HomiliaDB

Robert Hugh Benson · Notatki kaznodziejskie

Wielki Tydzień: cztery kazania o Krzyżu (1900)

Cztery kazania wielkopiątkowe wygłoszone w katedrze w Lincoln, 1900.

Gdy zawiniłem i nie umiem sobie wybaczyćGdy walczę z pokusą albo nałogiem Męka i KrzyżEucharystia
W skrócie. Cztery kazania wielkopiątkowe w katedrze w Lincoln o Krzyżu jako sile przyciągającej przez objawienie niewinności i grzechu, jako zgorszeniu żądającym pokory, jako wzorze posłuszeństwa woli i wreszcie jako źródle mocy przez Eucharystię. Komunia jest darem Ukrzyżowanego — całym Chrystusem wlewanym w duszę.

„Powszechne doświadczenie, że Krzyż przyciąga jak nic innego.”

*Cztery kazania wielkopiątkowe wygłoszone w katedrze w Lincoln, 1900.*

*J 12, 32: A Ja, gdy będę podwyższony nad ziemię, pociągnę wszystkich do siebie.*

Wstęp. — Powszechne doświadczenie, że Krzyż przyciąga jak nic innego. Argument św. Pawła — (Ga 3, 1) Cóż za potęga okazała się silniejsza niż Krzyż? Głoszą to kaznodzieje — stwierdzamy w naszych własnych sercach — Nawet Narodzenie Jezusa nie sięga tak głęboko jak Jego Śmierć — Możemy stawiać przed ludźmi naukę Jezusa, Jego cuda, Jego ostateczny triumf — a oni pozostają nieczuli — Lecz Krzyż dotyka serca i przechodzi do woli — Sam Pan wiedział, że to będzie przyciągać — „Gdy będę podwyższony" — Ojciec przemówił z Nieba: jedni mówili, że zagrzmiało, inni — że anioł przemówił. To nie pociągnęło ich — wciąż trzymali się z dala — nawet ci, co wierzyli, nie śmieli się przyznać — ale wiedział, że Krucyfiks złamie ich bojaźliwość — i przywlecze ich do Jego stóp.

Niecierpliwię się, gdy słyszę: „Czemu ludzie nie chodzą do kościoła?". Tam, gdzie Krzyż jest naprawdę głoszony, chodzą — Dlatego św. Paweł rzekł: „Postanowiłem nie znać niczego…" To jest symbol chrześcijaństwa — stawiamy go na naszych kościołach i ołtarzach — to właśnie ofiarowuje się dzisiejszemu męczennikowi, by deptał po nim nogami — bo jest sercem chrześcijaństwa — Dlaczego tak jest?

**I. Dlaczego? (Niewinne cierpienie.)** Ostatnim śladem obrazu Bożego w człowieku jest instynkt sprawiedliwości — Cierpiące dziecko wzrusza nawet najtwardszych — Może ów instynkt być niedoskonały lub błędny, lecz naprawdę wszyscy ludzie mają pewną bezinteresowność, gdy rażąca niesprawiedliwość zostaje im wprost ukazana.

W Piłacie to pozostało — jego ostatni apel do Jezusa brzmiał: „Nie znajduję w Nim żadnej winy" — Głębią jego grzechu jest to, że nie postąpił wedle tego przekonania — nie wymagano od niego, by osądził roszczenia naszego Pana, lecz Jego niewinność i by według niej postąpił — Widok niewinnego cierpienia skruszył serce Łotra — pogrążonego w każdym nałogu — z rękami czerwonymi od krwi — z sercem splamionym przez żądzę — a jednak miał dość łaski, by dostrzec: „Ten człowiek nic złego nie uczynił" — Jakiś rodzaj Bożego gniewu każe mu się zwrócić: „Czy Boga się nie boisz?… nic złego — Widzimy Krzyż: a nasz instynkt mówi nam, że On jest niewinny — Wyzwanie naszego Pana: „Któż z was dowiedzie Mi grzechu?" nigdy nie znalazło nikogo, kto by je podjął — Krzyż przemawia po pierwsze dlatego, że Ten, kto na nim wisi, jest niewinny.

