Ukochani moi w Jezusie Chrystusie, Panu naszym!
Pięćdziesiąt lat mija od chwili, kiedy Namiestnik Boży na ziemi, nieśmiertelnej pamięci Papież Pius IX, otoczony świetnym Kardynałów i Biskupów orszakiem, wobec niezliczonej rzeszy ludu wiernego, wypowiedział te Duchem Św. natchnione, a nieomylne słowa: „Na cześć Świętej i nierozdzielnej Trójcy, dla chwały i ozdoby Boga-Rodzicy Dziewicy, dla podniesienia wiary katolickiej i pomnożenia chrześcijańskiej religii, powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła i Nasza, oświadczamy, głosimy i orzekamy, iż nauka, która twierdzi, że Najświętsza Marya Panna w pierwszej chwili Swego poczęcia była za szczególną Wszechmogącego Boga łaską i przywilejem, przez wzgląd na zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, zachowana wolna od wszelkiej skazy grzechu pierworodnego, objawiona jest od Boga i dlatego od wszystkich wiernych powinna być mocno i statecznie wyznawana."
Działo się to dnia 8 grudnia 1854 r. Orzeczeniem tem Namiestnik Jezusa Chrystusa na ziemi wyjął ze skarbca naszej Wiary Świętej rzecz nową i starą zarazem; starą — pochodzeniem, bo objawieniem Bożem i katolicką tradycyą; nową — swem uroczystem, dogmatycznem określeniem.
Ktoby dziś jeszcze w wątpliwość podawał Niepokalane Poczęcie Najświętszej Panny, już nie byłby katolikiem.
Pięćdziesiątą rocznicę tego wiekopomnego w dziejach Kościoła zdarzenia wielki Papież Leon XIII postanowił zaznaczyć uroczystościami, święconemi w całym katolickim świecie. Tymczasem poszedł po obfitą nagrodę do tronu Boga. Snadź w wyrokach Bożych zapisanem było, aby, co Pius IX rozpoczął, dokonał jego następca Pius X, dziś szczęśliwie nam panujący. Pragnie on w roku 1904 cały świat katolicki sprowadzić do stóp Niepokalanie Poczętej i wzywa wszystkich wiernych, aby szczególniejszą okazali Jej cześć.
Bracia moi ukochani! Nie wątpię, że wszyscy pójdziecie za wezwaniem ukochanego Ojca chrześcijaństwa. Wszakże naród polski dobrowolnie po wieczne czasy oddał się przez usta króla swego, Jana Kazimierza, na służbę Maryi! Wszakże naród nasz zaprzysiągł, iż innej nie chce mieć Pani i Królowej, krom tej, która Aniołów i wszystkich Świętych jest Królową! Wszakże od roku 1717, gdy na Jasnej Górze korona otoczyła skronie Maryi, trzydzieści dwa razy w przeróżnych koronacyach uroczystych Jej cudownych obrazów naród nasz światu całemu głosił, iż Niepokalanie Poczętą Bogarodzicę uznaje za Królową Korony polskiej i polskiego narodu.
I oto znowu nadszedł czas sposobny do zaświadczenia wiary, czci i miłości narodu polskiego ku swej Najświętszej Pani! Niechże głos tej czci Maryi z polskiej ziemi płynie potężny do tronu Boga; niech go usłyszy Stolica Piotrowa i błogosławi Ojczyźnie naszej; niech głos ten czci Maryi w Polsce usłyszą ludy świata i schylą czoła przed narodem, który, choć od ludzi opuszczony, oparł moc i żywotność swoją o Tę, która mówi: „Kto Mię najdzie, najdzie żywot i wyczerpnie zbawienie od Pana."
Prawdziwe nabożeństwo musi jednak być oparte i ugruntowane na wierze. Musi ono wypływać z prawd Religii Świętej, jak słońca promień wybiega z ogniska słonecznego i jak rzeka wypływa ze swego źródła. Między każdą modlitwą Kościoła a prawdą Wiary Świętej tak ścisła zachodzi też łączność, iż znając jedne, temsamem poznaje się drugą. Nabożeństwo każde jest Wiary Świętej kwiatem.
Otóż chcę w niniejszem mojem do Was orędziu pokrótce podać ku waszemu rozważaniu i rozkoszy duchowej główne tytuły i powody tego osobliwszego nabożeństwa i tej szczególnej czci, jaką otaczamy Najświętszą Maryę Pannę.
I. Boskie Macierzyństwo Maryi.
Z łask, które się oczom naszym przedstawiają w Maryi, pierwszą jest Jej Boskie Macierzyństwo. Tę prawdę wiary głosi Archanioł Gabryel, mówiąc: „Nie bój się Maryo, albowiem nalazłaś łaskę u Boga. Oto poczniesz w żywocie i porodzisz Syna, a nazwiesz Imię Jego Jezus. Ten będzie wielki, a będzie zwany Synem Najwyższego..." (Łuk. 1, 30—32). „To, co się z Ciebie narodzi Święte, będzie nazwane Synem Bożym." (Łuk. 1, 35). A gdy Św. Józef waha się, co ma sądzić o stanie błogosławionym swej małżonki, Bóg posyła doń Anioła: „Józefie, synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi, małżonki twej. Albowiem co się w Niej urodziło, jest z Ducha Świętego." (Mat. 1, 20). A święta matka Jana Chrzciciela, czyż nie woła: „Skąd że mi to, że przyszła Matka Pana mego do mnie?" (Łuk. 1, 43).
