Najświętsza Panna Marya jest Mistrzynią życia wewnętrznego.
Treść: Wizya św. Henryka w bazylice Najśw. Panny Maryi Większej, gdzie widzi pochód niebieski i otrzymuje od Anioła pocałunek pokoju. — Aby dostąpić podobnej łaski, nie wystarczy samo dziewictwo, jakto sam Zbawiciel nauczył nas w przypowieści o dziesięciu pannach. — Nie wystarczy też samo życie zewnętrzne, ale potrzeba życia wewnętrznego, którego najdoskonalszym wzorem Najświętsza Panna Marya.
I. Życie wewnętrzne jestto życie wyrzeczenia się siebie a oddania się Bogu. — Najśw. Panna wyrzekła się siebie najdoskonalej, bo naprzód strzegła się pilnie tego, co do grzechu wiedzie, acz była niepokalanie poczęta. — Nam to samo czynić należy, tem więcej, żeśmy i nędzy i pokus pełni. — Niestety, w walce duchownej nieraz odnosimy rany, potrzeba nam tedy spieszyć po ratunek do Siostry miłosierdzia całej ludzkości, do Najśw. Panny. — Ona nadto wyrzekła się zupełnie swojej chwały, pociechy i korzyści, podczas gdy my, miłości własnej pełni, tego wszystkiego najczęściej szukamy. — Potrzeba tedy umrzeć sobie, by żyć Bogu; a iż my podobni do paralityka ewangelicznego, przeto niech nas Najśw. Panna zaniesie do Zbawiciela.
II. Najśw. P. Marya oddała się P. Bogu od pierwszej chwili używania rozumu, a oddała się szlachetnie i całkowicie, bo z całą swoją istotą, co więcej, ofiarowała samego Jezusa. — My należymy do Boga całkowicie, a Zbawiciel oddał się nam zupełnie, słuszna zatem, byśmy się podobnie oddali Panu. — Porównanie N. Panny z Rebeką, a chrześcijan z Jakóbem. — Modlitwa do N. Panny, by nas przybrała w swe szaty i zaprowadziła do Boga.
*„Wstań, spiesz się, przyjaciółko moja, gołębico moja, a przyjdź."* — Pieśń nad Pieśniami II, 10 (z Lekcyi).
Św. Henryk, cesarz niemiecki, miał ten pobożny zwyczaj, że ilekroć przybywał do Rzymu, pierwszą zaraz noc przepędzał w kościele Najśw. Panny Maryi Większej na modlitwie, uważając się niejako za dworzanina tej najwspanialszej Królowej. W nagrodę za to nabożeństwo otrzymał raz następujące widzenie.
Kiedy właśnie czuwał przed ołtarzem, ujrzał Zbawiciela, wchodzącego do Kościoła w widzialnej postaci, a mającego po jednej stronie św. Wawrzyńca, po drugiej św. Wincentego. Tuż za Panem szła Bogarodzica na czele wielkiej rzeszy dziewic; dalej szedł św. Jan Chrzciciel na czele Patryarchów i Proroków; szli śśw. Piotr i Paweł na czele Apostołów; szedł św. Szczepan na czele męczenników; pochód zaś zamykał św. Marcin na czele wyznawców. Wszyscy przeszli obok cesarza i zajęli wyznaczone im miejsca; poczem Aniołowie zaintonowali Introit, czyli wierszyki, od których zaczyna się Msza św. na dzień Oczyszczenia Najśw. Panny; a gdy przyszli do tych słów: Iustitia plena est dextera tua (prawica Twoja pełna jest sprawiedliwości), zwrócili się wszyscy do św. Henryka, na znak, że Niebo całe uznaje sprawiedliwe jego rządy. Następnie Królowa niebieska rzekła do jednego z Aniołów: „Idź i zanieś odemnie pocałunek pokoju wiernemu słudze mojemu, bo jest mi on nader miły, iż strzeże dziewictwa". To niezwykłe odznaczenie św. Henryka było znowu nagrodą za to, że z żoną swoją Kunegundą żył jak brat ze siostrą, i wraz z nią doszedł do wysokiej doskonałości. —
Tak to Marya ceni dziewictwo; lecz nic w tem dziwnego, bo ono i u Boga wielką ma wartość, skoro już w Starym Zakonie ogłosił: O jak piękny jest rodzaj czysty... nieśmiertelna jest pamiątka jego ¹⁾, w Nowym zaś nie tylko na Matkę Słowa wcielonego wybrał najczystszą, Dziewicę, ale też przyrzekł, że wszyscy, którzy za Nią wstąpią do dziewiczych szeregów, chodzić będą za Barankiem i śpiewać pieśń nową ²⁾.
Najmilsi, za przykładem Matki i Królowej dziewic, której niezrównana czystość czci dzisiaj Kościół osobnem świętem, czcijmy wszyscy dziewictwo, ale pamiętajmy zarazem, że ono samo nie wystarczy, aby spodobać się Bogu; bo wszakże Zbawiciel w przypowieści o dziesięciu pannach powiedział, że tylko pięć z nich weszło na gody niebieskiego Oblubieńca, podczas gdy pięć innych usłyszało smutny wyrok: Nie znam was ³⁾. I cóż za przyczyna odrzucenia tych ostatnich? Oto ta, że zamiast oczekiwać przyjścia Oblubieńca, zasnęły snem lenistwa, a gdy się obudziły, wśród ciemnej nocy, miały wprawdzie lampy w rękach, ale bez oliwy; — miały dziewictwo nieskażone, ale bez pokory i miłości, — miały niby wieńce oblubieniec, ale bez szaty godowej.
Niestety, wiele dusz naśladuje one panny głupie i żyje w dobrowolnem złudzeniu. Zaślepione miłością własną, mają się za bogate w cnoty i zasługi; tymczasem budzą się u bram wieczności z próżnymi rękami i słyszą równiez te straszne słowa: Nie znam was. I czemuż to? — wszakże ich życie błyszczało nieraz przed ludźmi jak złoto. Tak, przed ludźmi, ale nie przed Bogiem, który bada serca ⁴⁾ i ceni to tylko, co wewnątrz jest dobrem, jako sam powiedział: Wszystka chwała córki królewskiej ⁵⁾, to jest, duszy sprawiedliwej, wewnątrz jest. W Jego też oczach nieraz to jest nikczemnem, co ludziom wydaje się chwalebnem, i wzajem to jest wielkiem, co u ludzi uchodzi za maluczkie. Świadkiem tego Bogarodzica. Jej życie zewnętrzne było ciche i ukryte, a jednak świętością swą przewyższała Ona wszystkich Świętych i więcej niż wszystkie stworzenia spodobała się Bogu, bo Jej życie wewnętrzne było najdoskonalszem, bo Ona pierwsze dzierży miejsce pośród córek królewskich, których chwała wewnątrz jest.
¹⁾ Mądr. IV, 1. ²⁾ Apok. XIV, 4. ³⁾ Mat. XXV, 12. ⁴⁾ Jer. XVI, 10. ⁵⁾ Ps. XLIV, 14.
