HomiliaDB

Księża Towarzystwa Jezusowego · Serce Jezusowe — Kazania i szkice Księży Towarzystwa Jezusowego

KAZANIE O APOSTOLSTWIE MODLITWY A NABOŻEŃSTWIE DO SERCA JEZUSOWEGO

Najśw. Serce Jezusa a Apostolstwo Modlitwy

Gdy nie umiem się modlićGdy chcę żyć lepiej, ale nie wiem od czego Najświętsze SerceApostolat i misje
Ten jest miłośnik braci i ludu Izraelskiego! Ten jest, który się wiele modli za lud i za wszystko miasto święte.
W skrócie. Kazanie wyjaśnia Apostolstwo Modlitwy jako najgłębszą formę nabożeństwa do Serca Jezusowego: łączenie codziennych działań i modlitw z pragnieniem Chrystusa zbawienia dusz. Ukazuje, jak każdy chrześcijanin może stać się apostołem przez ofiarowanie dnia. Skierowane do tych, którzy nie wiedzą jak skutecznie modlić się i pragnących głębszego zaangażowania.

„Modlitwa Serca Jezusowego jest sama z siebie najdoskonalsza, Bogu najmilsza, najskuteczniejsza, ale z nią mają się łączyć modlitwy i sprawy nasze, aby wiele dusz było zbawionych.”

*Najśw. Serce Jezusa a Apostolstwo Modlitwy*

Ten jest miłośnik braci i ludu Izraelskiego! Ten jest, który się wiele modli za lud i za wszystko miasto święte. > (2. Machab. XV. 14.)

Gdy lud od Boga wybrany toczył srogą wojnę z wrogiem bez porównania potężniejszym, i już nieprzyjaciel nadciągał z ogromnemi siłami, aby w puch rozproszyć garstkę rycerzy, którzy pod dowództwem Judy Machabeusza bronili miasta świętego, pewnej nocy ukazał się Judzie arcykapłan Oniasz, niedawno zabity, i, wskazując mu drugiego męża w chwale dziwnej i wielkiej ozdobie, jak mówi Pismo św., rzekł do niego: *Ten jest miłośnik braci i ludu Izraelskiego! Ten jest, który się wiele modli za lud i za wszystko miasto święte*, Jeremiasz prorok Boży dając znać temi słowy, że to owym nieustannym modłom świętego Proroka zawdzięczał lud Boży cudowne zwycięstwa, które nad wrogami odnosił, i które jeszcze miał odnieść.

Najmilsi w Chrystusie! Wiadomo nam ze samego Pisma świętego, że lud Izraelski z dziejami swemi był figurą Kościoła świętego i jego losów. *To wszystko przydarzało się im we figurze!* (1. Kor. X. 11.) — mówi Paweł Święty. Walki też ludu Izraelskiego były figurą przepowiednią walk duchownych, które dziś stacza Kościół św. z wrogami Chrystusa. Lecz kogóż nam przedstawia ten prorok, miłośnik ludu swego, modlący się niewidomie za naród wojujący? Któż jest dla Kościoła naszego takim Jeremiaszem, takim niewidomym pośrednikiem, wiecznie się modlącym za walczący Kościół, i zwycięstwo mu wypraszającym? Któż jest tym miłośnikiem braci i ludu wybranego? Jużeście odgadli, najmilsi. *Jeden pośrednik Boga i ludzi, Chrystus Jezus* (1. Tym. II. 5.) — mówi Paweł św. Tym pośrednikiem więc Kościoła z Bogiem, tym miłośnikiem ludu swego nie kto inny jest, jak tylko Serce Jezusa na prawicy Ojca i w Najśw. Sakramencie wiecznie żyjące, aby wstawiać się za nami (Żyd. VII. 25.), wedle słów Pisma św. O tej to czynności Serca Jezusowego i o sposobie, jakim my czciciele Boskiego Serca jej odpowiadać mamy, to jest o Apostolstwie Modlitwy, a w szczególności o jego stosunku do nabożeństwa ku Najsłodszemu Sercu mówić będziemy — za wstawieniem się Matki Serca Jezusowego, którą pozdrówmy, mówiąc serdecznie: Zdrowaś Maryo.

