HomiliaDB

Księża Towarzystwa Jezusowego · Serce Jezusowe — Kazania i szkice Księży Towarzystwa Jezusowego

KAZANIE NA UROCZYSTOŚĆ SERCA JEZUSOWEGO — SERCE JEZUSA KRYNICĄ ŁASK WSZELKICH

Grzesznicy, pokutujący i sprawiedliwi u źródła łask — ks. Jan Lubsiewicz

Gdy chcę zacząć od nowaGdy potrzebuję nadziei Najświętsze SerceMiłosierdzie Boże
Jeden z żołnierzów włócznią otworzył bok Jego, a natychmiast wyszła krew i woda.
W skrócie. Ks. Jan Lubsiewicz ukazuje Serce Jezusa jako niewyczerpane źródło łask dla grzeszników (łaska nawrócenia), pokutujących (wytrwałość) i sprawiedliwych (pociecha w śmierci). Prezentuje nadzieję zbawienia jako dar dostępny dla każdego, kto ucieka się do tego Serca. Tekst adresowany do zagubionych pragnących nowego początku i do tych w obliczu śmierci.

„W godzinę zaś śmierci ukryj nas w ranie Serca Twego, abyśmy, w niej przed dusznymi nieprzyjaciółmi znalazłszy schronienie, mogli Cię potem w niebieskiej chwale oglądać, kochać, chwalić po nieskończone wieki wieków.”

*Grzesznicy, pokutujący i sprawiedliwi u źródła łask — ks. Jan Lubsiewicz*

Jeden z żołnierzów włócznią otworzył bok Jego, a natychmiast wyszła krew i woda. > > (Jan. XIX. 34.)

Zranienie włócznią boku Jezusowego jak ze strony krzyżowników było dowodem nienasyconego ich okrucieństwa, kiedy nawet po śmierci Chrystusa dziką swą srogość na Nim wywierali: tak ze strony Syna Bożego toż włócznią boku otwarcie było znakiem nieprzebranej ku nam miłości i nader godnem pamięci dziełem, którem krwawą ofiarę krzyża zakończył. Nie mógł już wprawdzie Zbawiciel nasz więcej cierpieć, ale mógł jeszcze dla nas nowy upominek miłości swej zostawić. Zostało jeszcze miejsce, które nową ranę odebrać mogło; dozwolił zatem, by Mu włócznią bok otworzono. Zostało jeszcze trochę krwi w ciele Jego, chciał ją więc do ostatniej kropli dla nas wysączyć. Miał jeszcze Serce, któregośmy nie znali; dozwolił więc zranić sobie to Boskie Serce, iżbyśmy — jak się wyraża Bernard św. — z widomej tej rany dochodzili i poznawali ową niewidomą, ale nierównie jeszcze większą ranę, którą Mu miłość ku narodowi ludzkiemu zadała (Propterea vulneratum est, ut per vulnus visibile vulnus amoris invisibile videamus. S. Bern. Serm. 3. de Pass. Dni.). Chciał Zbawiciel Serce nam swoje otwarte zostawić, byśmy się weń często wpatrując, mieli w żywej pamięci Jego miłość niezmierną ku nam, i do Jego Boskiego Serca, jako do tronu łaski i miłosierdzia, uciekali się we wszystkich naszych potrzebach. Przystąpmy tedy — woła do nas Apostoł narodów — przystąpmy z ufnością do stolicy łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie, i łaskę naleźli ku pogodnemu ratunku (Żyd. IV. 16.). O! czegoż się spodziewać nie mamy od najlitościwszego Serca Jezusa, gdy ta resztka krwi Odkupiciela naszego, którą oczyma wiary z boku Jego wytryskującą widzimy, i ta najświętsza rana silny głos podnosi, i nierównie głośniej woła za nami do Boga, niźli krew sprawiedliwego Abla. Zatrzymajmy się nad tą pełną pociechy myślą. Serce Jezusa jest niewyczerpanem łask Boskich źródłem dla nas, dla wszystkich grzeszników, dla całego rodu ludzkiego. My ludzie trojakiego rodzaju łask od Boga potrzebujemy: bo albo znajdujemy się w okropnym stanie grzechu, a w tym razie potrzeba nam łaski do pokuty, do szczerego opłakania przestępstw naszych; albo jużeśmy szczerze za grzechy nasze żałowali, a wtedy potrzebujemy dzielnej łaski stałego nawrócenia, żebyśmy w uczynionych postanowieniach do końca wytrwali; albo postępujemy już drogą sprawiedliwych, a tak potrzebujemy od Boga zasiłku łaski, byśmy w pokusach, troskach i utrapieniach naszych, od świątobliwego życia nierozłącznych, pomoc, pociechę i ulgę znaleźli. Owoż wszystko to znajdujemy w Najsłodszem Sercu Jezusa. To Boskie, litości pełne Serce

a) Udziela nam łaski do pojednania się z Bogiem przez pokutę;

b) Udziela nam łaski do wytrwania w naszem nawróceniu;

c) Udziela nam łaski wszelkich pociech do ochotnego wypełniania praw Ewangelii.

