Boże przez wasze tradycje, które przekazaliście". A potem dodaje: „Każda roślina, której nie zasadził mój Ojciec Niebieski, zostanie wyrwana z korzeniami" — nie z powodu samej formy, lecz z powodu braku Bożego źródła.

**3.** Zwróćmy się teraz do tekstu i urywka z nim związanego. Tutaj, jak wszędzie, Apostoł formułuje wielką zasadę, że wszystko, aby było przyjemne Bogu, musi być dokonywane w Chrystusie. „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego niż ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus". Wszelka roślina oprócz Krzyża zostanie wyrwana z korzeniami; żaden owoc nie jest dobry poza tym, który wydają Jego gałęzie. Żadna osoba, żadne dzieło jakiegokolwiek rodzaju nie ostoi się na sądzie, jeśli nie pochodzi od Chrystusa i nie jest ożywione Jego Duchem. Wszystko poza Nim jest martwe. I jak żadna cnota nie jest prawdziwą cnotą, żadna służba — prawdziwą służbą, żadne dzieło — dobrym dziełem, jeżeli On nie jest jego życiem: tak samo żaden obrzęd ani ustanowienie nie jest dobre, o ile nie zostało wszczepione w Niego i przezeń uświęcone. Święty Paweł nie mówi przeciwko ustanowieniom samym w sobie, lecz przeciwko ustanowieniom dokonanym obok lub wbrew łasce i woli Chrystusa. Takimi były ustanowienia faryzeuszy, które potępił sam Pan; takimi były ustanowienia Galatów, przeciwko którym zaprotestował św. Paweł; takimi były ustanowienia owych Żydów, gnostyków czy kogokolwiek, kogo ma na oku w urywku związanym z tekstem. Ci nauczyciele błędu odmawiali przyjęcia Chrystusa jako swojej Głowy — „nie trzymając się Głowy" — jak powiada; nie chcieli wierzyć, że Chrystus jest pełen łaski i wszechmocny; dlatego Apostoł przypominał im: „W Nim mieszka cała Pełnia Bóstwa na sposób ciała". I znów: „Macie pełnię w Nim, który jest Głową wszelkiej zwierzchności i władzy". Zamiast pamiętać o tym, fałszywi nauczyciele brali Aniołów za swoją nadzieję i swój kult — „poniżając siebie i oddając cześć aniołom".

I w konsekwencji nic, co czynili, mówili, uczyli lub praktykowali, nie było właściwe. Ich nabożeństwa, obrzędy i ustanowienia były wszystkie odrzucone. Cóż to dowodzi, że w Chrystusie nie ma żadnych ustanowień? Dlaczego miałyby być nie do przyjęcia ustanowienia w Chrystusie, skoro nie do przyjęcia są ustanowienia poza Chrystusem? Św. Paweł mówi: „Niechaj więc nikt o was nie wydaje sądu co do jedzenia i picia, bądź w zakresie świąt, nowiu czy szabatu". Dlaczego? Ponieważ nie były one z Ciała. Widzisz zatem, że jest jakieś Ciało — tak, lecz nie jest nim ciało żadnego anielskiego pana ani nauczyciela; nie jest nim ciało Abrahama, Izaaka i Jakuba, choć i oni są jego członkami; nie jest nim ciało Mojżesza, bo Mojżesz był „wierny w całym swoim domu" — ale „jako sługa". Jest nim Chrystus, który jest Panem nad własnym domem; jest nim Chrystus, do którego — i tylko do którego — należy to Ciało. Tylko w Nim jesteśmy uświęceni; tylko w Nim są uświęcone nasze dzieła, nasza służba, nasze ustanowienia; lecz w Nim jesteśmy uświęceni; w Nim nasze dzieła, obrzędy, formy i praktyki są uświęcone. Błądzimy nie wtedy, gdy mamy dzieła, obrzędy i praktyki, lecz wtedy, gdy nie są one w Nim. Wszystko to tworzy Ciało Chrystusa: najpierw w Ciele są nasze osoby; następnie nasz porządek i ustrój; potem nasze obrzędy i ceremonie; wreszcie nasze wyznania i dzieła. Wszystkie są częściami — każda na swój sposób — Ciała Chrystusowego, w którym jest życie; albo słowami Apostoła: od Niego jako Głowy „całe ciało, spajane i zrastające się dzięki różnym więzłom i wiązadłom, rośnie Bożym wzrostem".