Cóż jest prawdziwe nabożeństwo do Serca Jezusowego? Dzieła najsławniejszych jego rozkrzewicieli, modlitwy kościelne, a nawet same słowa Zbawiciela, któremi swe zamiary w objawieniu swego Serca często wyrażał, dowodzą, że istotą tego nabożeństwa jest związek serdecznej przyjaźni między Zbawicielem a nami — stosunek, który wprawdzie trudno pojąć, między Bogiem a człowiekiem, o którym ani marzył stary zakon, ale który zaprowadzony został przez Boga wcielonego, mającego Serce do serc naszych podobne, gdy przy założeniu nowego testamentu na ostatniej wieczerzy wyrzekł te przedziwne a wiekopomne słowa: *Już was nie będę zwał sługami, lecz was nazwałem przyjaciółmi* (Jan. XV. 15.). Kiedy zaś z upływem wieków miłość wyziębiać się poczęła, Zbawiciel, chcąc ów stosunek przyjazny odnowić, ukazał swą nieskończoną miłość w samem jej źródle, w Sercu swojem, aby choć tym widokiem zgrzybiały wiek do wzajemnej pobudzić miłości. Przyjaźń albowiem, najmilsi bracia, jest to wzajemna miłość — miłość nie na słowach polegająca, ale na podzielaniu uczuć, dążności, pragnień, i na dawaniu wszystkiego, co mamy i co możemy. Na tych więc dwóch warunkach polega także prawdziwa przyjaźń z Jezusem, a tem samem prawdziwe nabożeństwo do Serca Jezusowego, a nawet prawdziwa i najwyższa świętość, do której to nabożeństwo ostatecznie zmierza. Tak dopiero rozumiemy znaczenie tych nabożeństw rozmaitych: bądź zadosyćuczynienia — bądź ustawicznej Adoracyi — bądź do Serca Jezusa konającego — bądź Straży honorowej, i innych podobnych, z których wiele w osobne bractwa się ukształciło, a które wszystkie do jednego Serca Jezusowego się odnoszą, wszystkie bowiem są jednem nabożeństwem ku Sercu Jezusowemu, wszystkie są przyjaźnią z Jezusem, ale każde z nich albo pewne uczucie Serca Jezusowego osobliwie chce czcić i podzielać, jak bractwo Wynagrodzenia, albo pewną, iż tak powiem, przysługę Jezusowi Panu chce wyrządzić, jak bractwo Serca Jezusa konającego.

Wobec tego, my, którzy chcemy najdoskonalej czcić Serce Jezusowe, zastanowić się mamy, jakie jest najżywsze uczucie, najgorętsze pragnienie Serca Jezusa, i jaką największą przysługę my, nędzne stworzenia, Zbawicielowi naszemu wyrządzić możemy. Pytajmy więc samego mistrza naszego Jezusa, który z tego ołtarza miłościwie na nas pogląda. Czegóż pragniesz nadewszystko, o Jezu, powiedzże nam, aby i nasze serca w tem samem pragnieniu z Twojem Sercem się zlały. — *Przyszedłem puścić ogień na ziemię, a czegoż chcę, jedno aby był zapalon?* (Łuk. XII. 49.) — Jaki ogień? Iście miłość Bożą! Miłość Bożą przyniósł Jezus na ziemię, i to jest Jego największe pragnienie, aby tą miłością cała ziemia się zapaliła, aby tą miłością wszystkie serca płonęły, i wszyscy ludzie z tej miłości przykazania Boże pełnili; bo ten miłuje, jak naucza Pan Jezus, kto przykazania chowa (Jan XIV. 15.). I w samej rzeczy, dlatego tylko, najmilsi bracia, nie dla innego pragnienia, nie dla innego uczucia, utworzone zostało przez Ducha św. w panieńskim żywocie to Boskie Serce: bo Jezus przedewszystkiem miał być Zbawicielem ludzi, więc Serce Jezusa przedewszystkiem miało być ogniskiem pragnienia zbawienia ludzi. Przez całe też życie Zbawiciela na ziemi, we wszystkich Jego sprawach, w każdem Jego słowie objawia się, że Boskie Jego Serce tylko tem pragnieniem zbawienia ludzkiego bije; ale najjaśniej w gorzkiej Jego męce to pragnienie się rozpromienia. Aż wkońcu, gdy już wszystko jest spełnione, gdy już Jezus na krzyżu dogorywający, ma wyrzec: *wykonało się*, i ducha w ręce Ojca swego oddać, wtedy jeszcze ostatnie swe testamentalne życzenie wyraża, aby je najgłębiej w sercach naszych wrazić, ostatnie bicie swego Serca objawia, już konający woła: *pragnę*.