To są trzy części dzisiejszego kazania.

Wy grzesznicy, wy pokutujący, wy sprawiedliwi, wymawiajcie się podobno nieraz brakiem łask, waszemu stanowi odpowiednich. Przystąpcież bliżej! patrzcie na to zranione Jezusa Serce, padnijcie przed Niem na twarz, oddajcie Mu najgłębszy pokłon, w Niem złóżcie całą waszą nadzieję — a oczyści was z grzechów waszych, wzmocni i ustali wasze nawrócenie, napełni was wszelką pociechą.

Żebym zaś o tak ważnym przedmiocie mógł godnie mówić, a ten lud wierny mógł pożytecznie słuchać, do Ciebie, o Matko Boża i nas wszystkich Matko najłaskawsza, po błogosławieństwo się zwracam. Twoje najświętsze i niepokalane Serce było najpodobniejsze do Serca Boskiego Syna twego Jezusa Chrystusa. Uprośże nam przeważną Twoją przyczyną, abyśmy przez zasługi Twego macierzyńskiego Serca, otrzymali pomnożenie w nas nabożeństwa i miłości ku Sercu, pełnemu nieprzebranych łask, Boskiego Twego Syna. — Zdrowaś Maryo.

---

Uprzytomnijcie sobie, najmilsi, naszego Boskiego Zbawiciela w tej samej postaci, w jakiej ukazał się niegdyś miłej swej służebnicy, Małgorzacie Maryi Alacoque, którą obrał za narzędzie rozkrzewienia nabożeństwa do swego N. Serca w tym celu, aby w chylącym się ku starości świecie zastygłą miłość ku Bogu na nowo ożywić i rozpalić. Wpatrujcie się w Serce Zbawiciela, otoczone wokoło płomieniami miłości, ogrodzone cierniem; patrzcie na płomień z Niego wybuchający, na krzyż w górze wetknięty, na ranę otwartą, z której się kilka kropel krwi sączy. Niech was na chwilę zajmie ten widok, godny waszego politowania, waszej wdzięczności i miłości. Izali krew z tego Serca wytryskująca nie zdaje się wołać na was: Patrzcie grzesznicy na zranione Serce Boskiego Syna! patrzcie na Serce dla was otwarte! Krótkie słowa, ale pełne niezbadanych tajemnic. Boskie Serce zranione dla grzeszników! Tak jest, chrześcijanie! o tem nam wiara nasza wątpić nie dozwala. Toć to jest owo Serce Zbawiciela, gorejące miłością ku grzesznikom, przepełnione niezmierną dobrocią i miłosierdziem, którem On nas odkupić raczył; Serce, tak okrutnie za grzechy ludzkie udręczone i tak gorąco uszczęśliwienia rodu ludzkiego pragnące; Serce, które w czasie męki tak wielkiemi boleściami ściśnione było, iż więcej od wszystkich innych członków najświętszego ciała ucierpiało; Serce, w którem skupiły się wszystkie udręczenia, trwogi, bojaźni i tęsknoty, jakiemi najświętsza dusza Boga-człowieka w ogrodzie Getsemańskim ściśniona była. Jednem słowem — Serce w morzu boleści pogrążone, ofiara niewinna we krwi się swojej nurzająca, żebyśmy, winowajcy, nie stali się ofiarą wiecznego ognia. Wysącza to Serce resztę krwi pozostałej, ażeby win naszych wypłacenie nadobfite było.

Otóż widok tego Serca tak zranionego czyż nie przekona grzesznika, jak straszną poczwarą musi być grzech śmiertelny, kiedy Syna nieśmiertelnego Boga do tak wielkiego wyniszczenia przywodzi? Jakaż to dzielna dla grzesznika pobudka do łez za grzechy, do szczerej pokuty i pojednania się z Bogiem, kiedy z sercem skruszonem i ukorzonem utkwi swe oczy w otwartą ranę Jezusowego Serca. Jam jest — mówi sobie grzesznik — sam winowajcą... ja powinienem był cierpieć, ja okrutne ponieść karanie... ja dla moich nieprawości zasłużyłem na wszystkie rodzaje najsroższych mąk... ja niewdzięczne stworzenie odnowiłem po tylekroć grzechami moimi ranę Serca Jezusowego!.. Ale czemu grzesznicy, wysilacie się na słowa? — woła św. Ambroży. — Słowa wasze są bezsilne i próżnym tylko odgłosem. Rana Jezusowego Serca wymowniejsza jest dla nas. Woła ona za nami wielkim głosem do Ojca Przedwiecznego, a to, co dla nas wyjednywa, są to łaski, które nas do żalu, do łez pokutnych wzruszają, są to łaski oświecające rozum nasz i pokazujące nam, jak wielkiem złem musi być grzech, jeżeli jego zgładzenie kosztowało tyle boleści Syna Bożego; jak ciężkie rany zadaje grzech duszy naszej, jeżeli dla niego całe ciało tego Boskiego Syna jedną stało się raną; jak wielkie kary przez grzechy nasze na siebie ściągamy, jeżeli Odkupiciel dla zadośćuczynienia za nie tak wiele boleści w Sercu swojem poniósł, a co gorsza, dotąd jeszcze od niewdzięcznych chrześcijan ponosi nieustanne wzgardy, obelgi i krzywdy, tak dalece, iż się żali u Proroka: Serce moje stopniało jako wosk... Serce moje wydane jest na udręczenie i pośmiewiska.. ucierpiałem i niemasz, ktoby się nademną ulitował, ktoby mię pocieszył (Ps. XXI. 15, LXVIII. 21.).