**II. (Moc współczucia.)** Cierpienie jest absolutnie powszechne — cielesne — duchowe — i samotność — cierpienie zawsze czyni duszę samotną — cienka zasłona opada między nim a bliźnimi — cień śmierci: musimy umierać sami — Lecz cierpiący zawsze szuka pomocy — konające zwierzę toczy oczyma — I wszędzie ta sama historia — bóle narodzin i śmierci — prawo, że jedni muszą umierać, by inni żyli — a natura nie może pomóc — „Wszyscy jesteśmy pod tym samym prawem — My też jesteśmy bezsilni, by pomóc — choć możemy nieco współczuć" — Wszystkie siły natury są bezlitosne — Lecz pośród nich stoi Krzyż — gdzie wszystko to zostaje urzeczywistnione — ból — udręka ducha i duszy — samotność — Ale ponadto On ogłasza zwycięstwo — Oto ktoś, kto z pewnością cierpiał nie mniej niż ja, i nie ugrzązł w tym cierpieniu — Setnik to poznał: „Prawdziwie, Ten był Synem Bożym" — W moim cierpieniu potrzebuję kogoś, kto wie, czym ono jest — lecz zarazem nie ugrzązł — ale który z Krzyża pochyla się, by mnie podnieść — Nie chcę wyniosłego, zimnego Boga, mocnego, by zbawiać, lecz niezdolnego czuć ze mną — Nie pomaga mi ten, kto cierpiał, lecz został pokonany — Mogę wprawdzie pogodzić się z cierpieniem przez wiedzę, że wszyscy cierpią — i osiągnąć pewien rodzaj cynicznej, posępnej rozpaczy — lecz tym samym nie wznosię się ponad cierpienie — Tu na Krzyżu jest mój Bóg — cierpiący, by czuć ze mną — triumfujący, by mnie zbawiać.

**III. (Objawienie grzechu.)** Jeszcze raz, gdy patrzymy, pytamy: „Któż ośmielił się to uczynić?" Jaka moc odważyła się podnieść rękę na niewinność? Przeglądamy Biblię od Betlejem do Kalwarii — i widzimy, jak coś mrocznieje wokół Niego — skupia się na Nim. Nie trzeba uczoności, by dostrzec, że jest to to, co nazywamy grzechem — Dziecko pyta: „Jaki zły człowiek to zrobił?" Jak diabelska musi być taka moc — Pytamy, czym jest grzech — i gdy patrzymy na Krzyż, oczy Jezusa spotykają nasze i opadają w dół. Jeśli szukasz wyjaśnienia Krzyża, spójrz w siebie — Jeśli szukasz wyjaśnienia tajemniczej udręki w sobie, udręki zranionego sumienia — udręki zadanej sobie własnymi czynami — tajemnicy „dwóch praw", spójrz na Krucyfiks.

Powiedziano, że Chrystus na ziemi jest obrazem Chrystusa w sercu — Bóg długo walczył z ludźmi — człowiek był świadomy wewnętrznego głosu, który uważał za część siebie — Tylko jeden czy dwóch rozpoznało go jako głos zewnętrzny.

Jeśli głos ten jest tylko jedną z części mojej natury, mogę go z pewnością odsunąć — Tak więc nareszcie Głos, Przedwieczne Słowo Boże, przyoblekło się w ciało — „Oto" — mówi — „jest to, co było w was" — ludzie ujrzeli na zewnątrz to, co dotąd było wewnątrz — dramat Grzechu i Boga.

