*Łk 12, 20: Ale Bóg rzekł do niego: Głupcze, tej nocy zażądają duszy twojej od ciebie.*
Wstęp. — 1. To jedno ze zdań, które nie potrzebują objaśnienia, by ukazać swą uroczystą tragiczność (por. dobrze by mu było, gdyby się nie narodził…). On rzekł: „Duszo…" — ale Bóg rzekł: „Głupcze…"
Moglibyśmy oczekiwać takich słów do bluźniercy, pijaka, skąpca — lecz on żadnym z nich nie był — nawet skąpcem. Chciał wydawać pieniądze; żyć wygodnie i spokojnie. Tyle tylko, że zapomniał, iż musi umrzeć — nie patrzył dalej niż ten świat. Sądził, że duszę można zadowolić — „Duszo…" — „Głupcze…"
2. Adwent przynosi orędzie o Czterech Rzeczach Ostatecznych. Myślmy teraz o śmierci. Trzy muszą nas dotyczyć. Nas wszystkich — Śmierć i Sąd — a potem wybór, którego dokonujemy teraz: między Niebem a Piekłem.
**I. Czym jest śmierć?**
(a) Absolutna, powszechna, wieczna utrata rzeczy ziemskich. Wszystko, co cenię — dom, pieniądze, książki, meble, obrazy — wychodzę bez niczego.
(b) Ciało moje znika. Ciało, o które tak dbam — by było zdrowe — piękne — które stroję — na które wydaję pieniądze. Ciało, którym grzeszę — język — ręce — nogi — to wszystko zostaje za mną; a ja wychodzę, niosąc na sobie winę tych grzechów — „nie wynoszę nic oprócz swojego charakteru".
(c) Przejście duszy do wieczności. Ten dzwon konający — jeszcze jedna dusza odchodzi ze swoim brzemieniem — zostawiając wszystko. Jaki jest stan tej duszy? Zniekształcona namiętnością — martwa i zimna — oczyszczona — przebaczona — w pokoju z Bogiem i sobą? Mów: „Obmyj ją, proszę Cię, we krwi owego nieskalanego Baranka, który był zabity, aby zgładzić grzechy świata".
**II. 1. Jest pewna.**
(a) Objawienie mówi mi, że muszę umrzeć — „postanowiono ludziom raz umrzeć" — Biblia pełna jest ostrzeżeń.
(b) Rozum — co się rodzi, musi umrzeć. Nasienie skażone nie może być wieczne.
(c) Doświadczenie — ci, których znałem. Patrzeliśmy, jak ongiś silni mężczyźni schodzą w dół — martwi. Ani jeden z nas tutaj nie żył sto lat temu — ani jeden nie będzie żył za sto lat.
(d) Instynkt — czuję w sobie ziarno śmierci — czuję bicie serca — oddech płuc; gdyby jedno z nich ustało, wszystko by się skończyło. Wiem w sobie, że to nie może trwać wiecznie.
Tam wielka brama majaczy przed nami — nasza droga prowadzi wprost. Te wrota, czarne i ciężkie, obrócą się na zawiasach — i ja, ten co mówię, i wy, co słuchacie, przejdziemy przez nie.
**2. Wszelkie okoliczności są niepewne.**
(a) Kiedy? Tej nocy — za tydzień — za dziesięć lat — nie wiem — wie Bóg. Przyjdzie taki dzień, gdy słońce wzejdzie dla mnie po raz ostatni.
(b) Gdzie? W domu, w którym mieszkam, czy innym — albo na ulicy, albo w pociągu — wie Bóg. Gdzieś na świecie istnieje pewien skrawek ziemi, na którym umrę.
(c) Jak? Długa agonia — krótka, bezbolesna choroba — przytomny — nieprzytomny — gdy patrzą na mnie: „Biedak!" — wypadek — okrzyk — krzyk — huk — i będę martwy — wie Bóg.
(d) W jakim stanie?