Ach, najmilsi! czyż podobna mieć serce tak twarde i nieczułe, aby nie okazać politowania, miłości i wdzięczności — słowem: najgorętszych uczuć dla Serca Pana Jezusa? Czyż podobna, aby się nie rozczulić, patrząc na zranione Serce Zbawiciela? aby nie powziąć odtąd wstrętu, obrzydzenia i nieubłaganej nienawiści ku grzechom? żeby się łzami pokuty nie zalać? A te zbawienne uczucia, o! jakże w nas jeszcze więcej się wzmogą, kiedy rozważymy, że tych wszystkich cierpień i boleści Serce Jezusowe podjęło się dobrowolnie, z własnej swej woli, ofiarując się na nie z miłości ku nam.

Pozwólcie, najmilsi, że wam tę wielką tajemnicę miłości w ten sam sposób wyłożę, jak ją siedmset lat przedtem duchem proroczym poznał i przepowiedział wielki Izajasz. Cały naród ludzki, przez grzech zepsuty i skażony, opuścił Boga, i spiesznym krokiem dążył do swej zguby. Wszyscyśmy jako owce pobłądzili, każdy na swoją drogę wstąpił (Izaj. LIII. 6.). Cóż więc? zginęli do szczętu nieszczęsny ród ludzki? niktże się nad nim nie ulituje, aby go wyrwał z tej niedoli? Ach, podziwiajmy cud miłości Boskiego Serca Jezusowego! Oto tym, który się podjął zgubionych ludzi ratować, jest Syn Boży, Zbawiciel nasz Jezus Chrystus. Sługa mój — mówi Pan Bóg u Proroka — nieprawości ich poniesie (Izaj. LIII. 11.). Jakoż Bóg przyjął to ofiarowanie się Syna swego za ludzi, włożył nań cały ciężar grzechów naszych, iżby za nie sprawiedliwości Boskiej zadość się stało. Lecz zapytajmy się, dlaczego Syn Boży stał się za nas winowajcą? Odpowiada nam tenże Prorok: Ofiarowany jest, iż sam chciał (Izaj. LIII. 7.). Chciał tedy Syn Boży z własnej swej woli za grzechy rodu ludzkiego być umęczonym, a ten wolny Jego wybór okazuje nam nadmiar Jego nieskończonej miłości, która dokonaną i światu objawioną była przy otwarciu włócznią Jezusowego Serca. Prawda, że i w starym Zakonie Bóg często objawiał swą miłość ku ludziom; lecz posłuchajmy, jak na tej miłości nie poznał się niewdzięczny lud żydowski. Oto, kiedy Bóg przez usta Malachiasza Proroka zapewniał Izraelitów o swej względem nich miłości, mówiąc: Umiłowałem was — lud Mu na to odpowiedział: W czemżeś nas umiłował? (Malach. I. 2.). Ach, ten lud nie wiedział i ani się domyślał o niesłychanym przykładzie miłości ku nam, że Syn Boży za swych winowajców, za grzeszników krew swoją aż do ostatniej kropli z Serca swego miał wylać. Lecz w ustach naszych taka odpowiedź byłaby bluźnierstwem i potworną niewdzięcznością. Bo dla przekonania nas o tem, jak wielce nas Bóg umiłował, czyż potrzeba czego więcej, pyta św. Augustyn, jak spojrzeć tylko na zranione Serce Odkupiciela naszego, i uważać, że Ono zawsze jest gotowe przyjąć nas z miłością do siebie; czyż potrzeba czego więcej, jak spojrzeć na Jezusa, który nam swoje Serce otwarte pokazuje, i do każdego z nas tak zdaje się mówić: Ach grzesznicy, ludu mój! i choć tak ciężko zraniliście ojcowskie me Serce, mimo to jednak najmilszy mój ludu! Jam was miłością wieczną umiłował, i, samem tylko miłosierdziem powodowany, pociągnąłem was do siebie. Nic nie mogło tej miłości w Sercu mem ostudzić — i jeśliby niewdzięczne serca wasze o tem jeszcze wątpiły, patrzcie na to zranione Serce moje, ostatek krwi z siebie wytaczające. Ta krew mówi za mnie i najuroczyściej zaświadcza, że was miłuję, że was aż do końca umiłowałem... Na te słowa tak tkliwe, tak tchnące miłością, któryż grzesznik nie powtórzy z Apostołem narodów: Umiłował mię! (Gal. II. 20.). Ach, czyż choć na moment mógłbym wątpić o Boskiej miłości ku mnie? Że żyję, że istnieję, czyż to nie miłość Boża sprawiła? Wszystko, co zmysłami dosięgam, wszystko co mam lub mieć mogę, darem jest Bożej miłości. Wszystkie stworzenia, które Bóg wyprowadził z nicości dla mnie i dla mej wygody, wszystkie one są wprawdzie wymownymi dowodami Jego miłości ku mnie. Ale ta rana Boskiego Serca mówi mi najwymowniej, jak wielce mię Bóg umiłował, i aż do tego stopnia miłość swą posunął, że raczył się stać ofiarą za moje grzechy. Umiłował mię!

