*J 2, 11: Ten początek cudów uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej i objawił chwałę swoją.*
Wstęp ogólny. — (1) Nasz Boski Pan przyszedł, aby przemienić świat… przynieść Objawienie. Każda chwila zatem znacząca. Nie było ani jednego dnia nawet w Życiu Ukrytym, który by nie miał swego celu. Tym bardziej więc — Jego największe czyny i słowa. Naukami budował Świątynię Prawdy; cudami nie tylko objawiał miłosierdzie, lecz i chwałę. Unaoczniał ogromne prawdy, które przyniósł.
(2) Przede wszystkim przez swój pierwszy cud. Gdy Król wstępuje na tron… mąż stanu obejmuje urząd — patrzymy na pierwszy czyn publiczny jako znak polityki. W tym cudzie wody i wina spodziewamy się znaleźć główny ton Jego posłannictwa.
**I. Pustka życia.**
Rzeczą powszechnie wiadomą, że życie ludzkie staje się puste — lub raczej, że ludzie stają się nienasyceni. Młodzi temu przeczą, ludzie w średnim wieku zaczynają podejrzewać, starzy wiedzą na pewno. Nie ma wyjątku w naszych pragnieniach. Namiętność gaśnie w miłości ludzkiej; blask — ze zdobytych ambicji; chwały przyrody umierają; sztuka staje się albo niewolnicą, albo panią — przestaje być przyjacielem.
To powszechna skarga… „Ja, gdym był młody…"
Nie jest to jedynie skutek tego, że widzimy nadchodzącą śmierć… „widzimy, że wszystko ma swój kres". Jest coś w samej naturze rzeczy. „Cóż to za chwała, w końcu?…" — człowiek sukcesu publicznego. „Cóż to za czysto ludzkie życie?…" „Zadziwiający mały obraz szalonego mistyka Blake'a…" „Chcę; chcę." „Dusza moja pragnie" — woła Dawid.
**II. Obietnica Chrystusa.**
1. Właśnie twierdzenie Chrystusa polega na tym, że naprawia ten śmiertelny brak w naturze.
(a) Nie obiecuje On jedynie przyszłej nagrody. Powierzchowni ludzie mówią, jakby chrześcijanie byli marzycielami wpatrzonymi, wróżąc, w odległe niebo. (Wynik — desperackie lekarstwa… socjalizm.) Nic bardziej fałszywego: gdyby tak było, jakże to możliwe, że chrześcijaństwo przemieniło jedną półkulę, a drugą zuboiło.
(b) Ale chodzi o to, że Chrystus przemienia życie najpierw w tym świecie — dla tych, którzy Go przyjmują.
Cf. miłość ludzka.
2. (1) Współczesne małżeństwo: kojarzenie się jak zwierzęta…
Sakrament chrześcijański. Jedyna różnica polega na tym, że Chrystus jest na jednej uczcie, a nie na drugiej; że zamienia wodę w wino.
(2) Zwykłe szczegóły życia. Różnica między tym, kto pracuje, bo musi, a tym, kto to poświęca. (Muzea: Luwr i Luksemburg.)
(3) Łoże śmierci. Porównaj koniec jednego człowieka; spokojną ufność drugiego. Filozoficzne wychowanie jednego; gorące pragnienie drugiego — „by odejść i być z Chrystusem".
Tak; ale to piękny sen. Gdyby był prawdziwy, jak chętnie… „Lecz skąd wiem, że to nie sen?" Skąd wiesz?… No, patrz! Odsuń na chwilę doktryny — czy teorie chrześcijaństwa — i spojrzyj na Fakty. Faktem jest, że tak właśnie jest! że życie ludzkie bez Chrystusa nie upaja, lecz przygnębia — że z Chrystusem cała wartość się zmienia. Bo właśnie ten cud Chrystus czyni nieustannie — że woda czerwienieje w wino na Jego słowo. Nie twierdzę, że każdy chrześcijanin jest szczęśliwy, a każdy niewierzący nieszczęśliwy; twierdzę jedynie, że w przypadkach równoległych nie ma porównania; że życie widziane po chrześcijańsku jest warte przeżycia w sposób, w jaki tamto nie jest.