Ach, czegóż pragniesz, Jezu konający — czy tej wody ziemskiej, którą stworzyłeś? O, bynajmniej, Tyś sam nauczył Samarytankę tą wodą gardzić, a pragnąć wody wytryskującej na żywot wieczny; tej wody pragniesz, najsłodszy Jezu. Aleś ty sam jej źródłem. — Ha, rozumiem, nie dla siebie jej pragniesz, ale dla nas, twych biednych braci, dla których umierasz, i z których, mimo twej Śmierci, tak wielu, niestety, ginących widzisz. Pragniesz, aby wszyscy z tych zdrojów zbawienia czerpali i wszyscy się zbawili, i dlatego nawet po zgonie Serce sobie otworzyć dajesz, aby z Niego wylać jeszcze ostatnie, najobfitsze tej wody potoki.

A więc, czciciele Serca Jezusowego, jeśli chcemy jakie uczucie tego Boskiego Serca uczcić, naśladować, podzielać, według wymagań szczerej przyjaźni, a tem samem wedle istoty nabożeństwa do Serca Jezusowego, to nic odpowiedniejszego uczynić nie możemy, jak przejąć się wielkiem, gorącem i czynnem pragnieniem zbawienia i uświęcenia dusz.

Lecz jeszcze więcej powiem: przyjaźń, jakem rzekł, nie tylko jest podzielaniem uczuć między przyjaciółmi, lecz i udzielaniem sobie wzajemnem wszystkiego, co mają i co mogą. Jezus pierwszy to prawo przyjaźni najdoskonalej wykonał, On, który duszę swą, jak mówi, za nas położył, i nam wszelkie zbawienie, wszelkie dobra doczesne i wieczne udziela. Ale i my, najmilsi bracia, i my możemy dla Serca Zbawiciela naszego coś uczynić; i my możemy, odważam się tak mówić, Bogu naszemu przysługę wyrządzić. A tem samem prawdziwej przyjaźni prawa dochowamy, najdoskonalsze nabożeństwo do Serca Jezusowego mieć będziemy. Lecz jakże to być może? czy to nie bluźnierstwo, powiedzieć, że my nędzne stworzenia możemy Sercu Jezusowemu przysługę wyrządzić?

Czytamy u Mateusza św., że, gdy Pan Jezus obchodził wszystkie miasta i miasteczka, opowiadając Ewangelię królestwa i uzdrawiając wszelką chorobę i wszelką niemoc, razu jednego, ujrzawszy rzesze, zlitował się nad niemi (są to słowa Ewangelisty) *że są strudzeni i leżący jako owce, nie mające pasterza*. Tedy rzekł uczniom swoim: *Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proścież tedy Pana żniwa, aby wysłał robotniki na żniwo swoje* (Mat. IX. 36—38.) t. j. innemi słowy: wielkie jest żniwo dusz przeznaczonych do gumien niebieskich, żniwo drogie memu Sercu i krwią moją zroszone, ale wiele z tego ziarna ginie, dla braku pracowników duchownych, módlcie się więc, aby Ojciec niebieski wysłał na nie wielu i dobrych żniwiarzy; módlcie się, aby ci robotnicy dobrze pracowali; módlcie się, aby się te dusze z rąk posłanników Bożych nie wymykały, lecz owszem dawały się gromadzić do gumien niebieskich Ojca mego. — Cóż znaczy ten rozkaz, najmilsi bracia? Czyż nie mógł sam Pan Jezus takich żniwiarzy posłać, lub sam najskuteczniej o takich Ojca niebieskiego prosić? Czemuż i uczniów swoich do proszenia o to wzywa? O, mógł zaiste, bo, jak sam powiada, wszystko co ma Ojciec, i Jego jest. Ale, aby cokolwiek zrozumieć tę tajemnicę, zauważyć trzeba, że jednem z ogólnych praw we wszystkich dziełach Bożych panującem jest to, że Bóg, zamiast działać sam przez się, prócz szczególnych okoliczności, używa zawsze współdziałania stworzeń. To prawo wszechświata nietylko w całej widomej naturze najwyraźniej się objawia, ale panuje także w porządku moralnym. Dlatego są rodzice, królowie, mistrze. Chce Bóg, aby ludzie przez ludzi otrzymali życie, byli kształceni, rządzeni. Wreszcie to prawo aż do nadprzyrodzonego porządku sięga — i ludzie przez ludzi bywają zbawieni. Kapłanom zleca Bóg nauczanie, szafowanie Sakramentów. Co więcej, wszyscy wierni powołani są do tego, by dopomagali do zbawienia drugich: *Każdemu z osobna dał rozkazanie o bliźnim swoim* (Przyp. XVII. 12.). Dopomagać mają przykładem, niekiedy słowem, ale głównie, najwięcej i najskuteczniej zasługą przed Bogiem i modlitwą za drugich. Czytajmy dzieje Świętych, św. Teresy, św. Katarzyny Seneńskiej, Bł. Małgorzaty i innych, których tylko chcemy, a obaczymy, jakie mnóstwo dusz oni zbawiali nie tak słowem, nie tak przykładem, bo nieraz w klasztornem zaciszu ukryci byli, ale najbardziej modlitwą, umartwieniem, skrytemi serca ofiarami, doskonałym żywotem. Tymi to środkami deszcz łask z nieba ściągali, i użyźniali żniwo Pańskie, i dusze niezliczone w niebo słali.

