HomiliaDB

św. bp Józef Sebastian Pelczar · Kazania maryjne

Kazanie — na święto Najświętszej Panny Maryi Wykupu, przypadające na dzień 24 września

Gdy umiera ktoś bliskiGdy nie wiem, co jest po śmierci CzyściecPośrednictwo i współcierpienie
„Błogosławiony żywot, który Cię nosił, i piersi, któreś ssał." — Łk XI, 27
W skrócie. Kazanie na święto Najśw. Panny Maryi Wykupu omawia rzeczywistość czyśćca i opiekę Maryi nad duszami pokutującymi. Pelczar opisuje cierpienia czyśćcowe (ogień oczyszczający i tęsknotę za Bogiem jako największe cierpienie) i wskazuje, że Marya oręduje za duszami już w chwili sądu, łagodzi ich karę, zstępuje do nich i skłania żyjących do modlitwy za umarłych. Kazanie jest wezwaniem do gorliwej modlitwy za dusze w czyśćcu jako wyraz miłości wobec naszych bliskich.

„Słowem, cierpienia dusz w czyśćcu pokutujących są bardzo ciężkie, — cięższe, jak twierdzą św. Augustyn i św. Tomasz z Akwinu *), niż wszystkie utrapienia i męki ziemski”

*„Błogosławiony żywot, który Cię nosił, i piersi, któreś ssał."* — Łk XI, 27

Najświętsza Panna Maryja jest Opiekunką dusz w czyśćcu cierpiących.

Treść: Najświętsza Panna objawiła św. Piotrowi z Nolasko, iżby założył zakon, mający się zajmować wykupywaniem jeńców chrześcijańskich z niewoli saracenskiej, co się też stało. — Cięższa jest niewola dusz pokutujących w czyśćcu, a i tę niewolę łagodzi Najświętsza Panna Maryja.

Jest czyściec, a cierpienia dusz w nim zamkniętych są nader ciężkie. — Najświętsza Panna Maryja oręduję za duszami w chwili sądu, a gdy idą do czyśćca, niesie im ulgę i pociechę, jużto modląc się za niemi do Boga, jużto śląc do nich Aniołów, jużto zstępując do nich sama, jużto skłaniając ludzi za pomocą natchnień Bożych, iżby ratowali tych, których sprawiedliwość Boża skazała na pokutę. — Z czyśćca wznosi się i do nas głos błagalny; ratujmy tedy dusze cierpiące wszelakimi środkami, jakich nam dostarcza religia.

Kiedy Hiszpania dostała się pod jarzmo Maurów, los chrześcijan tamtejszych był opłakania godny, bo Maurowie, jako wyznawcy fałszywego proroka Mahometa, nie tylko w przerózny sposób dokuczali chrześcijanom, ale zmuszali ich nieraz srogimi mękami do zaparcia się wiary Chrystusowej. Bolał nad tem święty kapłan Piotr z Nolasko, żyjący na początku wieku XIII., i modlił się gorąco, iżby mu Bóg wskazał, jak ma przyjść w pomoc niewolnikom, jęczącym w niewoli saracenskiej. Pewnego razu ukazała mu się podczas modlitwy Najświętsza Panna i oznajmiła mu, że jest wolą Bożą, aby założył osobny zakon, który by się zajmował wykupywaniem jeńców chrześcijańskich z jasyru muzułmańskiego. Podobne widzenie otrzymał tejże nocy Jakób, król aragoński, i św. Rajmund z Pennaforte; potem ci trzej mężowie 10 sierpnia 1218 r.*) utworzyli zakon Najświętszej Panny Maryi Wykupu niewolników, który papież Grzegorz IX. w r. 1235 zatwierdził. Później wprowadzone zostało również święto pod tymże tytułem.

