HomiliaDB

John Henry Newman · Kazania parafialne i zwyczajne, tom II

Kazanie XXXI. Gorliwość chrześcijańska

Święto św. Szymona i św. Judy Apostołów

Gdy moja wiara stała się letniaGdy świat mnie wciąga Powszechne powołanie do świętościMiłość Boga
„Gorliwość o dom Twój pożera Mnie."
W skrócie. Kazanie na święto Szymona i Judy głosi gorliwość chrześcijańską — żarliwe pragnienie chwały Bożej — jako cnotę elementarną każdego wierzącego. Newman ukazuje gorliwość jako pokrewną lojalności: służyć Bogu z gotowością, energią i bezinteresowną poświęcalnością. Gorliwość bez miłości i wiary wyradza się w samowolę lub politykę.

„Gorliwość o dom Twój pożera Mnie.”

*Święto św. Szymona i św. Judy Apostołów*

*„Gorliwość o dom Twój pożera Mnie."* — J 2,17

Apostołowie upamiętniani w to Święto kierują naszą uwagę ku zagadnieniu gorliwości, które zamierzam rozważyć, czerpiąc natchnienie z przykładu naszego Zbawiciela, jak sugeruje tekst-motto. Święty Szymon nosi przydomek *Zelotes*, czyli Gorliwy; tytuł ten nadano mu (jak się mniema) dlatego, że przed nawróceniem należał do żydowskiej sekty Zelotów, wyznającej niezwykłą gorliwość o Prawo. W każdym razie ów przydomek wyróżnia go jako szczególnie odznaczonego tą chrześcijańską cnotą. List świętego Judy, wchodzący w skład dzisiejszej służby Bożej, poświęcony jest niemal w całości obowiązkowi okazywania gorliwości o prawdę Ewangelii i otwiera się bezpośrednim wezwaniem, by „walczyć mężnie o wiarę raz na zawsze podaną świętym". Kolekta pośrednio przypomina ten sam obowiązek, modląc się, by wszyscy członkowie Kościoła byli złączeni w duchu przez naukę Apostołów — a cóż są te słowa, jeśli nie słowami gorliwości, to znaczy miłości Prawdy i Kościoła tak mocnej, że nie pozwala człowiekowi rozłączać tego, co Bóg złączył?

Najprostszym jednak określeniem gorliwości będzie nazwanie jej żarliwym pragnieniem czci Bożej, wiodącym do wytrwałych i śmiałych czynów dla Jego sprawy — i to wbrew wszelkim przeszkodom. Tak oto Finees, gdy wystąpił i wymierzył sąd w Izraelu, był gorliwy dla Boga. Dawid również, karząc bałwochwalców spośród okolicznych ludów i przygotowując budowę Świątyni, dał dowód swojej gorliwości, która była jedną z jego szczególnych cnót. Eliasz, gdy zgromadził Izraelitów na górze Karmel i wytępił proroków Baala, był „bardzo gorliwy dla Pana Boga Zastępów". Hiskiasz nadto i Jozjasz do swoich reform w kulcie religijnym pobudzeni byli godną podziwu gorliwością; i Nehemiasz też, po powrocie z niewoli, który z ogniem i słodyczą ewangelicznej Miłości przywodził skruszony naród do porządku na przyjście Chrystusa.