Nowoczesna apologetyka musi podążać tymi liniami. Ludzie dziś nie umieją myśleć.
**III. „Cokolwiek wam powie, czyńcie."**
Stoi więc tutaj — powiedzmy — mężczyzna tęskny… i rozczarowana kobieta… „Gdybym tylko mógł to sam sprawdzić! Próbowałem, może nie najlepiej, ale religia mi tego nie dała." Zacznij więc na nowo po Jego drodze, nie swoją. Oto stoją dzbany, puste nawet z wody życia, tym bardziej z wina…
Słuchaj więc ewangelii według Maryi: „Cokolwiek… Napełnijcie najpierw dzbany wodą. Napełnij swoje życie na nowo zwykłymi czynnościami ludzkimi, czystymi i świeżymi.
Może cię to kosztować więcej, niż myślisz. Spełniaj ten oczywisty obowiązek, do którego Cię wzywa; dlatego że On wzywa — a potem czekaj. To nie magia; ale jest to cud, który On uczyni. Czekaj, z życiem rozpostartym przed Tobą, do Jego dyspozycji.
I już się stało… Zaczerpnij; skosztuj i zobaczcie, iż wdzięczny jest Pan; a twój okrzyk wzleci: „Zachowałeś dobre wino aż dotąd."
---
*Łk 7, 22: Ślepi widzą.*
Rekapitulacja. — Rozważamy cuda Chrystusa… owe nadprzyrodzone czyny, przez które nie tylko udowodnił swoje posłannictwo i objawił miłosierdzie; lecz objawił też chwałę swoją — uczył żywo… prawd o sobie samym. Ostatnio — główny ton Jego służby: przyszedł zmienić ziemię w niebo, nadprzyrodzonić wszystko. Pierwsze posłannictwo polegało na przemianie wody w wino; zakończył zaś swą służbę, przemieniając wino w krew — uczta weselna: Kana, Wieczerza Baranka. Dziś — te cuda najbardziej stosowne dla Światłości Świata.
**I. Ślepota.**
Nie ma bodaj większego wstrząsu dla młodego księdza niż odkrycie, jak mało argument działa. Nauczył się w seminarium zadziwiającego łańcucha argumentów, którymi religia chrześcijańska jest dowodzona. Filozofia wskazuje na Chrystusa; Historia; Rozum wskazuje. Wiele z jego wiary da się logicznie udowodnić; nawet te prawdy, które wymagały Objawienia, są rozumne: ani jeden szczegół nie jest sprzeczny z rozumem. Ofiara intelektu nigdy nie oznacza jego zaprzeczenia. Buduje np. potrzebę Kościoła, ukazuje, jak Fakt odpowiada.
Zaczyna więc — gorliwie i pewnie… sylogizm za sylogizmem… I gdy skończy, jego prozelita kręci głową… „Nie widzę tego… Nie umiem odpowiedzieć; ale nie tak patrzę na rzeczy." I tak raz za razem, aż odwaga gaśnie.
Co jest nie tak? — Ci ludzie nie są głupcami. Niekoniecznie też łotrami…
(a) „Urodzony ślepy." — Niektórzy zdają się rodzić ślepi. Nie ma w nich zdaje się żadnej władzy: nigdy nie nauczyli się myśleć i tak przeszli przez życie. Rozumieją rzeczy po kolei; nie rozumieją argumentu.
(b) Stali się ślepi. — Częstsze jest to, że oczy umysłu lub duszy stały się zanikłe. Używali innych władz zamiast nich; lub założeń… np. że religia to uczucie, więc logika jest tu błędem; np. nader często spotykane: ludzie „mylą wyobraźnię z duszą" — odrzucają wszystko, czego wyobraźnia nie może uchwycić i ułożyć. Kiedy więc religia zostaje im przedstawiona, nie potrafią jej przyjąć. „Nie widzę tego." Lub — przez grzech, zaćmieni namiętnością lub złośliwością.
