HomiliaDB

Thomas N. Burke OP · Wykłady i kazania

19. Kościół

Kazanie wygłoszone w kościele Santa Maria del Popolo w Rzymie, w drugą niedzielę Adwentu roku 1865.

Gdy wiara wydaje się nierozumnaGdy tracę wiarę albo wątpię Natura i jedność KościołaWiara a rozum
W skrócie. Kazanie w Rzymie precyzyjnie definiujące naturę Kościoła (wspólne wyznanie wiary, te same sakramenty, jedna władza), jego obowiązki (zachowanie jedności, świętości, katolickości i apostolskości nauki) oraz konieczność żywego autorytetu nauczającego obok Pisma Świętego. Burke dowodzi, że Kościół Rzymskokatolicki jest jedynym posiadającym wszystkie cztery cechy opisane w Piśmie: jedność, świętość, powszechność i apostolskość.

„Widzimy zatem wyraźnie, że Kościół — jeden, święty, katolicki i apostolski — jest zapowiedziany, uznany i opisany w Piśmie Świętym.”

*Kazanie wygłoszone w kościele Santa Maria del Popolo w Rzymie, w drugą niedzielę Adwentu roku 1865.*

Tekst — Epistoła dnia, List do Rzymian 15, 4–13.

Wiara, jak widzieliśmy, jest bezwzględnym, trwałym i niezmiennym uznaniem wszystkiego, co Bóg objawił, a jedyną jej podstawą jest prawdomówność Boga. Będąc taką, musi ona — jak widzieliśmy — z konieczności być prosta, mocna, powszechna i mężna. W dzisiejszym kazaniu podjąłem się dowieść, że Święty Kościół Rzymskokatolicki jest jedynym prawdziwym posłańcem Bożym, albowiem tylko w nim odnajdujemy te cztery istotne cechy prawdziwej wiary.

Lecz można zapytać: po cóż w ogóle potrzebny jest Kościół? Czyż nie mamy Pisma Świętego, w którym Bóg zawarł wszystko, co objawił? Co rozumiecie przez Kościół? Jakie są jego obowiązki i zadania? Na jakiej podstawie domagacie się od nas uznania istnienia i powagi takiej instytucji? Na wszystkie te pytania trzeba odpowiedzieć, zanim wyrzecze się choćby jedno słowo o szczególnych twierdzeniach czy argumentach Kościoła Katolickiego.

Po pierwsze. Czym jest Kościół w swej istocie? Kościół jest żywym ciałem, czyli zgromadzeniem, zjednoczonym wspólnym wyznaniem tych samych prawd wiary, tymi samymi obrzędami i zwyczajami oraz uznaniem tej samej władzy i zwierzchności. Te trzy elementy należą do samej idei Kościoła. Wspólne wyznanie wiary — bo inaczej nie może być żadnej prawdziwej i wewnętrznej jedności. Te same obrzędy i zwyczaje — bo inaczej nie może być żadnej jedności zewnętrznej; i jedna władza i zwierzchność, bez której żadne społeczeństwo, ludzkie czy Boże, istnieć nie może. Definicja Kościoła Katolickiego brzmi: „Zgromadzenie wszystkich wiernych — wyznających te same prawdy — mających te same sakramenty i ofiary, i pod jedną i tą samą widzialną głową".

Po drugie. Jakie są obowiązki i zadania Kościoła? Są nimi, bracia moi, przede wszystkim: zachowanie jedności nauki, by wszyscy „byli jednej myśli"; świętości i czystości nauki, „aby wszyscy jednym duchem i jednym głosem chwalili Boga"; katolickości nauki, co oznacza powszechność — przez nauczanie „wszelkiej prawdy" i wszystkich ludów, Żydów i pogan, w każdej krainie, od wschodu słońca aż do zachodu jego, głosząc imię Jezusa Chrystusa; oraz apostolskości nauki, to jest nauki przekazanej przez Apostołów w nieprzerwanym łańcuchu, poręczonej ich władzą i jurysdykcją, jednakowo i nieprzerwanie przekazywanych ich następcom. Obowiązki i zadania Kościoła chrześcijańskiego — o ile taka instytucja istnieje — polegają w sposób naturalny i konieczny na nauczaniu ludzi, w co mają wierzyć i jak postępować; czego się trzymać, a czego unikać; na przygotowaniu ich do nieba i do Boga; na uczynieniu z nich duchem i czynem chrześcijan — przyjaciół Boga, godnych wejścia do Jego królestwa.