Skoro więc samo wejrzenie na zranione Serce Pana Jezusa stawia przed oczy każdemu grzesznikowi miłość niezrównaną Zbawcy ku ludziom, któż będzie tak twardego serca, żeby się na ten tkliwy widok nie rozrzewnił? Któż jeszcze się znajdzie, ktoby tem rozważaniem nie pobudził się do wzajemnej ku Niemu miłości? Tę zaś miłość Boskiemu Zbawicielowi swemu niczem innem grzesznik lepiej nie okaże, jak gdy potarga na zawsze więzy nałogów grzechowych, gdy wieczny rozbrat uczyni z nieprawością, gdy przez szczerą pokutę z Bogiem się swoim pojedna i powróci na drogę zbawienia. Gdy św. Piotr w pierwszem swem kazaniu wyrzucał Żydom, że oni byli przyczyną rozlewu krwi Boga-człowieka, że ich grzechy przybiły do krzyża Chrystusa, że dla zadosyćuczynienia za ich własne nieprawości wycierpiało to wszystko Serce Jezusowe — jedno to kazanie tak skruszyło serca zatwardziałych Żydów, że wszyscy z przerażeniem i trwogą słuchali każącego Apostoła. Boleść ogarnęła ich serca. Rzewnemi zalewając się łzami, w te do Apostołów odezwali się słowa: Cóż mamy czynić, mężowie, bracia? A Piotr im na to: Pokutę czyńcie! (Dz. II. 37—38.) I natychmiast trzy tysiące się ich nawróciło. Czyż my mielibyśmy być mniej czułymi od Żydów? Czyż podobna, aby ze zdrojów Serca Jezusowego nie spłynęła i na nas łaska prawdziwej pokuty i nawrócenia? A wtedy czegóż jeszcze innego od Serca Jezusa spodziewać się nam należy, jeśli nie łaski wytrwania w tem nawróceniu? O czem w drugiej części.

---

Żeby nawrócony grzesznik nie powrócił znów do tych samych grzechów, i przez to nie popadł w stan jeszcze gorszy, niż ten, z którego się podźwignął, potrzeba, aby zawsze pamiętał na wielkość nędzy, od której został wyratowany, i na słabość sił swoich, która wymaga wzmocnienia i pomocy, zwłaszcza w czasie pokus i niebezpieczeństw, gdzie o upadek nie trudno. Owoż nie oddalajcie się od Serca Jezusowego, wy pokutujący chrześcijanie! Znaleźliście już w tem Sercu lekarstwo na zleczenie ran duszy waszej; znajdziecie w Niem również i pewną pomoc do wytrwania w łasce Boskiej. Tu jest dla was zasiłek i wzmocnienie, tu niezawodna w codziennych niebezpieczeństwach obrona. Bo najpierw grzesznik, który się w swych złościach już opamiętał i do Boga powrócił, czuje się jeszcze osłabionym wskutek ran śmiertelnych, jakie mu grzech zadał. Przy takiem zaś sił nadwątleniu trzeba mu się potykać z potężnymi wrogami: z światem, ciałem i czartem, którzy sprzysięgli się na jego zgubę. I cóż mu czynić wypada pośród tych walk i niebezpieczeństw? Bez Twojej, o Panie, pomocy, w cóż się obrócą jego postanowienia, choćby najzbawienniejsze? bez Twego wzmocnienia czyż mdłe i słabe stworzenie zdoła dłuższy czas wytrwać na drodze cnoty i zbawienia?