1. Otóż gorliwość jest jedną z elementarnych kwalifikacji religijnych, to znaczy jedną z tych, które należą do samej istoty pojęcia człowieka religijnego. Nie można powiedzieć, że ktoś jest serio oddany religii, dopóki nie wielbi swojego Boga i Zbawiciela; dopóki nie wywyższy i nie uświęci w swoim sercu myśli o Nim jako o przedmiocie chwały, uwielbienia i radości na tyle, by odczuwać ból i żal z powodu zniewag wyrządzonych Mu, i gorąco pragnąć Go pomścić. Jednym słowem — usposobienie religijne jest usposobieniem lojalności wobec Boga; a wszyscy wiemy, co znaczy być lojalnym, z doświadczenia spraw ziemskich. Być lojalnym — to nie tylko być posłusznym, lecz być posłusznym z gotowością, energią, poczuciem powinności, bezinteresowną poświęcalnością, bez względu na konsekwencje. I taką właśnie jest gorliwość, z tą różnicą, że towarzyszy jej zawsze owa cześć, jaką stworzeniu i grzesznikowi należy się od swego Stwórcy i od Niego jedynie. Główną zasadą wszelkiej służby religijnej jest miłować Boga nade wszystko; gorliwość zaś — to miłować Go ponad wszystkich ludzi, ponad najdroższych i najbliższych przyjaciół. Tą szczególną chwałą odznaczyli się Lewici, którą zjednała im nagrodę Kapłaństwa, mianowicie wykonanie sądu nad ludem po grzechu złotego cielca. „Niechaj będą Twoje Tummim i Urim przy Twoim Świętym, któregoś doświadczył pod Massa i z którym się spierałeś przy wodach Meriba. Który mówił o ojcu swoim i o matce swojej: Nie znam go; i nie uznał braci swoich, ani nie znał własnych dzieci; albowiem przestrzegali słowa Twego i strzegli przymierza Twego. Będą nauczać Jakuba praw Twoich, a Izraela zakonu Twego; będą kłaść kadzidło przed Tobą i całopalenie na ołtarzu Twoim. Pobłogosław, Panie, mienie jego i przyjmij dzieło rąk jego; zetrzyj biodra tych, którzy powstają przeciw niemu, i tych, którzy go nienawidzą, żeby się nie podnosili." Finees otrzymał podobną nagrodę po wykonaniu sądu. „Oto Ja daję mu przymierze pokoju. I będzie ono dla niego i dla nasienia jego po nim, przymierzem wiecznego Kapłaństwa, ponieważ był gorliwy dla swojego Boga." Gorliwość jest właśnie poświęceniem sług Bożych na ich urząd. Toteż

należy gorliwie służyć Bogu. Zaiste, skoro świat ten jest widownią zmagań dobra i zła, jak oznajmia Pismo — „kto nie jest z Chrystusem, jest przeciw Niemu" — a Aniołowie, którzy przyglądają się temu, co się dzieje, i potrafią ocenić jego doniosłość, z pewnością mogą wołać: „Przeklinajcie Meroz, mówi Anioł Pański, przeklinajcie, przeklinajcie jego mieszkańców, bo nie przyszli z pomocą Panu, z pomocą Panu przeciw możnowładcom."

Nie przeczę, że takie ujęcie przedmiotu różni się od tego, do przyjęcia którego skłaniałyby nas pewne zasady i teorie szeroko dziś w świecie rozpowszechnione; ale to na pewno nie jest powód, by miało nie być prawdziwe, chyba że pośród zmiennych kolei dobra i zła dano nam jakiś nieomylny znak, który by stwierdzał wyższość oświecenia obecnego stulecia nad wszystkimi poprzednimi. W istocie nie mamy żadnego innego kryterium Prawdy prócz Biblii i do niej chciałbym się odwołać. „Do Prawa i do Świadectwa" — jeśli poglądy dnia dzisiejszego są zgodne z nim, niechaj trwają w chwale; jeśli nie, choćby chwilowo jak najmodniejsze, niechybnie obracają się wniwecz. Dziś w modzie jest nazywać gorliwość mianem nietolerancji i uznawać nietolerancję za największy z grzechów; to znaczy — wszelką żarliwość za jedną opinię ponad drugą w kwestii natury, woli i działania Bożego wobec człowieka, lub inaczej mówiąc: wszelką żarliwość o Wiarę raz podaną świętym, wszelką żarliwość o Objawienie jako takie. Zaiste, w tym sensie Apostołowie byliby najbardziej nietolerancyjnymi z ludzi — cóż bowiem jest nietolerancją w tym znaczeniu słowa, jeśli nie oświadczenie, że „kto ma Syna, ma żywot, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota;" że „ci, którzy nie są posłuszni Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa, poniosą karę wiecznej zagłady od oblicza Pańskiego;" że „ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani chciwcy, ani złorzeczący, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego;" że nie mamy nawet „jadać" z bratem, który jest jednym z takich; że nie wolno nam „przyjmować do domów" ani „pozdrawiać" nikogo, kto do nas przychodzi bez „nauki Chrystusowej"? Czyż nie powiedział święty Paweł, z którego wielu chciałoby uczynić Apostoła mniej surowych zasad niż jego bracia — i to o konkretnym człowieku: „Niechaj mu Pan odda według uczynków jego!" — a choć nam, ludziom dzisiejszych czasów, nie dostaje owego rozeznania duchowego, które jedynie mogłoby uprawniać użycie takiej formuły względem tego czy owego człowieka, czyż nie mamy tu wyraźnego dowodu, że są przypadki, w których chwała Boża nie daje się pogodzić ze zbawieniem grzeszników, i że w konsekwencji nie jest po chrześcijańsku sprzeciwiać się Jego wyrokom nad nimi? Słowa te napisane zostały rozmyślnie przez świętego Pawła w ostatnich dniach jego życia, gdy jego umysł był najpogodniejszy i najniebiański, jego nadzieja najpewniejsza, a nagroda najbliższa — okoliczności, które uniemożliwiają jakiekolwiek ich zbagatelizowanie przez kogokolwiek, kto nawet tylko czci świętego Pawła jako człowieka szczególnej świętości, nie mówiąc już o argumencie z jego natchnienia.

