HomiliaDB

św. abp Józef Bilczewski · Listy pasterskie, odezwy, kazania i mowy okolicznościowe — Tom I

List pasterski — O pielgrzymce Maryjańskiej do Piusa X

do duchowieństwa i wiernych; Lwów, w oktawie św. Stanisława Biskupa 1904

Gdy potrzebuję nadzieiGdy chcę podziękować i uwielbić Prymat i papiestwoKult i nabożeństwa maryjne
„Poszedłem do Jeruzalem, abym oglądał Piotra i mieszkałem u niego piętnaście dni."
W skrócie. Sprawozdanie z pielgrzymki do Piusa X, zawierające tekst hołdowniczego orędzia delegacji polskiej i odpowiedź Papieża. Arcybiskup przytacza słowa Piusa X pochwalające stałość polskiej wiary i oczekujące jej dalszego świadectwa, przekazuje błogosławieństwo apostolskie całej archidiecezji i wzywa do wierności Stolicy Apostolskiej wyrażonej w czynie.

„Naród polski nigdy nie był dla Stolicy Świętej krzyżem, jeno pociechą — więc i na przyszłość tylko radością napełniać będzie serce Papieży.”

*do duchowieństwa i wiernych; Lwów, w oktawie św. Stanisława Biskupa 1904*

*„Poszedłem do Jeruzalem, abym oglądał Piotra i mieszkałem u niego piętnaście dni."* — Ga 1, 18

Ukochani moi w Chrystusie Panu!

Święty Paweł był wprost od Chrystusa powołany na Apostoła, aby Imię Zbawiciela rozniósł szeroko pomiędzy pogany. Potem przez trzy lata przygotowywał się w samotności na modlitwie do urzędu nauczycielskiego. Gdy przebywał na puszczy, Chrystus spuścił na jego duszę nawet zachwyt, podniósł ją z ziemi do oglądania rozkoszy niebieskich, których ogrom Apostoł streścił w okrzyku: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani w sercu człowieka nie weszło, co Bóg nagotował tym, którzy Go miłują." Święty Paweł był więc „naczyniem wybranem" i od Zbawiciela szczególnymi łaskami ubogacony, a jednak — zanim rozpoczął nauczanie w Kościele, poszedł do Jeruzalem, aby, jak pisze w liście do Galatów (1, 18), „oglądał Piotra i mieszkał u niego dni piętnaście." Wiedział bowiem, że Piotr jest fundamentem Kościoła i klucznikiem nieba, że do niego powiedział Chrystus: „Umacniaj braci swoich;" „pas baranki Moje, pas owce Moje." Poszedł, aby Piotrowi przedstawić plan swoich prac Apostolskich, żeby z nim odbyć naradę, otrzymać od niego bratni pocałunek i błogosławieństwo Apostolskie.

Po św. Pawle miliony ust powtórzyły słowa: „Poszedłem Piotra oglądać."

W trzech pierwszych wiekach krew męczenników płynęła strumieniem w cyrkach Rzymu, a kości Świętych w kłach dzikich zwierząt „mełły się", wedle wyrażenia św. Ignacego Antiocheńskiego, „niby pszeniczka Boża, na czysty chleb Chrystusowy." Wiedział o tem ówczesny świat chrześcijański. A jednak żadne tortury nie odstraszały Biskupów i wiernych od pielgrzymowania do Rzymu, i coraz gęściej i coraz głośniej rozlegał się we wszystkich krajach głos: „Pójdźmy Piotra oglądać!"

I szli tam przez całe wieki średnie i czasy następne królowie i Biskupi, mężczyźni i słabe niewiasty, wielcy tego świata i lud biedny. Liczne imiona tych pątników zachowały się do dzisiejszego dnia na ścianach katakomb, wyryte nożem w tynku.

Nigdy jednak Rzym nie oglądał tak wielu pielgrzymów jak za Piusa IX i Leona XIII.