W grzechu śmiertelnym — bluźniąc w bólu — martwy w chłodzie — jak zwierzę — dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu umiera spokojnie; albo w zarozumiałości — „nic złego nie uczyniłem — nie wstydzę się stanąć przed Bogiem — jeśli ktoś będzie zbawiony, to ja"; albo w pokornej skrusze — „Panie, zgrzeszyłem — uczyniłem te rzeczy… zaniedbałem — nie ma we mnie zdrowia". „O Boże! daj mi umrzeć jako pokutnikowi".
**III.** Pewne jest, że umrzemy — niepewne: kiedy, gdzie, jak i w jakim stanie.
Nie usiłuję wygłosić kazania — po prostu mówię wam to, co doskonale już wiecie; ale zbyt trudno jest uczynić to dla siebie rzeczywistym. Jakże inne byłoby nasze życie!
(Dawnych pustelników ze czaszkami przed sobą nazywano ponurymi dziwakami — lecz oni byli mądrzejsi od nas — my zawsze usiłujemy o tym zapomnieć — Bóg w swym miłosierdziu nie pozwala nam całkowicie. Po właściwej stronie jest błąd, jakim jest zbyt wiele o tym myśleć.)
Cóż więc teraz zrobimy?
Nie będę mówić o grzechu jawnym — sumienie głośniej od każdego kazania mówi wam o tym. Nie do jawnego grzesznika Bóg rzekł: „Głupcze".
Lecz na co nastawione są wasze plany? Gdy siedzicie sami lub leżycie bez snu w nocy — czy snujecie plany tylko dla tego świata, czy też pamiętacie o śmierci? Zdobyłeś pieniądze — albo starasz się je zdobyć — grzech Północnej Anglii — „A po tym…"
---
*Hbr 13, 17: Jako ci, którzy mają zdać sprawę.*
Wstęp. — Śmierć — ostatnim razem — jej pewność — Sąd nie mniej pewny — Objawienie mówi nam: raz umrzeć, a potem sąd.
Rozum — ten świat jest tak strasznie nierówny — musi być przywrócenie sprawiedliwości. Niewinni cierpią — winni chodzą wolno. Nawet narody pogańskie dostrzegały, że w końcu musi być sąd.
Instynkt — ów grzech z twojej przeszłości rozchodził się kręgami, rodząc nieskończony grzech i smutek. Nie potrzebujesz, bym ci mówił, że Bóg nie zapomniał.
Główna myśl Sądu: „zdanie rachunku".
**I. Zdajemy rachunek z:**
(1) Prawdy, którą otrzymaliśmy. — Wszyscy otrzymaliśmy chrześcijańskie Credo — wypowiedzieliśmy je dziś wieczór. Jedni traktują Credo jako coś, czemu musimy przytaknąć i co musimy znać dla zbawienia.
Niektórzy nie lubią Symbolu Atanazjańskiego z tego powodu — nie rozumiem tego wszystkiego — jakże więc mogę to przyjąć?
Lecz Credo nie jest takie. Żadnego egzaminu teologicznego w dniu ostatecznym — to Objawienie Boga — fakty o Bogu — i mamy ich używać. Jedni buntują się przeciw Credo mówiąc: „Ważne jest, co robimy — nie to, w co wierzymy". Lecz to, w co wierzymy, pobudza to, co czynimy.
Np. Trzy Osoby: Stworzył mnie — Odkupił mnie — Uświęcił mnie.
Stworzył mnie — zatem do Niego należę.
Odkupił mnie — zatem do Niego należę. Zapłacił za mnie nieskończoną cenę siebie samego.
Uświęcił mnie — zatem do Niego należę — natchnia — wspiera — mieszka we mnie.
Musimy zdać z tego rachunek. Jaką to zrobiło różnicę w moim życiu? Czy sądziłem, że należę do siebie — że jestem własnym panem? Podobnie z innymi artykułami Credo — Jeden Kościół — i prawda, która w nim leży; Sakramenty i tym podobne.