Taka jest gorliwość — cnota chrześcijańska do samego końca, choć zarazem cnota elementarna; właściwa zarówno młodemu neoficie, jak i dojrzałemu wierzącemu; ujawniona przez Mojżesza u zarania jego drogi, gdy zabił Egipcjanina, i przez świętego Pawła w ostatnich jego godzinach, gdy wyciągał rękę po swą niebiańską koronę.

2. Z drugiej strony gorliwość jest cnotą niedoskonałą; to znaczy, w naszym upadłym stanie, jeśli jest pielęgnowana samotnie, zawsze towarzyszyć jej będą uczucia niechrześcijańskie. Podobnie jest z wieloma innymi usposobieniami ducha, które przecież są od nas bezwzględnie wymagane. Któż przeczy, że obowiązkiem nawracającego się grzesznika jest czuć odrazę do swych minionych przestępstw i lęk przed gniewem Bożym? A jednak takie uczucia, jeśli nie towarzyszy im wiara, prowadzą do bezowocnego żalu, rozpaczy, zatwardziałej pychy — lub też do przewrotnych przesądów. Nie że pokora jest jakoś błędna, w jakimkolwiek sensie czy stopniu, lecz wywołuje uboczne słabości czy grzechy przez nadmierne pobudzanie jednej strony naszej niedoskonałej natury. Miłosierdzie staje się słabością, gdy nie towarzyszy mu poczucie sprawiedliwości i stanowczości; mądrość węża staje się przebiegłością, jeśli nie zostanie przyjęta w prostotę gołębicy. Podobnie i gorliwość, choć istotna część usposobienia chrześcijańskiego, jest tylko częścią; i jest w sobie niedoskonała właśnie dlatego, że jest elementarna. Stąd odpowiednio zajmuje tak poczesne miejsce w Dyspensacji Żydowskiej, która miała za cel kłaść fundamenty — zarówno Wiary chrześcijańskiej, jak i charakteru chrześcijańskiego. Czy rozważamy nakazy wydane przez Mojżesza przeciw bałwochwalstwu i bałwochwalcom, czy śledzimy rzeczywistą historię wybranych sług Bożych, takich jak Finees, Samuel, Eliasz, a zwłaszcza Dawid — stwierdzamy, że Prawo było szczególnie Przymierzem Gorliwości. Z drugiej strony Ewangelia wydobywa w pełnych kształtach owo doskonałe usposobienie ducha, które Prawo co prawda nakazywało, ale którego zarówno w egzekwowaniu, jak i w budzeniu nie dostawało — Miłość, to znaczy miłość lub miłosierdzie, jak opisuje je święty Paweł w pierwszym Liście do Koryntian, które nie jest jedynie miłością braterską (cnotą zawsze wchodzącą w pojęcie samej gorliwości), lecz ogólnym usposobieniem łagodności, cichości, współczucia, troskliwej wyrozumiałości, otwartości serca wobec wszystkich ludzi — brata czy obcego — którzy stają na naszej drodze. W tym sensie gorliwość należy do Prawa, a miłość do Ewangelii — i miłość doskonali gorliwość, oczyszczając ją i regulując. Tak oto Święci Bożni dążą ku doskonałości. Mojżesz zakończył życie jako „najłagodniejszy z ludzi", choć zaczął je z gorliwością niesforną, która doprowadziła go do czynu gwałtu. Święty Jan, który chciał zstąpić ogień z nieba, stał się Apostołem Miłości; święty Paweł, który prześladował sługi Chrystusowe, „stał się wszystkim dla wszystkich" — a żaden z nich nie utracił swojej gorliwości, choć ją wychował na duchową.