Macierzyństwo to wyniosło Najświętszą Maryę Pannę ponad wszystkie dzieła rąk Bożych — ponad Aniołów i wszystkich Świętych. Ono postawiło Ją między Bogiem a Światem, jako naturalną pośredniczkę między Jej Synem a nami i kazało Ją uczcić osobną i wyłączną czcią religijną, której żadnemu ze Świętych się nie należy, a która ponad sobą ma tylko cześć należną Trójcy Przenajświętszej.
Jeden z Ojców Kościoła pyta, dlaczego Ewangelia przemilcza narodzenie i lata dziecięce Maryi, dlaczego tak mało mówi o Niej od chwili Narodzenia Pana Jezusa do dnia błogosławionej Jej śmierci — i sam odpowiada: „Bo jest Matką Jezusa, naszego Boga; a choćbyśmy o Maryi ponadto, że jest »Bożą Matką« nic nie wiedzieli, wiemy wszystko, bo w tej jednej nazwie wszystko się zawiera."
Tak, Najdrożsi moi, wszystko, co Bóg uczynił dla Maryi, uczynił albo w przewidzeniu Jej Boskiego macierzyństwa, albo na skutek tegoż, żadnym rozumem niepojętego macierzyństwa.
Jej Niepokalane Poczęcie przygotowuje Matkę godną Boga; Jej nienaruszone Panieństwo przed poczęciem, w poczęciu i po poczęciu i narodzeniu Syna Bożego, to owoc godności macierzyństwa Boga; wszystkie cnoty to perły i drogie kamienie, które z konieczności muszą zdobić Serce Matki Boga. Ponieważ jest Matką Króla odwiecznej chwały, Ona królować musi nad Niebem wybranych Bożych. Ponieważ wreszcie nieskończenie dobry Syn nie może odrzucić prośby najgodniejszej Swej Matki, Ona staje się „wszechmocą proszącą."
Prawda ta o macierzyństwie Bożem Maryi należy do samych podstaw wiary katolickiej. Wierzyć bowiem, że Najświętsza Marya Panna jest Matką Boga, znaczy: wierzyć, że Jezus Chrystus, Syn Jej, jest Bogiem. Przeczyć, że Marya Matką jest Bożą, znaczy przeczyć, że Chrystus jest Bogiem. Też piekło od początków chrześcijaństwa, chcąc zburzyć gmach Wiary Świętej, uderzyło w pierwszym rzędzie na dogmat macierzyństwa Bożego Najśw. Maryi Panny. Ale Marya zwycięsko broniła Swej czci i największej godności.
I brzmi coraz rozgłośniej Hymn czci i chwały Bogarodzicy:
Wszystkie herezye pokonałaś, Maryo, na całym świecie!
Niech się więc w waszem sercu, Najdrożsi moi, ożywia wiara w dogmat macierzyństwa Bożego Maryi — a z serca popłynie modlitwa do tronu Niepokalanej: „Matko Boża, Matko Chrystusowa, Matko Stworzyciela, Matko Odkupiciela, módl się za nami!"
II. Dziewictwo Maryi.
To macierzyństwo Boże Najśw. Maryi Panny jest przyczyną i źródłem koniecznych przywilejów, którymi Trójca Najświętsza ozdobił arcydzieło rąk swoich — Maryę. Przejdźmy pokrótce te przywileje i poznajmy, iż Ojciec niebieski, chcąc godną Synowi Swojemu dać Matkę, musiał nimi uszlachetnić Najświętszą Pannę.
Pierwszym jest przywilej wyłącznego Dziewictwa Maryi: Cudem łaski Bożej „Dziewica poczęła, Dziewica porodziła, Dziewica karmiła, Dziewica pozostając do śmierci." W ten sposób staje się Marya ozdobą i chwałą płci Swojej i całego rodu niewieściego, staje się też wzorem i pobudką do życia dziewiczego, gdyż jak śpiewa Kościół Święty: „Złączyła radości macierzyństwa z zacnością dziewictwa."
Prorok Pański przeczuł, przejrzał i zatwierdził tę prawdę, mówiąc: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna." Słowa te przechodziły z ust do ust, z pokolenia do pokolenia, aż Anioł z Nieba wszedł „do Panny... z domu Dawidowego... i rzekł: Bądź pozdrowiona, łaski pełna... oto poczniesz w żywocie i porodzisz Syna, a nazwiesz imię Jego..."
Ojcowie Święci ukazują konieczność tego przywileju wiecznego dziewictwa Maryi. Jezus jako Bóg, na niebie, mówią, ma ojcem Boga Ojca. Na ziemi też innego ojca mieć nie może. Albowiem Bóg Ojciec ojcostwa Swego z człowiekiem dzielić nie może.
Powtórzmy więc dziś wszyscy z pełną wiarą: Marya przed narodzeniem Jezusa, Marya w narodzeniu i po narodzeniu Zbawiciela cudem łaski Bożej przeczystą była Dziewicą! Z miłością i czcią wielką wołajmy: „Panno przeczystą, Panno nienaruszona — módl się za nami!"
