HomiliaDB

Robert Hugh Benson · Notatki kaznodziejskie

Droga, Prawda i Życie

(nota wydawcy)

Gdy szukam swojej drogi albo decyzjiGdy moja wiara stała się letnia Naśladowanie ChrystusaŻycie nadprzyrodzone
W skrócie. Cztery kazania karmelickie i notatka rekolekcyjna rozwijają temat Chrystusa jako Drogi (posłuszeństwo woli — etap oczyszczenia), Prawdy (Chrystus jako wyjaśnienie całego systemu dogmatycznego — etap oświecenia) i Życia (miłość jako serce religii — etap zjednoczenia). Benson przestrzega przed dwoma typami defektywnego katolicyzmu — posłuszeństwem bez rozumienia i wiedzą bez serca — i ukazuje spiralny postęp przez wszystkie trzy etapy.

„Religia to nie samo posłuszeństwo, nie sama wiedza, lecz Miłość.”

*(nota wydawcy)* Kazania te były wygłoszone po raz pierwszy w kościele Karmelitów w Kensington w maju 1912 r.; a w formie znacznie rozszerzonej — w Ameryce w Wielkim Poście 1914 r. (R. H. B., t. II, s. 173). Zamierzano, by ostatecznie złożyły się na osobny tom. Życie chrześcijanina pojmowane jako droga było ulubionym motywem jednego z rekolekcji o. Bensona; z tego powodu dołączam bezpośrednio po tych czterech kazaniach notatki do przemówienia o chrześcijaństwie jako pielgrzymce.

---

Cztery kazania wygłoszone w kościele Karmelitów, maj 1912. St. John's Wood, 1913. Nowy Jork, 1914.

*J 14, 6: Ja jestem Drogą i Prawdą, i Życiem.*

Wstęp ogólny. — Zadziwiające, jak często liczba trzy zdaje się być czymś pierwotnym. Nie możemy pojąć przestrzeni inaczej jak w trzech wymiarach; nie możemy pojąć działania inaczej jak przez… trzy: sprawca, czynność, rzecz dokonana. Ludzką rodzinę wyraża Ojciec, Matka, Dziecię. Wreszcie Bóg w Trzech Osobach.

Oto zaś nasz Pan ujmuje przeznaczenie człowieka pod trzema nagłówkami… nie są to jedynie trzy metafory jednej i tej samej rzeczy: to raczej trzy etapy, z których drugi stanowi postęp względem pierwszego, a trzeci względem drugiego. Odpowiadają… po części… Trzem Drogom… Oczyszczenia, Oświecenia, Zjednoczenia: i opisują cały bieg życia człowieka, od chwili gdy wyrusza na Poszukiwanie Boga, aż po jego dopełnienie. Rozważmy dziś ich znaczenia i wzajemne powiązania, a… później przyjrzyjmy się im po kolei.

**I. Droga.**

(1) Wszelki postęp zaczyna się od autorytetu po jednej stronie i ślepego posłuszeństwa po drugiej. (Dziecko rozpoczynające naukę… „Rób to; nie rób tamtego".) (Człowiek urodzony w swej ojczyźnie; zastaje obyczaje, prawa, w których kształtowaniu nie brał żadnego udziału.) Jeśli nie zaczniemy od autorytetu, nie uczynimy żadnego postępu. Każde pokolenie dziedziczy doświadczenie poprzedniego. Sąd prywatny to inne imię anarchii.

(2) Dokładnie to samo w religii. Zaczynać od prywatnego sądu to anarchia, czyli protestantyzm. Można sobie wyobrazić, że człowiek może na nim skończyć — odrzucając swą religię; lecz nie na nim zacząć.

(3) Otóż nasz Pan mówi nam, że jest Drogą. Nie jest jedynie naszą odległą nagrodą; jest bowiem z nami od samego początku. Ustanowił religię, która odpowiada nawet początkującym. Jego religia — która jest Nim samym — to zorganizowany system, wiążący nas bez względu na to, czy go rozumiemy, czy nie. Są obowiązki do spełnienia, nawet zanim zrozumiemy, dlaczego. „Czyńcie to" — mówi Kościół do swoich dzieci — „bo ja wam tak nakazuję".