**4.** Co więcej, jest jeszcze coś do powiedzenia w tej kwestii. Nie dość, że formy i ustanowienia pozostają pod rządami Ewangelii w równym stopniu jak przedtem; lecz, jak to jasno wynika z samego rozdziału, który komentuję, to, co istniało wcześniej, nie jest tak bardzo wyparte przez ustanowienia ewangeliczne, ile raczej przemienione w nie. To, co działo się pod Prawem, jest wzorcem; to, co nakazano — jest regułą pod rządami Ewangelii. Substancja pozostaje; zmienia się użycie, sens, okoliczności i dobroczynne skutki; dodana zostaje łaska, wlane zostaje życie; „Ciało jest Chrystusowe" — lecz jest to w znacznej mierze to samo Ciało, które istniało przed Jego przyjściem. Ewangelia nie odrzuciła objawień, które ją poprzedzały — wchłonęła je w siebie. Korzysta ze Starego Testamentu jako z wielkiego daru dla chrześcijanina nie mniej niż dla Żyda. Nie zwalnia go, lecz nim zarządza. Niekiedy podnosi się, że w Nowym Testamencie nie ma kodeksu powinności, nie ma ceremoniału, nie ma przepisów dotyczących ustroju Kościoła. Oczywiście — bo nie są potrzebne; zostały już dane w Starym Testamencie. Po co miałby Stary Testament być zatrzymany w Kościele chrześcijańskim, jeśli nie po to, by z niego korzystać? Tam właśnie mamy szukać naszych form, obrzędów i ustroju — tylko oświeconych, złagodzonych, uduchowionych przez Ewangelię. Przepisy pozostają; zmienia się sposób ich wypełnienia.

To właśnie, powiadam, jest tym, czego wiele osób nie chce pojąć. Myślą, że Stary Testament musi być albo bezpośrednio i dosłownie naszą normą, albo w ogóle nie jest normą; a ponieważ nie możemy poddać się mu bezwzględnie i bez objaśnienia, wnioskują, że w żadnym sensie nas nie obowiązuje. Tymczasem istnieje coś takiego jak stosowanie Pisma Świętego — i nie jest to wcale trudna ani dziwna myśl. Z pewnością nie możemy zrobić żadnego praktycznego użytku nawet z Listów św. Pawła bez ich stosowania. Są pisane do Efezjan albo Kolosan; my stosujemy je do przypadku Anglików. Mówią o zwyczajach, okolicznościach i losach, które do nas nie należą; nie możemy ich brać dosłownie; musimy je dostosować do naszego przypadku; musimy je do nas zastosować. Nie jesteśmy prześladowani ani w więzieniu; nie żyjemy na południu ani pod Rzymianami; nie nawróciliśmy się z pogaństwa; nie mamy darów nadzwyczajnych; nie żyjemy w kraju niewolników — a jednak nie uważamy za niemożliwe, by wieść nasze życie według natchnionych wskazówek skierowanych do tych, którzy znajdowali się w takim położeniu. I w podobny — choć nie identyczny — sposób wskazania Starego Testamentu, czy to dotyczące postępowania, czy rytuału, czy ustroju Kościoła, mogą być naszymi przewodnikami, choć jesteśmy zmuszeni je stosować. Pismo Święte samo robi to za nas w niektórych przypadkach, w innych zaś sami jesteśmy przyzwyczajeni czynić to dla siebie; możemy zatem tak robić i w wielu innych przypadkach, w których wzbraniamy się to czynić. Na przykład Prawo mówi: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego". Czy Ewangelia uchyla to przykazanie? Oczywiście nie. Co z nim czyni? Objaśnia je i rozszerza. Odpowiada na pytanie: „A kto jest moim bliźnim?" Substancja przykazania jest ta sama pod Prawem i pod Ewangelią; lecz Ewangelia otwiera je i wywyższa. Podobnie Dziesięć Przykazań należy do Prawa, a jednak odczytujemy je wciąż podczas Służby Komunijnej jako obowiązujące nas samych — lecz nie w samej literze; Ewangelia przemieniła literę w ducha. Rozwinęła i zróżnicowała te święte przepisy, dane od początku.