**II. Wiara jako dar.**
Zgadza się to dokładnie z katolicką definicją. „Wiara jest darem nadprzyrodzonym." Człowiek może mieć oczy, ale nie widzi bez Światła. Coś — przynajmniej do przyjęcia Objawienia — jest potrzebne poza bystrym intelektem: potrzebne jest światło od Boga, które oświeca rozum… Oczy mogą być, lecz zamknięte lub przysłonięte — a wtedy przez cud przychodzi to oślepiające światło albo moc spływa na obumarłe nerwy: i wszystko staje na swoim miejscu.
Nasz młody ksiądz nabiera więc znów odwagi. Argument ma swoje miejsce… usuwa przeszkody, lecz nie może zastąpić wiary. Uczy szczerego szukającego modlitwy. „Rzuć się do stóp Światłości Świata." „Panie, abym widział! Wszystko jest możliwe."
I światło z pewnością przychodzi: ciemność ustępuje; i wszystko, z czym Rozum mozolnie się zmagał lub co porzucił w rozpaczy, staje się proporcjonalne, ułożone i rzeczywiste.
**III. Wizja.**
I cóż to za Wizja!
(a) Dotąd dusza chodziła w mroku; upadała, bo nie widziała!
Wpatrywała się tępo, bo zarysy były niewyraźne… Była tu; widziała Procesje, Benedykcję;… przedstawienie. Patrzyła w noc — całun Wszechświata… w siebie samą… rozumne zwierzę.
(b) Lecz teraz!… Widzi ten świat nie jako swą granicę; lecz jako mały pokój w wielkim domu… Twarze przyjaciół, nieśmiertelne duchy… siebie samego stworzonego dla wieczności. Patrzy na Kościół Katolicki… dotąd ludzkie Stowarzyszenie — teraz promienna nadprzyrodzona Królowa… Tu wszystko się zmieniło… ksiądz — ludzki symbol, przez który działa Chrystus… To jest prawdziwie Dom Boży — nie tylko katedra katolicka!… a nade wszystko — biel Adoracji, Sakrament… Bóg, który stał się człowiekiem.
Bo patrzy w Oblicze Jezusa Chrystusa; i w tym świetle widzi światłość.
---
*Mt 8, 27: Cóż to jest za człowiek, że i wiatry, i morze słuchają Go?*
Wstęp. — Rozważamy cuda Pana naszego… widzimy, jak ukazują Jego Posłannictwo. On, który zamienił wodę w wino, przyszedł przemieniać; On, który otworzył oczy ślepemu, jest Światłością Świata, przez którą jedyną widzimy. Przychodzimy dziś do Jego władzy nad tym, co się zwie Ślepymi Siłami.
**I. Namiętności ludowe.**
(1) Otóż zdają się istnieć w społeczeństwie siły większe niż samo społeczeństwo. Tłum jest czymś bardzo różnym od sumy tworzących go ludzi. Może go ogarnąć gniew i łatwowierność, lub przerażenie, do których żaden z osobna nie jest zdolny. Fakt bardzo osobliwy: uznajemy go praktycznie na wiele sposobów, np. w systemie ławy przysięgłych… (Namiętności te podobne są do pewnych sił przyrody… np. nic łagodniejszego i nieuchwytniejszego niż powietrze, i nic bardziej przerażającego niż burza. Nic słabszego niż woda; ani nic straszliwszego niż sztorm morski.)
(2) Może najbardziej uderzającym przykładem jest wojna. Mogą być wojny sprawiedliwe lub konieczne: np. gdy barbarzyństwo zagraża cywilizacji, cywilizacja może się bronić. Nie o tych mówię. Raczej o naszych współczesnych wojnach, których niemal wszystkie są zupełnie niechrześcijańskie i zbędne. Bo gdy się je analizuje, w praktycznie każdym przypadku mamy do czynienia albo ze zwykłym grabiestwem, albo z duchem brutalności (szowinizmem) — albo z obroną fałszywego honoru: i żadna z tych przyczyn nie wystarcza.