**II. Prawda.**

(„Dobry katolik" to nie jest święty: tylko dobrze zaczął.)

(1) Lecz czcze, bezmyślne posłuszeństwo to nie wszystko: to tylko pierwszy etap. Religia Chrystusowa przekazała nam wiele stwierdzeń dogmatycznych i praktyk pobożnościowych, które z początku nic nie znaczą. On jest Drogą; a wkrótce odkrywamy, że jest Prawdą. „Wierzę, abym rozumiał" — nie: „rozumiem, abym wierzył".

(2) Wyobraźmy sobie człowieka urodzonego w monarchii absolutnej. Napotyka mnóstwo obyczajów, praw — z początku dezorientujących; lecz gdy jest im posłuszny, zaczyna odnajdywać ich źródło… aż odkrywa, że wszystkie wypływają z Króla… wyrażają jego wolę, jego charakter itd.

(3) Dokładnie tak samo w religii — absolutna monarchia Chrystusa. Dziecku katolickiemu lub nowemu konwertycie katolicyzm wydaje się z początku nieskończoną listą drobnych obowiązków i oderwanych dogmatów. Lecz gdy ono jest posłuszne, odkrywa, że Chrystus jest wyjaśnieniem każdego z nich: np. absolucja… Przenajświętsza Krew; woda święcona — jakby oddźwięk Chrztu. Maryja; bo Jej Ewangelia brzmi: „Cokolwiek wam powie… uczyńcie".

Odkrywamy więc, że jest On Prawdą, a nie tylko Drogą; że Droga nie jest arbitralna, lecz spójna; że Chrystus jest chrześcijaństwem.

**III. Życie.**

Człowiek poznał tedy dwie rzeczy. Najpierw jego wola została wyćwiczona do posłuszeństwa; potem jego rozum został ukształtowany. Lecz nie jest on pełny, dopóki nie zostało poruszone również jego serce.

(1) Człowiek może być posłusznym obywatelem; może być rozumnym politykiem. Lecz nie jest pełnym i wiernym obywatelem, póki nie kocha swej ojczyzny: póki się z nią nie utożsamia — nie ofiarowuje jej swego serca.

(2) Tak samo człowiek może być posłusznym katolikiem i teologiem; lecz jeśli nie odkrył, że Chrystus jest jego Życiem — nie tylko jego Drogą i jego Prawdą — nie dotarł do celu. Religia to nie samo posłuszeństwo, nie sama wiedza, lecz Miłość. Chrystus musi być jego własnym bijącym sercem: „Dla mnie żyć to Chrystus".

Zakończenie. — Bracia, czy nie dotyka to zjawiska katolików drugiej kategorii? Oto jeden człowiek, który jest posłuszny, bo tak go nauczono… inny, który potrafi rozpoznać herezję; lecz jest bez serca i bez współczucia. Dla pierwszego Chrystus jest Drogą, lecz nie Prawdą… dla drugiego — Prawdą, lecz nie Życiem.

Lecz dusza, która ma wszystkie trzy, nie zna granicy postępu, bo kroczy po coraz wyżej wznoszącym się kręgu bez końca. … Trzecie prowadzi znowu do pierwszego. „Jeśli Mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegajcie".

---

*(Notatka na odwrocie poprzedniego kazania, zasugerowana przez nie.)*

Wprowadzenie. — Ludzie przychodzą na rekolekcje z jednego, dwóch lub trzech powodów.

(1) Gnuśni — znają Prawdę; gdy o niej myślą, jest dla nich interesująca; lecz nie praktykują jej dobrze.

(2) Ślepi — praktykują ją, lecz ślepo; nic dla nich nie znaczy. (Mówią niekiedy: „Dogmat nie ma znaczenia".)