(2) Łaski, którą otrzymaliśmy. — Sakramenty: Chrzest — Bierzmowanie — Komunia. Cóż więcej można było uczynić? Co ja uczyniłem z tymi zdumiewającymi darami? Przez Chrzest otrzymałem prawo, by nazywać Boga swoim Ojcem. Czy zachowywałem się jak Jego dziecko? Przez Bierzmowanie otrzymałem dary na pomoc. Komunia — Jezus Chrystus sam przyszedł do mnie — zamieszkał we mnie — na co dzień. Wszystkie te natchnienia — święte myśli — pragnienia — nienawiść grzechu — miłość Boga — Duch Święty błagający — ostrzegający — rozpalający — jak ja z tego wszystkiego korzystałem?
Porównaj swoje życie z kimś, kto nigdy nie przyjął sakramentów ani nie miał szans, jakie ja miałem. Nigdy nie przystępował do Komunii ani nie był bierzmowany — przez jakieś nieporozumienie — np. Dysydent — wstydzi nas; człowiek z Armii Zbawienia — jego gorliwość — jego zaparcie się siebie. Nieraz wyrzucam sobie, mijając takiego na ulicy sprzedającego „War Cry". (Dla kapłanów rzecz jeszcze straszliwsza — większy dar i większa odpowiedzialność.)
(3) Nasze okoliczności życiowe. — Nasz dom — rodzice — szkoła — przyjaciele — książki — przykłady — ostrzeżenia. Ręka Boża zawsze wokół nas. Gdyby ktoś inny miał moje szanse. Wszystkie te rzeczy, które nazywamy „przypadkami" — a które naprawdę są Opatrznością Bożą — urodzony w chrześcijańskim kraju — blisko kościoła — wierny proboszcz itp.
Porównaj swoje życie z kimś, kto w istocie nie miał żadnej szansy. A jednak może walczył — zwyciężył siebie. I on stoi na Sądzie po prawej stronie — ja po lewej. Jakiż to cud!!
**II. Cel Sądu.**
Dwa wyroki i tylko dwa: „Chodźcie" i „Idźcie precz". W tym świecie widzimy trzy wielkie działy: bardzo dobrzy, bardzo źli i wielka masa przeciętnych ludzi — lecz w oczach Bożych przez tę masę biegnie niewidoczna linia. W dniu Sądu są tylko dwa obozy. Po której stronie jestem? Tylko dwa wyroki:
Nieodwołalne — ostatnia szansa. Dwa strumienie odrywają się w wieczność i nigdy się nie spotykają (wododział w górach).
Publiczne. — Całe stworzenie zebrane, by patrzeć: żadnego ukrycia ani łagodzenia. „Byłem głodny, a nie daliście Mi jeść".
Nieodparte. — Nie można uniknąć; Bóg powstrzymuje swą
moc na ziemi. Wtedy jest niepowstrzymana — wolna wola nie jest już hamulcem. Mieliśmy swoją szansę — opieraliśmy się Bogu: wtedy staje się nieodparty. Jak wybraliśmy, tak wieczność będzie dla nas.
„Idźcie precz" — „Chodźcie".
„Jako ci, którzy mają zdać sprawę". Na miłość Boga i dla dobra własnego — nie zapominajcie o tym!
---
*Mk 9, 44. 46. 48: Gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie.*
Wstęp. — Ogromny temat! Lękam się mówić — niech Bóg mi przewodzi! I temat niepopularny. Wielki ruch w tym stuleciu przeciwko Piekłu — „Nie do pogodzenia z miłosierdziem Bożym". Jak śmieją tak mówić ludzie? Chodzi o to: czy zostało nam to objawione? Nie ma nic na świecie, czego byśmy do końca rozumieli. „W każdym razie, nie jest to ewangelia Miłości". Lecz jasne słowa naszego Pana — Tekst, trzykroć powtórzony — „Nasz Pan był taki łagodny". Tym straszliwsze więc, że Ten, który jest całą Miłością, który woła „Pójdźcie do Mnie", który tak wiele wycierpiał, miał wypowiedzieć tak straszne słowa. Rzekł też: „dobrze by mu było, gdyby się nie narodził".