Najmilsi! Skoro taka jest cena życia wewnętrznego, słuszna zaiste, byśmy je dziś bliżej poznali. Lecz któż nas pouczy o tem życiu, jeżeli nie Ta, którą sam Duch św. wysławia: Wstań, spiesz się, przyjaciółko moja, gołębico moja, a przyjdź. Ach tak, przyjdź do nas i bądź nam miłościwą Mistrzynią. Prosimy Cię o to z Archaniołem: Zdrowaś Maryo.
Życie wewnętrzne jestto życie wyrzeczenia się siebie i oddania się Bogu, a więc jestto życie chrześcijańskie, ale doskonalsze, w którem dusza oczyszcza się z tego, co w niej jest skazowego, i usuwa to wszystko, co albo od Boga odwodzi, albo ściślejszemu zjednoczeniu z Nim przeszkadza, a natomiast śledzi bacznie natchnienia łaski, by iść zawsze za niemi, wpatruje się ciągle w życie Pana, by się przejąć Jego duchem, stara się sądzić, pragnąć, mówić, działać i cierpieć według Jego woli i oddaje Mu wszystkie swe władze, całą swoją istotę, iżby On żył w niej, a ona w Nim. Najlepszym wzorem takiego życia jest Najśw. Panna.
Wybrana na Matkę Syna Bożego, otrzymała Ona przez wzgląd na Jego zasługi ten szczególny przywilej, że nie tylko od pierwszej chwili poczęcia zachowana została od grzechu pierworodnego i złych jego skutków, ale że w całem życiu swojem zgrzeszyć nie mogła, a to na mocy utwierdzenia w łasce i doskonałego zjednoczenia z Bogiem ¹⁾. Dzięki temu przywilejowi, nie było w Niej przyćmienia rozumu, nie było słabości woli, ni skłonności do złego, nie było rozkiełznania żądz, ni pożądliwości ciała, nie było lenistwa, ni pokusy wewnętrznej. Natomiast była w Niej pełność łaski poświęcającej i obfitość łask posiłkowych, a z niemi przedziwny ład, pokój i zapał, przytem ciągły polot do Boga i ciągła dążność do wszelakiej cnoty. Zaiste, Ona jedna była, do której Duch św. mógł powiedzieć: Wszystka jesteś piękna, przyjaciółko moja, a nie masz w Tobie zmazy ²⁾. Jeżelibym Ją z czem porównał, to chyba z niebem pogodnem, którego błękitu żadna chmurka nie przyćmiewa.
¹⁾ Czyt. drugie, trzecie i czwarte kazanie na uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najśw. Panny Maryi. Część I. ²⁾ Pieśń n. Pieśn. IV, 7.
Mimo to Najśw. Panna tak strzegła się grzechu, jakoby Jej grzech rzeczywiście zagrażał, a ztąd unikała złych okazyi, stroniła od świata, czuwała ciągle nad sobą i modliła się gorąco o pomoc Bożą. Jej życie było ciągłem zaparciem się, ciągłym krzyżem; Ona też najdoskonalej spełniła rozkaz Pański: Jeśli kto chce za mną iść, niech sam siebie zaprze, i weźmie krzyż swój, a naśladuje mię ³⁾.
³⁾ Mat. XVI, 24.
Najmilsi! My wszyscy przyszliśmy na świat w grzechu pierworodnym, jako synowie gniewu ⁴⁾; a chociaż Chrzest św. zmył z dusz naszych plamę grzechu i przywrócił nam łaskę poświęcającą, z nią zaś synostwo Boże: to jednak pozostało skażenie, sprowadzone przez grzech, iżbyśmy z jednej strony mieli pole do walki i do zwycięstwa, z drugiej, by moc Boża okazała się w naszej słabości. Któż z nas nie zna tego zakonu grzechu, sprzeciwiającego się zakonowi Bożemu? Kto nie czuje, że ciało nasze, jako siedziba pożądliwości, buntuje się przeciw duchowi, — że zmysły nasze i żądze uganiają tylko za tem, co przyjemne, bez względu na wolę Bożą, — że serca nasze pełne nieporządnych pragnień, uczuć i przywiązań, — że wyobraźnia nasza pełna czezych rojeń i niebezpiecznych obrazów, — że umysł nasz pełen próżnych myśli, złych zamiarów, i niecnych dumy porywów, — że wola nasza pełna miłości własnej, uporu, lenistwa i niestałości. Oto wrogowie nasze wewnętrzne, których pokonać musimy, jeżeli chcemy zasłużyć na imię chrześcijan i zjednoczyć się z Chrystusem; bo wszakże Apostoł powiedział, że tylko ci należą do Chrystusa, którzy ciało swe ukrzyżowali z namiętnościami i z pożądliwościami ⁵⁾.
⁴⁾ Do Efez. II, 3. ⁵⁾ Do Galat. V, 24.
Walczmy tedy, jak na żołnierzy chrobrych przystoi, przyoblekłszy się w zbroję duchowną. Ponieważ zaś wrogowie to mocni i chytrzy, przeto wołajmy o pomoc do Najwyższego Wodza naszego, Chrystusa, i do Hetmanki chrześcijan, Bogarodzicy; wołajmy szczególnie w tym razie, gdybyśmy w boju rany odnieśli. Słyszeliście zapewne, że w czasie wojny idą za wojskiem katolickiem Siostry miłosierdzia i zbierają rannych z pobojowiska. Otóż polem bitwy duchownej jest świat cały, a siostra miłosierdzia dla wszystkich narodów i pokoleń jest Najśw. Matka; do Niej tedy niech woła każdy zraniony, każdy nawet poległy, by Najlitościwsza zaniosła go do swojego szpitala, gdzie sam Zbawiciel, jak ów Samarytanin, leczy rany winem skruchy i oliwą miłosierdzia.
Lecz na tem nie dosyć. Najśw. Panna wyrzekła się również wszystkiego, co przeszkadza doskonalszemu zjednoczeniu się z Bogiem, a mianowicie własnej chwały, pociechy i korzyści. Uposażona najhojniej od Boga, nie chlubi się z Jego łask, owszem ukrywa je skrzętnie, nawet przed najmilszym Oblubieńcem Józefem, dopóki Bogu samemu nie spodobało się objawić ich ludziom. Wyniesiona najwyżej, bo aż do godności Matki Bożej, chce być przez całe życie nieznana, a chociaż idzie za Synem, nie żąda jednak czci od ludzi i znika pośród innych niewiast. Nie spotykamy jej też w tryumfalnym pochodzie do Jerozolimy, ale za to widzimy Ją na Kalwaryi pod krzyżem. Umiłowana najwięcej, nie pragnie szczęścia ziemskiego, owszem, przyjmuje wszelką boleść, połączoną z Macierzyństwem Boskiem, i już w czasie ofiarowania Dzieciątka Bożego otwiera serce swe na miecze, które przeszyć je miały. Wdzięczna za dary i pociechy Boże, nie przywiązuje się jednak do nich, choćby były tak święte, jak pieszczoty tegoż Dzieciątka; owszem, czyni z nich ofiarę Bogu, a sama zapomina o sobie, tego tylko pragnąc, by Bóg był uwielbion.