Po trzecie. Lecz można powiedzieć: po cóż ten Kościół, czyli żywy autorytet nauczający, jak go nazywacie? Czy nie mamy zapisanego Prawa i słowa Bożego, zachowującego Jego słowo objawione i wskazującego drogę świętości i zbawienia — jednym słowem, czyniącego właśnie to, o czym powiada się, że należy do obowiązków i zadań Kościoła? Na to odpowiadam: prawda, mamy zapisane słowo Boże. Lecz żadne społeczeństwo nie zostało i nigdy nie zostanie założone na pisanym kodeksie bez żywego, autorytatywnego głosu, który by go tłumaczył i wprowadzał w życie. Zapisane słowo samo siebie nie wyjaśnia. Pozostawione sobie, bywa wykładane wedle rozmaitych sądów, zachcianek i uprzedzeń swych czytelników; a będąc w ten sposób zmieniane i przekształcane, przestaje w praktyce być głosem Bożym, który jest niezmienny — drogą zbawienia, która jest jedna, a nie wiele — regułą wiary, która musi być trwała i autorytatywna. Bóg złożył zatem to objawione słowo pisane w ręce Kościoła, aby „nieuczeni i niestali nie przekręcali go na własną zgubę". Co więcej, choć wszystko, co zawiera Pismo Święte, jest prawdą objawioną, nie jest to całość prawdy. Spodobało się Bogu Wszechmogącemu objawić Kościołowi wiele prawd, których nie sposób znaleźć wyraźnie wyrażonych w Piśmie. Dlatego też, choć słowo pisane jest główną częścią chrześcijańskiej reguły wiary, nie jest nią w całości. Prawdziwą i pełną regułą wiary jest słowo Boże objawione — pisane i niepisane; mówi nam bowiem Apostoł (2 Tes 2, 14), że „musimy wytrwać i trzymać się tradycji, których nauczyliśmy się czy to przez słowo, czy przez list", to jest przez pismo. Wszystko, co zapisane jest w Piśmie, jest dobre i prawdziwe, „pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do naprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości"; lecz nigdzie w Piśmie Świętym nie znajdziemy ani jednego słowa, które by nas uprawniało do twierdzenia, że sama Biblia jest regułą wiary.

Istnienie Kościoła chrześcijańskiego jest zatem koniecznością. Po pierwsze, dlatego że trzeba zachować i objaśniać słowo pisane, nauczać ludzi jego prawdziwego znaczenia, które jest jedno, święte i niezmienne jak myśl Boża, którą ono wyraża. Po drugie, Kościół jest koniecznością, aby zachowywać i przekazywać nam objawienie, które otrzymaliśmy nie pismem, lecz słowem; aby strzec w całej czystości owych świętych tradycji i prawd, które przyjął od swego Pana i Jego Apostołów — tradycji, których „gdyby na piśmie miały być opisane, sądzę (powiada św. Jan), że sam świat nie pomieściłby ksiąg, które by napisano". Jak bowiem mówią nam Dzieje Apostolskie, Pan nasz „przez czterdzieści dni ukazywał się im i mówił o Królestwie Bożym", przez co rozumie się Kościół Święty.

Lecz gdybyśmy nawet nie mieli żadnego innego dowodu na konieczność autorytatywnego głosu, który by tłumaczył święty tekst Pisma, czyż nasze własne doświadczenie nie ukazuje nam tej konieczności? Oto niezliczone opinie, sekty religijne i absurdalne systemy wiary i praktyki, które wyrastają wszędzie tam, gdzie nie słyszy się i nie przyjmuje głosu Kościoła. Tak wielka jest ich liczba, tak gorzka wzajemna nienawiść, tak absurdalne ich roszczenia i praktyki, tak żałośnie płytki i ciasny ich duch, że przywiodłyby chrześcijaństwo do wzgardy, gdyby nie naprzeciwko nich stał Prawdziwy Kościół, Potężna Katolicka Matka wiernych, podtrzymująca Boże słowo w całym jego niezmiennym majestacie prawdy i w całym pięknie świętości.

Skoro widzimy już, czym jest Kościół, jakie są jego obowiązki i zadania oraz w czym leży jego konieczność, dochodzimy do wielkiego pytania: czy istnienie takiego Kościoła — Jednego — Świętego — Katolickiego — Apostolskiego — jest zapowiedziane w Piśmie i gdzie go szukać? Odpowiadam, że taki Kościół jest wyraźnie rozpoznawalny w Piśmie Świętym i że odnaleźć go można tylko w tym zgromadzeniu, które nigdy nie zmieniło swej wiary ani nie zawiodło w nauce; które naucza wszelkiej sprawiedliwości, z wykluczeniem najmniejszego grzechu; które obecne jest wszędzie i które może wywieść swą władzę i jurysdykcję od Apostołów — to jest Święty Kościół Rzymskokatolicki.