Ponownie — bunt przeciw myśli, że ci, którzy nie mieli żadnej szansy, mieliby być potępieni — lecz nie są. Wiemy, że Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni — każdy człowiek ma szansę ucieczki — idą tylko ci, którzy trwają w odrzuceniu — którzy używają wolnej woli przeciwko Bogu — którzy ustawicznie się odwracają.
**I. Czym jest Piekło?**
Nasz Pan mówi o Ogniu: nie dosłownie ogniu materialnym — lecz „ogień" daje nam najlepszy obraz tego cierpienia. Będziemy mieli ciała duchowe; i będzie agonia podobna do agonii ognia. Nasz Pan uznał „ogień" za najlepsze słowo — i ja też mogę go użyć. Lecz to nie wszystko.
(a) Nieobecność Boga. — Jedyne miejsce, gdzie Boga nie ma — miejsce, gdzie ludzie, którzy zamknęli serca na Boga, znajdują swój dom. Że jest to możliwe — wiemy. „Nie gaście Ducha". „Oto stoję u drzwi i kołaczę". Cóż za agonia — w tym świecie nawet najgorszemu człowiekowi żyje w Obecności Boga — Bóg jest wokół niego — Miłość Boża okrywa go płaszczem. Wszystkie słodkie rzeczy ziemi — miłość domu — przyroda — wszystko zawiera Boga: a w Piekle tych wszystkich rzeczy nie ma — wszystko jest ciemnością — rozpaczą. Życie ciała jest darem Bożym — w Piekle śmierć za życia.
(b) Towarzystwo. — Na ziemi nawet najbardziej bezbożny i najbardziej nieszczęśliwy ma jednego przyjaciela. Bezprzyjaźność jest niemal najstraszliwszym bólem. W więzieniu wielu samotnych ludzi ocaliło się od szaleństwa dzięki jakiemuś stworzeniu — myszy — pająkowi. Natura ludzka woła o towarzystwo. W Piekle jest coś, co gorsze niż samotność — każda plugawa rzecz znajdzie tam swój dom. Patrz na twarze pożądania, zepsucia i namiętności — bez hamulca. Na ziemi jest jakaś cecha odkupieńcza — prawie żaden człowiek nie jest do szpiku kości zły. W Piekle nie ma ani jednego promienia dobroci czy miłości — czarna smoła grzechu.
(c) Wyrzuty sumienia. — Dusza w Piekle widziała straszliwe chwały Boże. Na Sądzie ujrzała zastępy błogosławionych — Oblicze Pana — i teraz wie, co utraciła; a co gorsza, wie, że to wyłącznie jej własna wina. Na ziemi uspokajamy się — „No cóż, to nie moja wina — dałem się zwieść — pokusa była zbyt silna". W Piekle dusza widzi, że miała swoją szansę — że mogła zwyciężyć, że Bóg dał jej dość łaski, by zwyciężyć — i że z własnej winy jest w Piekle — „Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów".
(d) Beznadziejność. — Na ziemi zawsze patrzymy naprzód z nadzieją. Słabe światło w oddali — kiedyś będę szczęśliwszy. Przynajmniej możemy czekać na śmierć — jest szansa, że będzie nam lepiej. Samobójca ma taką nadzieję. Lecz w Piekle nie ma nadziei. Nadzieja mieszka w Niebie. Tam
siedzi wśród błogosławionych — nie ma nawet oczekiwania na śmierć — jest tylko wieczność — niekończąca się przepaść. Po upływie stuleci nie jesteśmy bliżej końca niż na początku.