Najmilsi! Jeżeli teraz zwrócimy oczy na siebie i zapytamy się, azaliśmy choć trochę podobni do Najśw. Panny, musimy wyznać ze wstydem: Droga nasza wydaje się sprawiedliwa; ale koniec jej prowadzi do śmierci ¹⁾. Bo czegóżto zwykle szukamy w tem, co myślimy, co mówimy, co czynimy? Oto siebie samych, to jest, albo własnej chwały, albo własnej pociechy, albo własnej korzyści. Nawet to, co niby czynimy dla Boga, psuje często ziemska pobudka, iż według słów św. Alfonsa, jednem okiem patrzymy w niebo, drugiem na siebie i na ludzi; nawet ofiarami naszemi dzielimy się z Bogiem i nieraz one podobne do ofiar Kainowych; nawet w stosunku naszym do Boga, w modlitwie i Komunii św., pragniemy często raczej pieszczot i darów Bożych, niż Boga samego. Upokorzymy się tedy głęboko, ale zarazem weźmiemy się do pracy nad sobą, aby doskonale zaprzeć się siebie i umrzeć sobie; bo jak powiedział św. Franciszek Salezy ²⁾: „wtedy dopiero żyjemy w Bogu, kiedy jesteśmy umarli sami sobie i naszym namiętnościom". Powiecie może: Niestety, do takiej pracy brakuje nam chęci i sił. Prawda, jesteśmy nieraz podobni do onego paralityka, co to chciał iść do Chrystusa, ale nie mógł ruszyć się z łoża. Znalazł on jednak ludzi miłosiernych, którzy go z łożem złożyli u stóp Chrystusowych; a my do kogóż się zwrócimy, jeżeli nie do Ciebie, Lekarko chorych, Maryo? Zaniesiesz nas tedy do Chrystusa i proś, by naprzód przemówił do każdego: Odpuszczają ci się grzechy twoje ³⁾, a potem: Wstań, weźmij łoże twoje a idź do domu twego, byśmy uleczeni z niemocy lenistwa i oczyszczeni z miłości własnej, szli raźno za Chrystusem do domu naszego — do nieba.
¹⁾ Przyp. XIV, 12. ²⁾ Duch św. Franc. Sal. Cz. VII. R. II. ³⁾ Mat. IX, 2.
Lecz i na tem nie dosyć. Najświętsza Panna na to wyrzekła się siebie, aby całkowicie oddać się Bogu. Zaraz po przebudzeniu się rozumu pierwsza jej myśl była aktem ofiarowania się Bogu, tak, iż od pierwszej chwili życia mogła powiedzieć: Oto idę, aby czynić wolę Twoją, Boże ⁴⁾. Akt ten ponowiła uroczyście wtenczas, kiedy się poświęciła na służbę w świątyni, kiedy przyjęła godność Macierzyństwa Bożego, kiedy ofiarowała Dzieciątko Jezus, kiedy wreszcie stała pod krzyżem; rzec atoli można, że każde uderzenie Jej Serca było oddaniem się Bogu. To zaś oddanie się było z jednej strony szlachetne, jako płynące z najczystszej miłości, z drugiej wszechstronne, jako obejmujące całą Jej istotę i całe Jej życie.
⁴⁾ Ps. XXXIX, 8–9.
Mianowicie, Marya oddała Bogu wszystkie dary doczesne, nie pożądając niczego, co ziemia ma wielkiego, pięknego i miłego, a więc ni sławy, ni majątku, ni rozkoszy, — owszem, przyjmując chętnem sercem ubóstwo, trud, wzgardę i boleść.
Oddała Bogu wszystkie dary duchowne, nie przyswajaąc sobie niczego, ale wszystko odnosząc do „Ojca miłosierdzia"; siebie zaś samą uważając za najlichszą służebnicę, niegodną nawet, by Pan na nią wejrzał.
Oddała Bogu swe ciało, już to ślubując z miłości ku Bogu dozgonne dziewictwo, już to dla spełnienia Jego woli skazując się na głód, zimno, pracę i tułaczkę w obcej ziemi.
Oddała Bogu swe serce, przywiązując się tylko do Boga, szukając tylko Boga, tęskniąc tylko za Bogiem, tak, iż Ona jedna mogła z całą prawdą powiedzieć: Cóż ja mam w niebie albo czegom chciała na ziemi oprócz Ciebie, Boże serca mego ¹⁾.
¹⁾ Ps. LXXII, 25–26.
Oddała Bogu swojego ducha, a naprzód swój umysł. Wszystkie Jej myśli zdążały do Boga, a nawet wtenczas, kiedy była zajęta sprawami zewnętrznymi, nie traciła Boga z pamięci. Życie Jej już przed zwiastowaniem było ciągłą modlitwą; kiedy zaś została Bogarodzicą, przybyło Jej w Słowie wcielonem nowe ognisko modlitwy, bo odtąd do Niego, przezeń i z Niem się modliła. O któż opisze żar Jej modlitwy, zwłaszcza, gdy to Słowo Wcielone złożyła w żłóbku, albo gdy Je ofiarowała w świątyni, albo gdy Je widziała przybite do krzyża, albo gdy później uczestniczyła w Ofierze Najświętszej i przyjmowała Komunię św. Krom tego wpatrywała się ciągle w Jezusa Chrystusa, nie tylko jako Matka, ale i jako Uczennica, — badała Jego myśli i pragnienia, rozbierała każde Jego słowo, rozmyślała nad każdym Jego czynem, — wszystko zaś na to, by całe życie swoje wewnętrzne i zewnętrzne ukształtować według Niego, by tak myśleć, tak pragnąć, tak mówić, tak działać, tak cierpieć, jak On. Spełniła też to jak najdoskonalej, iż mogła przed innymi powiedzieć: Żyję ja, już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus ²⁾, i znowu: Bądźcie naśladowcami moimi, jako ja Chrystusa ³⁾.
²⁾ Do Galat. II, 20. ³⁾ I. Do Kor. IV, 16.
Oddała Bogu również swoją wolę, bo daleka od cienia złej miłości własnej i samowoli, nie tylko zachowywała jak najwierniej wszystkie przykazania Pańskie, ale słuchała jak najpokorniej wszystkich rozporządzeń woli Bożej, pytając często w modlitwie: Co chcesz, Panie, abym czyniła? Nawet wtenczas, kiedy te rozporządzenia były przykre i w pierwszej chwili niezrozumiałe, przyjmowała je z radością, nie badając nigdy, dlaczego tą drogą a nie inną Bóg ją prowadził, owszem powtarzając przez całe życie: „Oto ja służebnica Twoja, o Panie, niech mi się stanie według słowa Twego". Nie było też w Niej, już nie mówię, niewierności dla natchnień Bożych, ale tej gorączki, jaka nawet u dusz lepszych wyprzedza nieraz działanie łaski i rzeczy Boże robi po ludzku. Marya, pełna ducha Bożego, działała zawsze w łasce i z łaski, podobna iście do onych zwierząt w widzeniu Ezechiela, które tam szły, dokąd je duch Pański pędził ⁴⁾. Słowem, życie jej całe było nadprzyrodzone i jak powiedział Apostoł, skryte z Chrystusem w Bogu ⁵⁾.