Miłość jednak nie jest jedyną łaską konieczną do doskonałości gorliwości; drugą jest Wiara. Może to brzmieć dziwnie na pierwszy rzut oka — bo czymże jest gorliwość, można by zapytać, jeśli nie owocem Wiary? Kto jest gorliwy o coś, w co nie ufa i co go nie raduje? A jednak trzeba mieć na uwadze, że Wiary potrzebujemy nie tylko po to, by kierować nasze czyny ku właściwemu celowi, lecz i po to, by je właściwie wykonywać; wiedzie nas przy wyborze środków, nie tylko celu. Otóż gorliwość jest bardzo skłonna do samowoli; bierze się za służenie Bogu na własny sposób. Wynika to z samej jej natury, bowiem w swojej surowszej postaci przejawia się w nagłych i gwałtownych wzruszeniach na widok zuchwalstwa lub braku czci, przechodzących do działania niemal odruchowo, bez czasu na rozważenie, co jest najlepsze. Tak oto, gdy Pan nasz był pojmany przez sługi, Piotr natychmiast „dobył miecza i uderzył sługę arcykapłana, i uciął mu ucho." Cierpliwości i poddania się woli Bożej gorliwość potrzebuje więc szczególnie — owej wiernej Wiary, która nie przyjmuje niczego za pewnik tylko na sugestię natury, patrzy na Boga oczami sługi zwróconego ku panu, i o ile to możliwe, upewnia się co do Jego woli, zanim działać pocznie. Gdy ten niebiański korektyw nie dostaje, gorliwość jest, jak powiedziałem, samowolna w swoim usposobieniu; tymczasem, posługując się sankcjami i oczekując wyników tego świata, staje się (jak to pospolicie nazywamy) polityczna. Tu znowu widzimy przeciwieństwo między Dyspensacją Żydowską a Chrześcijańską. Prawo Żydowskie, będąc systemem widzialnym, usankcjonowanym doczesnymi nagrodami i karami, nieuchronnie nakładało na tych, którzy mu podlegali, obowiązek usposobienia politycznego. Zobowiązani byli zmierzać do zapewnienia tu triumfu Religii; urzeczywistniać jej obietnice, cieszować się jej sukcesami, narzucać jej nakazy mieczem. To, powtarzam, był ich obowiązek; i właśnie za jego wypełnianie, między innymi, Dawid nazywany jest „mężem według serca Bożego". Ewangelia natomiast uczy nas „kroczyć przez Wiarę, nie przez widzenie" — a Wiara uczy nas być gorliwymi tak, byśmy mimo to wstrzymywali się od uprzedzania świata przyszłego i czekali, aż Sędzia przybędzie. Święty Piotr dobył miecza, aby — jak sądził — natychmiast urzeczywistnić dobro, na którym mu zależało: uwolnienie Pana; i właśnie dlatego spotkał go wyrzut tegoż Zbawiciela, który wkrótce oznajmił Piłatowi, że Królestwo Jego nie jest z tego świata, bo inaczej słudzy Jego walczyliby. Gorliwość chrześcijańska ma więc zawsze na uwadze, że Tajemnica Nieprawości trwać będzie, aż Mściciel raz na zawsze ją rozstrzygnie; wyrzeka się wszelkiej nadziei przyspieszenia Jego przyjścia, wszelkiego pragnienia wdzierania się w Jego dzieło. Nie żywi próżnych złudzeń o rzeczywistym nawróceniu świata na Niego, jakkolwiek ludzie mogą Go zewnętrznie uznawać, wiedząc, że „cały świat w złem leży". Nie ucieka się do żadnych narzucających się sposobów szerzenia lub umacniania Jego prawdy. Nie schlebia Samarii i nie sprzymierza się z nią, aby powściągnąć Syrię. Nie wywyższa żadnego Idumejczyka na swojego króla, choćby chciał upiększyć Świątynię lub miał wpływy u Cesarzy świata. Nie snuje intryg; nie uznaje partii; nie opiera się na żadnym ramieniu cielesnym. Nie spodziewa się żadnych zasadniczych ulepszeń ani trwałych reform w szafarstwie owych cennych darów, które zawsze są czyste w swoim źródle, zawsze skalane w użyciu przez człowieka. Działa według woli Bożej — w tej chwili lub innej — śmiało i niezwłocznie; każdy czyn pozostawiając jednak jako dostateczną służbę dla Niego, nie łącząc ich w jedność ani nie układając w system, dalej niż On nakazuje. Jednym słowem — gorliwość chrześcijańska nie jest polityczna.