Jedność Kościoła jest uznana w Piśmie Świętym, mówi bowiem Apostoł: mamy „jednego Pana, jedną wiarę, jeden chrzest, jednego Boga i Ojca wszystkich"; toteż nakazuje im zachowywać jedność ducha w więzi pokoju. Tutaj św. Paweł przyrównuje jedność wiary do jedności Boga; a jak Bóg jest z konieczności i w swej istocie jeden, tak i wiara jest jedna. A w cudownie pięknej i wzruszającej modlitwie Jezusa Chrystusa za swój Kościół, pierwszą łaską, o którą prosił Ojca, była właśnie ta jedność. „To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu rzekł: .... Ojcze Święty, zachowaj ich w imię Twoje, które Mi dałeś, aby byli jedno jako My. ... Dałem im słowo Twoje ... Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś od świata. .... a słowo Twoje zachowali. .... Poświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam siebie samego, aby i oni byli uświęceni w prawdzie. Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jako Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, żeby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I objaśnienie, które Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy." (J 17.) Nie można twierdzić, że Chrystus modlił się tutaj jedynie o jedność miłości pomiędzy wszystkimi, którzy wyznają chrześcijaństwo, skoro mówi o jedności w prawdzie — to jest w wierze. W innym miejscu Apostoł mówi o tych, którzy wyznają chrześcijaństwo, a których jednak należy unikać. „Proszę was, bracia, strzeżcie się tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia przeciw nauce, którą przyjęliście, i unikajcie ich", „bo wasze posłuszeństwo stało się znane wszędzie. Raduję się więc z was." Otóż jeśli każą nam unikać człowieka, jakże możemy mówić, że jesteśmy z nim jedno? Co więcej, Apostoł w tym samym miejscu nazywa heretykami tych, którzy „przez pochlebne słowa i piękne mowy zwodzą serca naiwnych" od jednej nauki.

Szatan, bo mówi: „A Bóg pokoju zetrze Szatana pod waszymi stopami wkrótce." Lecz czy mamy być jedno z Szatanem? Z pewnością nie. Wnioskuję zatem, że choć nie powinniśmy nienawidzić nikogo — owszem, jesteśmy zobowiązani miłować wszystkich ludzi jak bliźnich, nawet jeśli różnią się od nas w wierze — to jednak miłość, która ma nas z nimi zjednoczyć w Bogu, musi być zakorzeniona w prawdzie, to jest w jedności jednej prawdziwej wiary. W ten sposób widzimy wyraźnie, że Kościół uznany w Piśmie Świętym nosi na sobie znamię jedności, po którym ludzie mogą poznać, że pochodzi od Boga.

Następną wielką cechą Kościoła chrześcijańskiego, uznaną w Piśmie Świętym, jest świętość. Świętość jest dwojaka — świętość nauki i świętość życia i postępowania. Obie należą do Kościoła. Jego nauczanie musi być święte. Świętość nauki oznacza zatem: po pierwsze, wykluczenie wszystkiego, co grzeszne, choćby w najmniejszym stopniu; po drugie, wpajanie i utrwalanie wszystkiego, co najdoskonalsze w świętości. Kościół nie może tolerować, a tym bardziej nauczać, niczego, co choćby w najmniejszej mierze jest grzeszne, bo Chrystus, mówi Apostoł do Efezjan, „umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby sam stawił przed sobą Kościół pełen chwały, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany"; jak napisano o tej oblubienicy Bożej: „Cała piękna jesteś, umiłowana moja, i nie ma w tobie skazy." Kościół nie tylko musi być wolny od najmniejszej grzeszności w swej nauce, ale musi też nauczać i wpajać wszystko, co najdoskonalsze w świętości. „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski"; mówi bowiem Apostoł: „Nauka nasza jest taka: upominamy każdego człowieka i każdego człowieka nauczamy wszelkiej mądrości, aby każdego człowieka doprowadzić do doskonałości w Chrystusie Jezusie." (Kol 1.) Żadna właściwość świętości nie może być zatem zaniedbana ani pominięta w nauczaniu Kościoła Bożego. Lecz to, czego naucza, musi też objawiać w swym życiu, bo Chrystus, Pan nasz, opisuje go nam jako „sól ziemi i światłość świata" i mówi dalej: „Nie może się ukryć miasto leżące na górze. Nie zapala się też lampy i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie." (Mt 5.) Znamię świętości musi zatem znaleźć się nie tylko w nauczaniu Kościoła Chrystusowego, lecz musi też być ucieleśnione w jego życiu, pielęgnowane w nim i stanowić część jego widzialnego oblicza.