⁴⁾ Ezech. I, 12. ⁵⁾ Do Kol. III, 3.
Marya oddała wreszcie Bogu to, co miała najdroższego, to jest, samego Jezusa. Miłowała Go Ona podwójną miłością, bo i jako swego Stwórcę, Pana i Zbawcę, i jako swego Syna, a ta miłość była tak czysta, tak doskonała, tak mocna, iż miłość wszystkich Aniołów i ludzi w porównanie z nią iść nie może. Otóż tego Jezusa, tak umiłowanego, oddała Marya Ojcu Niebieskiemu, by na sromotnem drzewie krzyża stał się żertwą całopalną za grzechy świata. Boleść Jej z powodu tej ofiary była wielka jak morze, Ona jednak wypiła to morze aż do dna i poszła nawet na Kalwarye, by tam pod krzyżem dopełnić niejako kapłaństwa duchownego i ofiarować się wraz z Synem. Tożsamo po Wniebowstąpieniu Chrystusa Pana znosiła z pokornem poddaniem się niewysłowioną tęsknotę za Nim, a całą Jej pociechą było zjednoczenie się z Boskim Synem w Komunii św., acz i tej pociechy odmówić sobie czasem musiała. Takie to było życie wewnętrzne Najświętszej Panny.
Najmilsi! My wszyscy należymy zupełnie do Pana Boga, bo jesteśmy Jego stworzeniem, Jego dziećmi, Jego niewolnikami, wykupionymi nie złotem albo srebrem, ale drogą krwią jako Baranka nieskażonego i niepokalanego Chrystusa ¹⁾; nadto ten Baranek oddał się nam całkowicie, bo wszakże z miłości ku nam „przyjął na się postać sługi", za nas pozwolił się przybić do krzyża, dla nas został w Najśw. Sakramencie, i daje się każdemu z osobna w Komunii św.; czyż tedy nie słuszna, abyśmy również oddali się Chrystusowi Panu, a przezeń Ojcu Niebieskiemu? Miłość Chrystusowa przyciska nas ²⁾ i żąda wzajemności, a i dobro nasze tegoż wymaga, bo wszakże w zupełnem oddaniu się Bogu jest nasz pokój, nasze szczęście, nasza doskonałość.
¹⁾ S. Piotra I, 19. ²⁾ II. Do Kor. V, 14.
Oddajmyż się zatem Bogu, jak się oddała Najświętsza Panna; — oddajmy się całkowicie, a więc i ciało nasze, by było czystą świątynią Ducha Świętego, — i serce nasze, by było złotym tronem Boga utajonego, — i umysł nasz, by jak Seraf niebieski, na skrzydłach modlitwy wznosił się do Boga, — i wolę naszą, by jak służebnica miłująca, podlegała woli Bożej; oddajmy się szlachetnie, a więc z czystej miłości; — oddajmy się wcześnie, a więc już w zaraniu życia; — oddajmy się na zawsze, a więc bez sprzeniewierzania się, tak iżbyśmy każdej chwili powiedzieć mogli: „Gotowe jest serce moje do Ciebie, Boże".
Akt ten oddania się róbmy jak najczęściej, choćby codziennie przy rannej modlitwie, a zawsze za pośrednictwem Maryi, raz dlatego, że taka jest wola Boga, który chciał, byśmy Jezusa i wszystkie dary mieli przez Maryę ¹⁾, a powtóre, że Marya lichutkie nasze ofiary oczyszcza, ozdabia i przedkłada Jezusowi, z prośbą, by niemi nie gardził. Słusznie tedy wzywa nas św. Bernard: „Jeżeli coś małego masz ofiarować Bogu, staraj się podać to przez najmilsze i najgodniejsze ręce Maryi, abyś nie doznał odrzucenia twego daru".
¹⁾ Św. Bernard.
Czytamy w Piśmie św., że gdy Jakób chciał od ojca Izaaka otrzymać błogosławieństwo, jakie z prawa należało się starszemu bratu Ezawowi: użył za poradą matki Rebeki następującego forteiu. Oto wybrał z trzody dwa młode koźlątka, które matka zabiwszy, tak przyrzadziła, jako ojciec lubił; poczem Jakób zaniósł tę potrawę ojcu, mając na sobie szaty Ezawa, na szyi zaś i rękach skóry koźlątek, iżby się wydał kosmatym, jakim był brat starszy. Ojciec ociemniały dał mu błogosławieństwo, jako pierworodnemu, sądząc, że to był Ezaw. Według mistrzów duchownych, zdarzenie to jest pięknym obrazem pośrednictwa Najśw. Panny; a mianowicie, Izaak przedstawia Ojca Niebieskiego, Jakób nas chrześcijan, Rebeka Matkę Bożą i naszą ²⁾. Ta Matka wyprasza nam również błogosławieństwo Boże, potrzeba tylko oddać Jej całkowicie dwa koźlątka, to jest, ciało i duszę; Ona zaś zabija w nich życie grzeszne, a natomiast daje im za pomocą łaski Jezusowej życie święte i przyządza je po swojemu, iżby stały się miłymi Bogu. Następnie przyodziewa nas w szaty czyste i wonne brata starszego, to jest, Pana naszego Jezusa Chrystusa, użycza nam nawet szat własnych, to jest, swoich cnót i zasług, a tak przebranych wiedzie do tronu Bożego i ofiaruje Ojcu Niebieskiemu.
²⁾ Czyt. Bł. Lud. M. Montfort — Grignon O zaofiarowaniu się Jezusowi przez Maryę (Przekład O. Prokopa kapucyna). Cz. II, Roz. IV.
O Matko dobra i my chcemy, za przykładem Twoim, wyrzec się siebie, a oddać się Panu, aby On żył w nas, a my w Nim; ale Ty widzisz sama, jacy my grzeszni, jacy my nędzni, jacy my słabi; uczyń tedy z nami tak, jak uczyniła Rebeka z Jakóbem. Oto my dajemy Ci koźląt parę, to jest, ciało i duszę, ze wszystkiem, co jest naszem, a więc wszystkie dobra, od Boga nam dane, wszystkie chwile naszego życia, wszystkie nasze myśli, pragnienia, słowa, czyny i cierpienia. Weź to wszystko, oczyść, napraw, uświęć i oddaj Synowi Twojemu, a przezeń Ojcu Niebieskiemu. Ponieważ zaś szaty nasze liche i splamione, przeto ubierz nas w szaty swoje, w swe cnoty i zasługi, iżbyśmy byli miłymi Bogu i otrzymali Jego błogosławieństwo na życie, śmierć i wieczność. Amen.