Na to można jednak odpowiedzieć, że to, co jest prawdą o Prawie Moralnym, nie jest prawdą o rytuale; że Prawo Moralne pozostaje, zaś obrzędy i ceremonie zostały zniesione. Zostały zniesione — lecz jedynie w literze; i nie w takim sensie zniesione, by nie trwały nadal w swej substancji. Przypomnijmy sobie, dlaczego zostały zniesione, a pojmiemy, w jakim sensie. Zostały obalone, ponieważ były typami, a Chrystus — ich Antytyp — już przyszedł. Tak jest — o tyle zatem, o ile są typami, zostały obalone; nie zaś jako praktyki religijne i zasady oraz elementy kultu Bożego. To znaczy, że musimy rozróżniać między samym przepisem a szczególnym jego wypełnieniem pod Prawem żydowskim, to jest obrzędem żydowskim. Jak obowiązek miłowania bliźniego trwa nadal — lecz przez bliźnich nie rozumie się już jedynie mieszkańców Palestyny ani tylko naszych rodaków, lecz wszystkich ludzi — tak też trwa obowiązek przychodzenia do domu Bożego po Jego łaski, posłuszeństwa Jego kapłanom, ofiarowania Mu naszych ofiar; choć poszczególne formy, w jakich te obowiązki były wypełniane pod Prawem jako typy Chrystusa, zostały zniesione, gdy Chrystus przyszedł. Świątynia żydowska, kapłaństwo żydowskie i ofiary żydowskie zostały zatem zniesione dlatego, że były jedynie cieniami, a „Ciało jest Chrystusowe" — lecz przepisy trwają, choć typy znikają.

**5.** To właśnie, jak już zauważyłem, jest nam nauczane w rozdziale, z którego pochodzi tekst — co jest zupełnie jasne. Na przykład mówi nam, że Szabat jest cieniem, i że przestrzeganie go nie jest obowiązujące od czasu przyjścia Chrystusa, od którego pochodzi „Ciało". Szabat, według św. Pawła, należy do żywiołów tego świata, jest cielesnym ustanowieniem i nakłada na nas jarzmo. Był świadkiem stworzenia nieba i ziemi — co już nie jest potrzebne. Był pamiątką minionych dobrodziejstw Bożych dla Żydów, które w Ewangelii zostają przewyższone. Był typem ewangelicznego odpoczynku, który już nastał. Typ się spełnił; cały okres Kościoła chrześcijańskiego, od dnia Pięćdziesiątnicy do końca wszechrzeczy, jest jednym świętym i duchowym Szabatem. Z kolei całe życie każdego poszczególnego chrześcijanina, od Chrztu aż do śmierci, jest również antytypem żydowskiego Szabatu. Niebo na ziemi, które przebywa w Kościele chrześcijańskim i w duszy odrodzonej — to jest ów prawdziwy duchowy odpoczynek, który Bóg obiecał od dawna; w słowach Zachariasza: „abyśmy Mu służyli bez lęku, wyzwoleni z rąk naszych nieprzyjaciół, święcie i sprawiedliwie przed Nim po wszystkie dni nasze". A jednak, choć tak jest, czy mamy z tego powodu mówić, że Czwarte Przykazanie zostało zniesione? Z pewnością nie. Szabat istotnie jest zniesiony, lecz przykazanie, które go nakazywało, trwa; jest spełniane w inny sposób. Szabat, wraz z innymi cieniami Prawa, odpłynął — lecz „słowo Boże trwa na wieki" i ma realną i niezniszczalną substancję, wyłaniając się w coraz to nowych przejawach, nowych obowiązkach, nowych obietnicach, w miarę jak jego starsze formy kolejno spełniają swoje zadanie i rozpływają się. Dawne wypełnienie tego przykazania — z zachowaniem dnia siódmego, pamiątką stworzenia i wyzwolenia z Egiptu, ceremonialną bezczynnością, drobiazgowością i formalnością — dobiegło końca; lecz obowiązek jego zachowywania, z nowymi celami i nowymi aktami służby, trwa. Jest zachowywane nadal w substancji, choć nie w literze. A to, co jest prawdą o instytucji Szabatu, jest prawdą również o innych rytualnych przepisach Starego Testamentu: to, że są typiczne i jako takie spełnione, jest zupełnie zgodne z ich kościelnym obowiązkiem i nieprzerwaną trwałością.