Niepodobna wyrazić, ilu wielkich i prawdziwie bohaterskich czynów dokonali w biegu wieków członkowie tego zakonu, którzy osobnym, a więc czwartym, wiązali się ślubem, że pozostaną jako zakładnicy w niewoli saracenskiej, gdyby tego dla wybawienia jeńców chrześcijańskich było potrzeba. Przelatywali oni za składkami kraje chrześcijańskie, a potem zapuszczali się aż w głąb Afryki i wśród niesłychanych trudów wyszukiwali niewolników chrześcijańskich, by jednych wykupić, innych przynajmniej pocieszyć, przyczyniając się nieraz padali sami ofiarą nienawiści muzułmańskiej. W tej zaś pracy pomagała im miłościwa Patronka Maryja; Ona też swą opieką słodziła więźniom straszną zazwyczaj dolę, wypraszała im męstwo w próbach, i w braku kapłanów przygotowywała ich do śmierci „w Panu".

*) Wedle innych podań miało to nastąpić w r. 1223.

Najmilsi, Maurowie w Hiszpanii już dawno zostali pokonani i niema potrzeby wykupywać chrześcijan z ich niewoli. Istnieją atoli inne jeszcze niewole, cięższe nierónie od saracenskiej; jedną z nich jest kara czyścowa, która czeka nas z pewnością, jeżeli za życia nie odpokutujemy zupełnie za grzechy i nie wypłacimy się sprawiedliwości Bożej do ostatniego szeląga. Otóż posłuchajcie dzisiaj, jak ciężka jest ta niewola i jak nas w niej ratuje Najświętsza Panna.

Chryste Jezu, Tyś naszym Sędzią, i niezadługo staniemy przed Twoim trybunałem, by otrzymać zapłatę, każdy wedle uczynków swoich. Dopóki jednak żyjemy na ziemi, Tyś naszym Zbawcą, pragnącym ratować grzeszników. Do Twego to Serca zwracamy się teraz, błagając: Przeraź nas grozą kary, jaką wymierza sprawiedliwość Twoja, nie tylko tej najstraszniejszej, która nie skończy się nigdy, ale i tej, która po śmierci trwa do czasu. Módl się za nami, Orędowniczko dusz w czyśćcu pokutujących. Z. M.

Bóg sam to objawił, a Kościół do wierzenia podaje, że dusze, które z tego świata schodzą w stanie łaski uświęcającej, ale z grzechami powszednimi, albo które nie odpokutowały dostatecznie kar doczesnych, jakie grzech śmiertelny prócz winy i kary wiecznej za sobą pociąga, idą do czyśćca na dalszą pokutę, jakby metal rdzą pokryty do ognia, dopóki doskonale oczyszczone nie zostaną. Wymaga tego zarówno sprawiedliwość Boża, która żąda zadośćuczynienia za winę, jak świętość Boża, z którą to tylko, co zupełnie czyste, połączyć się może na wieki; tóż sam Duch Św. upomina, że do nieba nic nieczystego nie wnijdzie *), Apostoł zaś Paweł uczy, że ludzie na fundamencie, którym jest Jezus Chrystus, budują złoto, srebro, kamienie drogie, siano i słomę, lecz w dzień sądu wypróbuje Pan, jakby w ogniu, robotę każdego człowieka, a ten, czyje uczynki okażą się niedoskonałymi i „szkodę odniosą", będzie wprawdzie zbawion, wszakże tak jako przez ogień *).

*) Obj. XXI, 27. *) I. Kor. II, 12—15.

Jest zatem miejsce oczyszczenia, w którym niedoskonałości i plamy pomniejsze ogień wypala; lecz jakiż to jest ogień, zakrył Bóg przed naszemi oczyma. Dość powiedzieć, że jako posłuszny sługa Boży, pali ten ogień dusze w miarę ich win i że zagaśnie w dzień sądny. Nie mniejsze cierpienia zadaje tęsknota za Bogiem. Jak długo dusza zostaje w ciele, nie może z całą swobodą wznieść się do Boga, ani płonąć stale żarem miłości świętej, bo ją ciało obciąża, świat przyciąga, miłość własna ostudza, lecz skoro porzuciwszy swoją lepianką, za wyrokiem Bożym dostaje się do czyśćca, poznaje natychmiast, i to nieskończenie doskonalej, niż na ziemi, jak ten Bóg jest piękny, jak słodki, jak miłościwy, a ztąd z całą siłą wyrywa się do Niego, jako Najwyższego Dobra, by Go czemprędzej ujrzeć twarzą w twarz i posiąść na wieki. Miłość, spotęgowana niezmiernie przez rozłączenie z ciałem, jest dla niej ogniem pożerającym; lecz z drugiej strony poddaje się ona pokornie karzącejej sprawiedliwości, tak dalece, że gdyby jej Pan Bóg pozwolił w szacie poplamionej wejść do chwały, uciekłaby z nieba, podobnie jak człowiek, któryby się znalazł na pół nagim wśród licznego towarzystwa.