---
Najśw. Panna Marya jest Królową i Opiekunką narodów.
Treść: Ocalenie okrętu pośród strasznej burzy i nawrócenie podróżnych za przyczyną Najśw. Panny Maryi jest obrazem Jej opieki nad narodami. — Słusznie można Ją uważać Królową i Opiekunką narodów.
Najśw. Panna Marya już na Kalwaryi objęła pieczę nad całą ludzkością, a pierw jeszcze przepowiedziała, że błogosławioną być będą zwać Ją wszystkie narody. — Proroctwo to spełniać się zaczęło już za Jej życia. — Chwała Maryi na ziemi po Jej Wniebowzięciu, a zarazem Jej opieka nad narodami.
Modlitwa do Najśw. Panny, iżby wszystkie narody prowadziła drogami Bożemi.
*„Błogosławiony żywot, który Cię nosił, i piersi, któreś ssała."* — Łuk. XI, 27.
W r. 1854 wypłynął z miasta francuskiego Havre wielki statek, by znaczną liczbę podróżnych przewieść do Ameryki ¹⁾. Byli między nimi ludzie wierzący i pobożni, którzy wstąpiwszy na pokład, polecili się gorąco opiece „Gwiazdy morza"; większa atoli część nie myślała wiele o Bogu, a natomiast o tem tylko marzyła, by jak najwięcej złota wykopać w Kalifornii i hulaszeze potem prowadzić życie; do ostatnich należało dwudziestu dwóch protestantów. Wśród drogi zerwała się burza tak straszna, że nie było prawie nadziei ocalenia okrętu. Wtem, kiedy wszyscy w trwodze zebrali się na pokładzie, zawołał jeden z kapłanów: „Bracia, odwagi! dziś właśnie mamy święto Najśw. Panny (Oczyszczenia); ucieknijmy się tedy do Niej z ufnością, by się nami opiekowała dzisiaj i w całej podróży. Ale są tu także protestanci; czyż i oni zechcą wziąć sobie Maryę za Matkę, jeżeli nas wyrwie z niebezpieczeństwa?" Tak jest, zawołali wszyscy jednym chórem, poczem rzucili się na kolana. Niebawem na rozkaz Królowej nieba i ziemi uspokoiło się morze; co więcej, w sercach onych protestantów powstało pragnienie przyjęcia religii katolickiej. Jakoż jeszcze w czasie żeglugi wrócili na łono Kościoła, a kiedy okręt wyladował w San-Francisko, udali się wszyscy, już jednej wiary, do kościoła, by wysłuchać Mszy św. i przez ręce Bogarodzicy złożyć dzięki Najwyższemu.
¹⁾ Huguet Tresor historique des enfants de Marie. T. I, p. 269.
Podobnie wszystkie pokolenia i ludy płyną po falach wieków do kresu swoich przeznaczeń; lecz, niestety, nie wszystkie pamiętają o tem, że ich kresem ostatecznym winna być chwała Boża i że są skarby cenniejsze od srebra i złota. Co gorsza, niektóre z nich wychodzą lekkomyślnie z łodzi pewnej i trwalej, której masztem krzyż, parą i wiatrem łaska Ducha Św., kompasem dar nieomylności, wioslarzami biskupi i kapłani, latarnią nauka Chrystusowa, żywnością Sakramenta św. W kruchych łodziach, bez sternika i z błędnymi światełkami, puszczają się w podróż, o tem tylko myśląc, by jak najwięcej nagromadzić ziemskich dostatków, by rozwinąć przemysł, ożywić handel, pomnożyć środki używania; toż nic dziwnego, że nieraz w tej żegludze rozbijają się o skały, lub wpadają w ręce korsarzy. Któż ich wtenczas uratuje i wprowadzi napowrót do zbawczej łodzi — do Kościoła? Oto Ta, która z woli Bożej nad wszystkiemi pokoleniami ludzkiemi łaskawą objęła pieczę.
Przypatrzmy się dzisiaj czci tych ludów i wzajem opiece Maryi nad nimi.
Lecz pierwej zwracam się do Ciebie, najwspanialsza Królowo i najmiłościwsza Opiekunko. Spojrzyj z wysokiego nieba na tę ziemię, która jest podnóżem tronu Twojego; oto wszystkie narody śpieszą do Ciebie, chwałę Twoją głosząc i miłosierdzia Twego błagając. Przyjmijże ich hołdy i daj im swe błogosławieństwo. Pobłogosław zarazem zebranej tu garstce ludu Twojego, który do Ciebie woła ze czcią i ufnością: Zdrowaś Maryo.
Kiedy Najśw. Panna Marya usłyszała na Kalwaryi te słowa: Niewiasto, oto syn twój, objęła macierzyńską pieczę nie tylko nad pojedynczymi ludźmi, ale i nad całymi narodami. Z drugiej strony wszystkie ludy ziemi przez przedstawiciela swego, Jana Apostoła, uznały się dziećmi i poddanymi Bogarodzicy, a w zamian za Jej opiekę zobowiązały się do czci i miłości. Rzeczywiście, prorocze słowo Maryi: Błogosławioną mię zwać będą wszystkie narody ¹⁾, poczęło się spełniać już za Jej życia, bo imieniem żydów uczciła Ją owa niewiasta, zawoławszy wśród wielkiej rzeszy: Błogosławiony żywot, który Cię nosił, i piersi, któreś ssała ²⁾; imieniem pogan przybył z hołdami uczony ateńczyk, Dyonizy Areopagita, i tak był olśniony majestatem Matki-Dziewicy, że jak podanie twierdzi, upadł przed Nią na twarz. Niebawem głosiciele Ewangelii zanieśli Jej Imię aż na krańce ziemi, a wszystkie narody, które ukorzyły się przed krzyżem, uczciły zarazem Rodzicielkę Ukrzyżowanego.
¹⁾ Łuk. I, 48. ²⁾ Łuk. XI, 27.
Kiedy Marya wzięta została do nieba, objęła tam urząd Orędowniczki przed Stolicą Baranka, i zapewne gorąco błagała o łaskę wiary dla żydów i pogan. Niestety, mała tylko część ludu wybranego uwierzyła w Chrystusa Pana, i ci to pierwsi chrześcijanie jerozolimiscy mieli, według starej tradycyi, utworzyć w grobie, w którym ciało Bogarodzicy przez krótki czas spoczywało, małą kapliczke pod Jej wezwaniem. Za odrzucenie Mesyasza został Izrael odrzucony od Boga, a po zburzeniu świątyni skazany na tułaczkę po świecie; ale Bogarodzica nie przestała modlić się za ludem swoim i Jej to głównie dziełem są głośne owe nawrócenia braci Ratisbonne, braci Lemandów, Hermana Cohen i innych. Ufajmy, że ta modlitwa przyspieszy dzień przepowiedziany przez proroka Ozeasza: A potem nawrócą się synowie Izraelowi i szukać będą Pana Boga swego ³⁾.