(3) Bo gdy wyobrazimy sobie dwie jednostki w tych samych okolicznościach, widzimy niemożliwość. Nie usprawiedliwiamy kupca, który podrzyna gardło i podpala dom innemu, choćby jego interes potrzebował ekspansji; tym bardziej — brutalność i obrona honoru… cóż, Bogu dzięki, mamy przeciwko nim opinię publiczną.
A jednak namiętność wojenna może opanować kraj z każdej z tych przyczyn. „Niemcy muszą walczyć, bo potrzebują przestrzeni; Anglia musi walczyć, bo jej reputacja jest zagrożona." Namiętność chwyta, ten dziwny gorączkowy wiatr wieje; i morze się wzburza.
**II. Zwykłe środki zaradcze.**
(1) Bogu dzięki, nareszcie budzi się poczucie. Przez miniony tydzień trwała konferencja; i nader rozsądna propozycja, by zamiast tego stosować arbitraż: jednym słowem — twierdzenie, że człowiek jest istotą rozumną, a nie tygrysem ani małpą. Ze wszystkich stron — opinia publiczna jest pobudzana, gazety, przemówienia… albo proponuje się ograniczenie zbrojeń; albo ustawodawstwo międzynarodowe dla zmniejszenia okrucieństw wojennych. To wszystko znakomite: prawie żadna praca publiczna nie zasługuje tak bardzo na chrześcijańskie poparcie.
(2) Jest jednak jedna śmiertelna przeszkoda: mianowicie że człowiek pod wpływem namiętności nie jest pod wpływem rozumu. Może dostrzegać szaleństwo wojny, podobnie jak człowiek porywczy… swego gniewu. A jednak namiętność znowu wzbiera; traci rozum; i burza wybucha.
**III. Chrystus.**
(1) Otóż jedynym sposobem, by pokonać jedną namiętność, jest druga. Czy muszę to udowadniać? Nie wznosimy się do pełnej duchowej stopy przez wytępienie namiętności: idealny człowiek nie jest człowiekiem pozbawionym namiętności. Jest raczej tym, którego namiętności skierowane są we właściwe koryto.
Idealnie czysty człowiek to nie mężczyzna bezpłciowy; to ten, kto gwałtownie kocha to, co powinien, tak jak powinien. Chrześcijanin to nie żałosny potulny karzeł, jakiego się niekiedy przedstawia: chrześcijański charakter nie jest słabością.
(2) Dlatego nie zwyciężymy namiętności wojennej łagodnym argumentem… Jedna i jedyna rzecz ją zwycięży — a jest nią namiętność dla Boga i człowieka.
Mówię: dla Boga i człowieka — głęboko poruszyła mnie racjonalistyczna odmowa zeszłego tygodnia; a jednak jestem pewien, że racjonalizm tu nie wystarczy: nie można mieć namiętności dla człowieka, jeśli nie ma się jej dla Boga…
Zakończenie. — I znowu zwracamy się do Jezusa Chrystusa — nie do owego Phantomu, na który patrzą niektórzy: nie do zimnego, słabego ucieleśnienia łagodności. Lecz do Jeźdźca na Białym Koniu, twarzą jak płomień ognia, mieczem ostrym — do Namiętnego Księcia Pokoju. Nikt prócz Niego nie może sprawić, by ustały wojny na całej ziemi…
Wołajcie więc do Niego. Panie, ratuj nas, bo giniemy… Wiatry się wznoszą…
Tekst…
---
Rekapitulacja. — Rozważamy cuda: rozważaliśmy Jego służbę przemiany; dawania światła i dawania pokoju. Przychodzimy dziś wieczór do Jego władzy nad śmiercią.
**I. Stan śmierci.**
Mówiąc ściśle, w tym świecie jest tylko jeden rodzaj śmierci duchowej — grzech śmiertelny. Dusza została odcięta od źródła życia… utraciła je. I jest tylko jeden środek zaradczy — zastosowanie Przenajdroższej Krwi. Ale nie mówię jedynie o tym — raczej o całym stanie duszy.