(3) Pozbawieni zapału — praktykują, znają jej zasięg; lecz jest martwa.

Albo wszystkie trzy naraz… są blisko Katastrofy. Wiara wyparowała jak zapach z flakonika. Zostaje jeszcze aromat wokół butelki; lecz jest pusta.

Otóż tym trzem stanom odpowiadają trzy fakty. Musimy praktykować, widzieć, być zapaleni. Święty to ktoś, kto to czyni. Jednym słowem: Chrystus jest Drogą, Prawdą, Życiem — co odpowiada trzem władzom: Woli, Rozumowi, Sercu.

Rozważmy to dziś.

---

Cannes, 1912. St. John's Wood, 1913. Brighton, 1913. Klasztor Wniebowzięcia, 1913. Nowy Jork, 1914.

*J 14, 6: Ja jestem Drogą.*

Rekapitulacja. — Poprzednio rozważaliśmy trzy etapy postępu człowieka i ich wzajemne powiązania. Dziś — etap pierwszy: Droga.

**I. Potrzeba człowieka.**

(a) Jeśli jest jedno, czego potrzebuje nade wszystko, to Przewodnictwa… Owszem, istnieje ogromna ilość niegodziwości… lecz równie wielka bezsilność i nieświadomość.

Patrz np. na ogromną ilość dobrych intencji w obiegu… i zadziwiająco mało dokonań.

Sumy wydane na filantropię… pomoc… rozbudowane przygotowania… celem utrzymania pokoju na świecie… a jednak nic nie uczynione.

(b) Główny powód: że żaden lud nie zgadza się co do tego, do czego dążymy. Ogromnie dużo mowy o postępie — lecz w jakim kierunku. („Strzał z pistoletu".)

Weźmy słynnego socjalistę i pisarza. [Celem człowieka jest] „Płodzić dzieci!" („Młoty do wyrabiania młotów".)

Zola… „dziecko jest zawsze nadzieją"… lecz jeśli nie ma ostatecznego celu, po co?

Inny mówi o „szczęściu największej liczby": ale czym jest Szczęście?… Niebo materialisty to Piekło chrześcijanina!

Wszystko to brzmi bardzo dostojnie — i jest zupełnie mgliste… Każdy wytycza drogi i mówi o chwale marszu naprzód: i nie wie, dokąd droga ma prowadzić. Jedyny sens drogi jest w tym, żeby gdzieś prowadziła.

**II. Chrystus Drogą.**

(1) Już Stary Testament nie raz mówi o drodze… „Człowiek jest na wygnaniu" — powiada Izajasz — „i pragnie powrócić do domu; a będzie tam gościniec… podróżnik…". Lecz do miejsca określonego. „I odkupieni powrócą i przyjdą na Syjon z pieśnią".

A potem przychodzi Chrystus… On też mówi o Syjonie — o kierunku określonym. „Idę przygotować wam miejsce… Dokąd Ja idę, wiecie; i drogę znacie". Wtedy wątpiący Tomasz: „Nie wiemy…" — Ja jestem Drogą. On jest Drogą: a gdy dosięgamy Kresu, On czeka — „Sprawca i Dokończycie".

(2) I oto jest chrześcijańskie twierdzenie.

(a) Cel doskonale określony — i ten Cel nie jest w tym świecie… Przez to jednym zamachem odpadają dla chrześcijanina dziewięć dziesiątych nowoczesnych planów. Weźmy doskonałe zebranie Towarzystwa Pokoju w tym tygodniu. … Jeśli dąży do Pokoju jako do środka — świetnie… pokój jako wyrównywanie drogi: lecz jeśli jako do Celu — czym jest Pokój — jak nie bezczynnością.