³⁾ Oze. III, 5.
Za to tem chętniej garnęły się ludy pogańskie, zwłaszcza Grecy i Rzymianie, do owczarni Chrystusowej. Wprawdzie cesarze rzymscy wszczęli srogie prześladowanie, ale mimo tortur, stosów i kłów dzikich zwierząt szerzyła się religia chrześcijańska, a z nią cześć Bogarodzicy po całem państwie i samą stolicę berłowi swojemu podbila. Zwiedzcie stare cmentarze rzymskie, katakumbami zwane, a zobaczycie tam ze sto wizerunków Maryi, przedstawiających Ją już to jako Matkę z Dzieciątkiem Jezus na ręku, już jako Dziewicę modlącą się (Orante); co świadczy, że Męczennicy polecali się Jej opiece. Wreszcie po trzechwiekowych zapasach krzyż zwyciężył, a pierwszy cesarz chrześcijański, Konstantyn W., nie tylko nową stolicę, Konstantynopolem nazwaną, Bogu w Trójcy Jedynemu przez Najśw. Pannę poświęcił, ale ku Jej czci kilka kościołów, między temi wspaniałe bazyliki w Betleemie i Nazarecie, wystawił.
Ludy wschodnie odznaczały się zawsze gorącem nabożeństwem do Bogarodzicy; co więcej, powstała wśród nich sekta Kollirydyanów, która Jej oddawała cześć Boską, jakby jakiej bogini. Lecz Kościół potępił ten błąd, ucząc natomiast, że Bogu jednemu, jako Stwórcy, należy się cześć bezwzględna, czyli uwielbienie, Maryi zaś, jako stworzeniu, cześć tylko względna, acz przewyższająca cześć winną Aniołom i Świętym. W tej czci na Wschodzie prym dzierżyli Grecy, ale też za to doznali nieraz potężnej opieki Maryi. Kiedy w r. 672 i 717 Arabowie oblęgli Konstantynopol, strwożeni mieszkańcy urządzili procesye po mieście, wołając głośno: „Święta Maryo, ratuj nas"; i nie zawiedli się, bo wróg został odparty, a jego floty zgorzały. Marya pomogła również Herakliuszowi odebrać Persom Drzewo Krzyża św., a Manuelowi Komnenowi pokonać Bułgarów. Od Greków przeszło nabożeństwo do Najświętszej Panny do Rusi przez księcia Włodzimierza, do Bułgarów, Morawian i Czechów, przez śś. Cyryla i Metodego. —
Na Zachodzie ziemia włoska jest starym i ulubionym królestwem Maryi. Tam w Lorecie jest Jej Domek, mocą Bożą przeniesiony z Nazaretu, tam wiele wspaniałych Jej świątyń, tam najwięcej Jej obrazów łaskami słynących; wszakże sam Rzym mieści w swoich murach przeszło 80 kościołów pod wezwaniem Maryi, i 120 Jej obrazów, uroczyście ozdobionych koroną. Krom tego po pałacach i sklepach, na ulicach i bramach widzisz mnóstwo Jej wizerunków, przed którymi nierzadko palą się lampy; a jeżeli wstąpisz do najuboższego nawet kościółka, zobaczysz na ścianach, obok tych obrazów, całe wieńce wotów, między temi nawet noże i sztylety. Cóż znaczą te noże i sztylety? — zapyta kto może. Odpowiedź mieści następujące zdarzenie. Na ulicach Rzymu biło się dwóch żebraków na noże. Jeden z nich uległ w tej walce, a nie widząc dla siebie ratunku, pobiegł pod statuę Najśw. Panny, objął ją rękami i zawołał: „Jakto, pod okiem Madonny zechcesz mię zabić?" Na te słowa drugi zapaleniec rzucił nóż na ziemię, a potem zawiesił go obok statuy.
Zaiste, naród włoski ma za co być wdzięcznym swojej Pani, bo wszakże Ona to w wieku XVI-ym zachowała go od zalewu błędów protestanckich, do czego użyła nawet nadzwyczajnych zjawień w Veltelinie, Motta, Treviglio, Brescia i Savonie ¹⁾. Ona też w wieku XVIII-ym powstrzymała od jego granic zarazę niedowiarstwa i w tym celu pobożnemu kapłanowi Lalucia poddała myśl zaprowadzenia nabożeństwa majowego. Ona wreszcie w wieku XIX. za pomocą dziwnych zjawisk w Vicovaro, Civitavecchii i Rimini ostrzegła go przed nurtowaniem sekt tajemnych i świętokradzkimi zamachami na Ojca św. ²⁾; w ostatnich zaś czasach wsławiła licznymi cudami stolicę swoją w Pompei i objawiła się w Castelpetroso jako Matka Bolesna, dając snać poznać, że ubolewa nad zaślepieniem części narodu, zatrute} duchem rewolucyjnym, i zapowiada jej bliską chłostę Pańską. O Matko dobra, módl się, aby zbłąkani przyszli co rychlej do upamiętania.
¹⁾ Czyt. Mislei S. J. Die Mutter Gottes. S. 15 (z włoskiego). ²⁾ Czyt. kazanie na temat: Najśw. Panna Marya jest Opiekunką i Królową XIX. wieku, Część I.
W Hiszpanii imię Najśw. Panny rozsławił, jak twierdzą, św. Jakob Większy, a jeden z uczniów apostolskich miał tam przywieźć z Jerozolimy Jej statuę, przypisywaną św. Łukaszowi. Statua ta, czczona od niepamietnych czasów w Barcelonie, mieści się dziś we wspaniałej świątyni, wzniesionej na skalistych stokach Montserratu ³⁾, a będącej niejako Jasną Górą hiszpańską, do której od tysiąca lat pielgrzymują królowie, możni i lud. Oprócz tej pierwszorzędnej stolicy, ma tam Bogarodzica więcej jeszcze i to wspaniałych tronów, jak n. p. w Madrycie (kościół Atocha), w Saragossie (del Pilar), Toledzie (del Sagrario), Sewilli (de la Sede) i t. p.; rzec też można, że cały naród uważa się za Jej królestwo i nazywa Ją swoją Opiekunką (Putrona del Espana y sus Indias). Tejto Opiekunce zawdzięcza Hiszpania wyswobodzenie się z pod jarzma Maurów w wiekach średnich i zachowanie wiary katolickiej w czasach nowszych. Wprawdzie częste rewolucye, w spółce z bezbożną sektą masońską, osłabiły znacznie uczucie religijne, ale ma tam jeszcze Marya we wszystkich warstwach gorących czcicieli, a to właśnie nabożeństwo jest najmocniejszą może ostoją przeciw wciskającemu się zewsząd niedowiarstwu. Nie można tam bezkarnie uwłaczać Najśw. Pannie; komuż bowiem niewiodomo, że jeżeli wojna z Napoleonem I. tak krwawą przybrała postać, winny były temu niemało bluźnierstwa żołnierzy francuskich. Czytamy, że raz oddział tychże stanął na nocleg u pewnego Hiszpana. Żołnierze, jak zwykle, szydzili z rzeczy świętych i z samej nawet Bogarodzicy; jeden tylko — a był to Polak — stanął w obronie Królowej Nieba, a gdy wszyscy spać się pokładli, wyjął z wanadrza obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej i gorąco się pomodlił. Nazajutrz Francuzi obudzili się — bez głowy: wszystkich okrutny gospodarz pomordował. Sam tylko Polak ocalał, a kiedy opuszczał straszną gospodę, rzekł mu Hiszpan: „Wracaj zdrów do twojej ojczyzny, — cześć Matki Bożej uratowała ci życie".