III. Marya łaski pełna.
W ślad za tym przywilejem Dziewictwa idzie on drugi wspaniały, iście Boży, wyrażony słowy Archanioła: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna." (Łuk. 1, 28). Wiara Św. głosi, iż w porządku łaski Marya otrzymała od Trójcy Najświętszej tyle łask, ile natura ludzka, nie przestając być ludzką, unieść zdoła. Cokolwiek Bóg może dać człowiekowi, czymkolwiek Bóg może ozdobić duszę, umysł i serce człowieka, to wszystko dał Bóg Maryi. O ile Bóg może zbliżyć się do człowieka, o ile Bóg może zjednoczyć się z człowiekiem, nie zmieniając człowieka i nie podnosząc go do istoty Bóstwa, o tyle Trójca Najśw. zbliżyła się do Przeczystej Panny. Łaska poświęcająca, rosnąca z każdą życia chwilą, zacieśniała węzły miłości, przyjaźni i dziecięctwa Bożego w Niepokalanem Jej Sercu. Łaski uczynkowe skuteczne towarzyszyły każdej myśli Jej rozumu i każdemu poruszeniu Jej woli, przydając Jej coraz to nowych blasków upodobania Bożego. Słusznie przeto Kościół głosi, że po Panu Jezusie Matka Najświętsza jest pierwszem i najwspanialszem arcydziełem miłości, potęgi i łaski Trójcy Najświętszej.
Łaski te sprawiły, że w porządku cnót niema ani jednej, którejby Marya nie posiadła w najwyższym stopniu tak, iż spełniły się słowa Proroka-Psalmisty: „Fundamenty jej na górach świętych" (Ps. 86, 1), co się tłumaczy: „Gdzie się kończy świętość wszystkich Świętych, tam się rozpoczyna świętość Maryi." I sięga Ona przez łaskę do takich wyżyn, do jakich tylko wszechmocna miłość Trójcy Najśw. wznieść może córę, matkę i oblubienicę Boga samego.
Olśniona więc blaskiem łask, mimo że jest najpokorniejszą z ludzi, wyznaje jednak swą wielkość, mówiąc: „Uczynił Mi wielkie rzeczy, który możny jest i Święte Imię Jego." (Łuk. 1, 49).
Śpiewajcie zatem, Najdrożsi moi, w duchu wiary te słowa litanii: „Matko łaski Bożej, Matko przedziwna, módl się za nami."
IV. Niepokalane Poczęcie.
Lecz w szeregu łask, któremi Marya Panna była obdarzona, jest łaska nad łaskami, wyjątkowo jednej tylko Maryi udzielona, a to — Jej prawdziwie Niepokalane Poczęcie.
Aby wielkość tego przywileju lepiej zrozumieć, przypomnijmy sobie naukę Kościoła o istocie grzechu pierworodnego.
Adam w raju otrzymał od Pana Boga ciało i duszę, obdarzoną rozumem i wolną wolą. Te dary zwiemy naturalnymi, bo one stanowią naturę ludzką i bez nich człowiek nie byłby człowiekiem. Odbierzesz mu np. ciało, a zostawisz rozum i wolną wolę, to będzie czystym duchem. Zostaw mu ciało, a weź rozum i wolną wolę, to będzie zwierzęciem.
Ale do tych darów naturalnych Pan Bóg z miłości ku ludziom dodał im jeszcze łaskę poświęcającą, która nie zniszczyła ich ludzkiej natury, jeno ich wywyższyła, jeszcze więcej Panu Bogu upodobniła i uczestnikami Bożego uczyniła życia i Bożego szczęścia.
Przez grzech pierworodny Adam stracił łaskę poświęcającą, utracił nadludzką piękność duszy i szlachectwo Boże tak dla siebie jak i dla wszystkich ludzi, których był ojcem i przedstawicielem. Została mu już tylko zwyczajna jego natura ludzka bez wyższego życia i to z piętnem buntownika i grzesznika na czole. I każde dziecko, które powinno było rodzić się z łaską poświęcającą, rodzi się teraz bez tej łaski i ta zawiniona przez nas wszystkich w praojcu i prawnym naszym przedstawicielu utrata i brak łaski jest właśnie grzechem odziedziczonym czyli pierworodnym.
Marya Panna, z ojca i matki córa Adama, także powinna była być zanurzona w te błotne fale, które od pokolenia do pokolenia toczy rzeka grzechu Adamowego. I ona powinna była narodzić się bez tego nadprzyrodzonego blasku, jaki duszy daje łaska poświęcająca. Lecz Bóg czuwał! Duch Św. stał na straży honoru i czci, należnej Synowi Bożemu i Bożej Matce. Kiedy Stwórca ustanowił Adama prawnym przedstawicielem wszystkich ludzi na ten jedyny wypadek zachowania lub przekroczenia przykazania, aby nie jadł owocu z drzewa zakazanego, dodał zaraz, przewidując upadek praojca naszego: „Dla Maryi czynię wyjątek. Maryi daję dyspensę od ogólnego prawa. Maryi więc, przyszłej Matki Mojego Syna, nie jesteś, Adamie, przedstawicielem w ziemi. Otrzyma Ona także twoją naturę, ale nie odziedziczy twojej winy i zmazy grzechowej, bo w tej samej chwili, kiedy stworzę Jej duszę dla ciała, już tej duszy udzielę łaski poświęcającej i to życie Boże i Bożą miłość, jaką z sobą niesie łaska."
Oto i wytłumaczona istota dogmatu Niepokalanego Poczęcia!