Ziemskie niebo socjalistów odpada… nie pragniemy doskonale urządzonego świata — człowiek, który jest jedynie wzorowym obywatelem, poniósł olbrzymią klęskę, jeśli jest przeznaczony dla Nieba. Nie — Syjon jest poza tym światem…

(b) Droga doskonale określona (a jest nią zjednoczenie z Chrystusem) — droga, na której wędrowcy nie mogą zabłądzić… z granicami i wytyczonymi liniami; nie mgliste uczucie: Reguła Życia przeznaczona do jedności z Chrystusem — nie miła błądząca ścieżka polna. I przez to jednym zamachem odpada dziewięć dziesiątych nowoczesnych poglądów. Jeśli znasz swój cel, potrzebujesz bitej drogi do niego.

(c) Droga Boleści i wysiłku. Nie „kuracja" odpoczynkiem.

**III. Katolicyzm.**

Czy widzisz teraz sens katolicyzmu? (Przedłużenie Chrystusa.) Jest on doskonale sztywny? Z pewnością; czy droga nie musi być sztywna? Jest wąski? Z pewnością; Chrystus tak powiedział. Zadziwiająca ta namiętność, by być szerokim! Zbyt mało dba o naturę? Z pewnością; drogi nie są budowane ze względu na widoki. Jest Drogą Boleści? Z pewnością; Chrystus szedł nią, niosąc swój Krzyż… (Rozważyć i postanowić co do Reguły Postępowania.)

Zakończenie. — Oto więc czym Chrystus jest, po pierwsze. Jest Drogą. Ofiarowuje siebie jako Regułę. Jest Drogą, zanim jest Prawdą: nakazuje nam posłuszeństwo, zanim wyjaśnia. Stań na tej Drodze — woła — Bądź wąski — każdy, kto cokolwiek traktuje serio, jest wąski. … Idź; i mało-pomału odkryjesz, że zbliżasz się do Syjonu — celu określonego: i pojmiesz, że jestem Prawdą.

---

Cannes, 1912. Brighton, 1913. Klasztor Wniebowzięcia, 1913. St. John's Wood, 1914. Nowy Jork, 1914.

*J 14, 6: Ja jestem Prawdą.*

Rekapitulacja. — Rozważamy Chrystusa jako Drogę, Prawdę i Życie. Ostatnio zobaczyliśmy, że jest On Drogą — że istnieje w tym świecie droga, lecz nie będąca z tego świata, prowadząca ku Syjonowi na zewnątrz: jest to droga trudna, bo przeznaczona do chodzenia — szybkiego i pewnego — wyraźnie wytyczona… i ta droga to jednym słowem system tożsamy z Chrystusem. Zobaczyliśmy też, że posłuszeństwo jest pierwsze. Chrystus ofiarowuje siebie, najpierw by mu być posłusznym: odwołuje się do woli, a potem zaczyna się wyjaśniać… Teraz do tego przystąpmy.

**I. Prawdy.**

Każde pokolenie ma sobie właściwy punkt widzenia w religii, jak i we wszystkim innym… Przychodzi i odchodzi jak mody. Mam na myśli ludzi, którzy mienią się postępowymi. Jedno jest pewne: będą powierzchowni… Poprzednie pokolenie mówiło zwykle, że nic nie jest prawdą — wszystkie religie wymyślone przez żądnych władzy kapłanów — wspaniałe argumenty — wykazywały, że o Buddzie mówiono, iż narodził się z Dziewicy… a zatem Chrystus nie.

Teraz: „wszystko jest prawdą… Religia jest wiecznym ideałem… pod formami… wyrażała się tak. Zarówno Chrystus, jak Budda są ideałami doskonałości, a zatem nie ma znaczenia, jakie wyznanie wiary się głosi… wszystko są niedoskonałe formy doskonałych Idei". I wszystko to brzmi bardzo szeroko i wspaniale, i miłosiernie. Skoro chrześcijaństwo jest prawdą, a zatem buddyzm jest prawdą… Nieco trudne do pojęcia? „To znaczy, że nie jesteś naprawdę postępowy".