Dwie refleksje nasuwają się przy rozważaniu tej ostatniej cechy omawianej cnoty; i z krótkim ich omówieniem zakończę.

1. Po pierwsze, nazbyt oczywiste jest, jak ciężko Szkoły Rzymskie zbłądziły w tej dziedzinie chrześcijańskiego obowiązku. Choćby nawet ich doktryny były tak czyste, jak chcą je przedstawiać, to niepodważalnie uczyniły swój Kościół narzędziem polityki światowej przez „gorliwość nie według poznania" i zawiodły w tym istotnym obowiązku Świadka Chrystusowego, jakim jest zachowanie duchowego charakteru Królestwa Chrystusowego. Mówiąc to, nie chciałbym bynajmniej umniejszać ogromnego długu, jaki jesteśmy winni owemu Kościołowi za wierne strzeżenie samej Wiary przez tyle wieków; ani wydawać się niepamiętnym o okolicznościach innych czasów, stopniowym narastaniu błędu religijnego i zewnętrznych niebezpieczeństwach, które zdawały się zagrażać samej sprawie chrześcijaństwa i wzywać do nadzwyczajnych środków obrony. Tym bardziej nie chciałbym mówić z lekceważeniem o wielkich mężach, którzy byli narzędziami Opatrzności w różnych etapach owej tajemniczej Dyspensacji, i o których, jakkolwiek nasza gorliwość może płonąć, musimy w samej Miłości wierzyć, że są tym, czym świadczą ich dzieła i cierpienia — szczerymi, wyrzekającymi się siebie sługami swojego Boga i Zbawiciela.

2. Kościół Rzymski więc popadł w polityczność; lecz strzeżmy się my, ludzie dzisiejsi, by nie wpaść w drugą krańcowość i nie sądzić, że skoro Królestwo Chrystusowe nie jest oparte na tym świecie, to nie jest z nim w żaden związku. Zaiste — zostało ono tu ustanowione dla dobra tego świata i zawsze musi w nim działać jakby stanowiąc jego część, choć jego źródło jest z góry. Podobnie jak Aniołowie, którzy ukazywali się Patriarchom, jest Niebiańskim Posłańcem w ludzkiej postaci. W swym ustroju, zgromadzeniach publicznych, regułach i obrzędach, cenzurach i posiadłościach — jest ciałem widzialnym i pozornie instytucją tego świata. Pracować nad zachowaniem go w kształcie, jaki nadał mu Chrystus, nie jest żadną błędną gorliwością.

Co więcej, należy zawsze pamiętać, że choć Kościół nie jest z tego świata, to jednak z nieomylnego słowa Bożego mamy zapewnienie, że są w świecie doczesne i obecne szafarze Jego wiecznej Sprawiedliwości. Wyraźnie powiedziano nam, że „władze, które są, przez Boga są ustanowione;" że „nie na próżno noszą miecz, lecz są sługami Bożymi, mścicielami ku karaniu złoczyńcy" i że „chwałę" oddają tym, którzy dobrze czynią. Będąc zatem obdarzonymi cząstką Bożej władzy, dzierżą urząd o kapłańskiej naturze i są wyposażone w straszliwą sankcję, że „którzy im się sprzeciwiają, sąd na siebie ściągają". Na tej podstawie pobożni Władcy zawsze czuli obowiązek działania w zastępstwie Boga dla głoszenia Prawdy; a Kościół ze swojej strony dostrzegał swoje zobowiązanie nie tylko do poddawania się im w sprawach doczesnych, lecz i do gorliwego współdziałania z nimi na swoim gruncie, dla tych świętych celów, które mają wspólne. I tak przez piętnaście stuleci szczęśliwie spełniało się proroctwo Izajasza, że „królowie będą piastunami Kościoła, a królowe jego mamkami". Lecz wyraźnie nie ma tu nic ani z gorliwości samowolnej, ani ze sprytnej polityki w działaniu Kościoła; skoro bowiem jedynie poddał się w ten sposób kierownictwu objawionego Słowa.

Niech Bóg Wszechmogący przez wzgląd na drogiego Syna swego prowadzi nas bezpiecznie przez te niebezpieczne czasy; abyśmy, nie porzucając nigdy gorliwości o Jego chwałę, uświęcali ją Wiarą i Miłością — ani nie plamili swych szat gniewem lub przemocą, ani nie brudzili ich kurzem wzburzonego świata!

← wróć do odkrywania