Szabat jest zatem jednym przykładem w tej kwestii: choć Apostoł daje do zrozumienia, że dobiegł końca, trwa jednak, choć w nowym przejawiu. Innym przykładem sugerowanym przez rozpatrywany urywek jest obrzęd obrzezania. Jest on całkowicie zniesiony w Ewangelii; lecz nie tak zniesiony, by nie zostawił po sobie przedstawiciela. Jest obalone jako typ spełniony — typ chrześcijańskiego odrodzenia — lecz istnieje wszak taki obrzęd jak chrześcijańskie obrzezanie i nosi ono imię Chrztu. To właśnie mówi wyraźnie św. Paweł w tym rozdziale: „Macie pełnię w Chrystusie" — powiada — „który jest Głową wszelkiej zwierzchności i władzy. W Nim też zostaliście obrzezani obrzezaniem nie z rąk ludzkich, przez wyzucie się z ciała grzesznego ciała, przez obrzezanie Chrystusowe. Razem z Nim zostaliście pogrzebani w Chrzcie". Mówi tu najpierw, że Kolosanie otrzymali obrzezanie — choć nie żydowskie — a potem podaje, czym ono jest: „pogrzebani z Nim w Chrzcie". Tak więc, choć obrzezanie zostało zniesione, Pismo nie zostawiło nas bez jego odpowiednika, by wielka i fundamentalna zasada, którą obrzezanie wyrażało — wkraczania do służby Bożej przez formalny akt oddania się — nie była lekceważona. I z powodu tej odpowiedniości między dwoma obrzędami wnioskujemy o obowiązku chrzczenia niemowląt, bo niemowlęta były obrzezywane — choć w Piśmie nie ma takiego nakazu. Nie musi go być, skoro — jak tu właśnie pokazuję — Prawo zawiera w sobie kościelne i rytualne przepisy Ewangelii, tylko pod zasłoną.

**6.** Te dwa przykłady — Szabatu i obrzezania — są sugerowane przez sam omawiany przeze mnie rozdział; lecz to, co jest prawdą o nich, jest prawdą o wielu innych częściach Prawa — jak w niektórych szczegółach wszyscy przyznają. A jeśli w tych, to dlaczego nie w innych? Nikt nie zaprzeczy, że zasada lub duch przykazania dotyczącego uczty paschalnej jest wciąż spełniana w naszej uczcie Świętej Komunii. Prawda, że uczta paschalna była typem zbawczej śmierci Pana, i dlatego dobiegła końca jako typ spełniony; lecz nie dobiegła końca, nie pozostawiwszy po sobie obrzędu na swoje miejsce, nie odżywając niejako w nowej formie — i to dlatego, że Kościół żydowski i Kościół chrześcijański są jednym; i przepisy dane Kościołowi żydowskiemu są niejako rytuałem i kanonami chrześcijańskiego, choć nie jako przepisy żydowskie; forma, sposób i moc są różne, substancja jest ta sama.

