HomiliaDB

Księża Towarzystwa Jezusowego · Serce Jezusowe — Kazania i szkice Księży Towarzystwa Jezusowego

KAZANIE NA PROCESYI NAJSŁODSZEGO SERCA — OPIEKA SERCA JEZUSA NAD KOŚCIOŁEM W POLSCE

Opieka Najśw. Serca nad Kościołem w Polsce — ks. Stanisław Wałęski

Gdy nie mam oparciaGdy potrzebuję nadziei Najświętsze SerceEtyka społeczna
Będziecie czerpać wody z radością,
W skrócie. Ks. Stanisław Wałęski wygłasza podczas procesji kazanie ukazujące Serce Jezusa jako oparcie polskiego Kościoła i narodu w obliczu prześladowań ze strony państw zaborczych. Rozszerzone nabożeństwo do Serca Jezusa przedstawia jako duchowy opór i znak odnowy katolickiej. Adresowane do tych, którzy czują się opuszczeni przez świat i szukają nadziei w Bogu.

„Będziecie czerpać wody z radością ze zdrojów Zbawicielowych.”

*Opieka Najśw. Serca nad Kościołem w Polsce — ks. Stanisław Wałęski*

Będziecie czerpać wody z radością, > ze zdrojów Zbawicielowych. > Śpiewajcie Panu — bo wielmożnie > uczynił. > Opowiadajcie to po wszystkiej ziemi. > (Izaj. XII, 3—5)

Minęło 1859 lat, odkąd na Golgocie stanął krzyż Zbawiciela świata. Z pięciu Jego ran otwartych płynęły strugi krwi na odkupienie miliardów ludzi. Obok literalnego mają te rany symboliczne znaczenie. Z ran Zbawicielowych wypłynęły Sakramenta święte, a z boku, t. j. ze Serca Chrystusowego wypłynął Kościół — według słów Augustyna św. Do tego krzyża dążyć, cisnąć, tulić się miały wszystkie narody — bo do wszystkich rozpiął i wyciągnął na nim Chrystus swe ramiona, i wszystkim przyniósł zbawienie. Niestety, nie mówiąc już nic o starym, pogańskim, przedchrystusowym świecie, mała tylko cząstka ludów i narodów garnęła się do krzyża na Golgocie — stanęła pod jego cieniem, i, czerpiąc z ran Zbawicielowych by ze zdrojów wody łask i zmiłowań Bożych, przez Sakramenta św. znalazła się i zostaje w Kościele katolickim.

Cyfra wszystkich istniejących w tej chwili na świecie ludzi dochodzi do 1400 milionów. Z tych tylko 400 mil. zna i nosi imię Chrystusowe, a z tych jeszcze ledwo 250 mil. przyznaje się do Kościoła katolickiego, a więc zaledwie ⅙ część całej ludzkości. Niestety i z tej stosunkowo małej cząstki ludzkości odliczyć można bardzo znaczny procent katolików, którzy z imienia tylko są nimi, odznaczają się dziwną obojętnością, nie naprzykrzają się wcale P. Bogu, a w pojęciach i obyczajach swoich bardziej są poganami, jak chrześcijanami. Znajdziesz i sporą liczbę katolików odstępców, którzy jawnie przyłączyli się do sekt antychrześcijańskich, do lóż masońskich, do towarzystw antyspołecznych, wzięli sobie za zadanie zwalczanie i tępienie pierwiastku chrześcijańskiego w państwie, w szkole i w rodzinie, publicznem i prywatnem życiu narodów i społeczeństw, i dzisiaj, ba — już od lat 20 i więcej, uchwycili w swe ręce i dzierżą rządy katolickich niegdyś państw, Włoch, Francyi, a w części Belgii i Hiszpanii. Zwartą falangą dzierżąc władzę i siłę w ręku — nie troszcząc się o prawo i sprawiedliwość, i nie przebierając w środkach, uderzają raz po raz w wspaniałą budowę katolickiego Kościoła. Obok nich, ale w sojuszu z nimi, biją w ten Kościół katolicki, i roztłuc usiłują mury jego, chrześcijańskie wprawdzie ale niekatolickie rządy, i króle, mocarze potężni, ale jak szatan złośliwi.

Pojąć łatwo, że zaskoczona z tylu stron naraz garść wiernych synów Kościoła, katolików z zasad i przekonania, zwarła się i zszeregowała swych wojowników w zbrojne zastępy, zbrojne wiarą i pobożnością, nauką i cnotą, miłością i poświęceniem bez granic, i pod komendą takich papieży, jak wielkiej pamięci Pius IX, jak mądry i świątobliwy Leon XIII, stanęła odważnie w obronie sprawy Chrystusa i Jego Kościoła.