Także Św. Jan Chrzciciel został już w żywocie matki uwolniony od grzechu pierworodnego. Ale między uświęceniem Jana a Maryi różnica jest bezmierna. Dla Maryi to, co Jan Św. otrzymał, było za mało; za mało też dla Pana Boga. Jan Św. począł się bowiem w grzechu pierworodnym i zostawał w grzechu, czyli bez łaski poświęcającej przez kilka miesięcy, to jest, aż do chwili, kiedy Marya odwiedziła swą ciotkę, Św. Elżbietę.
Maryi dusza, powtórzmy raz jeszcze, od pierwszej chwili swego istnienia była w łasce, jak Adam i Ewa przed upadkiem, była taką, jakimi my bylibyśmy, gdyby nie było grzechu pierworodnego, tylko Marya była jeszcze stokroć piękniejsza i stokroć Bogu podobniejsza. Ukochana przez Pana Boga, kochała Go też od pierwszej chwili swego życia, zwrócona do Niego wszystkiemi władzami duszy i każdem ciała swego nieskalanego poruszeniem.
A gdzie dowody na ten największy przywilej?
Są — i to już na pierwszej stronicy Pisma Św. Prawda ta tak jest dawna, jak dawnym jest grzech Adamowy. Od Maryi, rzec można, Pismo Św. się poczyna. Ona powiedzieć może o sobie: „Na początku ksiąg napisano o mnie." A co tam napisano? „Nieprzyjaźń położę między tobą (szatanie) a między niewiastą, między nasieniem twojem (to jest: między twoimi sługami) a między nasieniem Jej (czyli Synem owej niewiasty), Ona zetrze głowę twoją, a ty czychać będziesz na piętę Jej."
Bóg przepowiada tu, że z krwi niewiasty powstanie kiedyś mściciel, który pomści na wężu krzywdę, jaką wyrządził ludzkości całej, przywiódłszy pierwszych rodziców do grzechu. Mściciel ten nie będzie miał ziemskiego ojca, ale będzie miał tylko matkę. Między Jego Matką a szatanem będzie nieprzyjaźń i to taka, jaka będzie między Jej Synem a szatanem. Między Synem niewiasty, czyli Jezusem Chrystusem, a między szatanem nieprzyjaźń była największa, najpełniejsza, bezwzględna, a to dlatego, że Chrystus nie miał żadnego najmniejszego grzechu. Jeśli więc także między Matką Chrystusową a szatanem podobna jest przepowiedziana nieprzyjaźń, więc i Ona musiała być wolna od grzechu pierworodnego, bo grzech pierworodny to grzech ciężki i kto go ma na duszy, ten przyjacielem i sługą jest szatana, a nie jego wrogiem.
Tasamą prawdę wynika też ze słów, że Marya zetrze głowę węża-szatana. Zdeptać wężowi tułów — znaczy odnieść nad nim zwycięstwo częściowe; zetrzeć i zmiażdżyć mu głowę, znaczy: pokonać go zupełnie. Zwycięzcą szatana i to bezwzględnym czyli najzupełniejszym jest tylko ten, kto nigdy mu nie ulegał i przez grzech najmniejszy. Albowiem w chwili, kiedy człowiek popada w grzech, już szatan jest jego zwycięzcą. A więc Marya wraz z Synem Swoim, z którym nierozdzielnie jest związana, najdoskonalszą jest ujarzmicielką szatana czyli — niepokalanie jest poczęta.
„Jako lilia między cierniem, śpiewa o tej Lilii-Matce prorok natchniony, tak przyjaciółka moja między córkami." To znaczy, powiadają Ojcowie, iż Najśw. Panna poczęła się cudem łaski Bożej niepokalana z grzesznego i pokalnego ludzkiego plemienia.
A Archanioł Gabryel w imieniu Pana Boga wita Ją, jako łaski pełną, błogosławioną między niewiastami. Jeśli łaski była pełna, to nigdy bez łaski, a więc nigdy w grzechu. Jeśli błogosławioną, a więc nigdy dotkniętą przekleństwem i hańbą grzechu. „Cała jesteś święta" — woła do Niej Kościół Wschodni. „O Sanctissima — Najświętsza" — modli się i śpiewa Kościół Zachodni.
Bez przywileju Niepokalanego Poczęcia pojąć wogóle nie można Matki Bożej. „Albowiem co za społeczność światłości z cieniem?" (2 Kor. 6, 14). „Domowi Twemu, Panie, — woła Psalmista, — przystoi świętość" (Ps. 92, 5). Marya była domem czyli przybytkiem Boga. Grzech matki spadłby plamą na Syna Bożego. Każdy z nas, gdyby mógł stworzyć swoją matkę, stworzyłby ją najświętszą, bez cienia nawet grzechu. Otóż Bóg stworzył swoją Matkę. To dosyć powiedziane. Już wiem, że stworzył Ją całkiem czystą.
Tę łaskę, jak głosi dekret Piusa IX o Niepokalanem Poczęciu, Marya otrzymała od Syna, czyli przez wzgląd na zasługi Jezusa Chrystusa, bo „jeden tylko jest pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który samego siebie dał na okup za wszystkich" (I Tymot. 2, 5. 6). Przywilej to zaś dla Maryi tak drogi, że gdy pastuszka Bernadette zapytała Ją w Lourdes, jakie ma imię, Ona odrzekła: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie!"
O jakaż, Najdrożsi moi, miłością ku Bogu płonąć mają serca nasze, skoro nam dał za Matkę tę „wszystką piękną, bez zmazy." Jaka cześć winna nas przejąć, gdy ze serca wołać będziemy: „Matko niepokalana, Matko bez zmazy grzechu pierworodnego poczęta, módl się, ach módl się za nami!"