Mówię zatem, że nie szukając wskazówek w Nowym Testamencie, będziemy zdolni od razu zrozumieć rację innych instytucji i praktyk, które zawsze istniały w Kościele chrześcijańskim — przez samo odwołanie się do Starego. Na przykład trzy stopnie żydowskiego posługiwania — arcykapłan, kapłani i lewici — zostały zniesione w Chrystusie w swej żydowskiej formie; lecz przypuśćmy, że przykazanie, na którym się opierały, pozostaje w mocy i nie wymaga powtórzenia w Nowym Testamencie — a zobaczymy, że jest spełnione w naszych trzech stopniach: biskupów, prezbiterów i diakonów.

Znów: z historii Nadaba i Abihu, Koracha, Datana i Abirama oraz Ozjasza dowiadujemy się, że nikt nie mógł wkraczać na urząd kapłański ani buntować się przeciwko kapłanowi bez ponoszenia straszliwej odpowiedzialności. To, co było regułą Prawa, jest regułą Ewangelii — jak wyraźnie uczy nas św. Juda; mówi bowiem o przeciwnikach autorytetu kościelnego w swoich czasach jako o „ginących w buncie Korego"; co więcej — i św. Paweł formułuje ogólną zasadę: „Nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga, jak Aaron".

Znów: pod Prawem żydowskim urząd kapłański był przekazywany przez sukcesję — nie był powierzany tam i ówdzie przypadkowym mężom, lecz przechodził z ojca na syna. Cielesna forma tego ustanowienia dobiegła już końca, lecz sukcesja trwa: synowie duchowi następują po duchowych ojcach. Jak pod Prawem każde poprzednie pokolenie kapłanów rodziło następne, tak każde pokolenie wyświęca następne pod rządami Ewangelii.

Znów: świątynia żydowska jest zniesiona, ponieważ Prawdziwa i Duchowa Świątynia — Komunia Świętych — została ustanowiona przez Chrystusa. Lecz choć typ dobiegł końca, przepis trwa. Świątynie mają być budowane na cześć Boga pod rządami Ewangelii, mają być konsekrowane i traktowane jako Jego miejsca zamieszkania; i pod innymi względami, na ile to stosowne, mają być wzorowane na modelu owego starożytnego budynku niegdyś nakazanego.

I jeszcze: pod Prawem były ołtarze i ofiary; te właśnie ołtarze, te właśnie ofiary dobiegły końca, bo były cieniem dóbr przyszłych; lecz Ołtarze i Ofiary trwają, choć o innej mocy i innym przeznaczeniu; są częścią owego Ciała, które jest Chrystusowe. Wziął On je w posiadanie i uczynił duchowymi.

Dodam na potwierdzenie, że podobnie jak inni Prorocy, a zwłaszcza Malachiasz — ostatni z nich, od którego jako ostatniego spodziewalibyśmy się może jaśniejszych zapowiedzi zniesienia ustanowień przy przyjściu Chrystusa, gdyby miały być zniesione — gdy prorokuje o czasach ewangelicznych i mówi o koniecznych do tego przygotowaniach, buduje zamiast burzyć system rytualny. Na przykład: „Od dni waszych ojców odstępowaliście od moich ustanowień i nie strzegliście ich. Nawróćcie się do Mnie, a Ja zwrócę się do was, mówi Pan Zastępów". I znów co do ustanowienia dziesięciny: „Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, a będzie żywność w moim domu, i próbujcie Mnie w tym — mówi Pan Zastępów — czy nie otworzę wam zaworów nieba i nie wyleję na was błogosławieństwa, tak że nie będzie miejsca na odebranie go". A co do kapłaństwa — zamiast jego zniesienia Chrystus miał je jedynie oczyścić i udoskonalić. „Zasiądzie On jako wytapiający i oczyszczający srebro; oczyści synów Lewiego i przeczyszcza ich jak złoto i srebro". I nie miał On znieść ofiary, bo Prorok ciągnie dalej: „Oczyści ich jak złoto i srebro, aby składali Panu ofiarę w sprawiedliwości". A czym miała być ta ofiara, Prorok nam mówi, przedstawiając ją jako obrzęd Kościoła w jego powszechnej, czyli Katolickiej postaci: „Od wschodu słońca aż do jego zachodu moje imię jest wielkie między narodami; i na każdym miejscu dym kadzidła jest składany memu imieniu i ofiara czysta" — to znaczy ofiara z przedniej mąki lub chleba. To, co tu przytoczono z Malachiasza, mogłoby być rozwinięte z innych Proroków również.