Do Piusa IX przybył między innymi w lipcu 1861 Feliks Boroń, wieśniak z pod Krakowa. Kiedy go Papież zobaczył, zawołał: „To ty z Polski przyszedłeś do Rzymu?.. W chwili, gdy Stolica Apostolska opuszczona jest i znieważona przez najbliższych synów, ty, ubogi wieśniaku, z dalekiego narodu przeszedłeś pieszo przez całą nieomal Europę, by Matce Twej, Kościołowi rzymskiemu i Namiestnikowi Chrystusowemu hołd złożyć i wierność wyrazić! Zaprawdę, powiadam ci, iż błogosławionyś jest i że błogosławieństwo Boże spoczywać będzie nad tobą. Ja zaś — mówił dalej Papież — wręczając Boroniowi srebrny medal z wizerunkiem Niepokalanej Dziewicy, błogosławię Cię i cały lud polski błogosławię w Tobie!"

Słowa te ukochanego Papieża i inne im podobne, obiegły całą Polskę, poruszyły cały naród tak, że odtąd nie tylko Biskupi, ale i lud polski coraz częściej począł pielgrzymować do Rzymu — aby Piotra oglądać.

Dwa lata temu zebrało się nas u stóp Leona tysiąc osób. Chyba wszyscy jeszcze mamy we wdzięcznej pamięci słowa wielkiego Papieża, w których powiedział, „że serce jego rwie się do całej Polski, bo wie, jak naród nasz wśród rozlicznych, wielce ciężkich i gorzkich nieszczęść zachował wiarę ojców ze stałością niezłomną, gotów raczej zginąć, niż się ugiąć." Leona już niema. Dziś Piotr żyje w osobie Piusa X. Do niego więc pospieszyć z hołdem i ślubować wierność uznali znowu za święty obowiązek pasterze dyecezyi i przedstawiciele wszystkich stanów i warstw narodu, aby nowymi, jeszcze silniejszymi łańcuchami przywiązać się do Skały Piotrowej.

Bracia moi ukochani! Pragnę, aby między wami a mną ciągła była wymiana myśli. Chcę, abyście wszystko wiedzieli, co robi wasz arcypasterz, bo działam przecież w waszem imieniu, za was i dla was. Opowiem tedy znowu pokrótce, jak to Ojciec Św. przyjął waszego biskupa i całą naszą pielgrzymkę, cośmy Ojcu Św. powiedzieli i co on nam powiedział. W ten sposób znowu wiara nasza się ożywi, pokrzepię, umocni.

W dniu 26 kwietnia Ojciec Św. udzielił mi osobnego posłuchania. Niepodobna opowiedzieć, co się działo w duszy mojej przez te trzy kwadranse, które spędziłem u Namiestnika Chrystusowego. Zostaną one całe życie w sercu mojem i w pamięci. Pisano już wiele o tem, jak to Pius X wszędzie był kochany i jako wikaryusz, i jako proboszcz, i jako biskup i jako patryarcha Wenecyi, jak był sprawiedliwym dla wszystkich, a najbardziej i wszędzie troskal się o lud biedny. Wszystko to prawda. Ale pochwały te o Piusie rozumie dobrze dopiero ten, kto miał szczęście patrzeć dłużej w to oblicze ukochane, w te rysy szlachetne i słyszeć słowa pełne praktycznej mądrości razem i słodyczy. Ewangeliczna prostota i dobroć niezmierna, to znamiona opatrznościowe duszy i charakteru Piusa X.

Chciałem się rzucić do nóg Ojca Św. Nie pozwolił. Posadził obok siebie i jął pytać o wiarę w narodzie, o pracę kapłanów. Z ogromną miłością mówił o Czcigodnym X. Sufraganie Weberze, którego Leon XIII za jego zasługi w archidyecezyi wyniósł do godności tytularnego Arcybiskupa. Pius X wie, ile nasz Arcybiskup-Sufragan wycierpiał niewinnie, jak szarpano jego cześć kapłańską w niektórych dziennikach, też szczególnie błogosławił jego pracy i wyraził pragnienie, aby wszyscy podwójną go odtąd otaczali czcią i miłością. Cieszył się też Ojciec Św., kiedy mu mówiłem, jak niegdyś Leonowi, że większa część kapłanów pracuje dalej prawie nad siły, że z pomocą w nauczaniu katechizmu spieszą im zakony i gorliwe o chwałę Bożą osoby świeckie; że część ludzi majętnych nie żałuje grosza na budowę domów Bożych, że gotujemy kongres Maryjański we Lwowie, że Seminaryum duchowne jest pełne, że stowarzyszenia katolickie, choć powoli, ale coraz ruchliwszą i coraz pożyteczniejszą rozwijają działalność.