³⁾ W roku 718 ukrył ją biskup Piotr w grotach Montserratu, a znaleziono ją w r. 880. Czyt. tegoż autora Wspomnienia z pielgrzymki do Komposteli, str. 71.
Oby ten naród zwrócił dziś swój oręż przeciw błędom, które zagrażają jego wierze, a wstępując w ślady wielkich swoich królów, Jakóba I. aragońskiego, Alfonsa IX., św. Ferdynanda III., i t. p., budował świątynie ku czci Bogarodzicy i nosił ciągle Jej sztandar przed sobą.
Portugalię poddał król Alfons I. († 1185) berłu i opiece Maryi, a na znak tego poddaństwa zobowiązał się za siebie i za swoich następców płacić corocznie opactwu cystersiemu w Clairvaux pięćdziesiąt złotych (marabitinos). Najśw. Panna Marya przyjęła mile tę ofiarę i tak Alfonsowi I. jak jego następcom okazała się nieraz łaskawa. Cześć Portugalczyków dla ich Opiekunki była dawniej wielka, lecz zmniejszyła się w naszym wieku za wpływem Anglików i wolnomularzy. Módlmy się, aby przed Jej mieczem uciekli z kraju ci nieprzyjaciele, a wrócił stary zapał religijny.
We Francyi Gallów plemię, nawrócone przez uczniów apostolskich, obaliło ołtarze bogów (Men-Hir), by na nich wznosić krzyż Zbawiciela, a w tajemniczych grotach (Dolmen), w których ich kapłani, Druidami zwani, przelewali pierw krew ludzką, ustawiali statuę Bogarodzicy. Później dopiero, bo przy końcu wieku piątego, weszli do Kościoła Frankowie, dzięki szczególnie modlitwom, jakie biskup Remigiusz i królowa Klotylda zanosili do Najśw. Panny. Uznał się też Jej hołdownikiem pierwszy ich król-chrześcijanin, Klodwig, a w ślady jego poszli następcy, lecz żaden z nich nie uczynił tyle dla czci Bogarodzicy, co Karol Wielki, bo za życia liczne świątynie pod Jej tytułem pobudował i po śmierci z Jej obrazem na szyi chciał być pochowanym. W wiekach średnich, zwłaszcza po cudownem iście nawróceniu Albigenzów, pokryła się Francya tumami gotyckimi, których strzelające w niebo wieże głosiły chwałę jej Królowej, tak iż słusznie powiedziano: Regnum Galliae, regnum Mariae.
Ale bo też i ta Królowa dziwnie łaskawie opiekowała się swoimi poddanymi. Ona to odpędziła Normanów od Paryża (r. 885), wsławiła rycerstwo francuskie w tylu bitwach, wyprosiła królowej Blance syna świętego, bo Ludwika IX., podźwignęła na duchu Karola VII., słąc doń Dziewicę orleańską, wyrwała z ucisku Ludwika XIII. i t. d. Z licznych faktów dość jeden opowiedzieć. W r. 1627 wielka flota angielska ukazała się pod miastem La Rochelle, by wesprzeć protestantów, walczących na zabój z katolikami. Król Ludwik XIII., wówczas ciężko chory, zrobił ślub, że jeżeli Najśw. Panna wyjedna mu zdrowie i zwycięstwo, odbędzie pielgrzymkę do Jej obrazu w Saumur. W Paryżu i gdzieindziej rozpoczęto procesye, wśród których śpiewano litanie i odmawiano różaniec; a jakiż był ich skutek? Oto król w dzień Wniebowzięcia nagle wyzdrowiał i udał się pieszo do kościoła Notre-Dame de Vertus, by tam przyjąć Komunię św.; równocześnie Anglicy odpłynęli od brzegów, a twierdza La Rochelle musiała się poddać. Król odbył tam wjazd tryumfalny, lecz pierwsi weszli Dominikanie, śpiewając litanie i niosąc na czele chorągiew z wizerunkiem Najśw. Panny Różańcowej i tym napisem: „Ciesz się, Maryo, zawsze Dziewico, któraś sama starła herezye na całym świecie". Tenże pobożny król poświęcił Najśw. Pannie swoją osobę, swe państwo i swoich poddanych, a na tę pamiątkę kazał co rok w święto Wniebowzięcia odbywać uroczystą procesyę.
Chcecie wiedzieć, jak Marya sprawuje rządy we Francyi, zwiedzcie wszystkie Jej stolice, a jest ich tam prawie trzysta, i policzcie te łaski, nieraz cudowne, jakie Ona zlała i ciągle zlewa na swoich poddanych. Wprawdzie cześć ich podnosi czasem bunt przeciw Bogu i daje posłuch przewrotnym sektom, za co na cały naród ciężkie spadają klęski, jak najazdy nieprzyjacioł, częste rewolucye i rozterki wewnętrzne; ale Marya nie przestaje upominać, przestrzegać i błagać o miłosierdzie Boże. W tym celu objawiła się w r. 1846 pastuszkom (Maksyminowi Giraud i Melanyi Mathieu) w La Salette, a w r. 1858 dziewczynce Bernadecie Soubireus w Lourdes; co więcej, w tem ostatniem miejscu utworzyła nową Betesdę, do której śpieszy tysiące chorych na ciele i duszy. Dzięki tej przedziwnej opiece Maryi, spożniała Jej cześć we Francyi, jak o tem świadczą owe uroczystości, odbywane tamże po ogłoszeniu dogmatu Niepokalanego Poczęcia, — owa olbrzymia statua Niepokalanej, wzniesiona nad miastem Puy, — owe bractwa i kongregacye, utworzone pod Jej imieniem, — owe świątynie, zbudowane lub budujące się kosztem wielu milionów w La Salette, Lourdes, Lyonie, Marsylii i t. d. — owe pielgrzymki gromadne, ze sztandarami Maryi na czele i z Jej różańcem w ręku i t. d. Zaiste, naród, który tak czci swoją Królowę, nie zginie.