Wyrazem, skrystalizowaniem się tego ducha pobożności i męstwa, miłości i poświęcenia, jest rozszerzony dziś po całym świecie kult i cześć Najsł. Serca Jezusowego — tego Serca, z którego, według przepowiedni Izajaszowej a wykładu Augustyna, wypłynął Kościół katolicki. I oto mamy przed sobą taki obraz chrześcijaństwa całego — chrześcijaństwa, mówię, bo pogaństwo dziś bierną tylko przyjęło rolę, broni się raczej, jak napastuje — po jednej stronie nowy poganizm przeróżnych sekt, lóż, związków, w sojuszu z niekatolickim rządami — po drugiej stronie duch katolicyzmu pod chorągwią Najsł. Serca Jezusowego.

I dwa dziś stoją w chrześcijaństwie ołtarze, jeden bałwana złotego, bałwana, przed którym zwolennicy rozkoszy i rozpusty, przewrotności i ateizmu, żądzy bogactw i bezczelnego władztwa, wyśpiewują na wszystkie tony i nuty, w dziennikach i książkach, w lożach i zebraniach, w parlamentach nawet i z katedr uniwersyteckich: precz z Chrystusem! precz z Bogiem! człowiek to tylko, równie dobry jak Buda lub Mahomet. Precz z wszelką objawioną religią! ona tylko krępuje wolną myśl ludzką, tamuje postęp ludzkości. Precz z katolickim Kościołem! bo to tyrania księży, bo to schronisko głów głupich i ograniczonych, mózgów ciasnych, wyegzaltowanych, krzywych i spaczonych — bezmyślnej ciemnoty.

Drugi ołtarz, który nierównie wyżej i jaśniej sterczy w chrześcijaństwie całym, to ołtarz Serca Jezusowego, dokoła którego kupi się wszystko, co pobożniejsze i gorętsze w katolicyzmie — jak my w tej chwili kupimy się koło tego domowego ołtarza Boskiego Serca — i z Izajaszem powtarzamy, ile im piersi starczą: Będziecie czerpać wody z radością ze zdrojów Zbawicielowych. — Śpiewajcie Panu — bo wielmożnie uczynił — opowiadajcie to po wszystkiej ziemi!

---

Słabym odgłosem tego ogólnego wspaniałego ruchu katolickiego, objawiającego się we czci Najsł. Serca Jezusowego, jest ta uroczysta procesya nasza. Dajemy tym znać światu całemu, a przedewszystkiem wrogom katolicyzmu, żeśmy po dawnemu Polakami katolikami, prawymi spadkobiercami wiary tych ojców, którzy przez kilka wieków piersiami swemi byli przedmurzem chrześcijaństwa. — Jest to więc akt publicznego wyznania wiary katolickiej, a ten akt jest równocześnie aktem czci i wdzięczności Boskiemu Sercu Jezusowemu, okazanej w sposób, na jaki się zdobyć możemy, jak najokazalszy, za Jego niesłychaną miłość i dobroć, okazaną w dziele odkupienia świata, i w tym Najśw. Sakramencie. To jest ogólne katolickie znaczenie niniejszej procesyi.

Jest jeszcze inne, rodzinne, miejscowe, nam właściwe. Oto my, tu na tym Małym Rynku Krakowa zebrani, jesteśmy przedstawicielami braci i sióstr nietylko z Galicyi, ale i z innych dzielnic dawnej Polski, gdzie takie uroczyste obchody, a nawet samą cześć Najsł. Serca Jezusowego, srogimi ukazami zabronione. Za winy ojców i nasze, my dziś niewolą od wieku gnieceni i duszeni, ziemia się nam z pod nóg usuwa, a rozsiadują się na niej żywioły obce, nam wrogie, i na zgubę naszą czyhające. Z onej milionowej braci szlachty, która Rzeczpospolitą rządziła, nie wiem, czy dziś 100.000 się doliczysz. Świątynie Pańskie na ziemi dawnej Polski tysiącami świetlejące, dziś, zwłaszcza w Rosyi, pozamieniane w zbory, cerkwie, koszary i więzienia, lub w puch rozbite. Zakony, ta straż przyboczna Kościoła Chrystusowego, z wyjątkiem Krakowa i Galicyi, na całym obszarze dawnej Polski zniesione, dobra ich rozdane w ręce czynowników, zbiory i biblioteki szacowne — zmarnowane, masy ludu pozbawione kapłanów i umysłowej pomocy, wyzyskiwane podatkami i kontrybucyą, w ciemnocie i nędzy pogrążone. Nawet my tu w Galicyi, lubo od lat 30 autonomią i wolnością się cieszymy, doznajemy dobrze skutków wiekowej niewoli — dokucza nam bieda i nędza, a nędza złym doradcą. Wołać nam z prorokiem potrzeba: Ojcowie nasi zgrzeszyli, a myśmy nieprawości ich nosili (Lam. V, 7) — i niemasz dziś w Europie narodu bardziej wzgardzonego, biednego i upośledzonego — jako nasz polski. Opuszczeni od wszystkich, od dyplomacyi i narodów, pozbawieni — winą niestety naszą — ojcowizny, skazani na wygluzowanie i zatarcie z karty Europy — uciekamy się do Tego, o którym prorokowano: położon jest na upadek i na powstanie wielu (Łuk. II, 34) — i w ranach Zbawicielowych czerpać chcemy z radością wody zmiłowania i miłosierdzia.