Patrząc przez czas dłuższy w te zawsze jakieś smutne i zadumane oczy Piusa X, nie mogłem się wstrzymać, aby Mu nie powiedzieć, że odczuwamy jego troski, i że starać się będziemy, aby Mu przynajmniej z naszej strony nie przymnażać krzyżów. Na to przerwał mi Ojciec Św. i rzekł: „Naród polski nigdy nie był dla Stolicy Świętej krzyżem, jeno pociechą — więc i na przyszłość tylko radością napełniać będzie serce Papieży."

Polecił mi też Ojciec Św., abym serdecznie w Jego imieniu podziękował wszystkim, którzy złożyli Mu przez moje ręce Świętopietrze.

W dniu 5 maja o godzinie 4 po południu wszyscy nasi pątnicy otrzymali wspólne posłuchanie. Na czele pielgrzymki stanęło ośmiu Biskupów, marszałek kraju i wiele innych wybitnych osób. Pielgrzymi ustawili się w długiej sali we dwa szeregi po każdej stronie. Ojciec Św. przystąpił do każdego z osobna tak, że każdy mógł ucałować jego rękę. Też z twarzy pielgrzymów biło szczęście, w oczach błyszczały łzy, usta wielu szeptały: „O Ojcze Św., Ojcze Św.!"

Na innem posłuchaniu nietylko pielgrzymi nasi płakali z radości, że widzą Zastępcę Boga na ziemi, ale i Ojciec Święty nie zdołał opanować wzruszenia i miał łzy w oczach, kiedy patrzył na lud nasz, wierny Bogu i Jego Kościołowi aż do śmierci męczeńskiej.

Kiedy Papież obszedł już wszystkich w dniu 5 maja, usiadł na tronie, aby wysłuchać hołdowniczego orędzia, odczytanego Mu w imieniu wiernych synów Polski.

Ojcze Święty!

Gdy wieść radosna doszła do Polski, że z woli Opatrzności Boskiej i za natchnieniem Ducha Św., Ty, Ojcze Św. zostałeś wybrany Głową Kościoła, rozweseliliśmy się weselem wielkiem, albowiem wieść tę uprzedziła sława cnót Twoich i niezrównanej dobroci. A radość naszą to powiększyło, iżeś przybrał imię Piusa i tem samem żywo nam uprzytomniłeś postać Piusa IX, którego pamięć i zasługi w czci największej chowają wdzięczne serca wszystkich Polaków i chować nie przestaną.

Pozwól więc Ojcze Św., byśmy w roku pierwszym rządów Twoich zbliżyli się do Twego tronu, aby kornym pokłonem stwierdzić najgłębszą cześć i uległość naszą i złożyć Ci hołd powinny. Szczęśliwym zaś zdarzyło się trafem, że Pontyfikatu Twego początki przypadły na rok, poświęcony szczególnie chwale Niepokalanej Dziewicy Maryi, w którym cześć Jej wzrosnąć ma jeszcze więcej, a serca nową, szczerą rozgorzyć ku niej miłością. Dwojak tedy wiedzeni uczuciem, to jest serdecznem nabożeństwem do Najświętszej Panny i gorącem przywiązaniem do Stolicy Apostolskiej, pragnieniem jej chwały i pomyślności, przystępujemy do Ciebie śladem przodków naszych, którzy za Kościół Św. mnogie i wielkie podejmowali trudy i niebezpieczeństwa, pod ostoją i opieką Bogarodzicy, czczonej u nas pod imieniem Królowej Korony Polskiej. Jej obrony i opieki bardziej, niż w minionych wiekach, potrzebujemy dziś, — ciężkie bowiem przebywszy koleje, im sroźsze godzą w nas ciosy, tem żarliwiej po ratunek i zbawienie ręce wyciągamy ku Temu, który włada ziemią i panem jest jej królów. Innego rodzaju niż niegdyś, walki i niebezpieczeństwa grożą nam z wielu stron w dobie dzisiejszej. Święta Wiara katolicka, religia Ojców naszych gwałtowną ścigana jest nienawiścią tak, że niezliczone i niezmierne poniosła już szkody i straty; gdzie niegdyś stały kościoły, ofiarą pobożnych pradziadów stawiane i zdobione, teraz innowiercy prawią swe nabożeństwa. Przemocą też i niesprawiedliwemi ustawami wywołują nas i wywłaszczają z odwiecznej siedziby; nawet język macierzysty wydrzeć nam usiłuje zawiść nieprzyjaciół.