**7.** Wydaje się więc, że bez względu na wszelkie ustępstwa, jakie gotowi jesteśmy uczynić wobec zmian, które wprowadziła Ewangelia — a które pod względem wiedzy, łaski i wpływu na świat były niezmiernie wielkie i nie mogą być przecenione — jednak co do zasadniczej formy religii, kościelnego porządku, rytuału, ustroju, praktyki: zmiana nie była znaczna. Religia bowiem, widziana jako instytucja o społecznym charakterze, nie dopuszcza wielkiej różnorodności. Jak wszystkie rządy cywilne są jedne w swych wielkich cechach, jak wszystkie nauki opierają się na wspólnych zasadach — bo inaczej nie nosiłyby jednej nazwy — tak w pewnym sensie religia, gdziekolwiek się ją napotka, jest jedną i tą samą rzeczą. Religia prawdziwa jest religią opartą na prawdzie, a religia fałszywa — opartą na fałszu; lecz nie byłyby one nazywane tą samą nazwą, gdyby nie zachodziło między nimi zasadnicze podobieństwo. A jeśli religie prawdziwe i fałszywe są do siebie podobne co do swej materialnej substancji, o ileż bardziej podobne są judaizm i chrześcijaństwo — oba przecież z Boga; i dlatego katoliccy chrześcijanie nie powinni się dziwić, że gdy przyjmują chrześcijaństwo jako religię, a nie jako zwykłą filozofię, pogląd czy uczucie, są oskarżani przez tych, którzy tak je traktują, o bycie Żydami lub nawet poganami.

**8.** A to, co właśnie zostało powiedziane, prowadzi do jeszcze jednej refleksji. Żydzi mogli z równym powodzeniem być oskarżani o pogaństwo z powodu swych obrzędów, jak my o judaizm z powodu naszych; bo nasze obrzędy nie są tak podobne do żydowskich, jak żydowskie były podobne do pogańskich. Na to należy nalegać. Uczeni mężowie wykazali, że znaczne części systemu Mojżeszowego zostały albo przejęte z religii pogańskich, które go otaczały, albo przynajmniej — z uwagi na ich podobieństwo — musiały mieć z nimi wspólne źródło. W istocie judaizm był, w Bożym miłosierdziu, poprawą i przywróceniem owych zdegenerowanych i zepsutych religii — podobnie jak chrześcijaństwo jest rozwinięciem i duchowym doskonaleniem żydowskiej. Otóż jeśli jest to dobry argument przeciwko naszemu chrześcijańskiemu kapłaństwu, chrześcijańskim ofiarom, chrześcijańskim szabatom i chrześcijańskim sakramentom, że są podobne do ustanowień Prawa żydowskiego, które pochodzi od Boga, to tym bardziej byłby to argument przeciwko temu Prawu w czasach Samuela lub Dawida — jak czynili to od tamtej pory niewierni — że w swoich głównych częściach jest podobne do pogaństwa Egiptu lub Syrii. A jeśli jest to dobry argument przeciwko naszemu kościelnemu systemowi, że św. Paweł potępia judaizm, to z pewnością nie jest gorszym argumentem przeciwko systemowi żydowskiemu to, że Mojżesz potępia pogaństwo. Jeśli św. Paweł mówi o judaizmie: „Niechaj więc nikt o was nie wydaje sądu co do jedzenia i picia", albo: „Zachowujecie dni, miesiące, pory i lata" — to chyba Mojżesz mówi tym surowiej o pogaństwie: „Powywracacie ich ołtarze, połamiecie ich słupy i ogniem spalicie ich gaje". A jeśli Mojżesz dodaje uzasadnienie — w odniesieniu do pogaństwa — że były poświęcone fałszywym bogom; to i św. Paweł podaje uzasadnienie — w odniesieniu do judaizmu: „które są cieniem przyszłych rzeczy". I jak ustanowienia Kościoła żydowskiego nie były skierowane do fałszywych bogów, choć były ustanowieniami podobnymi do pogańskich, tak ustanowienia chrześcijańskie nie są cieniem, choć są ustanowieniami podobnymi do żydowskich. I gdyby w czasach Samuela lub Dawida pojawił się reformator pragnący naprawić rzeczy według własnego uznania, mógłby z mocą podnosić przeciwko wszystkiemu, co zastał — obrzędom, ustanowieniom i rządowi — że jest podobne do pogaństwa, że Mojżesz, przemawiając w imieniu Boga Wszechmogącego, potępił pogaństwo, i że dlatego istniejący system nie może pochodzić z nieba — a jednak byłby to w istocie bardzo zły argument. Nie dajmy się tedy odwieść od naszej stałości argumentami innowatorów i heretyków, którzy twierdzą, że system kościelny jest zepsuciem, ponieważ jest podobny do żydowskiego, który potępia św. Paweł. Bo nie jest on żydowski duchem, choć jest żydowski w pewnych zewnętrznych przejawach; ani system żydowski nie był pogański duchem, choć był pogański w przejawach zewnętrznych. W pewnym czasie Bóg mieszkał w rytuale żydowskim, choć był on podobny do pogańskiego; i teraz mieszka On w rytuale chrześcijańskim, choć jest on podobny do żydowskiego. Formy są niczym bez Bożej obecności; lecz z Jego obecnością są wszystkim.