**II. Prawda.**

1. Co samo chrześcijaństwo twierdzi.

(1) Jest coś prawdziwego we wszystkich religiach. Święty Paweł jest zupełnie wyraźny w pierwszym rozdziale Listu do Rzymian, że wszystkie narody w pewnym stopniu poznały Boga. Żadna religia nie jest zupełnie pozbawiona prawdy… Buddyzm — absolutna rzeczywistość Boga… Mahometanizm — ojcostwo Boga… modlitwa… Co więcej, nawet satanizm opiera się na Najświętszym Sakramencie.

(2) Lecz wszystkie religie mają luki lub fałsze… Prawda, lecz nie cała Prawda, albo nic prócz Prawdy.

(3) To chrześcijaństwo jest Prawdą: że Chrystus jest Światłem odbijanym tu i ówdzie w przebłyskach… Słońce Sprawiedliwości świecące na dobrych i złych: że jest nie tylko jakąś prawdą, lecz Prawdą. I takie jest Jego twierdzenie.

2. Tak więc chrześcijanie odpowiadają „postępowcom"… Owszem, jest coś prawdziwego we wszystkich: lecz nie dowodzi to, że są równie prawdziwe; jest sztuka w portretach Sargenta i ulicznego artysty; lecz nie są przez to równie artystyczne… Gdzie jest tyle prawdy, musi być prawda centralna… podążaj za każdym przebłyskiem. Legenda o narodzeniu Buddy z Dziewicy — znak instynktu ludzkiego… tam w sakramentalnych obrzędach Indian — zaledwie cień sakramentów… ofiara z ludzi — znak Kalwarii… Podążaj za wszystkim, a znajdziesz religię, która zaspokaja wszystkie te instynkty… Podążaj za każdym cieniem lub przebłyskiem, a znajdziesz Chrystusa — Światłość świata… jak Mędrcy podążali za Gwiazdą i znaleźli Chrystusa.

**III. Wyjaśnienie Drogi.**

1. Wreszcie odkrywamy, że Jezus Chrystus jest Wyjaśnieniem swej własnej Drogi. Katolicyzm zaczyna się od liczby nakazów czy dogmatów, których z początku nie możemy zupełnie „zobaczyć". Prawdopodobnie przez całe życie będzie jeden lub dwa takie: np. jedni nie mogą pojąć Piekła; inni — odpustów; inni — życia kontemplacyjnego. Wierzymy w nie i postępujemy według nich…

Lecz faktem jest, że gdy idziemy, widzimy więcej. Nagle rozświta, że wszystkie są ściśle związane z Osobą Chrystusa: np. że nie cierpiałby Krzyża, gdyby nie było Piekła… Że Jego Życie Ukryte przeżywane jest w kontemplacji… i jest dziesięć razy cenniejsze niż życie czynne.

Może się zdarzyć, że niektórych nigdy nie zobaczymy… Lecz pozostaje faktem, że gdy idziemy, trudności ustępują… widzimy, że Chrystus jest prawdziwie Prawdą.

2. Co więcej. Weź te rzeczy, które najbardziej cię niepokoją na świecie — nie w religii:

np. problem cierpienia. Dlaczego ma cierpieć niewinny?

problem miłości? Dlaczego ma istnieć miłość beznadiejnie niespełniona?

problem pozornie zmarnowanych żywotów… rozkwit życia… niezrozumiany.

Życie składa się w dużej mierze z takich rzeczy… postrzępiony, nierówny zarys. Pozwól, że wezmę bardzo swojski przykład — dziecięcą układankę. Wielka luka — bogate barwy i linie. Składasz ją, a krzywa przestrzeń pośrodku nie ma sensu. Wstaw Postać Chrystusa — i wszystko tworzy spójny obraz — krew wlewa się w Jego krew; czerń zawiedzionej miłości — w ciemność Kalwarii; powykrzywiane linie zmarnowanych żywotów — w jedną linię. „Przyszedł do swoich…" On jest Prawdą; która jedyna pozwala, by Życie miało sens.

(1) Jest centrum i przedmiotem katolicyzmu.