Anglicy uważali się dawniej za lud Maryi, a ich królowie, Alfred W., Edward I., Edward II., Edward III. i t. p. odznaczali się gorącem do Niej nabożeństwem, odwdzięczając się za to, że Ona im i ich poprzednikom wyjednała nieraz zwycięstwo, a synowi ziemi brytańskiej, bł. Szymonowi Stokowi, objawiła swój szkaplerz. Niestety, za rządów okrutnego rozpustnika Henryka VIII., i nielepszej jego córki Elżbiety, prawie cała Anglia wyrzekła się wiary prawdziwej, a w jej ślady poszła także Szkocya. Wówczas popłynęła nawet krew męczeńska, ale właśnie ta krew, uźyźniona modlitwą Najśw. Panny Maryi, wydała bogaty posiew w naszym wieku, tak że z każdym rokiem mnożą się nawrócenia i w samej stolicy powstają stowarzyszenia, kościoły, kolegia pod wezwaniem Maryi. Prośmy, aby ta Klucznica Niebieska otworzyła wrota Kościoła wszystkim mieszkańcom W. Brytanii, a onych Irlandczyków, którzy mimo srogich prześladowań wytrwali w wierze ojców, zachowała od sekciarstwa, waśni i głodu.
Holandya wpadła również w sidła kalwińskie, dziś atoli trzecia część narodu sławi po staremu Bogarodzicę. Wielka też jest Jej cześć w Belgii, gdzie pierwszy kościół pod Jej tytułem św. Maternus w Tongern założył. Są też tam stolice Maryi w Halle, Chévremont, Montaigu, Walcour, Laeken, Antwerpii, a mimo piekielnych iście wichrzen wolnomularzy i socyalistów, nabożeństwo do Niej raczej wzmaga się, niż słabnie.
Niemcom radosną wieść o Zbawicielu i Najśw. Matce przynieśli misyonarze: św. Ruprecht, św. Kolumban, św. Gal, św. Bonifacy, a pierwszy z nich na gruzach świątyni pogańskiej w Alt-Oetting zbudował kościółek, poświęcony Najśw. Pannie Maryi, i umieścił tam starą bardzo Jej statuę, dotąd łaskami słynącą. Naród niemiecki przywiązał się całem sercem do swojej „drogiej Pani" i ofiarował Jej później okazałe tumy; ale w wieku XVI-ym znaczna jego część dała się pociągnąć zuchwalemu odstępcy, Lutrowi. Zaprzańcy, protestantami zwani, wypowiedzieli posłuszeństwo swojej Pani, zowiąc bluźnierczo cześć Jej zabobonem; co gorsza, na początku wieku XVII-go uderzyli z orężem w ręku na katolików. W bitwie pod Pragą zostali jednak na głowę pobici (1620), i nie w tem dziwnego, bo wojsko katolickie miało w obozie obraz Maryi i odśpiewało pierw na klęczkach: Salve Regina. Kiedy kilka lat później wrogowie znowu się wzmożyli, pobożny cesarz Ferdynand III. kazał na jednym z placów Wiednia wznieść statuę Niepokalanej Dziewicy i odprawić uroczyste nabożeństwo, poczem uklęknąwszy na stopniach ołtarza, ogłosił Najśw. Pannę Opiekunką całego państwa i poświęcił Jej siebie, swą rodzinę, swe wojska i ludy (1629). Dzięki tej opiece, katolicy niemieccy przetrwali szczęśliwie niemało burz, zwłaszcza tę ostatnią, którą wszczęły protestanckie Prusy. Jeżeli zaś chcecie poznać, jak oni spełniają obowiązki względem swojej Pani, zróbcie pielgrzymkę do Jej stolic w Alt-Oetting, Hinsiedeln, Maria Taferl i Maria Zell. Daj to Boże, aby całe Niemcy, od morza do Alp, poddały się Jej służbie.
Naród węgierski nazywa również Najśw. Pannę Maryę swoją Panią i Patronką, spełniając wolę świętego króla Stefana, który państwo swoje złożył u Jej stóp i jeszcze na łożu śmiertelnem błagał o Jej opiekę. Zawierucha straszna, zwana reformacyą, oderwała część narodu od tronu i serca tej „wielkiej Pani", ale też wnet spadła nań chłosta Pańska, bo Turcy zajęli prawie cały kraj i nawet na wieżach stolicy zatknęli półksiężyc. Wypędziła ich ztamtąd Królowa Niebieska, wyjednawszy wojskom chrześcijańskim świetne zwycięstwa pod Wiedniem, Budą, Zentą, Petrowaradynem i Belgradem, a te ostatnie tryumfy nad niewiernymi niemało wpłynęły, że Stolica Apostolska ustanowiła w r. 1725 święto Opieki Maryi.
Najśw. Panna Marya nie zapomina również o ludach, siedzących w cieniu śmierci, to jest, bałwochwalstwa, i śle do nich misyonarzy z pochodnią Ewanielii. Ona to opiekowała się Krzysztofem Kolumbem w jego żegludze do Ameryki, co tenże sam uznał, gdy jeden ze swoich okrętów i jedną z wysp odkrytych mianem Santa Maria naznaczył.
Dzięki jej przyczynie, plemiona indyjskie przyjmowały chętnie wiarę chrześciańską, a gdy w r. 1535 najdziksze z nich uderzyły na Hiszpanów, ujrzały w powietrzu postać Królowej, grożącej im rózgą, czem przestraszone pierzchnęły.
Wywdzięczając się za to król Filip IV., prowincye Peru Najświętszej Pannie poświęcił.
Za Jej też tchnieniem wyrósł z tej prowincyi kwiat przedziwnej woni, św. Róża Limańska.
Najświętsza Panna Marya prowadziła również Portugończyka Vasco de Gama do Indyj wschodnich i użyźniała później prace św. Franciszka Ksawerego; kiedy zaś w Japonii wybuchło straszne prześladowanie, krzepiła niewidzialnie tamtejszych chrześcian, tak że jedni ginęli, jak pierwsi Męczennicy, drudzy acz pozbawieni kapłanów, dochowywali wiary.
Dziś wolno tam sławić swobodnie imię Bogarodzicy, i nietylko w miastach japońskich, ale także w stolicy Chin wznoszą się świątynie Niepokalanej.
Sławią Ją też wyspy australskie i wybrzeża afrykańskie, a w ostatnich czasach zapuszczają się misyonarze aż za puszcze Sahary, ufni w pomoc Serca Jezusowego i w opiekę Tej, którą niedawno arcybiskup algierski ogłosił „Królową Afryki".
Czyliż tedy nie spełniło się Jej słowo: Błogosławioną mię zwać będą wszystkie narody.
O najwspanialsza Królowo i najlepsza Opiekunko, niech Cię błogosławią, czczą i miłują wszystkie ludy ziemi; Ty zaś opiekuj się nimi po macierzyńsku i prowadź je drogami Pańskiemi, by zjednoczone w Kościele świętym, spełniały po Bożemu posłannictwo swoje.
Niech tron Twój zajaśnieje dawnym blaskiem, niech wreszcie ludzkość cała stanie się wierną Twoją czeladką, ku chwale Boga w Trójcy jedynego. Amen.