Tak więc ostatnim apelem Krzyża jest obraz mojego własnego życia — fascynuje jak zwierciadło — doznajemy straszliwej, sennej świadomości, że widzieliśmy to wszystko już wcześniej — Czy ośmielimy się powiedzieć, że fascynuje nas jak oczy węża? — lecz jest jak wąż miedziany, który daje życie, nie śmierć. Oto Słowo, które błagało ze mną, wisi na drzewie — Nie siebie samego zgrzeszyłem, deptałem, bluźniłem i zabiłem, lecz Osobę — Nie tylko wyższy pierwiastek mej natury, lecz Osobę — To właśnie nade wszystko sprawia, że ludzie rzucają się na kolana przed krwawiącymi Stopami — „Tylko wobec Ciebie zgrzeszyłem" — i z tym przychodzi pokój.

*Ga 5, 11.*

Widzieliśmy ubiegłej nocy przyciąganie Krzyża — trzy stopnie, po których dusza wstępuje, gdy idzie za sumieniem — Niewinność — współczucie — objawienie grzechu — lecz jeśli Krzyż nie przyciąga, odpycha — nie możemy być wobec niego obojętni — Jest jak potężna osobowość — taka atmosfera mocy wokół niego — jak wspaniała muzyka — albo ogłusza i wstręt budzi, albo unosi w zachwyt — jak uderzający obraz — albo razi jako prymitywny i szorstki, albo przykuwa do siebie — Jak prawdziwa tragedia: albo odpycha, albo bierze w niewolę każde zmysłu — zignorować je — Co jest w nim, co tak odpycha?

**I. Żąda pokory.** — Kochamy siebie czynić centrum wszystkich rzeczy — szukać naszej religii w nas samych — Lubimy systemy, które nam schlebiają i mówią, że sami jesteśmy centrum — Słyszymy wiele o Religii Ludzkości — To właśnie skusiło Ewę — „Będziecie jak bogowie" — nie potrzebując już spoglądać poza siebie — Nauczyciele, którzy każą nam „odwołać się do Bożego pierwiastka w nas", zawsze znajdą naśladowców — Ale całe życie naszego Pana było dokładnie odwrotne — „Zwróćcie się ku Mnie, a dusza wasza żyć będzie"; „Przyjdźcie do Mnie" — uczył jako mający władzę — „Ja jestem Drzwiami — Ja jestem Drogą… Ja jestem Zmartwychwstaniem" — A nade wszystko Krzyż jest tym wezwaniem, by odwrócić wzrok od siebie ku Niemu — jak Izrael miał spoglądać na węża miedzianego — jak Hiob — odwrócić wzrok od siebie ku Niemu — „Przykładam rękę do ust" — Ze życia naszego Pana, a zwłaszcza z Jego śmierci, uczymy się, że żąda nas Osoba, nie system — Św. Paweł oddawał cześć systemowi — i nasz Pan zwrócił się do niego jako Osoba: „Ja jestem Jezus z Nazaretu" — To Osoba przekonała Natanaela — jego system stopił się w jednej chwili — Częścią zgorszenia Krzyżem jest to, że domaga się lojalności wobec Osoby — Chrześcijaństwo to Chrystus.

**II. Żąda wyznania grzechu.** — Wśród pewnych ludzi panuje nienawiść do widoku tego, co nieprzyjemne — nie przeszkadza im jego istnienie — ale tylko jego ujawnienie — Widzimy to w warunkach społecznych — Krzyczą pokój tam, gdzie nie ma pokoju — sądząc, że ignorując nałogi i nieumiar, oraz sprzyjające im warunki, rozwiązują jakoś kwestię — Optymizm ma swoje miejsce — lecz nie polega na ignorowaniu, ale na zdawaniu sobie sprawy i na przyłożeniu większej siły.

Widzimy to w odniesieniu do grzechu. — Ileż pięknych słów do niego przykładano — haftowane szaty, by zakryć jego brzydką nagość — „dziedziczność", „środowisko" w stosunku do innych — „naturalny", „nieunikniony" w stosunku do siebie — albo w najlepszym razie „błąd" lub „nieświadomość". Zapominają o brzydocie grzechu.