Słuchajmy teraz Pawła św., który często o tym przedmiocie wspomina. *Proszę tedy najpierw*, pisze do Tymoteusza, *aby były czynione prośby, modlitwy, przyczyniania się, dziękczynienia za wszystkich ludzi. Albowiem to jest rzecz dobra i przyjemna przed Zbawicielem naszym Bogiem, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni, i przyszli do uznania prawdy* (1. Tym. II. 1—4.). Uważmy te słowa, najmilsi bracia. Apostoł narodów, głosząc Ewangelię po całym Świecie, wśród swoich olbrzymich prac i podróży pisze do biskupa Efezu, błagając go przedewszystkiem, aby czynione były modły za wszystkich ludzi, których usilność chcąc wyrazić, rozmaite daje im nazwy: prośby, modlitwy, przyczyniania się, dziękczynienia. A dlaczego tak modlić się każe? Dlatego, powiada, że to jest przyjemnem Bogu Zbawicielowi, który pragnie zbawienia wszystkich ludzi. A więc, wniosek konieczny: zbawienie ludzi istotnie zależy od modlitw wiernych; tak zależy, że tylko dla tych modlitw Bóg da pewien nadmiar łask, bez których wielu, choćby zbawić się mogli, istotnieby się potępili, lecz z temi obfitszemi łaskami zbawieni zostaną.

Dlatego, najmilsi bracia, Zbawiciel i miłośnik dusz naszych Jezus, któremu jedna dusza tak drogą jest, że, jak to nieraz objawił, dla niej samej, jeśliby to było pożytecznem i możliwem, chętnieby swą gorzką mękę i śmierć krzyżową drugi raz przecierpiał, — dlatego, mówię, tak pragnie i tak usilnie żąda, żebyśmy się łączyli z modlitwą i z ofiarą Jego Serca dla zbawienia dusz, żebyśmy Mu niejako dopomagali w dziele odkupienia według tych słów Apostoła: *Dopełniam to, czego nie dostaje cierpieniom Chrystusowym w ciele mojem, za ciało Jego, które jest Kościół* (Kolos. I. 24.). Nie iżby sam Jezus nas potrzebował, najmilsi bracia, ale że z pewnego rozporządzenia Boskiego bracia nasi nas potrzebują; nie, iżby modlitwa Chrystusowa mogła być wydoskonaloną przez przyłączenie naszych modlitw, ale, iż niezmiennym jest wyrokiem Bożym, że do zbawienia ludzi ludzie przyczyniać się mają. Nasza modlitwa sama jest nędzna, niegodna, bezwładna, ale zjednoczona z modlitwą Serca Jezusa jest święta, Bogu miła, wszechmocna. Modlitwa Serca Jezusowego jest sama z siebie najdoskonalsza, Bogu najmilsza, najskuteczniejsza, ale z nią mają się łączyć modlitwy i sprawy nasze, aby wiele dusz było zbawionych. Tak Mądrość przedwieczna rozporządziła, tak Bóg żąda.