**II. Słuchaj skargi dusz w mękach.**
„Byliśmy niegdyś mężczyznami i kobietami jak wy — żyliśmy w świecie Bożym. Śmialiśmy się i płakaliśmy jak wy — grzeszyliśmy i czyniliśmy nowe postanowienia jak wy. Mieliśmy przyjaciół — rodziców — domy. Widzieliśmy słońce i śnieg — piękny świat, który Bóg stworzył. Byliśmy niegdyś chrześcijanami jak wy — byliśmy ochrzczeni — bierzmowani — przystępowaliśmy do Komunii — słuchaliśmy kazań, odmawialiśmy modlitwy — lecz — leżymy tutaj. Strzeżcie się, strzeżcie się, byście i wy nie przyszli do tego miejsca męki".
---
*Mt 25, 21: Wejdź do radości pana swego.*
**I. Wspólnota.**
Sen o domu. Byłeś samotny na świecie, albo przynajmniej wracałeś z żalem do dzieciństwa — śniłeś, że jesteś w dawnym domu — wszyscy tam — i wszystko wydawało się dziwnie naturalne — lampa na stole — i ani jednego brak — drogie twarze. „Jakże to, że wszyscy są tu? Myślałem, że umarli". Obudziłeś się — twarz we łzach — i nosiłeś przez cały dzień jakąś radość w sobie. Ta cudowna radość jest słabym odbiciem jednej z radości Nieba. Wspólnota z innymi duszami — tymi, których kochałeś — i tymi, których byś pokochał — gdybyś ich znał. Jeruzalem z góry — Matka nas wszystkich. Ludzie niekiedy wzdragają się trochę przed Niebem — dziwna, niezrozumiała cześć — wszystko wydaje się nowe i obce — „Chcę dawnych radości". Dawne radości będą tam — Niebo jest domem — w dawnym życiu były wszak niesnaski — nieporozumienia. Chwała Bogu, że o nich zapominamy — w Niebie radość bez nieporozumień. (Boże Narodzenie jest świętem domu.)
Radość z powrotu myślą przez długi dzień trudu.
**II. Obecność Boga.**
Ponad ludzką myśl. „Oko nie widziało". Odsłonięta Obecność Boga to rzecz jedyna w swoim rodzaju. Możemy tylko łapać przebłyski Obecności Boga, przefiltrowanej przez grzech i ból; i pomnożyć to tysiąckrotnie. Na ziemi mamy mgliste przebłyski radości — w doskonałym zdrowiu — w oczyszczonym sumieniu — w chorobie — gdy zasłona wydaje się cienka — chwile, gdy cały świat mógłby przestać istnieć i bylibyśmy zadowoleni.
Dwa punkty:
(1) Uwielbienie. — Łapiemy niekiedy przebłyski radości uwielbienia (mimo naszej oziębłości) — wielkie zgromadzenie, żarliwe; jeden duch — jeden Duch nad nimi — Obecność bardzo bliska — albo wielka procesja liturgiczna — wyśmienita muzyka, obrzęd — albo prosta Komunia poranna — cicha Obecność słodyczy i adoracji. To wszystko zlewa się w chwalebną jedność — wspólnota Wszystkich Świętych — jednym sercem zwrócona ku wielkiemu Tronowi i Temu, który na nim siedzi.
(2) Miłość. — Na ziemi znowu — intensywna miłość jednej istoty ludzkiej jest najsłodszą rzeczą — wręcz radość cierpieć w uniesieniu tej miłości — spina niebo i ziemię razem. Lecz w miłości ludzkiej jest cień — wkradają się nieporozumienia. Biel płomienia stygnie do czerwieni — a potem znów do czerni.
Lecz miłość Jezusa: dla którego zostaliśmy stworzeni! Ta jedna rzecz, za którą tęsknili święci. W całym ich uniesieniu jest nić: „Kiedy ujrzę Cię takim, jakim jesteś?" Nasze grzechy, miłość do innych rzeczy, niezdolności przyćmiewają ją; a jednak od czasu do czasu w naszych Komuniach zdaje się błyszczeć na chwilę prawdziwy promień Miłości Bożej.