Chrześcijańscy słuchacze! Boskie Serce Jezusa nagotowało nam w Sakramencie Ołtarza najwspanialszą ucztę, byśmy tym niebieskim pokarmem zasilani nabierali sił i mocy. Gdy już Zbawiciel nasz miał odejść do Ojca, najlitościwsze Jego Serce nie dozwoliło Mu, żeby na tej dolinie płaczu miał nas zostawić osieroconych i głodem znędzniałych. Ustanowił przed swą śmiercią Sakrament Ciała i Krwi swojej na pokarm i napój dla nas, iżby Jego dusza, ciało, Serce, jak najściślej z duszą, ciałem i sercem naszem spojone było, i byśmy przez to cudowne złączenie mieszkali w Chrystusie, a On w nas. W tym święc Sakramencie miłości Chrystus cały nam się oddaje, aby z nami był zawsze jako najukochańszy Ojciec, jako najmilszy i najwierniejszy Przyjaciel, jako Pośrednik i błagalna Ofiara, a oraz jako pokarm, aby całym sobą łączył się z nami. Tu On na ołtarzach naszych chce przemieszkiwać aż do skończenia świata, iżbyśmy w Nim każdej chwili znajdowali niewyczerpane źródło wszelkiego dobra. Tu On nas pobudza wewnętrznie, byśmy się do Niego garnęli, a dla nabycia sił i wzrostu ducha Boskiem się Jego Ciałem karmili. Pójdźcie — mówi — do mnie wszyscy! (Mat. XI. 28.) Jakoż ten anielski Pokarm jest najskuteczniejszem duszy naszej lekarstwem, oczyszczającem nas od codziennych niedoskonałości, i wzmacniającem nas, byśmy w dawne nie popadli grzechy. Właściwym skutkiem tego Sakramentu, jak nauczają święci Cyryl i Tomasz, jest wyniszczenie w nas grzechu; gdyż ten Sakrament gasi w nas pożądliwość, przytłumia zwodnicze ciała i świata ponęty, kruszy ogniste pociski, jakie szatan przeciw nam wymierza. Tym pokarmem zasileni, wedle słów św. Chryzostoma, stajemy się strasznymi czartu i jego mocom piekielnym. Pokarm ten, który dobroć Serca Jezusowego na posiłek duszy naszej nam nagotowała, jest podstawą naszej ufności, jest światłem życia naszego, zbawieniem naszem. Niesłychaną i prawie niemożliwą jest rzeczą, aby chrześcijanin, który, przystępując często a godnie do Stołu Pańskiego, tyle odbiera niebieskich oświeceń na modlitwie, tyle pobożnych wzruszeń na sercu, nie dostrzegł grożących mu niebezpieczeństw, i nie chwycił się skutecznie środków, by znów nie popaść w nieszczęsny stan grzechu, i z obranej drogi cnoty nie zboczyć. Te wewnętrzne oświecenia i natchnienia dodają nam ochoty do dobrego, i coraz większą napełniają nas mocą i ostrożnością. Z tego wynika, że częste a godne przystępowanie do Stołu Pańskiego sprawia gruntowną odmianę w sercach naszych, i czyni nasze nawrócenie stałem i wytrwałem, gdyż sam najdobrotliwszy Jezus cały nam się oddaje na pokarm i napój dla posiłku i wzmocnienia duszy naszej.

Gdzież więc w codziennych naszych trudnościach i niebezpieczeństwach mamy szukać obrony i pomocy, jeśli nie w otwartem Sercu Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie? Chrześcijanie pokutujący! może was trwoży i zasmuca wielka liczba i ciężkość popełnionych grzechów; pomimo szczerze uczynionej spowiedzi, doznajecie jeszcze może wewnętrznych niepokojów, udręczeń, wyrzutów sumienia: to śpieszcie, jak radzi Bernard św., do Serca Jezusa, a opuści was wszelka trwoga i niepokój, rozpogodzi się zachmurzona myśl wasza. Czujecie się zbyt słabymi, by się módz oprzeć ponętnym świata ułudom; nie macie na tyle doświadczenia, by spostrzedz grożące niebezpieczeństwo i zastawione na was sidła: śpieszcie jak zachęca św. Augustyn, do Serca Jezusowego — tam jest bezpieczne schronienie dla dusz słabych i grzesznych. Wahacie się zerwać zupełnie z tą lub ową niebezpieczną okazyą, przyjaźnią, kompanią; wstydzicie się okazać jawnie przed światem wasze nawrócenie i poprawę życia, waszą gorliwość o chwałę Bożą: udajcie się do Serca Jezusowego, tam, jak mówi Prorok, jest zakryte męstwo i odwaga (Hab. III. 5.); tam nabierzecie odwagi, by się oprzeć zasadom i namowom zwolenników tego świata, i śmiało z Pawłem odzywać się będziecie: Nie wstydzę się Ewangelii (Rzym. I. 16.). Uderzają na was pociski nieczystych myśli i gwałtownych pokus, ogień burzliwych namiętności coraz bardziej w sercu waszem się wzmaga, zepsuta natura i wkorzenione nałogi straszliwy przeciwko wam podnoszą rokosz: uciekajcie się do Serca Jezusowego, tam jest dla was najpewniejsze schronienie, tam się ukryć możecie bezpiecznie, dopóki nie przeszumi owa burza i nawałność, zgubą wam grożąca. Widzicie w sobie wielki brak cnót chrześcijańskich; nie znać po was prawdziwej pobożności, ani miłości bliźniego, ani politowania nad nieszczęśliwymi, ani pokory, zaparcia, umartwienia, skromności, łagodności.. tylko wygórowana miłość własna i wyuzdane namiętności przewodzą nad wami: śpieszcie do Serca Jezusa, Ono was ubogaci tem wszystkiem, czego wam niedostaje; z tego Serca czerpajcie i bierzcie, ile wam potrzeba, byście powetowali szkody poniesione i zatarli wszelkie ślady ułomności waszych.