Gdy tak jest, z tem goretszem i wdzięcznem uczuciem czcimy tych, którzy wspaniałomyślnie i dobrotliwie szanują prawa nasze Boskie i ludzkie, z tem silniejszą otuchą zwracamy się do Stolicy Piotrowej, która zawsze twierdzą i ochroną była uciśnionym i w każdym czasie dobrym słowem i zdrową radą krzepała i pociesza tych, którym dzieje się krzywda.

Przypadając do kolan Twych Ojcze Św. uniżenie prosimy, abyś ufności naszej w Tobie, najwyższym Pasterzu naszym, dowód i szczere wyznanie łaskawie przyjąć zechciał i udzielić nam raczył błogosławieństwa Twojego, które razem z odnowioną miłością Najświętszej Maryi Panny uniesiemy z wiecznego miasta do ojczyzny i domowych zagród naszych, iżbyśmy, umocnieni na duchu, imię Namiestnika Chrystusowego utrwalili we wdzięcznej pamięci, a Kościół Święty wspierali pokorną modlitwą i niestrudzoną pracą.

Na to orędzie Ojciec Św. odczytał następującą odpowiedź:

Wdzięcznym nader, ukochani synowie, i miłym jest Nam ten dowód pobożności, której według waszego uznania nie można było lepiej stwierdzić, jak przybyciem do Stolicy Świętej z dalekich krain waszych i zaświadczeniem osobliwszej dla niej czci. Uczucia, życzenia pomyślności, jakie Nam dziś wyrażacie, uradowały Nas wielce; a słowa, któremi jednomyślnie Namiestnika Chrystusowego witacie, życzliwem sercem przyjmujemy. Długa podróż wasza i ta wasza do Nas przemowa złożyliście, ukochani synowie, piękny dowód waszej wiary i waszego do stolicy Piotrowej przywiązania. Z tych słów, wyrzeczonych imieniem was wszystkich, dosadnie poznać się daje i wiary waszej siła i o religię gorliwa dbałość. Najlepszym zaś znakiem waszej względem Nas i względem tej Stolicy Apostolskiej czci i miłości, są Nam te modlitwy, które do miłosierdzia Bożego za pomyślność Kościoła zanosić przyrzekacie; a to tem więcej, że łączycie je z pobożną czcią i rzewną miłością ku Niepokalanej Bogarodzicy. My zaiste, gdy myśl Naszą bacznie ku ojczyźnie waszej zwracamy, słodkiej doznajemy pociechy z przeświadczenia o tej synowskiej pieczolowitości, z jaką ojcowie wasi starali się okazywać w szczególny sposób cześć Matce Bożej, nazywając Ją przepięknem imieniem Królowej Korony Polskiej. W tym szczególnie roku, poświęconym Dziewicy bez zmazy Poczętej, niech Ona wam, o wiarę ojców walczącym, będzie pomocą i obroną, niech idących śladami przodków, opieki swojej zabezpieczeniem otoczy. Nie jest Nam też tajno, synowie ukochani, że naród polski wielu wydał z siebie mężów, którzy ojczyznę swoją wsławili i prawdy katolickiej światłem i życia świętobliwością, a dziś oni w chwale niebieskiej jaśniejący, współziomków swoich, dziedziców swoich cnót łaskawem widzą okiem i przyczyną swoją wspomagają. Stąd też silną przejmujemy się nadzieją, że ten skarb wiary i chrześcijańskiej pobożności i na przyszłość także przez was katolickim duchem ożywionych, troskliwie i starannie będzie przechowany, a że starań waszych obfity zejdzie plon dla dobra wiary i Kościoła.