Słowem, cierpienia dusz w czyśćcu pokutujących są bardzo ciężkie, — cięższe, jak twierdzą św. Augustyn i św. Tomasz z Akwinu *), niż wszystkie utrapienia i męki ziemskie, — podobne, według zdania teologów, do mąk piekielnych, z tą różnicą, że dusze w czyśćcu cierpią do czasu, że mają nadzieję, że nie przestają kochać Boga i że mogą się modlić.

*) Św. Aug. Enarr. in Ps. 37. — Św. Tom. z Akw. IV. Sent. dist. 21, qu. 1, ar. 1. ad 3.

Z drugiej strony Pan Bóg miluje te dusze, bo to są oblubienice wybrane, które dochowały szaty godowej i w chwili zejścia miały w rękach lampy płonące; a chociaż jako sprawiedliwy musi je w ogniu oczyszczać, to jednak jako miłosierny pozwala, by Najświętsza Matka niosła im pociechę i wraz z mieszkańcami Nieba wstawiała się za niemi, jak niemniej, by ludzie modlitwami, jałmużnami i Ofiarami świętemi spłacali za nich długi. O jakże przemyślna jest miłość Boża!

Uczą Doktorowie święci, że kiedy Chrystus Pan sądzi jaką duszę, Najświętsza Matka oręduję za nią, zwłaszcza gdy takowa należała do wiernych Jej sług i za życia polecała się Jej opiece; tóż słusznie pociesza nas św. Bernard: „Nie zaginie ten, za kim Ty, o Maryo, wstawić się raczysz;" a św. Jan Chryzostom tak każe się nam modlić: O Maryo, nie przestawaj orędowniczyć za nami do Syna Twojego Jezusa, abyśmy przez Ciebie w dzień sądu mogli dostąpić od Niego miłosierdzia; „bo na to od wieków przeznaczona zostałaś na Matkę Bożą, aby ci, których sprawiedliwość Boska zbawić nie mogła, przez miłosierdzie Twoje zostali zbawieni" *).

*) Hom. de Praecon. Virg.

Orędownictwo to spełnia Najświętsza Panna Maryja również względem dusz w czyśćcu cierpiących, a najpierwej modlitwą swoją jedna im skrócenie kary. Objawiła to Ona sama świętej Brygidzie: „Ja jestem Matką Bożą i Matką tych, którzy są w czyśćcu; ztąd wszystkie kary, jakie za grzechy swoje mają oni do odpokutowania, na prośbę moją każdej chwili w jakiś sposób bywają łagodzone *). Nadto Maryja posyła do tego więzienia dworzan swoich, Aniołów, z pociechą i ulgą, co również świętej Brygidzie w widzeniu odkryła: „Dusze zatrzymane w czyśćcu, usłyszawszy tylko imię moje, takiej doznają pociechy, jak gdyby złożonemu ciężką chorobą oznajmiono wyzdrowienie". Nie dosyć na tem, — Maryja zstępuje sama do czyśćca, który według słów świętego Bernardyna Seneńskiego, jest Jej państwem *), bo Ona jest nie tylko Królową Kościoła tryumfującego i wojującego, ale także Władczynią cierpiącego. Na tej podstawie Ojcowie i pisarze kościelni odnoszą do Maryi następujące słowa Pisma: Przeniknęłam głębokość przepaści i chodziłam po falach morskich *); to znowu nazywają Ją Ubłagalnią pokutujących, Wybawicielką więźniów, bramą Światłości, drzwiami raju, oknem i kluczem nieba, nadzieją wszystkich; albo też przyrównywają Ją jużto do obłoku jasnego, który wiódł Izraelitów przez puszczę, — jużto do Arki przymierza, która ich przeprowadziła przez wody Jordanu. Co więcej, niektórzy z tych mistrzów utrzymują, że Najświętsza Matka w uroczystość Wniebowzięcia, jakoteż w nocy poprzedzającej Boże Narodzenie i Wielkanoc, wyprowadza z czyśćca pewną liczbę dusz *), które potem śpiewają hymn ku czci swojej Wybawicielki: Przeszliśmy przez ogień i przez wodę i wywiodłaś nas na ochłodę *). Kościół tego zdania nie naganił, owszem usty kilku Namiestników Chrystusowych zatwierdził objawienie dane papieżowi Janowi XXII., a zawierające obietnicę, że Najświętsza Panna tych, którzy za życia nosili Szkaplerz i wiernie Jej służyli, wybawi po śmierci z czyśćca, i to przedewszystkiem w sobotę, jako w dzień Jej poświęcony *).