Mając tedy taki cudowny posiłek i pokrzepienie, jaki wam Serce Jezusa w Najśw. Sakramencie nagotowało; mając pośród burz, utarczek i niebezpieczeństw życia niezawodną ucieczkę i pomoc, jaką w otwartem Sercu Jezusa znajdujecie, powiedzcież wy, pokutujący chrześcijanie, czyż wam zbyt trudno będzie ustalić nawrócenie wasze i otrzymać łaskę ostateczną wytrwania w dobrem, która jest koroną łask wszystkich? Któżby o tem wątpił? Owszem, w nagrodę waszej wytrwałości zaliczeni zostaniecie w poczet dusz sprawiedliwych; a wtedy z krynicy otwartego Serca Jezusowego spływać na was będą zdroje nowych łask t. j. niewypowiedzianych pociech, które wam osłodzą wszystkie utrapienia wasze w życiu, a osobliwie w godzinie zgonu waszego — o czem jeszcze mówić mi pozostaje.

---

Już Izajasz prorokował o owem źródle pociech i radości, które sprawiedliwi z otwartej rany Syna Bożego czerpać mieli. Oto są słowa tego Proroka: Będziecie czerpać wody z radością ze zdrojów Zbawicielowych (Izaj. XII. 3.). Jakoż, odkąd Longin otworzył nam włócznią bok Chrystusa, wytryska z niego niewyczerpany zdrój pociech niebieskich, które sprawiedliwi chrześcijanie czerpią z niego obficie w swych utrapieniach, a osobliwie przy śmierci.

Czerpią najpierw pociechy w swych codziennych utrapieniach. Nie sądźcie, najmilsi, że ludzie święci i sprawiedliwi są wolni od krzyżów i cierpień; owszem dlatego samego, że nie są ze świata, świat ich nienawidzi (Jan. XV. 19.), a ziemia jest dla nich padołem płaczu i miejscem prześladowania, i codzień sprawdzają się na nich słowa Pawła św., że wszyscy, którzy chcą pobożnie żyć w Chrystusie Jezusie, prześladowanie będą cierpieć (2. Tymot. III. 12.). Z tem wszystkiem dusze sprawiedliwe nietylko, że z tej swojej niełaski u świata wcale się nie smucą, ale owszem same nawet gorycze i utrapienia zamieniają się im w słodycz. Niech się świat nad nimi sroży, jak chce; niech całą swą na nich wywiera zajadłość, niech ich szkaluje, czerni, odziera z majątku i sławy, niech przeciw nim zwraca najsroższe prześladowania; niech choroby, boleści i niemocy trapią dotkliwie ich ciała; nie dość na tem — niech się przeciw nim i samo piekło oburzy, podwajając swe pokusy; niech wszystkie przykrości, niepokoje, utrapienia i tęsknoty zwalą się na nich — cóż sprawiedliwy w tym razie czynić będzie? Nie zachwieje się ani upadnie na duchu, bo, jak mówi św. Bernard, na mocnej osadzony jest opoce (Fremit mundus, premunt homines, insidiatur diabolus — non cado, fundatus enim sum supra firmam petram. S. Bern.). Na tej on stojąc opoce, z wesołą twarzą, z pokojem i swobodą w sercu spogląda na dół i widzi, jak wściekłe wysilenia jego nieprzyjaciół roztrącają się u nóg jego o tę skałę, bez żadnej dla niego szkody. I skądże, pytam, czerpie sprawiedliwy ten spokój ducha? skąd taka pociecha na jego serce spływa? Ach, najmilsi, nie skąd inąd, tylko z Kalwaryi, na której zatknięty krzyż, a na nim najsłodsze Serce Jezusa, jakby na tronie chwały wywyższone! Na tej niewzruszonej opoce stoi sprawiedliwy, a utkwiwszy swe oczy w otwarte Serce Pana Jezusa, czerpie zeń pociechę pośród swych utrapień, a pociechę nader obfitą, która jego duszę przepełnia i upaja. Prawda, co się nas tyczy, musimy wyznać szczerze, że nie należąc do liczby sprawiedliwych, Sercu Boskiemu tak bardzo miłych, i prowadząc życie roztargnione, gnuśne, oddane próżności, nie możemy się spodziewać takiej obfitości niebieskich pociech. Atoli, żebyśmy o nich jakiekolwiek mogli powziąć wyobrażenie, zapytajmy św. Bonawenturę, czy też istotnie te pociechy są prawdziwe i rzeczywiste — a on nam odpowiada, że cokolwiek serce ludzkie może kochać, czego tylko zapragnąć, wszystko to się zawiera w najgodniejszem miłości Sercu Syna Bożego. Spytajmy o to samo św. Bernarda. O Panie — woła ten wielki miłośnik Serca Jezusowego — o Panie, Twoje łaski, Twoje miłosierdzie niewymowną nas przejmują miłością; lecz nic nas o niej lepiej nie upewnia, jak przebite Twe Serce. To Serce daje nam poznać, jak słodkim i łaskawym jesteś; z Twego, o Jezu, Serca potok najczystszych rozkoszy spływa na sługi Twoje. O, jak słodka i miła rzecz, mieszkać w Sercu Twojem!« Zapytajmy jeszcze św. Augustyna, czy to prawda, że w Sercu Jezusowem można znaleźć słodycz niebieskich pociech. »O Rano Serca Jezusowego — woła ten święty biskup — jak pełną jesteś miłości, wdzięczności i słodyczy! W tobie jest zbiór wszelkich pociech, pełność łask, udoskonalenie cnót wszystkich; w tobie ja doświadczam, jak dobry i słodki jest Pan.«