Niczego bowiem nie pragniemy goręcej, jak żebyśmy cały naród polski, tak licznymi i wielkimi ozdobiony darami, w ojcowskiej objąć mogli radości i widzieć go, za przodków przykładem, stale w hufcach i szykach wojującego Kościoła. Być nawet nie może, aby kiedykolwiek ostygnąć miało to przywiązanie do wiary, które przejęliście wraz z krwią i mlekiem od matek waszych. Również i z przybycia waszego do Rzymu, synowie ukochani, poznaliśmy dobrze gorliwość, jaką przejęci, znowu jak najlepiej zasługujecie się około katolickiego Kościoła i Stolicy Apostolskiej.

Teraz więc z wami razem w tem pewniejszej umacniamy się nadziei, że przy Bożej pomocy, z każdym dniem bardziej kwitnąć będzie pośród was święta nasza Religia, a lud katolicki będzie w Polsce wzrastać w liczbę i w zasługę. Wiemy także dobrze, że nie brak wam przeciwności w obronie praw Kościoła i w wykonywaniu dzieł życia chrześcijańskiego. Ale jakkolwiek i cokolwiek by było, nie upadać wam na duchu, pomni na przeszłość, owszem tem bardziej pobudzać się wam trzeba do zbawiennej czujności i do skutecznej pracy tak, iżby ci nawet, którzy względem Kościoła złą mają wolę, waszym duchem miłości pociągnięci, prawdziwą wiarę przyjęli i na drogę Boskich przykazań weszli.

Wy zaś, synowie ukochani, wytrwale dalej idźcie za sprawiedliwością, cnoty pilnie w sobie pielęgnujcie, jak dotąd czynicie. Na siłach zaś i na duchu pokrzepieni, tem szczęśliwem tu zgromadzeniem się, starajcie się usilnie, iżby bracia wasi po krwi i wierze, którzy, acz tu nieobecni, myślą i uczuciem są z wami, z każdym dniem żywiej odczuwali i lepiej zrozumieli, czego od nich wymaga katolicka religia. Tym sposobem potomkom swoim zostawicie przykład, jak się łączy miłość ojczyźnie należna z obroną Wiary Świętej i jej umiłowaniem.

Co się Nas tyczy, synowie ukochani, to sprawy katolickiej u was strzec i bronić nigdy nie przestaniemy; a was wszystkich gorąco Bogu polecamy, aby was wszechmocną pomocą Swoją podtrzymywał, a wszystkie czyny wasze kierował na dobro i pożytek religii, na duchowe wasze zdrowie i zbawienie, na całego narodu polskiego pomyślność. Tych zaś życzeń naszych i pasterskiej względem was miłości, znakiem i wyrazem niechaj będzie to Apostolskie błogosławieństwo, które z głębi serca dobywając, z wielką miłością dajemy Biskupom waszym, całemu duchowieństwu i wszystkim wiernym, każdemu z was z osobna i rodzinom waszym.

Po tej odpowiedzi, najbliżsi tronu rzucili się do nóg Piusowi, aby Mu podziękować za tyle łaski, a równocześnie z piersi wszystkich wypłynęła pieśń: „Wesoły nam dziś dzień nastał… Alleluja, Alleluja!" — a następnie „Serdeczna Matko."

Bracia moi serdeczni! Czy objęliście całą doniosłość słów Ojca Świętego? Czy odczuliście jak wielkie na tronie papieskim płonie dla nas serce? Czy umiecie dosyć cenić tę łaskę Bożą, że w chwili, kiedy w niektórych dzielnicach Polski bracia nasi są prawie wyjęci z pod prawa, to że ze Stolicy Piotrowej rozchodzi się na świat napomnienie do sprawiedliwości wobec naszego narodu!