1. Protestanci wychowani na uczuciach… odpuszczają…
(1) Dla księdza nie ma nic straszliwszego: bo te martwe dusze w żywych ciałach przyjdą do niego niekiedy po radę. „Patrz na mnie… co mam robić?" Pierwsza odpowiedź jest oczywiście: zawrzyj pokój; wiesz, jak to uczynić.
Potem przychodzi groza. „Nie mogę: bo wiem, że nie żałuję. Słuchaj, oto mój stan… moja historia… rozluźnienie… Widzę z daleka, że chrześcijaństwo jest prawdziwe: zdaje mi się. Ale nie mogę tego wciągnąć w siebie. Wiem, że powinienem robić te rzeczy… lecz wszystko jest bez sensu… Jakby to była prawda na jakimś innym poziomie… Mógłbym przystąpić do Spowiedzi i Komunii; lecz nie byłoby to szczere… nie naprawdę żałuję…"
(2) Albo ci, którzy nie przychodzą: ci, o których każdy ksiądz wie, że są obecni w każdym zgromadzeniu tej wielkości. Przez miesiące lub lata nie zdają sobie z tego sprawy… niektórzy — nigdy: aż i ciało umiera. Ale jeśli tak się stanie, oto co znajdują. Każda inna władza jest przytomna i czynna: miłują życie — zmysły wyostrzone… Rozum czuwa… widzą nawet intelektualnie prawdę wszystkiego… Lecz jest coś martwego: i mają rację. (Mam na myśli coś więcej niż oschłość i strapienie. Żadnej Śmierci.)
**II. Środki zaradcze.**
Potem coś w duszy budzi się… uświadamiają sobie stan. Próba złagodzenia…
(1) Rozrywka. — Najpierw ci, którzy starają się odwrócić uwagę od bólu. Mówią sobie, że są chorobliwie przeczuleni… Usiłują zagłuszyć swój rozum lub pamięć, które mówią im, że są martwi — że niegdyś żyli — lecz już nie. Cóż: nie ma im nic do powiedzenia.
(2) Pozory. — Udają, że nie są martwi: gorączkowo spełniają obowiązki religijne… i tam, gdzie śmierć nie nastąpiła… dobrze. Lecz gdzie nastąpiła! Gdzie potrzebny jest cud! To ubieranie i podpieranie trupa.
(3) Argument. — Dyskutują o religii — twierdzą, że wszystko w porządku: starają się sprowadzić swą religię do intelektualnego przyzwolenia i nic więcej. I to znowu! To jak namawianie trupa, by usiadł… prowadzenie rozmowy.
**III. Chrystus.**
1. Potrzebny jest cud. Nic innego nie wystarczy: akt Boskiej Mocy. Wszystko to inne — dobre samo w sobie. Jeśli dusza jest w omdleniu strapienia, jest bezradne tam, gdzie nastąpiła śmierć.
Jedna jedyna rzecz jest potrzebna — jeden głęboki, intensywny, gorzki okrzyk do Tego, dla kogo wszyscy żyją — do Niego, który mocą własną może powiedzieć o tej duszy: ona nie umarła, lecz śpi. Mówię wam, cud jest tak pewny jak wschód słońca, jeśli tylko ten okrzyk wypowiecie.
2. Patrz, jak On działa. (1) Wypędza ich wszystkich: nie są potrzebni: tylko ogłuszają. Biedna dusza nie potrzebuje argumentu. Argument jej nie zabił: argument nie może jej przywrócić. On i dusza muszą być razem.
(2) Bierze ją za rękę i podnosi ją: prostota!
(3) Każe dać jej jeść. Słaba jest i wątła: lecz, Bogu dzięki, żyje. Teraz więc potrzebuje tego, co On jeden może dać… owego Niebiańskiego Pokarmu, który podtrzymuje życie.
Zakończenie. — My katolicy niby zastępujemy obrządki i ceremonie Jezusem Chrystusem. Cóż za niedorzeczność! To On i tylko On działa w każdym Sakramencie. On, który w Spowiedzi mówi: „Ja odpuszczam"; przy ołtarzu… Zaprawdę, przez życie, śmierć… Chrystus.