Tak więc odpowiadam na pytanie: czym jest owa zasadnicza jedność i tożsamość Kościoła żydowskiego i chrześcijańskiego, skoro tak bardzo różnią się w swych członkach, okolicznościach i celach? Tak też odpowiedziałbym na owo drugie pytanie: jak można mówić, że Żydzi, odrzucając Ewangelię, odrzucili swoje Prawo? Ewangelia jest bowiem jedynie rozwinięciem Prawa; a systemy i wyznania mogą na pierwszy rzut oka wydawać się bardzo dalekie od pewnych znanych pierwowzorów, a jednak, ostatecznie, być jedynie ich rozwinięciami.

Kończę jedną uwagą: taki pogląd na Stary Testament, jaki tu przedstawiałem, czyni z niego księgę o wiele przystępniejszą dla rozumienia prostego człowieka niż teorie, które w ostatnich latach przeważały. Trudno jest przekonać prostego człowieka, który przychodzi do Pisma Świętego z czcią, że przykazania Prawa nas dziś nie obowiązują. Mówić mu, że Szabat jest zwykłym typem i że go nie dotyczy, i że teraz oznacza jedynie życie w pobożności — to pojęcie zbyt subtelne dla niego; lecz mówić mu, że Czwarte Przykazanie go obowiązuje (choć nie w takim samym sensie, w jakim obowiązywało Żydów), przystaje mu jako naturalne i prawdziwe. Jest z kolei — w jego ocenie — zawiłością mówić mu, że świątynia żydowska była zwykłym typem komunii świętych i że nie stanowi modelu dla naszych katedr i kościołów. Podobnie łatwo zrozumie, jeśli go tego nauczono, że inne przykazania Starego Testamentu dotyczą nas chrześcijan; że to, co mówi się o świętych obrzędach, świętych dniach i świętych osobach, ma dziś sens dosłowny — choć nie ten szczególny sens, który miało przed przyjściem Chrystusa. Widzimy stąd, jak niekonsekwentna jest fałszywa filozofia współczesnej religii. Wyznaje, że daje Biblię ubogim, by sami mogli ją sądzić; a jednak nie pozwala im czytać jej w prosty sposób — w obawie, że będą ją czytać jak święci minionych wieków — w obawie, że staną się zbyt katoliccy i pierwotni; lecz wtrąca się ze swymi natrętnym notami i komentarzami, by narzucić jej naciągane, przenośne znaczenie.

---

← wróć do odkrywania