Tak mówili ci trzej wielcy Doktorowie Kościoła, znakomici nauką i świątobliwością życia, których żadną miarą obwiniać nie można o jakieś przesadne i zabobonne nabożeństwo. Ich słowa pochodziły z serc przepełnionych Bożą miłością. A jeśli dla nas mowa ich jest niezrozumiała, lub jeśli dla jakiego niedowiarka wydaje się ona zbyt nudną i ckliwą, to przyczynę tego już dawno podał Augustyn św. mówiąc, że sami tylko miłośnicy Boga zrozumieją znaczenie tych słów (Da amantem, et scit, quid loquor. S. Aug.). My zamało kochamy naszego Zbawiciela, a zatem nie rozumiemy języka ludzi kochających Serce Jezusowe. Tajemnice miłości zakryte są dla mędrków tego świata, a objawione maluczkim (Mat. XI. 25.), t. j. duszom pokornym, duszom pobożnym, które przez codzienne nabożeństwo żywią i podniecają w sobie płomień swej miłości ku Jezusowi Panu. Nie rozumiemy tej mowy, ale ją rozumiały owe seraficzne Dziewice, taka św. Gertruda, Mechtylda, Katarzyna Seneńska, Teresa, Magdalena de Pazzis, które najgorętszą miłością pałały względem Jezusa. Nie rozumiemy tej mowy, ale ją rozumieli owi wielcy miłośnicy Jezusa: św. Augustyn, Bernard, Franciszek Seraficki, Ignacy, Ksawery, Alojzy, nasz rodak Stanisław Kostka i inni, którzy płonęli i niemal strawieni zostali ogniem miłości ku Jezusowemu Sercu, i z których każdy mógł powiedzieć o sobie z prorokiem Jeremiaszem: Był w sercu mojem jako ogień gorejący, i zawarty w kościach moich, i omdlewałem, nie mogąc znosić! (Jerem. XX. 9.). O gdybym, najmilsi, nie obawiał się, że przedłużając mowę moją, sprawię wam przykrość i znużenie, przytoczyłbym wiele innych przykładów z żywotów Świętych Pańskich z niemałem zdziwieniem i zbudowaniem waszem, dla przekonania was o tej prawdzie, że z Serca Jezusowego czerpali Święci obfite zdroje pociech, o których świat najmniejszego nie ma pojęcia. Lecz spiesząc ku końcowi mej mowy, dodam jeszcze, jakie to obfite pociechy ze Serca Jezusowego czerpią sprawiedliwi przy śmierci.

Tak jest, najmilsi! przy śmierci dostarczy Serce Jezusowe swym czcicielom tem obfitszych pociech, im bardziej oni w owej chwili potrzebować będą takiej łaski. My wszyscy, grzeszni zarówno jak sprawiedliwi, prędzej lub później znajdziemy się w owej chwili, od której zawisła cała nasza wieczność. Wszyscy będziemy musieli opuścić na zawsze to, co teraz posiadamy, i do czego lgną zbytecznie serca nasze. Natenczas podadzą nam do stygnących rąk krucyfiks, ten znak zbawienia, a my, przyciskając go do zamierających ust, gasnącem okiem wpatrywać się będziemy w rany Zbawiciela. Ale jak odmienne powstaną wtedy uczucia w sercu grzesznika i w sercu sprawiedliwego. Grzesznik, który tyle razy za życia przeszywał niejako Serce Jezusowe, ilekroć na jakąś odważał się zbrodnię, który po tyle razy zatykał z pogardą uszy na głos wewnętrzny, wychodzący z ran jego Zbawiciela, głos, co go tak potężnie do pokuty i nawrócenia nakłaniał: z jakiem wtedy uczuciem będzie spoglądał na te rany najświętsze? O! na widok tych ran obudzą się w nim przytłumione zgryzoty sumienia, i szarpać będą jego serce i popychać do rozpaczy! Przeciwnie dusza sprawiedliwego przy śmierci same tylko owoce najsłodszych pociech zbierać będzie. Widok zranionego Serca Jezusowego nie przerazi go trwogą, gdyż on przedtem do tego Serca, jako do źródła łask, codziennie się uciekał, w Niem ustawicznie mieszkał, w Niem pokładał swoje nadzieje. Wszystko to, co śmierć ma w sobie strasznego, ustąpi z jego myśli, z jego pamięci, bo ten Pan, którego on rany całuje i miłosnemi łzami skrapia, wprzód śmierć dla niego poniósł, aby mu jego śmierć osłodził. Wspomnienie na popełnione grzechy nie pogrąża go w smutku, bo on te grzechy często w sakramentalnej spowiedzi szczerze wyznawał i opłakiwał. Spogląda teraz na bok Jezusa przebity i powtarza z św. Augustynem: Wielkie są wprawdzie i liczne rany duszy mojej, lecz wejrzyj, Panie, na przebite Serce Twoje! (Multa et magna sunt vulnera mea, sed respice vulnera tua. S. Aug.). I z św. Bonawenturą mówi: Ach, nic mi Bóg nie może odmówić, bo cały jestem krwią Chrystusa oblany!.. Dalekiem jest od niego wszelkie zwątpienie o wiecznem zbawieniu, bo choć nie tajno mu, że nikt z ludzi nie wie, czyli miłości czy nienawiści jest godzien (Kkkl. IX. 1.), spogląda jednak z ufnością niezachwianą na te ręce przebite, które ku niemu Chrystus wyciąga, aby go do Serca swego przytulić, i słyszy głos wewnętrzny, pełny pociechy, który mu mówi: Nie trwoż się, bądź dobrej myśli; oto na rękach moich zapisałem cię (Iz. XLIX. 16.), oto w otwartem Sercu mojem masz mieszkanie i schronienie bezpieczne przed napaścią twych nieprzyjaciół. A tak sprawiedliwy przy zgonie swoim najsłodszą nasyca się pociechą. Pełen chrześcijańskiej nadziei, całuje wśród najgorętszych uczuć zraniony bok Chrystusa, i z aktem miłości Bożej spokojnie i słodko zasypia w Panu.