V. Marya wolna od grzechów uczynkowych.
Idźmy dalej w rozważaniu powodów czci Maryi.
Łaska poświęcająca wyklucza grzech ciężki; pełność łaski wyklucza także każdy grzech powszedni uczynkowy, a nawet wszelką niedoskonałość i możliwość popełnienia choćby niedoskonałości. A więc Najśw. Marya Panna, w całej prawdzie „łaski pełna", nie tylko przez całe życie nie popełniła żadnego grzechu, żadnej niedoskonałości, ale i nie mogła na mocy tej pełni łaski Bożej zgrzeszyć. Nie mając grzechu pierworodnego, nie czuła Ona też pobudki czyli pokusy do złego wedle słów Apostoła: „Widzę inszy zakon w członkach moich, walczący przeciw zakonowi umysłu mojego... nie czynię tego dobrego, które chcę, ale złe, które nienawidzę, to czynię" (Do Rzym. 7, 23, 15).
Głęboko odczuł i przepięknie na swoje czasy stwierdził Św. Augustyn przywilej Maryi nieskalanego życia od chwili poczęcia aż do śmierci. W walce mianowicie z heretykami, którzy utrzymywali, że wogóle nikt z ludzi nie ma grzechu pierworodnego, wielki doktor Kościoła pełen świętego oburzenia zawołał: „Z wyjątkiem Matki Pana, o której dla czci Jej Syna, gdy wzmianka o grzechu, ani mowy być nie może, wszyscy ludzie są grzesznymi."
Najmilsi moi! Gdzie grzechu ani niedoskonałości niemą, tam w całej pełni panuje miłość Boża. Dusza wolna od grzechu, kocha tylko Boga, a ludzi dla Boga i wpatrzona ciągle w Boga, myśli jedynie o szczęściu i chwale z „Miłością swoją" w niebie. Bóg też z miłością nieskończoną patrzy na takie stworzenie. Otóż taka wielka, gorąca miłość łączyła Serce Boże z Niepokalanem, Najczystszem, po Bogu, Najświętszem Sercem Maryi, tej jedynej „Matki pięknej miłości, nabożności i świętej nadziei." Ten przedziwny przywilej bezgrzeszności Maryi na skutek łaski Bożej i ciągłego jej zjednoczenia z Bogiem ma Kościół na myśli, kiedy w litanii woła: „Naczynie duchowne, Naczynie poważne, Naczynie osobliwe nabożności, Różo duchowna!"
I wy, Najdrożsi moi, często powtarzajcie te wezwania, czcijcie w duchu wiary tę „Bożą Lilię", tak piękną, tak przeczystą, tak nie tylko w poczęciu, ale w całem swem życiu tak nieskalaną, iż ani na moment nie umniejszyła się ku Niej przyjaźń Trójcy Świętej, ale rosło do Niej upodobanie całego nieba, aż do chwili Jej skonania.
VI. Marya współodkupicielka.
Gdy Archanioł zwiastował Maryi poczęcie Syna Bożego, wyrzekła Ona: „Oto służebnica Pańska, niechaj mi się stanie według słowa twego."
Często przyrównywano to „niechaj mi się stanie" do owego „fiat — niech się stanie", które Bóg wyrzekł na początku świata. Jednem „fiat" Stwórca wyprowadził z nicości świat cały. Matka zaś Najświętsza swojem „niech mi się stanie" sprowadziła samego Pana Boga na ziemię, aby z Nim i przez Niego zbawić ludzkość całą. Jeśli Św. Paweł słusznie Apostołów i wszystkich ich następców nazywa „coadiutores Dei — pomocnikami, współpracownikami Boga", ponieważ Bóg ich używa jako narzędzi do uświęcenia dusz, to o ileż słuszniej Maryi należy się miano współpracowniczki i pomocniczki w dziele odkupienia! Albowiem gdy Święci pracą swą i modlitwą, połączoną z dobrym życia przykładem wprowadzili Pana Jezusa do serc kilkunastu, kilkuset lub kilka tysięcy, to Matka Najświętsza wprowadzała Go w świat cały i stała się przez to narzędziem w rękach Bożych do zbawienia nie tylko ludzi niektórych, lecz świata całego. I jeśli Polska czci Św. Wojciecha, a wszystkie ludy słowiańskie Św. Cyryla i Metodego, jeśli Kraków szczyci się Św. Stanisławem, a Lwów swoim błogosławionym Jakóbem Strepą, bo oni albo wiarę Chrystusową wprowadzili do kraju, albo ją umocnili słowem i pracą Apostolską: to nie powinno być, najdrożsi moi, ani zakątka ziemi, gdzieby serca nie biły wdzięcznością dla Matki Najświętszej, bo ona dała ludzkości Zbawiciela, którego naukę głosili Apostołowie i Święci Biskupi nasi.
Marya nie tylko poczęła i porodziła Pana Jezusa, nie tylko mlekiem swem Jego wykarmiła i w ten sposób Arcykapłanowi naszemu dostarczyła z krwi i ciała swego materyału do Jego ofiary na Golgocie, ale nigdy Syna swojego aż do Jego Wniebowstąpienia nie opuszczała. Myślą i sercem z Nim zjednoczona wtajemniczała się w Jego plany, przejmowała się Jego Boskiego Serca uczuciami, żyła Jego pragnieniami, współdziałała w Jego pracach i dziełach, każde Jego słowo i czyn głęboko chowając w pamięci i sercu swojem.