Ale, aby na miłosierdzie zasłużyć, pierw winę swą wyznać należy, i przebłaganie za nią uczynić. I ten właśnie jest trzeci cel niniejszej procesyi. Aktem tym uroczystym przebłagać chcemy sprawiedliwość Bożą, i wytrącić z rąk Jej rózgę, która nas karze od wieku, a ubłagać sobie miłosierdzie i zmiłowanie Boże. My jedni pod rządami Najmiłościwszego Monarchy możemy jawnie i publicznie dać wyraz boleściom, żalom i nadziejom naszym, więc niech nam nikt za złe nie bierze, że to czynimy.

---

Jużeśmy wiele tą uroczystą procesyą u Serca Zbawicielowego uzyskali. Od 7 lat powtarza się ona — i oto w tem siedmioleciu dał nam Bóg oglądać wskrzeszenie i przywrócenie do dawnej świetności prastarej dyecezyi krakowskiej. Przez te lat siedm, raz tylko wyjąwszy, gdy byłeś w Rzymie, przewodniczyłeś Przenajdostojniejszy ukochany nasz Pasterzu, temu pokutniczo błagalnemu obchodowi — i patrz, że dało Ci to Boskie Serce być w tym wskrzeszeniu dyecezyi pierwszym, po wielu latach sieroctwa tej dyecezyi, księciem biskupem i księciem Kościoła, Kardynałem. Siła się dobrego w tem siedmioleciu i w dyecezyi Twojej i w innych dyecezyach Galicyi zrobiło: życie kapłańskie i zakonne spotężniało, kościoły nowe powstały, bractwa i instytucye pobożne nowe zawiązane, wiara się ludu oświeceńszą wyrobiła, a nawet u warstw inteligentnych, dotąd obojętnych w wierze, widoczny zwrot do wiary i praktyk religijnych. Komuż to przypisać, jeżeli nie cudownej iście działalności Boskiego Serca Jezusa.

A w Prusiech? Toż w tem 7-leciu nieszczęsny Kulturkampf złamany, i w części znacznej usunięty. Toć już tam mamy arcybiskupa z kości i krwi naszej — ks. Floryan Stablewski — który w parlamencie berlińskim przez lat 15 borykał się z tym pruskim rządem, który mu archidyecezyą poznańską do rządzenia powierzył. Toć już i kapłanom swobodniej oddychać i pracować wolno, toć już ta wytężona na zgubę naszą nienawiść i rządu pruskiego i Niemców protestantów znacznie osłabła.

Otrzymawszy od tego Boskiego Serca tyle, toć już nie bądźmy małoduszni, ale wołajmy dalej z Izajaszem: Zaczerpniecie zbawienia z radością ze zdrojów Zbawicielowych. Śpiewajcie Panu — bo wielmożnie uczynił. Opowiadajcie to po wszystkiej ziemi.

Ma i w dzielnicach polskich, pod rządem rosyjskim, to Boskie Serce wielu cichych — bo tam się głośno modlić nie wolno — ale gorliwych czcicieli.

Za wszystkich nas, ale za tą bracią naszą z za kordonu szczególnie, wznieś ręce błagalne Przenajdostojniejszy nasz i Polski całej Kardynale Pasterzu — bo dola ich ciężka i twarda bardzo.

A teraz krótkie słowo domówienia.

Czy może być cudniejszy dla oka i serca wierzącego widok, jak to tu nasze u stóp Serca Zbawicielowego zebranie. Na tej piędzi prastarej polskiej ziemi stanęła Polska cała, rozdzielona słupami granicznymi, a połączona wiarą i modlitwą.

Jest nas tu 10 do 12 tysięcy z stron i dzielnic różnych, ale jedni wiarą, i czcią Boskiego Serca ożywieni. Te sztandary katolickie i feretrony święte, te świece płonące, symbol wiary i miłości, te domy przystrojone, wyraz pobożności ich mieszkańców, ten ołtarz Serca Jezusa, który z obrazu wyciąga do nas ramiona — Pójdźcie do mnie wszyscy — ten biskup — za młodu więzień za ojczyznę, w wieku poważnym pierwszy Książę Kościoła polskiego, przedobry Pasterz swego ludu, otoczony setką duchowieństwa równie jak on po Bożemu sprawę pojmującego, te drobne dzieciny, symbol tych aniołów, które u tronu Boga mu służą, ten śpiew pokutny, który za chwilę z piersi tysiącznych się wydobędzie »Przed oczy Twoje Panie«: — toć już nad to polskie, wierzące serce nic cudniejszego, nic wznioślejszego nie znajdzie. Wyjdziesz stąd każdy podniesiony na duchu, wzmocniony w twej wierze, spotęgowany w twej pobożności do Boskiego Serca. — Jak tu nie śpiewać z prorokiem: Będziecie czerpać wody z radością ze zdrojów Zbawicielowych. — Śpiewajcie Panu, bo wielmożnie uczynił. — Opowiadajcie to po wszystkiej ziemi. Amen.

*— Ks. Stanisław Wałęski*

← wróć do odkrywania