Dla takich Krzyż jest zgorszeniem — Jest czymś brzydkim — krwawoczerwonym i białym — „Niech Cię Bóg broni, Panie" — Bóg zawsze uczył nas przez to — Abel przyniósł krew — Kain, kwiaty — Przykryj brzydotę, mówił Kain — zignoruj upadek — Bóg chyba lubi to, co piękne — Abel przyniósł nieszczęsne jagnię i je zabił — zamarłe oczy — dymiąca krew kapiąca wśród kamieni była uznaniem tego, na co grzech zasługuje — „Jego krew za moją". Był to obraz tego, czym grzech się kończy, gdy Abel sam leżał martwy. Tak więc żydowskie nabożeństwo było pełne krwi — nie tylko uroczystego rytuału kadzidła i trąb — ale krew wszędzie — krzyki i beczenie — oczy szukające litości. Całe to brzydactwo zebrane w Krzyżu — Jego bowiem grzechem za nas uczyniono. Zrywa zasłonę z grzechu — Oto grzech — Rzuca nas na kolana — „Ja też zgrzeszyłem" — albo budzi gniew — „Jak śmiesz burzyć mój spokój, pokazując mi tak brzydką rzecz?"

**III. Żąda cierpienia.** — Wielu przyznaje te dwie rzeczy — nie znajdując pomocy w sobie, zwraca się do Jezusa — wyznaje grzechy jako popełnione przeciw Bogu — i doznaje pewnego pokoju — lecz pojawia się nowe „zgorszenie" — Rodzi się przekonanie, że naśladowcy Ukrzyżowanego sami muszą być krzyżowani. Zjednoczenie z Nim wymaga zerwania innych więzi — „Weź swój krzyż — inaczej nie możesz się chwycić mojego" — i po jakimś czasie gorszą się — Musi tak być — Gdzie są znamiona Pana Jezusa?

(a) w życiu prywatnym. — Musisz porzucić tę rzecz — Ona cię przymierza do ziemi — Dla innych może jest właściwa — dla ciebie nie — Osiągnąłeś nowy etap. „Wyłup je i wyrzuć od siebie" — Jest to konieczne.

(b) w życiu domowym. — Nie tylko gwałtowny sprzeciw — lecz dobroduszna pobłażliwość — traktowany jak nieszkodliwy obłąkaniec — nawet jeśli sądzisz, że możesz ich pozyskać, nie możesz czynić ustępstw. „Kto miłuje ojca lub matkę…"

(c) w życiu społecznym. — Ileż zgorszenia tam! Nie mogę wytrzymać tych drwin — nie tylko w warsztatach, itp., lecz w salonach — uchodzenie za dziwaka, prostaczka, czy kogoś lekko nieokrzesanego przez gorliwość w jakiejkolwiek sprawie.

Zgorszenie Krzyżem jest wieczne — w sercu — domu — warsztacie — Jego cień pada na nas nieustannie — nawet na dobre i święte rzeczy — Stanął między naszą Panią a Jej Synem — Stanął między Nim a uroczymi dolinami i kwiatami Galilei — Staje teraz między nami a naszym domem — leży w poprzek łoża małżeńskiego — w poprzek pokoju dziecięcego, dla osób zakonnych — w poprzek tysiąca niewinnych i niebieskich radości — „Kto miłuje ojca lub matkę…"

Kamień węgielny jest dla jednych kamieniem obrazy — lecz dla was, którzy wierzycie, jest On cenny — Musimy budować chcąc czy nie chcąc — a innego fundamentu nikt nie może położyć — Świat usłany jest ruinami, które mogłyby być wiecznymi mieszkaniami — Innego fundamentu nikt nie może położyć jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus.

*Flp 2, 8: Stał się posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.*

Wstęp. — Widzieliśmy wczoraj, że zgorszenie Krzyżem pozostaje — gdy stawiane są wymagania pokory, pokuty i cierpienia, wielu „już z Nim nie chodzi" — Idą za Nim w Galilei — słyszą Jego łaskawe słowa — zdumiewają się Jego potężnymi dziełami, wchodzą nawet do Wieczernika, nawet do Getsemani — lecz gdy przechodzi na Drogę boleści, opuszczają Go i uciekają — Pójdźmy dalej i uczmy się jednej cnoty z Krzyża.