Na rękach Maryi, jak na tronie, Boże Dziecię odebrało pierwszy hołd na ziemi od pasterzy w stajence; na Jej rękach Syn Boży po raz pierwszy w świątyni jerozolimskiej ofiarował się za ludzkość w oczach świata swemu Ojcu niebieskiemu; uniesiony na rękach Maryi chroni się Pan Jezus do Egiptu przed prześladowaniem Heroda; odpowiadając Maryi w świątyni jako 12-letnie pachole, po raz pierwszy odsłonił cel swego życia na ziemi, to jest, naprawę czci Bożej, zniszczonej grzechem Adama; do trzydziestego roku życia w domku nazaretańskim był we wszystkiem posłuszny Matce Swojej; na prośbę Maryi uczynił cud w Kanie Galilejskiej.
Jeśli Św. Jan Złotousty, wielbiąc Św. Pawła, mógł powiedzieć: „Serce Pawła, serce Chrystusa", bo tak dobrze Apostoł narodów odzwierciedlił przymioty Boskiego Serca: to czy nie trafniej powinniśmy wołać: „Serce Maryi, Serce Jezusa!", skoro nie tylko przez łaskę, lecz i przez wspólność życia całego, przez wspólność myśli, mów i cierpienia Serce to niepokalane urobił się na podobieństwo najdoskonalsze Boskiego Serca Pana Jezusa.
„I duszę twą przeniknie miecz" (Łuk. 2, 35) — tak do Maryi rzekł święty starzec Symeon. I przeszła Marya z Jezusem przez to życie ubóstwa i pracy, aż doszła pod sam krzyż i tam „stała Matka boleściwa", mężna w bohaterstwie cierpienia, powtarzając za Synem fiat, fiat — niech ofiara dopełni się do końca wedle woli Ojca niebieskiego! A potem przyjęła martwe Ciało Zbawiciela na ręce Swoje, złożyła do grobu, błogosławiąc Bogu za dzieło odkupienia i czekając spokojnie w sieroctwie Swojem, aż Panu upodobało się wezwać umiłowaną Swoją Słowy: „Wstań, przyjaciółko moja, piękna moja, a przyjdź już, przyjdź... bo już zima życia Twojego minęła" (Pieśń nad pieśnią 2, 13, 11).
Słusznie teraz w litanii wraz z całym Kościołem wołamy: „Wspomożenie wiernych, Królowo męczenników, módl się za nami!"
I słusznie dodać możemy: „Współodkupicielko nasza — módl się, ach módl się za nami! Marya bowiem, dając światu Zbawiciela, przyszła z pomocą ludzkości w największej niedoli, a cierpieniami całego życia więcej zasiłiła skarbiec zasług i zadośćuczynień, którym rozporządza Kościół Św., niż wszyscy męczennicy razem wzięci.
VII. Wniebowzięcie.
Cierpień Bóg nie pozostawi bez nagrody. Wyjątkowo wielkie było cierpienie Maryi, wyjątkowa też musiała być zapłata. Nagrodą tą zaś śmierć bez boleści i Wniebowzięcie zaraz po śmierci Jej Świętego ciała.
Podanie kościelne głosi od wieków łaskę Wniebowzięcia Maryi z duszą i ciałem. Kościół Święty jeszcze nie ogłosił tej prawdy za artykuł wiary. Niemniej uświęcił tę wiarę ludów i wieków uroczystością Wniebowzięcia i rozniósł ją po całym świecie i zatwierdził modlitwami, wielbiącemi ten przywilej.
W Niebie zaś Marya otrzymała nagrodę, szczęście i chwałę, jakie tylko w sercu istoty stworzonej pomieścić się mogą. Całe życie ukryta, cicha, zawsze „służebnica" się nazywająca, zostaje Panią i Królową Nieba i ziemi. „Królem nad królami i Panem nad Pany" (Objaw. 19, 16) nazywa Duch Św. Pana Jezusa. Ale ten sam Duch Św. mówi też przez usta Psalmisty: „Stanęła Królowa po prawicy twojej w ubiorze..."
Ta Królowa Marya!
Jako Królowa Matka najlepszego i wszechmocnego Syna jest też „Wszechmocą proszącą." Odczuł i uznał to cały świat katolicki, rzucił się do Jej stóp i zwraca się ciągle do Niej jako do „Pani Pośredniczki i Pocieszcielki swojej", nazywa Ją „Matką Patronką całego Kościoła, najwyższą Pasterką całej owczarni Chrystusowej, Nauczycielką wszystkich doktorów chrześcijaństwa, Mistrzynią życia duchownego."
I stało się to, na co wszyscy patrzą, iż kto Matkę prawdziwie kocha, rośnie równocześnie w miłości Jezusa; kto Matkę odrzuca, ten oddala się też od Syna. Słowem, niemasz zbawienia bez Maryi.
Też Kościół Św. katolicki oddał się i oddaje wciąż w opiekę Niepokalanej Matki Chrystusowej, pewny, że jak dotychczas przez wieków dziewiętnaście, tak i w przyszłości przy Jej pomocy „wszystkie herezye zwycięży na całym świecie."
Kraje i ludy oddają siebie i losy swoje w ręce Matki Najświętszej, a skroń Jej niepokalaną raz po raz zdobią złotemi koronami w przekonaniu, iż nic złego na dalszą metę nie spotka narodu, nad którym berło i rządy dzierży Marya.