Ojciec Święty wyraził w swojej odpowiedzi naprzód radość, żeśmy do Niego przybyli, aby zatwierdzić naszą cześć i uległość dla Papieża, któremu zawsze i wszędzie bez zastrzeżeń chcemy pozostać wierni. Chwali gorące nabożeństwo, jakie cały naród ma do Matki Bożej; chwali nas i za to, że ją tak pięknie zwiemy Królową Korony Polskiej. Podnosi zasługi jakie Polska oddała Kościołowi. Wypowiada ufność, że miłość ku Wierze Świętej katolickiej nigdy nie ostygnie między nami. Zapewnia Ojciec Święty, że wie o prześladowaniu naszych braci i zawsze będzie strzegł i bronił sprawy katolickiej w Polsce. Przypomina, że nie wystarcza kochać ojczyzny byle jaką miłością, ale że należy ją kochać w Bogu i bronić razem z Wiarą Świętą. Wreszcie oddaje nas wszystkich pod opiekę Bożą i życzy przy łasce Bożej całemu narodowi lepszej, pomyślniejszej przyszłości.

Jako dowód szczególnej dla nas dobroci zapisuje i to jeszcze, że kiedy Ojciec Święty dowiedział się, że jeden z naszych pielgrzymów umarł w Rzymie, powiedział: „Bardzo mi żal — jutro odprawię za niego Mszę Świętą."

Jakże teraz okażemy Ojcu Św. naszą wdzięczność za to, że w naszych pielgrzymach przytulił do serca cały naród?

Otóż spełnijmy wszyscy z miłością obowiązki, jakie Bóg na nas nałożył.

Od kapłanów domaga się Ojciec Święty w Encyklice, wydanej z okazyi 1300-letniej rocznicy śmierci Grzegorza Wielkiego, „abyśmy wszyscy, którzy zwiemy się pasterzami ludu, byli też nimi w oczach Boga."

Ci, co stoją na czele narodu i chcą być jego przewodnikami na polu pracy obywatelskiej i społecznej, w szkole, w piśmiennictwie, w sztuce, niech pomagają Ojcu Św. przeprowadzić jego program odnowienia ludzkości w Chrystusie i urządzenia społeczeństwa na zasadach chrześcijańskiej sprawiedliwości i miłości.

Rodzice niech wychowują dzieci w bojaźni Bożej, a majetniejszi niech pomogą wysłać do Rzymu pielgrzymkę uczniów naszych gimnazyów i wszechnic, aby młodzież nasza wprost z ust Ojca Św. usłyszała, jak ją kocha, jak jej błogosławi, czego się po niej spodziewa. Niech ona ze swej strony Ojcu Św. poręczy, że śladem ojców będzie się starała żyć po katolicku i bronić sprawy Bożej i czci Niepokalanej Boga Rodzicy w narodzie.

A ludowi drogiemu co powiem? Dla ciebie, ludu mój kochany, mam osobne słowa od Ojca Świętego, których ci mogą zazdrościć wszystkie narody ziemi. Pius X kilkakrotnie podnosił, że cieszy się gorącą wiarą ludu polskiego, że cały Rzym buduje się jego wielką, szczerą pobożnością. Czy może być większa pochwała nad takie uznanie ze strony Głowy Kościoła! Dajże Boże za przyczyną Matki Najświętszej, aby Papieże tę pochwałę o ludzie polskim mogli powtarzać aż do końca świata! Kochaj mój ludu Wiarę Świętą katolicką i żyj wedle tej wiary! Kochaj też swój święty obrządek łaciński aż do ostatniego tchu życia. Ale również otaczaj szacunkiem należnym obrządek grecko-katolicki, bo to obrządek naszych braci, z którymi na jednej żyjemy ziemi. Nie miej nigdy w duszy nie tylko już nienawiści, bo tego, wiem, u mojego ludu niema, ale nawet niechęci do bratuniego narodu! I choćby ci, ludu mój, przyszło nawet gdzieniegdzie coś ucierpieć w obronie swojego obrządku i języka, czego nie przypuszczam, to raczej znoś krzywdę, niżbyś miał komuś krzywdę wyrządzać. Bądź pomny na słowa Św. Pawła: „Nie daj się zwyciężyć złemu, ale zwyciężaj złe w dobrem." (List do Rzym. 12, 21).