*) Rev. Os tel. Call. G. *) Ser. 3 de Nom. Mar. art. 8 C. 3. *) Ekkl. XXIV, 8. *) Tak np. Dionizy Kartuz. (Ser. 2. de Assumpt.) Gerson i inni. *) Ps. LXVI, 12.

Wreszcie, Maryja za pomocą natchnień Bożych skłania ludzi żyjących do modlitwy za zmarłymi. Niejeden z więźniów czyścowych żali się podobnie, jak ów paralityk ewangeliczny, co lat 38 leżał nad sadzawką Betsaidy: Nie mam człowieka *); nikt o mnie nie pamięta, nawet z pośród przyjaciół i krewnych, chociaż przed śmiercią zapewniali mię ze łzami, że o mnie nigdy nie zapomną. Lepszą pamięć, bo nieskończenie tkliwsze serce ma Najświętsza Matka; Ona też nie tylko sama wstawia się za opuszczonemi dziećmi swojemi i śle do nich Aniołów z pociechą, ale przypomina ludziom na ziemi ich obowiązki. Czytamy w żywocie świętej Ludgardy, że księżna brabancka, a córka Filipa, króla francuskiego, zachorowawszy ciężko, wyprawiła do niej posłów, z prośbą o modlitwę. Ludgarda poczęła zaraz wzywać pośrednictwa Najświętszej Panny i oto otrzymała objawienie, że księżna ma czemprędzej przyjąć Sakramenta święte, bo niebawem umrze. Uwiadomiona o tem księżna skorzystała należycie z chwil ostatnich, a po śmierci swojej podziękowała świętej Ludgardzie za modlitwy i oznajmiła, że dzięki orędownictwu Bogarodzicy uwolniona została od mąk czyścowych.

*) Jan V, 7.

Najmilsi, któż z was nie płakał kiedy w życiu nad trumną drogiej jakiejś osoby i nie przyrzekał w duchu, że o niej pamiętać będzie przed Bogiem. Czyście dotrzymali tej obietnicy? Czy który z waszych bliźnich, może nawet ojciec lub matka, nie żali się na was: Nie mam człowieka. Czyli z więzienia czyścowego nie wyrywa się do was głos błagalny: Zmiłujcie się nademną, zmiłujcie się nademną, wy przynajmniej przyjaciele moi, boć mię ręka Pańska dotknęła *). O jeżeli dotąd gwaru zatrudnień, trosk lub zabaw przyłuszył ten głos, przynajmniej na przyszłość ratujcie dusze pokutujące.

*) Job XIX, 21.