VIII. Polski Królowa.
A naród nasz polski? A miła ojczyzna nasza? Chyba w uczuciu niewysłowionej wdzięczności powtórzyć nam za samą Matką Najświętszą: „Uczynił nam wielkie rzeczy, On, który możny jest i Święte Imię Jego."
Śmiało wyznać możemy, iż wszystko coSmy mieli dobrego, wielkiego, sławnego, Bóg nam dał przez ręce Maryi. Piersi narodu Pan Bóg okrył szkaplerzem Maryi a do ręki podał różaniec. „Nauczył wargi nasze śpiewać Pannę Świętą", i razem „opowiadać cześć Jej niepojętą." Zjednoczył nieomal wszystek lud w bractwa, a stany wykształceńsze w Sodalicye Maryańskie.
Dobrze i o tem wspomnieć dla utwierdzenia się w wierze, obudzenia miłości i pokrzepienia się w nadziei, że Bóg tak obficie otworzył na ziemi naszej Święte źródła miłosierdzia i łask nadprzyrodzonych, jak w żadnym prawie narodzie innym. Te sto i kilkanaście cudami słynących obrazów Maryi, to jakby tylez gwiazd, rozsianch na mistycznym płaszczu, którym Matka Zbawiciela ojczyznę naszą od niebezpieczeństw i złych przygód zasłania. Miejsca te, oświecone ponad inne jaśniejszymi łask promieniami, to jakby izby tronowe, rozstawione w różnych stronach ojczyzny, w których Bóg najmiłościwiej posłuchanie daje i na prośbę Maryi szczodrzej swoje łaski rozdziela. Wspomnę tylko dwa najznaczniejsze i szczególniej uprzywilejowane — Jasną Górę i Ostrą Bramę, które, jak pięknie powiedziano, jakby dwie ręce Najświętszej Panny, objęły w macierzyńskiej miłości dwa narody, ślubem z sobą powiązane i na wieki w jedno pasmo żywota splecione.
U stóp Matuchny w Częstochowie wodzowie dobre odbierali natchnienie, trwożliwi otuchę, wojsko odwagę, a cały naród — życie. Miejsca te i z tego względu ważne, bo są one punktami zbornymi, gdzie dzieci jednej matki, zbliżywszy się do siebie, wiążą się jakby w jedno wielkie bractwo narodowe. Tutaj znikają przedziały towarzyskie i społeczne między starszymi a młodszymi, wykształceńszymi a mniej wykształconymi, między bogatymi a ubogimi, bo tutaj nad wszystkimi góruje myśl wyższa, Boża, która równa wszystkich w uczuciu wspólnej nędzy i niedoli.
Jeszcze jedna rzecz, a bardzo ważna. Kiedy już chwiała się na głowie naszych królów korona, Bóg natchnął serce Jana Kazimierza, aby ją przeniósł na Najświętsze skronie Matki Zbawiciela. W przeczuciu jeszcze większych nieszczęść, które miały spaść na naród, król dnia 1 kwietnia 1656 złożył w naszym lwowskim kościele archikatedralnym koronę i berło przed cudownym obrazem Matki Boskiej Łaskawej i uczynił ślub, mocą którego siebie i cały naród oddał w poddaństwo Maryi.
„Wielka Boga-Człowieka Rodzicielko i Panno Najświętsza! Ja Jan Kazimierz, z łaski Syna Twego, Króla Królów i Pana mego i z Twego miłosierdzia król, padłszy do stóp Twoich najświętszych, Ciebie za Patronkę moją i za Królową państw moich dzisiaj obieram. I siebie i moje Królestwo polskie, Księstwo litewskie, ruskie... wojska obydwu narodów i ludy wszystkie Twej osobliwszej opiece i obronie polecam... A że największemi dobrodziejstwy Twemi pobudzony, pałam wraz z moim narodem nową i najszczerszą chęcią służenia Tobie, więc przyrzekam też i na przyszłość w mojem i ludów moich imieniu, Tobie Najświętsza Panno i Synowi Twojemu, Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi, że cześć Waszą i chwałę przenajświętszą Zawsze po wszystkich krajach mego królestwa z wszelką usilnością pomnażać i utrzymywać będę... Postaram się też, aby lud królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków był uwolniony. Uczyń to, Najmiłosierniejsza Pani i Królowo, abyś tak samo, jakoś najszczerszą chęć we mnie, w moich urzędnikach i stanach do wyznania tego ślubu wzbudziła, także nam łaskę u Syna Twego dla wypełnienia tego ślubu uprosiła. Amen."
Tak wołał wobec nuncyusza Papieskiego, Piotra Vido, król nasz, — a za nim szli kolejno dygnitarze, senatorowie i cały dwór królewski do ołtarza Matki Boskiej, aby podobny ślub złożyć.
A gdy następnie nuncyusz odmawiał głośno Litanię Loretańską w kościele Jezuitów we Lwowie, król poprosił, aby na końcu dodał wezwanie: „Królowo korony polskiej." Nuncyusz przychylił się do tej prośby i trzy razy zawołał:
„Regina Poloniae — Królowo Polski" — na co obecni odpowiadali: „Ora pro nobis — Módl się za nami!"