Wszyscy zaś i każdy z osobna pamiętajmy, że Wiara Święta katolicka, to największy dar, jaki Pan Bóg dał każdemu z nas i całemu narodowi. Umiejmy go cenić, ale też nigdy nie zapominajmy, że ta największa łaska Boża musi nas coś kosztować. W domu więc u siebie, budujmy coraz więcej kościołów, pomagajmy do utworzenia nowych Stacyi duszpasterskich. Ale nie zapominajmy też o ofiarach na rzecz całego Kościoła Chrystusowego. Na nim zaszczepieni jesteśmy, jak gałązki na drzewie. Z jego pnia i korzeni ciągniemy życie Boże. A więc składajmy co roku na misye, choćby grosz wdowi, a Ojcu Świętemu z całą synowską miłością Świętopietrze. Kto ma więcej, niech da więcej, kto mało, niech da mało, ale niech da i to w tem przekonaniu, że Świętopietrze nie składa się człowiekowi, ale Chrystusowi, ale Kościołowi, bo Ojciec Święty obraca je na potrzeby całego Kościoła.

Wszyscy też razem ucieszmy serce Ojca Świętego, niosąc mu zawsze w całej szczerości, jak owi „synowie mądrości, zgromadzenie sprawiedliwych, których chwali mędrzec Pański, posłuszeństwo i miłość" (Eccli. 3, 1), czyli jak chce Św. Paweł, ulegając mu nie z musu i bojaźni, ale wolnem i chlubnemi posłuszeństwem dzieci Bożych" (Do Rzym. 1, 24). Władza bowiem papieska, to władza najwyższa, władza nasza prawowita. Każdy Papież może za Piotrem Św. powtórzyć: „W imię Jezusa Nazareńskiego rozkazuję ci." (Dzieje Apost. 3, 6). Pielgrzymujmy wszyscy codzień myślą i modlitwą do Rzymu, do stóp Ojca Św., za przykładem największego patryoty irlandzkiego, razem i najwierniejszego syna Kościoła katolickiego, który kiedy umierał, duszę swą w testamencie zapisał Bogu, serce swoje Kościołowi rzymskiemu.

Wreszcie spełniam po powrocie z Rzymu do Lwowa jeszcze jedno zlecenie Ojca Św., które mi dał na prywatnem posłuchaniu. Rzym i Lwów — to dwa imiona po Bogu i Matce Najświętszej, mnie najdroższe na tej ziemi. Rzym przypomina mi bowiem imię Matki — Kościół Święty katolicki. Lwów przywodzi na pamięć oblubienicę, którą Bóg dał sercu mojemu, Archidyecezyę moją, gdzie są dzieci duszy mojej. Prosiłem mianowicie Ojca Św. na odejściu o pozwolenie zawiezienia błogosławieństwa Apostolskiego dla kapłanów, kleryków, zakonów, młodzieży szkolnej, dla członków stowarzyszeń katolickich i różnych osób, które po imieniu wyliczałem — słowem dla wszystkich wiernych naszej dyecezyi. Na to Ojciec Św.: „Zanieś błogosławieństwo moje wszystkim, których masz w myśli i w sercu."

A kogóż ja nie miałem w myśli i w sercu?

Codzienna moja modlitwa idzie do Boga za wszystkich, począwszy od tych, co więcej mają odpowiedzialności, stojąc na szczytach społeczeństwa, aż do ostatniej sieroty i pastuszka we wsi.

Pochylcie więc wszyscy głowy pod błogosławieństwo Ojca Świętego i starsi i dziatwo kochana, kapłani i ludu wierny.

Niech wam wszystkim błogosławi Ojciec przedwieczny i napełni was mocą i męstwem na życie chrześcijańskie. Niech was błogosławi Syn przedwieczny i udzieli prawdziwej, Bożej mądrości. Niech was błogosławi Duch Święty, który jest miłością i natchnie do czynów miłości względem Boga, Kościoła i współbraci.

KRÓLOWA KORONY POLSKIEJ.

← wróć do odkrywania