(2) Jest centrum i przedmiotem świata — ostatecznym zaspokojeniem wszystkich ludzkich dążeń i odpowiedzią na każde pytanie.

(Zbadać swój stosunek do Dogmatu.)

Zakończenie. — Pytamy o każdy problem: „Jaka jest tu prawda?"… o Problem Wszechświata? — Jezus Chrystus.

---

Carmes [Karmelici], 1912. St. John's Wood, 1913. Brighton, 1913. Klasztor Wniebowzięcia, 1913. Nowy Jork, 1914.

*J 14, 6: Ja jestem Życiem.*

Rekapitulacja. — Rozważaliśmy Chrystusa jako Drogę — tj. posłuszeństwo Woli: jako Prawdę — Najwyższy Fakt za światem zjawisk… Lecz te dwie rzeczy nie są pełne. Człowiek może być posłusznym i wykształconym obywatelem, lecz nie jest pełny, dopóki nie kocha swej ojczyzny. Tak samo serce musi się obudzić. Chrystus musi być prawdziwym Życiem.

**I. Potrzeba serca.**

(1) Znamy wszyscy pewien typ człowieka religijnego — nadzwyczaj uczuciowego, pełnego gorliwości, lecz odczuwającego niechęć do teologii i dogmatu. Wiemy, co jest nie tak: nie myślą. Serce rozwinięte ponad miarę — bez myśli. Bo nic nie powinno nas poruszać prócz Faktów. Sny, nadzieje i marzenia nie są żadnym fundamentem. Częste wśród niekatolików.

Lecz istnieje typ katolicki wprost przeciwny — i równie beznadziejny: … zupełnie posłuszny, dobrze pouczony — i zimny. [„Cóż ona takiego zrobiła po co?"] To jest wielki przejaw tego stanu — brak gorliwości o nawrócenie innych; wstrętna „szerokość". „W końcu mają własną religię… po co ich niepokoić?… Ja byłem tak wychowany, rzecz jasna". Albo niekiedy — nagłe załamanie i apostazja po latach chrześcijańskiego życia.

Co jest nie tak? Po prostu Chrystus nie jest Życiem tej osoby. Bo gdy Chrystus jest naszym Życiem, gdy nasze serce jest zjednoczone… te same pragnienia co Chrystusa… „by wszyscy doszli do poznania prawdy".

(2) Cóż za wspaniała przemiana, gdy ona nastąpi. Prawdziwe moralne nawrócenie… cała namiętność i zainteresowanie, które ta osoba dotąd wkładała w rzeczy światowe — gorliwość, jaką człowiek miał wobec swego majątku, albo golfa… kobiety… dom, kapelusze… to idzie na sprawę Chrystusa. Nie tylko wierzy i jest posłuszny, lecz naprawdę mu na tym zależy… jest tym zainteresowany.

**II. Wieczność tego Życia.**

W innym miejscu nasz Pan oznajmia nam jeszcze jeden fakt. … „Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem… Kto we Mnie wierzy, nie umrze na wieki". Z początku wydaje się to po prostu nieprawdą… A jednak jest Faktem.

Co oznacza śmierć? Jej groza polega na tym, że oddziela nas od wszystkiego, co kochamy i co jest nam bliskie. Człowiek z namiętnością do bogactwa — opuszcza je; grzechy cielesne — jest od nich wyrwany… pragnienia już niezaspokojone. Nawet człowiek zainteresowany rzeczami dobrymi: historyk, artysta… wyrwany przez śmierć od wszystkiego, co stanowi jego życie.

*„Kto żyje więcej niż jednym życiem,* *Więcej niż jedną śmiercią umrzeć musi".*

Tak też z „dobrymi katolikami", których zainteresowania są oddzielone od Chrystusa.

„Boisz się śmierci" — mówi Chrystus. „Dobrze. Wierz we Mnie w pełnym sensie. Jeśli uczynisz Mnie swoim Życiem, nie będzie owego rozdzielenia zwanego śmiercią. Śmierć jest naprawdę zwyciężona.