Od tej chwili tytuł ten stał się naszą chlubą i narodowi deską ratunku. Marya z Jasnej Góry taką chwałą okryła ojczyznę, iż z Rzymu przyszedł nam najzaszczytniejzy dla Polski przydomek: „Antemurale christianitatis — Przedmurze chrześcijaństwa." Nabożeństwo do Matki Najśw. tak przeniknęło naród nasz cały we wszystkich jego warstwach, iż stało się ono jakby cechą znamienną Polski. Uroczystości Maryi, do których przygotowywaliśmy się postem i przyjęciem Sakramentów Świętych, były jakby świętami narodowemi. Najświętsza nasza przysięga była: „Jak jestem sługą Maryi", a najzaszczytniejszą na piersi naszych rycerzy ozdobą był Jej ryngraf.
Świętego Stanisława Kostkę zapytano raz, czy on kocha Maryę? Na te słowa twarz jego się rozpromieniła, w oczach zajaśniała łza miłości, a usta, drżące od radości, mówiły: „Czy ja kocham Maryę, czy ja Ją kocham, — przecież Ona matką moją!" A razem ze Świętym młodzieńcem cały naród powtarzał: „Czy kochamy Maryę, czy Ją bardzo kochamy, przecież Ona prawdziwą Matką i Królową naszą!"
Najdrożsi moi, zrozumiejmy z dziejów minionej chwały naszego narodu, iż Pan Bóg złączył losy nasze i zależnymi je uczynił od stopnia czci, polegającej nie tylko na słowach i uczuciach, ale na czynach, jaką oddawać będziemy Najśw. Pannie, Królowej Korony Polskiej.
Stańmy więc ponownie wszyscy pod sztandarem Bogarodzicy jako naród najbardziej wierny Chrystusowi i Jego Świętemu Kościołowi, a wtedy sprawa nasza stanie się sprawą Bożą, — a Bóg sprawy Swojej nie opuści. Królowo i Pani nasza, módl się, ach módl się za nami!
IX. Kongres Maryański.
I oto nadeszła sposobna chwila w tej uroczystości jubileuszowej Niepokalanego Poczęcia, do której, jak na początku listu zaznaczyłem, z woli Stolicy Świętej Apostolskiej cały świat katolicki się przygotowuje.
Pragnąc w miarę sił spełnić wolę ukochanego Ojca naszego Piusa X, postanowiłem zwołać uroczyste zebranie do Lwowa na cześć Matki Bożej w miesiącu maju r. 1904. Przygotowanie zaś i ułożenie programu tego kongresu powierzyłem tym, którzy ślubem się zobowiązali rozszerzać cześć Maryi, to jest Sodalisom Maryańskim.
Celem tego uroczystego zebrania będzie oddanie hołdu Niepokalanej Matce Chrystusowej i Królowej Korony Polskiej, a zarazem przygotowanie udziału Polaków w zapowiedzianym w Rzymie kongresie światowym ku czci Najświętszej Panny.
W imię więc głębokiej czci i miłości dla Najśw. Maryi Panny zwracam się do Was, ukochani moi, i proszę: wspierajcie modlitwą gorącą pracę tych, którzy nowy tryumf chcą przygotować Maryi w narodzie i sami wedle możności bierzcie w tej pracy udział.
Niech rok ten cały od Ósmego grudnia 1903 począwszy, będzie rokiem najgorliwszej pracy nad wykorzenieniem wad naszych osobistych i narodowych, a nabyciem cnót Maryi. W tej myśli starajmy się wszyscy, jak chce Ojciec Święty, o urządzenie liczniejszych jeszcze, niż dotąd, misyj i rekolekcyj, o branie w nich udziału, a to wszystko dla większego uczczenia i przypodobania się Maryi. Wiedząc, jak wielki wpływ ma dobra Komunia Święta dzieci na całe ich dalsze życie, uczyńmy wszystko, co tylko w naszej jest mocy, aby tę Komunię, zwłaszcza pierwszą, jak największą otoczyć uroczystością. W miarę możności wykonywajmy też osobne, większe uczynki miłosierdzia, na uczczenie w biednych Jezusa Chrystusa, Syna Maryi.
Bracia moi Ukochani! W ślad za ogłoszeniem dogmatu Niepokalanego Poczęcia poszły wkrótce liczne objawienia się Najświętszej Panny w Lourdes. Ludzie pobożni wzięli te objawienia za znak i przypomnienie, że dziecię Maryi, świat cały, jest chory, bardzo chory. Ale równocześnie pocieszali oni siebie i drugich nadzieją, że objawienia te są zapowiedzią, iż dziecię będzie uzdrowione, bo nic pewniej nie leczy dziecięcia jak bliskość, jak ciągła obecność dobrej, ukochanej matki.
Wyzdrowieje na pewno naród, byle pozwolił się leczyć tej Lekarce Świętej, której na imię „Uzdrowienie chorych."
Najświętsza Bogarodzico i Pani nasza! Ja najnędzniejszy Twój sługa, a jednak pasterz licznego ludu, oddaję Ci w opiekę ten gród nasz, któremu za wierną służbę u Twojego Syna namiestnik Jego na ziemi dał niegdyś za tarczę herbową herb swój własny. W opiekę oddaję Ci kapłanów, zakony i wszystkie stany świeckie. Oddaję Ci w szczególniejszą opiekę tych, którzy szerzą cześć Syna Bożego w Najświętszym Sakramencie i znajomość katechizmu. Ach, podnieś rękę Twoją Świętą, Matuchno ukochana, podnieś ją nad nami wszystkimi i pobłogosław Swoim dzieciom w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, abyśmy co rychlej wypełnili śluby, którymi król nasz związał i zobowiązał wszystkie stany.