Ludzie, którzy mają gorącą miłość do Niego w Najświętszym Sakramencie, a nie mogą znieść Krzyża Pokuty.

**I. Istotą Krzyża było posłuszeństwo.** — Biblia jest jednym długim zapisem potrzeby Boga wobec człowieka i człowieka wobec Boga — zaczyna się w ogrodzie — potem odkupienie — potem wielkie pojednanie — i kończy się tęsknotą człowieka: „Przyjdź, Panie Jezu". Upadek wynikł z woli człowieka — Bóg rzekł: „Nie będziesz", człowiek odpowiedział: „Będę" — W tej chwili wszystko popadło w zamęt — niższa natura człowieka zbuntowała się przeciw jego woli — tak jak jego wola zbuntowała się przeciw woli Bożej — Każde dziecko rodziło się z wolą w buncie — Nawet św. Paweł po latach karności i oddania woła: „Złe, którego nie chcę… nieszczęsny ja człowiek"! — Nadto sama natura zbuntowała się przeciw człowiekowi — Dotąd nie wymagała trudu — teraz trzeba ją było ujarzmiać w pocie czoła — Potem przyszedł nasz Pan, by pojednać człowieka — To, co człowiek uczynił, nasz Pan musiał odczynić — Gdzie wola Adama zbuntowała się, wola naszego Pana była posłuszna — „Oto ludzka wola, Boże mój, całkowicie Tobie poddana" — „Oto przychodzę, by pełnić wolę Twoją, o Boże mój" — „Nie szukam wypełnienia mojej woli" — W pocie czoła, pocie krwi, pracował nad swoją ludzką naturą — i była posłuszna — I oto natura wróciła do swojej wierności — „Cóż to za człowiek!" — „Był posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej" — Nawet śmierci — Tu życie Jego posłuszeństwa osiągnęło szczyt — „Jak korzenie są słodkie, gdy je rozetrzeć, nasz Pan, gdy starty za nasze winy, wydał słodkie posłuszeństwo"

**II. Musimy upodobnić się do Niego.** — To, co uczynił za nas, musi się dokonać w nas — Nie możemy ich rozdzielać — Krzyż daje nam punkt wyjścia — lecz ma być przepracowany w nas — „To dążenie niech będzie w was, które było w Jezusie Chrystusie" — Zjednoczenie pociąga za sobą posłuszeństwo — Nasze modlitwy muszą być zanoszone w Imieniu, z platformy posłuszeństwa Chrystusa.

„Wiele może modlitwa sprawiedliwego" — Nie jesteśmy powołani do bycia błyskotliwymi czy oryginalnymi — lecz do posłuszeństwa. Świętość jest w zasięgu nieuczonych — słyszymy wiele pochwał dla oryginalności — Lecz jakaż większa piękność jest w posłuszeństwie — prostocie — brylant jest cenniejszy niż opal — W brylancie są głębie barwy pochodzące z jego czystego wnętrza — przeźroczystości — te same barwy w opalu, lecz są barwami powierzchni. Proste życie z początku budzi naszą niecierpliwość — jakże bezbarwne! Lecz gdy tę barierę przezwyciężymy, jakie głębie piękna!

Marsz zdyscyplinowanej armii — doskonały trójdźwięk w czasie — sadzawka doskonale czystego piękna — Oto doskonałość — czysty ład — czysta harmonia — czyste światło — piękno nieba jest tym — zastępy niebios w porządku — „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi".

**III. Jak Bóg objawia swoją wolę.** — Jak była objawiona Jezusowi, nie wiemy — czy przez drogę Ducha Świętego — czy tkwiącą w Nim samym — niebezpiecznie tu wkraczać — Lecz dla nas jest to jasne.