Jeśli »żyć to Chrystus«, tedy »umrzeć to zysk«".

**III. Jak uczynić Chrystusa naszym Życiem.**

Jak to uczynić? „Oddałbym wszystko, gdybym mógł. Lecz religia mnie nie interesuje. Wierzę i praktykuję: lecz z poczucia obowiązku".

To właśnie to. Religia cię nie interesuje, bo jeszcze nie świta ci, że jest czymś więcej niż systemem… nie świta, że Religia jest Osobą: że religia to nie tylko system „katolicki" — i nic więcej: lecz że jest nią Chrystus.

Nieskończenie więcej osobowości w religii. Poznajesz Chrystusa — swoje życie — tak jak poznajesz kochanka lub przyjaciela — przez rozmowę, zainteresowanie… Obudź to serce… zacznij naprawdę się modlić. Daj jedną dziesiątą część tego wysiłku, co wkładasz w przyjaciela… i to zaświta. Ujrzysz mało-pomału, jak rozświta Oblicze Najpiękniejszego — poczujesz bicie Jego Serca…

(Zbadać co do Rozmyślania — przygotowanie i dziękczynienie. Komunia.)

Zakończenie. — Uczyń Chrystusa swoim Życiem… Utożsam się z Jego sprawą.

Zacznij od posłuszeństwa… potem odkryj, jak zupełnie jest On Prawdą: i wreszcie przez modlitwę i uniesienie połącz swe sprawy z Jego, aż nie będziesz to już ty, który żyjesz — lecz Chrystus, twoje Życie, będzie żył w tobie.

---

*(nota wydawcy)* Dołączam tu podwójne ujęcie przez o. Bensona przypowieści o „Drodze" w formie rekolekcyjnej, z jego rekapitulacją.

Rekapitulacja. — Rozważaliśmy szczególnie naszą wolność czynienia, co nam się podoba.

Droga urwista, coraz gorsza w miarę marszu.

Przepaście: tablice ostrzegawcze… rozciągają się — wszelkiego rodzaju, urwiste, łagodnie opadające. Nie będziesz… zabijał.

**I. Głęboko.**

Podejdź najpierw i spójrz w dół — pomieszana sterta rzeczy leżących tam — wszelkiego rodzaju — mężczyźni, kobiety, dzieci: ksiądz… zakonnica. Nikt zdaje się nie być bezpieczny — poruszają się ledwo, poza zasięgiem. Przyjrzyj się z bliska — władze zniszczone — teraz omdlałe i bezużyteczne — bielące kości… nie do niczego, chyba by ostrzegać.

Jak tam się dostali? Wielorako — wielu z początku nie zamierzało — zaglądali, poślizgnęli się — pozwolili się wciągnąć. Niektórzy celowo skaczą z dużej wysokości.

**II. Płytko.**

Na skraju drogi… małe skaleczenia — ach! nie zabici — nie połamane kości — lecz ranni.

Niebezpieczeństwo. — (1) Wyczerpuje nas. Niektórzy rezygnują z walki… a potrzebujemy całej siły.

(2) Prowadzi do grzechu śmiertelnego — z zadziwiającą łatwością — trawiate zbocza.

**III. Niedbałość.**

Nie upadek właściwy — lecz wleczenie się — zawinięty w coś innego.

**IV. Powrót.**

Bardzo niewielu zabitych od razu… martwi, jeśli tam pozostają; lecz mało za pierwszym razem. (Są i tacy.) Powrót jest bolesny i trudny — tak łatwo tam być: unikaj drogi.

Przewodnik schodzi na dół: i z jego pomocą boleśnie wspinamy się z powrotem. On sam jest poraniony za nasze nieprawości — uderzony o każdą skałę — okryty zaszczytnymi bliznami. Przychodzi jak dobry Samarytanin, wlewa oliwę i wino… cudowne być podniesionym. A jednak o ileż lepiej nigdy nie upaść!

← wróć do odkrywania