Patrzcie więc, najmilsi, jak obfite skarby łask rozsypuje najszczodrobliwsze Serce Jezusa, aby nas wszystkich wzbogacić — skarby łask dla grzeszników, aby opłakali swe występki i dostąpili odpuszczenia — skarby łask dla pokutujących, aby w swem nawróceniu wytrwali — skarby pociech obfitych tak w życiu jak przy śmierci dla ludzi sprawiedliwych.

Czyjeże więc serce będzie tak twarde i kamienne, żeby go nie potrafiła zmiękczyć ta krew, co tryska z Serca Jezusowego? Któż z nas mógłby patrzeć bez wzruszenia na to Serce zranione dla nas, żeby się nie zapalił do wzajemnej miłości i nie oddał się i nie poświęcił całego siebie Bogu, który go tak umiłował? Ach, najmilsi! wasza budująca pobożność, która was do tej świątyni tak licznie dziś zgromadziła, nie dozwala mi wątpić o tem, że kochacie gorąco Serce Zbawiciela waszego. Owszem spodziewam się, że nie moje to, ale Boskie słowo, na sercach wielu moich słuchaczów głębokie zrobiło wrażenie. Nie pozostaje zatem nic więcej, jak tylko udać się nam wszystkim do tego Najsłodszego Serca. Wy grzesznicy, wy pokutujący, wy sprawiedliwi, wnijdźcie do tej Arki zbawienia i pokoju, która w dniu dzisiejszym bardziej niż kiedykolwiek stoi dla nas otworem. Chrystus Pan albowiem, jak to sam objawił świątobliwej słudze swojej Małgorzacie Maryi Alacoque, wielkie ma upodobanie, kiedy widzi, że to Jego dobroczynne Serce odbiera w dniu dzisiejszym od wiernych chrześcijan hołdy czci i pokłonu, a to w celu naprawienia krzywd i zniewag, jakie niewdzięczni ludzie wyrządzają Jego Sercu w Sakramencie Ołtarza. Za taki dowód miłości, okazany swemu Sercu, przyobiecał Zbawiciel nie skąpić swym czcicielom obfitych darów i łask nadzwyczajnych. Przystąpmyż wszyscy do tego Przybytku łaski i miłosierdzia, nieśmy Mu w przynależnym hołdzie serca nasze i mówmy:

O Najśw. Serce Jezusa naszego! O Serce za ludzkie zbawienie włócznią przeszyte, Serce w Najśw. Sakramencie z nami mieszkające! Serce, wszelkich łask niewyczerpane Źródło! Uznajemy twoją niewysłowioną ku nam miłość, a coć z naszej strony oświadczyć możemy, jest to, iż Cię z całych serc naszych kochamy. Tak jest, kochamy Cię, o jedyna serc naszych miłości! i oświadczamy ci przed niebem i ziemią, że cię kochać na wieki będziemy. Mamy oraz nadzieję w nieskończonej twej dobroci, że nam grzechy nasze odpuścisz, i za życia obfitością łask twoich nas napełnisz. W godzinę zaś śmierci ukryj nas w ranie Serca Twego, abyśmy, w niej przed dusznymi nieprzyjaciółmi znalazłszy schronienie, mogli Cię potem w niebieskiej chwale oglądać, kochać, chwalić po nieskończone wieki wieków. Amen.

*— Ks. Jan Lubsiewicz*

← wróć do odkrywania