(1) Przez indywidualne prowadzenie Ducha Świętego — Nie zapomnij o tym — (Ćwiczenia ignacjańskie nie wspominają Ducha Świętego). To prowadzenie jest nam zapewnione: „Słowo jest bardzo blisko ciebie, w twoim sercu" — To stara, wieczna oczywistość; ale jakże konieczna — idź za Głosem Ducha Świętego — Są chwile, gdy dane są do wyboru dwa kierunki; wola się waha — Interes własny, pociągające, przyjemność ciągną na jedną stronę — chór wymowy — na drugiej stronie beznamiętne słowo: „To jest droga, idźcie nią" — Wahamy się, a głosy wołają: „Lepiej służyć będziecie Bogu — nie umrzecie" — Rozważcie i wybierzcie z miłości do Boga!

(2) Przez okoliczności zewnętrzne. — Niekiedy nie mówi wprost, lecz przez rzeczy zewnętrzne — Dwa kierunki — Z jednej strony romantyzm, ambicja, dramatyczne możliwości, z drugiej — proste obowiązki — obowiązki wobec rodziców — roszczenia domu — wcześniejsze doświadczenia — Następuje rozdzierająca walka — Idź za Nim.

W naszym Panu ta walka się toczyła. — Pokusa — „Wszystko to dam Tobie" — W ogrodzie — Gdy nasz Pan rzekł: „Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca, a zaraz wystawiłby Mi… zastępy aniołów?" — czyż nie jest to echo z owej bitwy: „Na rękach będą Cię nosić"? — Zapewne ten atak szatana powtórzył się w ostrzejszej formie w Getsemani — „Wezwij swoich aniołów. Każdym im postawić cię na tronie, nie na Krzyżu". Na drugiej szali — jasna lampa woli Bożej świecąca pełnym blaskiem na Krzyż — Dziękujmy Mu za Jego posłuszeństwo — Aniołowie pozostali zdumieni — a Krzyż został uściśnięty — „Oto przychodzę, by pełnić wolę Twoją — Daj mi Krzyż, bym go uściskał — Daj mi Kielich, bym go wypił do dna".

*1 Kor 11, 23: Pan Jezus, tej nocy, której był wydany… wziął chleb.*

Wstęp. — Myśleliśmy o przyciąganiu Krzyża, który wyrywa dusze ze świata na Jego Ucztę; potem — jeśli nie zgorszymy się — jak uczymy się pokory, zdania się na Niego, wyznania grzechu, a wreszcie posłuszeństwa. I tutaj moglibyśmy wpaść w rozpacz — Kimże jest Ten, którego każą mi naśladować? To beznadziejne — drwi się ze mnie — Tak więc ostatnia nasza lekcja dotyczy Mocy płynącej z Krzyża — która uzdalnia mnie do tego życia — Prawda przyszła przez Jezusa Chrystusa, lecz jest to prawda czynna, która wyzwala — nie lodowy szczyt, którego nie możemy osiągnąć — Łaska przyszła przez Jezusa Chrystusa.

**I. KRZYŻ A KOMUNIA.**

Wszelka łaska wypływa z Chrystusa ukrzyżowanego — czy to życia nowego, mocy, czy przebaczenia — lecz nasz Pan wiąże z Krzyżem Sakrament Swego Ciała i Krwi — przez czas: „tej nocy, której był wydany" i przez słowa: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane" — już w mieście czynione są przygotowania — Temat wybrany jest dla nas — Najświętszy Sakrament.

Jest, oczywiście, po pierwsze, Ofiara Krzyża wiecznie uobecniana w Eucharystii — wznoszenie prawdziwego Ciała i Krwi przed Tron — w imieniu tych spoza Jego Kościoła tak samo jak tych wewnątrz — lecz dar Siebie samego zastrzega dla tych, którzy są Jego — Nikt nieochrzczony nie może go przyjąć — Tak owej nocy zebrał swoich — wydaje ciało swoje za życie świata — lecz wydaje ciało swoje tylko swoim.