A On jest Zbawicielem — Rany jaśnieją wspanialej niż klejnoty — Serce słodsze niż jakikolwiek niebiański tron — Bliżej Niego niż aniołowie, bo nie On jest ich Odkupicielem.
**III. To wszystko wieczne.**
Na ziemi zawsze nęka nas myśl, że ta radość nie może trwać. Nawet w religijnym uniesieniu słyszymy szept,
że przyjdą dni oziębłości. W miłości ludzkiej — że śmierć rozdzieli.
Tam — pewność trwania — i wzrostu.
Zakończenie. — Kończę starym banałem — „Czas jest krótki — Wieczność jest długa".
---
[Dodane później.]
(a) Zastanawiamy się, jak wygląda Niebo — ludzie zawsze się tym interesują. Spróbujmy się domyślić, choć oko nie widziało, możemy jednak zgadywać pobożnie na podstawie potrzeb naszej natury. Bóg, który dał nam święte pragnienie, udzieli nam świętego zaspokojenia.
(b) Lecz najpierw protest przeciw niszczącej duszę beztrosce. Wiara w obiegu, że wszyscy będziemy szczęśliwi po śmierci — że możemy wierzyć, w co chcemy, robić, co chcemy, i cieszyć się Niebem — żyć tu dla siebie, a potem dla Boga.
(i) Niektórzy nigdy nie dotrą do Nieba. Wielce nieprawdopodobne, że wszyscy tu obecni dotrą — te same święte i łagodne usta, które wypowiedziały ten Tekst, powiedziały też: „Sługę nieużytecznego wrzućcie w ciemności zewnętrzne…" Ach! nie zapominajcie tej dawnej pokusy z Edenu: „Żadną miarą nie umrzecie". Tysiące dusz idą codziennie na swój wieczny los.
(ii) Niebo byłoby nie do zniesienia. Umieramy z naszymi grzesznymi pożądaniami — powietrze Nieba byłoby nie do zniesienia — jak „ryba wyjęta z wody" dusząca się w niedoli. Otóż — zdrowy rozsądek mówi nam, że jest pośredni etap, w którym jesteśmy przygotowywani: „Chwała Mu… duch gorliwy…" Owo przygotowanie dokonuje się z pewnością przez cierpienie. Cierpienie jest tutaj oczyszczaczem Bożym. Po drugie — protest przeciw przekonaniu, że ktokolwiek trafia po śmierci wprost do Nieba. Lecz zwróćmy się ku Niebu i zobaczmy, co Bóg przygotował… kochajmy Go.
**I. Miejsce ciepłej ludzkiej wspólnoty.**
(a) Ilu po kryjomu lęka się chłodu Nieba. Towarzystwo Nieba wydaje się lodowate — święci z witraży. Weź na przykład starych ludzi — w średnim wieku — woleliby ciepłe ognisko — znajome towarzystwo
— śmiech — niż wszelkie złote ulice — znajomy bruk. Chcesz poczucia domu — położyć głowę na kolanie matki. (O! to jest Niebo — nie aniołowie ani śpiewy.)
(b) (i) Niebo jest domem — dawne dni nie są stracone — wszystko, co było czyste, słodkie i życzliwe, jest tam zachowane. Jakże czułe słowa — „Ojciec" — „wiele mieszkań" — „Jeruzalem… matka nas wszystkich". Nasz Pan, który przez trzydzieści lat żył życiem domowym, który kochał swoją Matkę, który dał ci te pragnienia, zaspokoi je.
(ii) Świeżość i głębia uczuć. Każdy dar Boży rozszerza nasze serce. Dziewczynka pielęgnuje lalkę i czuje, że serce wypełnia jej woskowa buzia, suche włosy, szklane oczy. Gdy weźmie na ręce swoje pierworodne dziecko, śmiać się będzie ze swej dawnej miłości do lalek; a gdy matka spotka swoje pierworodne w Niebie, śmiać się będzie ze swych dawnych ziemskich miłości — jej serce rozszerzyło się.