Wszystko to się opiera na dogmacie o Świętych obcowaniu, t. j. o jedności Kościoła, mistycznego ciała, którego głową jest Chrystus, a wszyscy wierni członkami. Teraz chciałem tylko pokrótce dowieść, że tak jest w istocie: że modlitwą i ofiarowaniem uczynków i cierpień naszych dla zbawienia dusz rzeczywiście dusze zbawiamy, i oddajemy Sercu Jezusowemu przysługę, nad którą milszej Mu być nie może, której od nas najgoręcej żąda, a tem samem, że to jest najdoskonalszem nabożeństwem do Serca Jezusowego. Otóż właśnie pewnik, do którego przyjść chciałem. Teraz tylko pozostaje wyprowadzić stąd wniosek: Uczczenie tego głównego uczucia Serca Jezusowego, a zarazem wyrządzenie Mu tej najmilszej przysługi, t. j. modlenie się i ofiarowanie wszystkich spraw i uczynków naszych za dusz zbawienie, podobnie jak inne sposoby czczenia Serca Jezusowego, ukształciło się w bractwo. To bractwo zowie się Apostolstwem Modlitwy.

Apostolstwem, bo ma za cel w ogólności zbawienie wszystkich ludzi, co jest dziełem i duchem Apostołów; Modlitwy zaś, bo modlitwa i poświęcanie wszystkich spraw, które także jest modlitwą, jest środkiem, którym nasze bractwo dąży do tego celu. Zowie się ono także Apostolstwem Serca Jezusowego, dlatego, że z samego Serca Jezusowego wykwitło, jakeśmy widzieli, i także dlatego, że jest właściwem Apostolstwem Serca Jezusowego, ponieważ Serce Jezusowe w Najśw. Sakramencie jest właściwie apostołem modlitwy, a zarazem mistrzem i przewodnikiem apostołów modlitwy, że z Niego wzięty jest pomysł i całe urządzenie tego przedziwnego dzieła.

A zatem Apostolstwo Serca Jezusowego nie odróżnia się od pierwotnego nabożeństwa do Serca Jezusowego, nie przeistacza go, jakby to może niejednemu się zdawało, ale jest tem samem nabożeństwem, najdoskonalej pojętem, najzbawienniejszem dla nas i dla całego Świata, a w sposób Jezusowi najmilszy wykonywanem, do najwyższego stopnia swej doskonałości doprowadzonem. Dlatego także Apostolstwo modlitwy, jak dobrze powiada jego założyciel, nie tak jest osobnem bractwem, jak raczej pewnym duchem, pewną dążnością łączenia się wewnętrznie w modlitwie i we wszystkiem, co czynimy, ze Sercem Jezusowem dla zbawienia dusz. Dlatego Apostolstwo nie ma żadnych obowiązków, żadnych modlitw przepisanych, ale raczej wszystkie obowiązki naszego stanu, wszystkie modlitwy i sprawy nasze ogarnia, uświęca, do najdoskonalszej czci najsłodszego Serca zwraca przez ofiarowanie ich w zamiarach Serca Jezusowego. Jedno więc westchnienie choć raz na dzień uczynione wystarcza, aby uzyskać wielkie odpusty temu stowarzyszeniu nadane; jedno westchnienie wystarcza, aby być apostołem Serca Jezusowego, wystarcza, aby dusze zbawiać, aby Sercu Jezusowemu się przysłużyć. Dlatego naostatek to stowarzyszenie, według jego ustaw od Stolicy Apostolskiej zatwierdzonych, nie podlega warunkom i formalnościom, które do innych bractw są przywiązane. Może być przyjętem nawet w zakonach, którym reguła zakazuje przybierania nowych obowiązków, bo też istotnie żadnego nie przydaje obowiązku, tylko uwydatnia obowiązek każdego zakonnika, a nawet każdego chrześcijanina: z miłości Jezusa starać się, jak kto może, o zbawienie dusz, najpierw i najbardziej modlitwą i ofiarowaniem spraw codziennych, bo tak każdy może i tak najskuteczniej może.

O Jezu, miłośniku braci i ludu Twego, który się wiele modlisz za lud swój i za całe miasto Święte. Ty wiesz, że ze szczerego pragnienia odwzajemnienia się miłością Sercu Twemu chcemy według pragnienia tego Serca zbawieniu dusz się poświęcić, i na wzór tego Serca być apostołami modlitwy. Pobłogosławże, o Jezu, naszym usiłowaniom; daj nam zrozumieć, jak piękne, jak zbawienne, jak Tobie miłe jest to dzieło, a zwłaszcza daj nam gorliwie się niem zająć dla zbawienia dusz, dla chwały i dla miłości Twojej, który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

← wróć do odkrywania