**II. KOMUNIA JEST DAREM JEZUSA DLA NAS.**

Weźmy za punkt naszego rozważania to, w czym wszyscy się zgadzają — że przychodzi Sam Jezus. Z tego wynika:

(1) *Jest w tym wszelka łaska, jakiej potrzebujemy.* — Możemy przyjść czyści na Ucztę — lecz pełni ułomności — Szata może być uprana we Drogocennej Krwi — lecz jakże pełna skaz. Tu jest dość łaski, by uzupełnić wszelkie nasze braki — by uczynić nas wszystkich świętymi — Daje Siebie całego i zupełnie, jakby nie było nikogo innego na świecie — bo jest nieskończony — Umiłowany mój jest mój — Ukrzyżowany Pan nie jest jedynie przykładem — nie tylko ofiarą — lecz mocą wewnątrz nas — Świętość wlana jest w nasze dusze — Stajemy się kością z Jego kości i ciałem z Jego ciała — Na tym polega to, czego nasze serca pragną — ucieczki od siebie — albo raczej przemiany tego ciała śmierci — To samo Ciało, które głodowało, było kuszono — i Krew, która gorąco biła w pokusie — to właśnie nam dane jest.

(2) *Dlaczego nie postępujemy?* — Wielu to pyta — Staram się — lecz obraz mojego Pana zdaje się być dalej niż kiedykolwiek — Oczywiście tak się zdaje — Im bardziej wzrastasz w łasce, tym więcej poznajesz — Im bardziej wychodzisz na słońce, tym bardziej ręce, które w półmroku wydawały się czyste, wyglądają na brudne — Święty jest większym pokutnikiem niż grzesznik — W miarę jak wzrastamy, nasz Przykład unosi się wyżej — Wznosisz się z grzbietu na grzbiet, a On też się wznosi — Lecz to nie jest błędne światło — nie złudzenie — Zasłony opadną — i ujrzymy Go takim, jakim jest — i ów Widok Piękna odbije się na naszych duszach — i będziemy do Niego podobni — Chmury się rozstępują, a słońce blazknie w sadzawce.

(3) *Musimy korzystać z daru.* — Może jednak być prawdą, że nie wzrastamy — Są tacy, którzy nie czynią żadnych postępów — bo nie korzystają z daru — Sakramenty nie są zastępstwem wysiłku, lecz jego bodźcem — Nie kształcimy dzieci przez opowiadanie im faktów jednego po drugim, lecz przez dawanie im pomocy, by same czyniły wysiłki — Tak niekiedy niekomunikujący krzesze ogień z siebie — przez wysiłki — i rozwijając łaskę chrztu — Musimy korzystać z Sakramentów — wzmagać wysiłek — „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać będą"

**III. ON ŻĄDA W ZAMIAN DARU Z SIEBIE.**

Daje Siebie całego i zupełnie — nie część życia, lecz całe — nie nasze religijne nastroje, lecz każdy nastrój — nie godziny chodzenia do kościoła, lecz każdą godzinę — nie część naszego życia, lecz całe — Nie mniej niż całe — „nas samych, dusze nasze i ciała".

O, jaka boleść tych, którzy zatrzymują część! Bogaty młodzieniec! taki dobry, czysty, posłuszny, bogobojny — a jednak wszystko przepada — „Jednego ci brakuje" — („utopiony w zasięgu portu", „trafiony w ostatnich pięciu minutach").

O, tragedia Judasza! Tyle gorliwości — duchowości — zaparcia się siebie — lecz jeden grzech, który toczy serce! — Tej nocy Pan ofiarował się Judaszowi — nastąpiła świętokradzka komunia — jedna część zatrzymana przed Nim — jeden grzech — Ten, który rzekł: „Jeśli chcesz być doskonały" rzekł też: „Bądźcie doskonali" — nakaz, nie rada.

Bracia, czy jest tu jakieś serce świadome zastrzeżenia — jednego grzechu, który jest zachowany — Reszta idzie na nic — On nie przyjmie mniej niż całe — Cóż więcej mógł uczynić? Ofiara złożona za ciebie — pokarm ofiarowany tobie — Wyłup go i wyrzuć od siebie — Tego prosi — Daj Mu siebie.

← wróć do odkrywania