**II. Obecność Boga.**
Lecz wyżej jeszcze jest Widzenie Boga — najwyższa radość. Jak ją opisać? Zapewne przypominasz sobie pewne chwile doskonałej radości — zdrowie fizyczne — chwalebny letni poranek — zachód słońca nad morzem — nagłe uderzenie muzyki — jakaś forma poczucia piękna — ta ostra chwila była przebłyskiem rąbka szaty Bożej. Cóż więc będzie Oblicze Boże. (Mnich i słowik.)
(1) Uwielbienie Boga. — Ta Obecność uniesie twoje serce do uwielbienia. (a) Ach! lecz właśnie tego nie potrafię. Myślisz o uwielbieniu w Niebie może przez pryzmat raczej nudnych nabożeństw kościelnych na ziemi — długie psalmy — drzemota — zmęczenie — ktoś śpiewający fałszywie — wiercące się dzieci. (b) Lecz czy nigdy nie miałeś przebłysku tego, czym naprawdę jest uwielbienie? Pewnego dnia, gdy byłeś wolny od trosk — tchnienie Ducha Świętego na zgromadzeniu — śpiewając jakiś hymn — wszystko unosiło cię do Boga; albo
jeszcze lepiej — przy świętej Eucharystii. Nie mogę zapomnieć pewnych chwil w katedrze św. Pawła — kopuła nad głową — wielkie chóry z przodu; milczące, wysokie, rzeźbione organy — a z przodu przy retabulum marmurowy Krucyfiks. „Tak Bóg umiłował…" Ołtarz — palące się świece — kapłan jaśniejący w słońcu — podnoszący Baranka — „TO JEST CIAŁO MOJE" — wielka Ofiara — cisza intensywnej adoracji — Aniołowie i Archaniołowie pochylający się, by ujrzeć tę wielką Tajemnicę. Żadna ziemska radość nie dorównuje tej — cóż więc będzie, gdy zasłona opadnie, a Baranek Boży stanie, i harfy na chwilę umilkną — i wielki Tron płonący chwałą — i niezliczone zastępy odkupionych czczą Go — Najwyższą potrzebą natury ludzkiej jest uwielbienie.
(2) Miłość Boga. — Obecność wezwie twoją miłość. Wiemy coś o tym, co potrafi miłość ludzka — jak przemienia nasze szare życie, jak zachód słońca zamienia nawet kałuże w sadzawki stopionego złota. A jednak nawet w miłości ludzkiej są nieporozumienia — oziębłość. Lecz czym będzie Miłość Jezusa!!! Wszystkie ludzkie uczucia to tylko cienie cieni miłości między Jezusem a Jego Świętymi!!! W każdym spojrzeniu pełnym miłości, jakie spotkałeś, była tylko jedna iskra z wiecznego ognia owego Serca Najświętszego, które pękło z miłości ku tobie na Krzyżu. Uchwyć przebłysk tej Miłości, a zawołasz: „Stworzyłeś mnie dla siebie…"
Zakończenie. — To wszystko jest wieczne. W najostrzejszej ludzkiej radości ze wspólnoty, piękna, uwielbienia i miłości jest rozkład. Dom musi się rozpaść — zachód słońca wyblaknąć — muzyka ucichnąć — chóry wyjść, a ty wiesz o tym przez cały czas.
Lecz wspólnota, uwielbienie i miłość Nieba są wieczne. To są banały. Tak — lecz banały są sumą ludzkiej wiedzy. Zakończmy jednym z nich — CZAS JEST KRÓTKI, A WIECZNOŚĆ JEST DŁUGA. Jeśli jakaś dusza tu gra głupiego ze swoim życiem — żyje w grzechu — rozważa grzech — niech pamięta, że CZAS JEST KRÓTKI, A WIECZNOŚĆ JEST DŁUGA.