Kościół musi być nie tylko głosicielem świętości, ale matką świętych. Wszystko, co wzniosłe, heroiczne i najdoskonalsze, musi nie tylko znaleźć miejsce w jego nauczaniu, ale musi przynależeć do jego życia i kształtować jego ducha. Musi „przykładać w wierze, cnotę; a w cnocie, naukę; a w nauce, wstrzemięźliwość; a we wstrzemięźliwości, cierpliwość; a w cierpliwości, pobożność; a w pobożności, miłość braterską; a w miłości braterskiej, miłość" — „we wszelkim obcowaniu świętym bądźcie, bo napisano: Świętymi bądźcie, bo ja jestem święty." (1 P 1, 16.) Widzimy tedy, jak Kościół Chrystusowy musi być święty w wierze i obyczajach, w nauce i w życiu.

Kościół zapowiedziany w Piśmie Świętym musi ponadto być powszechny. Kościół żydowski był założony dla szczególnego narodu; można go nazwać Kościołem narodowym — Kościołem Izraela. Co więcej, nie był przeznaczony na wieki, lecz jedynie na pewien czas. Kościół opisany przez Pana naszego w nowym prawie był pod oboma tymi względami przeciwieństwem Kościoła żydowskiego. Miał być powszechny co do miejsca i wieczny co do czasu. Powszechny co do miejsca — jego nauki były dla całej ludzkości. „A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom." (Mt 24, 14.) „I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu." (Mk 16.) Oto znowu, u św. Mateusza, katolickość Kościoła — to jest powszechność nauki: „A Jezus przystąpiwszy przemówił do nich tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata." W tych słowach Jezusa Chrystusa Kościół opisany jest jako powszechny co do miejsca, co do nauki i co do czasu.

Wreszcie Kościół Chrystusowy opisany jest w Piśmie Świętym jako posiadający władzę i jurysdykcję. „Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam" — mówi Jezus Chrystus; lecz Ojciec posłał Go z władzą: „lud zachwycał się Jego nauką, uczył ich bowiem jako ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie i faryzeusze"; posłał zatem i Apostołów swoich z władzą: „a zwoławszy dwunastu uczniów swoich, dał im władzę"; i św. Łukasz: „zwoławszy zaś dwunastu Apostołów, dał im moc i władzę". I jakąż to władzę im dał? Samą swoją władzę. Bracia moi, „Syn Człowieczy ma władzę odpuszczać grzechy na ziemi"; i do nich rzekł: „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane." Lecz, bracia moi, władza i zwierzchność są darami od Boga. Muszą więc być przekazywane przez tych, którzy je od Boga otrzymali. Musi zatem istnieć w Kościele chrześcijańskim rzeczywiste, wyraźne, żywe połączenie z Apostołami. Władza, którą Syn Boży otrzymał od Ojca, dał ją tym Apostołom dla zbawienia ludzi. Nie wygasła wraz z tymi Apostołami — bo wówczas dzieło zbawienia zostałoby przerwane i zniszczone — lecz została przez nich przekazana ich następcom w posłudze, jak wynika to z wielu miejsc w Piśmie Świętym, a zwłaszcza z pierwszego Listu św. Pawła do Tymoteusza, rozdziały trzeci i czwarty. Jest zatem bezwzględnie konieczne, aby ludzie sprawujący dziś tę władzę i jurysdykcję mogli nam dowieść, że są prawdziwymi następcami Apostołów; że wywodzą się od nich w nieprzerwanej linii sukcesji, w ciągłości nauki, we władzy zawsze wykonywanej i jurysdykcji zawsze przysługiwanej. Jeśli linia ta zostanie przerwana, choćby w jednym jedynym miejscu, ukryty duch, sakramentalna moc — znika, podobnie jak iskra elektryczna gaśnie i ginie na zawsze, gdy przewodzący drut zostaje przecięty w choćby najdrobniejszym miejscu; jeśli choćby jedno ogniwo w łańcuchu sukcesji apostolskiej zostaje utracone, niebo i ziemia znów są od siebie oddzielone; człowiek, który naucza i przewodzi, jest jedynie próżnym pretendntem; ten, kto mówi, że może odpuszczać grzechy, jest bluźniercą; „srebrny sznur się urwie, a złote naczynie się strzaska", bezsilne dla wszelkiego uzdrowienia i wszelkich celów Bożych; „a duch", ongiś tak hojnie i swobodnie wylany, „powróci do Boga, który go dał".

Widzimy zatem wyraźnie, że Kościół — jeden, święty, katolicki i apostolski — jest zapowiedziany, uznany i opisany w Piśmie Świętym.

← wróć do odkrywania