A jak ratować? Przedewszystkiem Ofiarą świętą, bo to środek najskuteczniejszy, dlatego, że sam z siebie działający, a nie zależny, jak inne, od usposobienia naszego. Ilekroć na Ołtarzu ponawia się mistycznie Ofiara krzyżowa, spływa z ołtarza Krew Niepokalanego Baranka, przedziera się aż do głębi otchłani czyścowej i tam jako Krew oczyszczenia spada na dusze pokutujące, aby zmywać ich zmazy i łagodzić ich cierpienia. Ponieważ owoce Ofiary bezkrwawej przyswaja Bóg duszom w skończonej mierze i wedle najmędrszej a dla nas ukrytej woli swojej: przeto słuszną, by za jedną i tę samą duszę ofiarować więcej Mszy świętych. O to też błagała, umierając, święta Monika, matka świętego Augustyna.

Ratujmy przy tem dusze pokutujące modlitwą i prośmy także innych ludzi świątobliwych, kapłanów, zakonników i zakonnice, o modlitwę za niemi. Szczególnie wtenczas, gdy słyszymy głos dzwonu, rozlegający się żałośnie rano, w południe i wieczór, niech się nam zdaje, że to jest jęk dusz, wołających o ratunek, zwłaszcza tych, które są opuszczone od wszystkich: tóż zwracając się do Najświętszej Panny, jako do ich Matki, odmawiajmy pobożnie „Anioł Pański" i „Wieczne odpoczywanie".

Ratujmy dusze pokutujące Komunią świętą, jałmużną, pokutą, odpustami i wszelkim dobrym uczynkiem w tym celu ofiarowanym. Wielkiej mianowicie ceny jest akt heroicznej miłości *), zalecony przez Ojca świętego Piusa IX., a polegający na tem, że ktoś owoce zadośćczynące swoich dobrych uczynków, jakoteż modlitwy i ofiary, jakie za niego składane będą po jego śmierci, jednym aktem, choćby wewnętrznym, ofiaruje za dusze w czyśćcu cierpiące i tę ofiarę składa na ręce Najświętszej Panny. Może ta ofiara wyda się komu zbyt wielka? Ale pamiętajmy, że Bóg jest hojnym dla hojnych i że Najświętsza Panna za litość okazaną cierpiącym Jej dzieciom płaci litością, — a tej litości któż z nas nie potrzebuje?

*) Za ten akt zyskują kapłani privilegium personale altaris pro defunctis na wszystkie dni roku. S. C. Indulg. z 30 września 1852.

Wszystko, cokolwiek czynimy dla dusz pokutujących, oddawajmy Najmiłościwszej ich Opiekunce, niech Ona to opromieni swojemi zasługami i swojem orędownictwem, a potem ofiaruje Panu. Krom tego, dobra jest rzeczą postarać się nieraz o odprawienie Mszy świętej w tej intencyi, iżby Najświętsza Panna używała owoców tejże wedle swojej woli, a mianowicie do wykupu duszy jakiejś zapomnianej na ziemi, lub na cięższą karę skazanej. Jak świadczy pobożny kapłan Jan Olier, taki upominek jest nader miły Bogarodzicy.

Kiedy raz świątobliwy zakonnik Roboard podczas Ofiary świętej polecał miłosierdziu Zbawiciela przez Serce Maryi duszę zmarłego brata, ujrzał Królowę Niebios, jak pełna blasku niosła na ramionach duszę tegoż brata, mówiąc: „Oto prowadzę do nieba tego, za którym się modlisz". Innemu zaś kazała powiedzieć, że jest Jej życzeniem, aby był wiernym w Jej służbie, a po śmierci zachowa go od mąk czyścowych. Najmilsi, i wam każe Maryja to samo powiedzieć: Dziatki moje, służcie mi wiernie za życia, a Ja wam kiedyś otworzę przybytki niebieskie i u stóp moich was posadzę. Czy usłuchacie wszyscy tego głosu?

O Maryo, my całe życie nasze pragniemy poświęcić Twej służbie, a za to spodziewamy się, że Ty, Dobra Matko, czuwać będziesz nad nami w życiu, że do nas przyjdziesz w chwili śmierci, że się wstawisz za nami przed sądem Bożym, że nas wyzwolisz z mąk czyścowych, abyśmy przez całą wieczność powtarzali przed Stolicą Baranka: Błogosławiony żywot, który Cię nosił, i piersi, któreś ssał. Amen.

← wróć do odkrywania